Na Polu Pasterzy

Często nimi pogardzano. Byli odrzuceni ze względu na nieznajomość przepisów religijnych. W takim świetle zupełnie nowego znaczenia nabiera fakt, że wieść o narodzeniu Zbawiciela została jako pierwszym oznajmiona właśnie pasterzom.

ks. Mariusz
Rosik
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Beduini to koczownicze plemiona arabskie, które żyją jeszcze na pustynnych i górzystych terenach dawnej Palestyny. Zajmują się głównie wypasem owiec. Zadziwiające, że nawet kilkudziesięciu osobowa grupa Beduinów potrafi posługiwać się sobie tylko zrozumiałym językiem i pielęgnować właściwe im zwyczaje. Żyjąc z dala od miast i większych osiedli, wieczorami zasiadają przy ognisku przed swoimi namiotami, by długo rozmawiać, śpiewać, ale także trzymać straż nocną przy swych stadach. Niekiedy okazuje się to konieczne, gdyż zdarzają się przypadki kradzieży owiec. Jeszcze niedawno izraelska prasa podawała informacje o wzajemnym wykradaniu stad wśród różnych plemion beduińskich. Niejeden pasterz postradał życie w obronie swych stad.

Poprzednikami dzisiejszych Beduinów byli palestyńscy pasterze, którzy oddali pokłon nowonarodzonemu Jezusowi. Wioska Bait Sahur, zamieszkana w większości przez ludność chrześcijańską, oddalona jest zaledwie trzy kilometry od Betlejem. Pierwsze sanktuarium, zapewne niewielkie, istniało tu już w V wieku. Zostało jednak zniszczone i długo nie było odbudowywane. Obecny kościółek, projektu włoskiego architekta Antonio Barluzzi’ego, zbudowany na bazie dziesięciokąta, powstał w połowie XX wieku. Ma kształt beduińskiego namiotu i upamiętnia pokłon pasterzy przed Jezusem – niemowlęciem. Wezwanie sanktuarium brzmi: Gloria in excelsis Deo! („Chwała na wysokości Bogu!”) i nawiązuje do anielskich śpiewów, które rozbrzmiały tu w chwili wizyty pasterzy przy żłóbku Zbawiciela. Spójrzmy na całą relację Łukasza ewangelisty:

 

W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze i trzymali straż nocną nad swoją trzodą. Naraz stanął przy nich anioł Pański i chwała Pańska zewsząd ich oświeciła, tak że bardzo się przestraszyli. Lecz anioł rzekł do nich: «Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan. A to będzie znakiem dla was: Znajdziecie Niemowlę, owinięte w pieluszki i leżące w żłobie». I nagle przyłączyło się do anioła mnóstwo zastępów niebieskich, które wielbiły Boga słowami: «Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom Jego upodobania».

Gdy aniołowie odeszli od nich do nieba, pasterze mówili nawzajem do siebie: «Pójdźmy do Betlejem i zobaczmy, co się tam zdarzyło i o czym nam Pan oznajmił». Udali się też z pośpiechem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali. Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane (Łk 2,8-20).

 

 

Ściany zewnętrzne kościoła zbudowano z grubo ciosanych szaro-różowych kamieni. Sam pokłon, a także towarzyszących scenie aniołów przedstawiają freski wewnątrz budynku. Strop podtrzymywany jest przez dziesięć filarów. W bębnie kopuły wypisano słowa anioła skierowane do pasterzy, zwiastujące narodziny Chrystusa. Tuż obok znajdują się także dwie skalne groty. Archeologowie są przekonani, że w czasach Jezusa stanowiły one doskonałe schronienie dla pasterzy. Łatwo było zaadaptować je na prymitywną noclegownię, która dawała schronienie przed trudnymi nieraz warunkami atmosferycznymi.

