Abp Ryś: Słowo jest nam dane do objaśnienia życia i śmierci

„Słowo nie jest nam dane do teoretycznych dyskursów. Słowo jest nam dane do objaśnienia życia i śmierci. Słowo jest nam dane po to żeby przejść przez sytuacje, które wydają nam się dramatyczne i bez sensu”- mówił abp Grzegorz Ryś podczas porannej Eucharystii sprawowanej w kaplicy domu biskupiego.

Polub nas na Facebooku!

Metropolita łódzki zwrócił uwagę, że sobotnie czytania pokazują nam dwa skrajnie różne podejścia do Słowa Bożego. Jedno prezentują Sadyceusze, którzy Biblię traktują jako okazję do zadawania podchwytliwych zagadek. Można zredukować lekturę Pisma Świętego do takiej bardzo teoretycznej rozrywki. Jezus to podsumowuje: Nie znacie Pisma ani Jego mocy. Moc Pisma zna autor Apokalipsy, bo on musi zmierzyć się z rzeczywistym dramatem prześladowań – mówił.

Dalej abp Ryś zauważył, że w 11. rozdziale Jan zmaga się z męczeństwem Piotra i Pawła. Dwóch wielkich świadków, którzy zostali zabici. Możemy sobie tylko wyobrazić jaki to był dramat wśród pokolenia uczniów – pierwsze prześladowania – mówił duchowny.

 

 

Cały Kościół namawiał Piotra- Ty musisz przeżyć…uciekaj…uciekaj. Jak się zmierzyć ze śmiercią takich dwóch Apostołów? Jak ją zrozumieć? Czym ją wyjaśnić? Tu Jan sięga po słowo. Pokazuje Tych dwóch w świetle Bożego słowa. Najpierw pokazuje, że to są dwaj pomazańcy zapowiadani przez Proroka Zachariasza. To są dwa drzewa oliwne, dwa świeczniki. Są przed Panem dwa drzewa oliwne, które dostarczają światła dla złotego świecznika- dwóch pomazańców. Pomazańcy to są ci, którzy są kapłanami, prorokami, królami – wyjaśnił metropolita łódzki.

 

“Kapłan składa w ofierze samego siebie”

W dalszej części swoich rozważań abp Ryś mówił, że śmierć dwóch Apostołów jest wypełnieniem potrójnej godności. Spełnili swoją godność królewską, tzn. oddali życie w absolutnej wolności. Spełnili swoją godność prorocką, tzn. dali absolutne świadectwo o życiu wiecznym.

Męczennik nie prowadzi teoretycznych debat, męczennik świadczy o życiu wiecznym właśnie przez swoje męczeństwo. Bez perspektywy życia wiecznego męczeństwo jest czymś kompletnie bez sensu. I wypełnili swoją misję kapłańską, bo kapłan utożsamia się z ofiarą i tak naprawdę składa w ofierze siebie samego– mówił.

Metropolita łódzki podkreślił, że męczeństwo Piotra i Pawła można odczytać “jako wypełnienie tej ich tożsamości, która jest wpisana w namaszczenie, w pomazanie”.

Nie widzimy tego jak nie znamy tekstu Zachariasza. Dopiero słowo nam objaśnia ten dramat. Dalej są pokazani jako ci co potrafią ogniem palić, ale ogniem, który wychodzi z ich ust, są jak Eliasz. Potrafią jak Eliasz zamknąć Niebo żeby deszcz nie padał, są jak Mojżesz, który potrafi wodę przemienić w krew i uderzać plagami – powiedział abp Ryś.

 

“Słowo jest nam dane do objaśnienia życia i śmierci”

Jak mówi do swoich braci- chcecie zrozumieć co się stało z Piotrem i Pawłem ?- czytajcie co stało się z Mojżeszem, czytajcie co stało się z Eliaszem. To nie chodzi o to, że nie dzieje się nic nowego. Tylko o to, że Bóg okazywał się mocny w takich historiach już wcześniej. I z tego jaki Bóg był wcześniej – można przeczytać sens dla tego co się dzisiaj dzieje – stwierdził.

Metropolita Łódzki mówił w swojej homilii także to, że słowo nie jest nam dane do teoretycznych dyskursów. Słowo jest nam dane do objaśnienia życia i śmierci. Słowo jest nam dane po to, żeby przejść przez sytuacje, które wydają nam się dramatyczne i bez sensu – wyjaśniał duchowny.

Na zakończenie abp Ryś powiedział, że Jezus nie spiera się o to czy jest życie wieczne. Jezus wprowadza nas w życie wieczne. On nam nie mówi, że ono jest. On nam je daje w Komunii ze sobą, w tajemnicy paschalnej trzeciego dnia- wstajemy. Błogosławmy Pana za Słowo Boże i że możemy czytać tym Słowem też swoje własne życie we wszystkich możliwych wymiarach – zakończył kaznodzieja.

PRZECZYTAJ TEŻ: Abp Ryś nowym członkiem Kongregacji ds. Biskupów

 

kh/KAI/Stacja7

 

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Zmarła s. Adamina Koczur. Była jedną z najstarszych sióstr zakonnych w Polsce

S. Admina Maria Koczur w tym roku obchodziła 106 urodziny oraz 80-lecie profesji zakonnej. Najstarsza albertynka i jedna z najstarszych sióstr zakonnych w Polsce zmarła w piątek wieczorem w domu zakonnym.

Polub nas na Facebooku!

Albertynka najdłużej posługiwała w Wadowicach, gdzie w latach 1975-1984 jako przełożona domu zakonnego i domu opieki podjęła budowę nowego obiektu, mającego służyć zarówno starszym siostrom, jak i podopiecznym albertynek.

Siostra Adamina zapisała się w pamięci wielu osób jako człowiek pełen Bożej mądrości, hartu ducha, energii i ofiarności. Siostry wspominają jej niezwykłą pracowitość i zaangażowanie, które zawsze wiązało się z pełną miłości troską o bliźnich. “Kochała przyrodę i z zamiłowaniem spełniała prace w gospodarstwie i w polu, widząc w nich sposobność do tego, by kontemplować piękno Bożego stworzenia” – napisała o niej s. Bernarda Kostka.

„Mimo wielkiego utrudzenia i zwykłego, ludzkiego zmęczenia, zachowywała pogodę ducha, dzieląc się z prostotą życzliwymi radami i chętnie podejmując wszelkie obowiązki. Ufnie czekała na spotkanie z Panem budując siostry swoją cichością, skromnością, w przede wszystkim wiernością modlitwie i ćwiczeniom zakonnym” – dodała.

 

W zgromadzeniu spędziła 83 lata

S. Adamina Maria Koczur urodziła się 6 września 1914 r. w Andrychowie, gdzie również została ochrzczona. Jej rodzicami byli Franciszek i Karolina z d. Prus. Sakrament bierzmowania przyjęła 10 grudnia 1937 r. z rąk kard. Adama Stefana Sapiehy, a tydzień później, 18 grudnia, została przyjęta do Zgromadzenia Sióstr Albertynek Posługujących Ubogim. Pierwszą profesję zakonną złożyła 8 grudnia 1940 r., a śluby wieczyste 16 lipca 1947 r.

Do szkoły podstawowej uczęszczała w Andrychowie, ale nie ukończyła jej z powodu ciężkich warunków. Naukę kontynuowała już w Zgromadzeniu, które skierowało ją na roczny kurs księgowości. Siostra złożyła także egzamin na asystentkę pielęgniarską.

Od początku życia zakonnego s. Adamina z oddaniem realizowała albertyński charyzmat służby najbiedniejszym i najbardziej opuszczonym posługując m.in. w sierocińcach, domach opieki, zakładach specjalnych i domach pomocy społecznej w Bochni, Kielcach, Jarosławiu, Słupi k. Pacanowa, Poraju, Krakowie, Radzyminie i Grojcu k. Oświęcimia. Służyła także w domach zakonnych w Zakopanem, Rząsce k. Krakowa, Busku Zdroju i Przemyślu, sprawując niejednokrotnie funkcję przełożonej wspólnoty.

Zmarła w Wadowicach, gdzie spędziła ostatnie 28 lat swego życia.

S. Adamina przeżyła 106 lat, z czego w Zgromadzenia Sióstr Albertynek Posługujących Ubogim 83 lata. W tym roku obchodziła 80-lecie profesji zakonnej.

PRZECZYTAJ: Niecodzienny jubileusz. S. Adamina świętuje 106 lat życia

Msza św. pogrzebowa będzie sprawowana w bazylice pw. Ofiarowania NMP w Wadowicach we środę, 25 listopada o godz. 13. Bezpośrednio po Eucharystii odbędzie się odprowadzenie śp. s. Adaminy na cmentarz komunalny.

 

kh/KAI/Stacja7

 

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Copy link
Powered by Social Snap