W Palestynie pierwszego stulecia pasterze uważani byli przez duchowych przywódców narodu za am-haarec – ludzi nie znających Prawa. Pozbawiono ich dostępu do edukacji przy-synagogalnej, gdyż od najmłodszych lat zmuszeni byli do koczowniczego trybu życia, do wędrówek w poszukiwaniu pastwisk dla swych stad. Do synagogalnych szkół chodzili żydowscy chłopcy w wieku od pięciu do dwunastu lub trzynastu lat. To tam uczyli się sztuki czytania i pisania, tam poznawali Prawo, tam uczyli się przestrzegania przepisów religijnych. Ciekawostką jest fakt, że choć na co dzień mówiono w Palestynie po aramejsku, sztukę czytania musieli posiąść po hebrajsku, bo w tym języku zapisane było Prawo. Naukę wieńczyła uroczystość zwana po aramejsku bar mitzwa (hebr. „syn przykazania”), czyli moment, kiedy chłopiec po raz pierwszy publicznie czytał w synagodze Pismo Święte.

Wracając do pasterzy, nie uznawano ich zeznań w sądach, choćby byli naocznymi świadkami przestępstw. Często pogardzano nimi. Byli odrzuceni ze względu na nieznajomość religijnych przepisów. W takim świetle zupełnie nowego znaczenia nabiera fakt, że wieść o narodzeniu Zbawiciela została jako pierwszym oznajmiona właśnie pasterzom! Pięknym komentarzem do tego wydarzenia mogą okazać się słowa św. Pawła: „Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć; i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to co jest, unicestwić, tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga” (1Kor 1,27-29).

Snując refleksję nad pokłonem pasterzy, warto dodać jeszcze jedno – Jezus nie urodził się zimą. Według Biblii pasterze byli z owcami na łąkach. A grudzień był w Judei miesiącem zimowym, kiedy to owce były w stajniach. Dlaczego więc i od kiedy Boże Narodzenie świętujemy 25 grudnia? Czy ta data została wybrana po to, by chrześcijańskie święto stanowiło przeciwwagę wobec święta pogańskiego? Starożytni Rzymianie świętowali tego samego dnia narodziny swego boga Mitry. Czy rzeczywiście mitraizm był zagrożeniem dla chrześcijaństwa?

Z całą pewnością Boże Narodzenie świętowano w Rzymie 25 grudnia w IV stuleciu, choć dokładna data wprowadzenia święta gubi się w mrokach przeszłości. Tradycja chrześcijańska związała je z przesileniem zimowym, które przypada kilka dni wcześniej. Dlaczego? Najbardziej prawdopodobna odpowiedź jest taka: gdy w Rzymie świętowano dzień odradzania się Słońca, chrześcijanie zaglądając do Ewangelii byli przekonani, że to właśnie Chrystus jest „z wysoka Wschodzącym Słońcem” (Łk 1,78) i „światłością świata” (J 8,12). W ten sposób przeciwstawiono rzymski dzień narodzin boga Słońca chrześcijańskiemu świętu narodzin Mesjasza, zwanego przez proroka Malachiasza „Słońcem sprawiedliwości” (Ml 3,20). 25 grudnia jest więc datą symboliczną.

 

ks. Mariusz Rosik

Zobacz inne artykuły tego autora >

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



ks. Mariusz
Rosik
zobacz artykuly tego autora >

Jak na nowo odnaleźć sens niedzieli? Wróćmy do korzeni

W starożytności była czasem zbierania się wspólnoty i łamania chleba, w średniowieczu okresem jarmarków, odpustów i wolnego od pracy na roli. Dziś gdy wpisujemy w przeglądarkę internetową hasło "niedziela" - większość artykułów nie odsyła do aktualnych czytań liturgicznych, ale kalendarzy pokazujących, która z nich będzie handlowa.

Marcin Makowski
Marcin
Makowski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Niedziela, jak przypominają papieże i (dosyć regularnie) polski episkopat, to dzień, który nie jest po prostu “weekendem”. To istota życia chrześcijanina – pamiątka stworzenia i Zmartwychwstania. W starożytności była czasem zbierania się wspólnoty i łamania chleba, w średniowieczu okresem jarmarków, odpustów i wolnego od pracy na roli. Dzisiaj wpisując w przeglądarkę internetową hasło “niedziela” – większość artykułów nie odsyła do aktualnych czytań liturgicznych, ale kalendarzy pokazujących, która z nich będzie handlowa. Czy zagubiliśmy w Polsce sens i głębszy wymiar świętowania? Jak do niego powrócić? 

Z perspektywy historycznej, bo od niej warto zacząć poszukiwanie sensu świętowania, niedziela od zawsze stanowiła centrum tygodnia chrześcijan. Jej istotę wywodzono bezpośrednio ze Starego Testamentu, tradycji szabatu oraz Dnia Siódmego, w którym Bóg wraz z bydłem odpoczął, podziwiając piękno stworzenia. Pierwsi wyznawcy Chrystusa poświęcali ten czas na – początkowo tajne, a później jawne – gromadzenie się lokalnych wspólnot, gdzie na polecenie Mistrza (Łk 22, 19 “To czyńcie na moją pamiątkę”), dzielono się chlebem i winem, nawiązując do uczty eucharystycznej odprawionej z Apostołami.

Odbywały się one o poranku, a nieco światła na ich dokładny przebieg rzuca jeden z najstarszych apokryfów – Didache. W dziele traktującym o życiu pierwszych uczniów Jezusa widnieje taki oto opis celebracji: “W dniu Pana, w niedzielę, gromadźcie się razem, by łamać chleb i składać dziękczynienie, a wyznawajcie ponadto wasze grzechy, aby ofiara wasza była czysta. Niechaj nikt, kto ma jakiś spór ze swoim bratem, dopóki się nie pogodzą, nie bierze udziału w tym zgromadzeniu, aby nie została skalana wasza ofiara” (Didache 14:1-3).

Rzeczą sporną jest odpowiedź na pytanie, czy dzień ten był początkowo również wolny od pracy, ale nie ulega wątpliwości (pisze o tym m.in. Ignacy Antiocheński), że celebrowana przez Żydów sobota, została zastąpiona niedzielą, której pogańską nazwę odnoszącą się do “dnia słońca”, interpretowano jako zwycięstwo życia nad śmiercią, którego dokonał Chrystus podczas Wielkanocy. Od strony formalnej, niedziela (i tutaj ponownie, nazwana “czcigodnym dniem słońca”) została uznana w Cesarstwie Rzymskim jako dzień wolny od pracy za sprawą edyktu cesarza Konstantyna Wielkiego z 7 marca 321 roku. Ponieważ odstępstwa od tej reguły mogli dokonać jedynie chrześcijanie, którzy zajmowali się rolnictwem, zwyczaj odpoczynku, wspólnej modlitwy i posiłku, na trwale wpisał się w DNA kultury chrześcijańskiej. 

Stopniowo, zwłaszcza w średniowieczu, niedziele zyskiwały coraz precyzyjniejsze opisy w prawie powszechnym Kościoła, które wyszczególniało obowiązki gorliwego katolika. Powinien on tym czasie poświęcać się lekturze Pisma Świętego (jeśli umiał czytać), uczestniczyć we Mszy Świętej, powstrzymać się od zbędnych prac, prowadzenia procesów sądowych i bitew, oraz oddawać uczynkom miłosierdzia wobec słabszych.

Od XIII w. nieuzasadnione nieobecności podczas Eucharystii  karano okazjonalnie grzywnami, ponieważ uważano, że stanowią odstępstwo od Dekalogu oraz prawa naturalnego. W XVI w. dodatkowo podkreślono wagę niedzielnej Mszy rozpowszechniając przykazania kościelne oraz przypominając, że sam Jezus odpoczywał tego dnia, udając się na pustynię i modląc (Łk 4:31, 38, 42, Mk 1:21, 35).

Co oczywiste, również w Rzeczpospolitej, średniowieczne tradycje niedzielne nie były oparte jedynie na nakazach i zakazach, ale także dosyć wyrazistych zachętach. Dobry przykład ludowego charakteru niedziel stanowi jarmark dominikański w Gdańsku, powołany do życia bullą papieża Aleksandra IV w 1260 r. na wniosek zakonu dominikanów. Bracia chcieli w ten sposób popularyzować Mszę odpustową, odprawianą w dzień św. Dominika (4 sierpnia), za uczestnictwo w której można było otrzymać aż “100 dni zwolnienia z czyśćca”.

W tym celu od godziny 12 na placu św. Dominika biciem dzwonów rozpoczynano charakterystyczną dla tamtych czasów mieszkankę sacrum i profanum, w postaci organizowania występów lokalnych grajków, aktorów i kuglarzy, połączonych z modlitwą i Eucharystią. Popularność święta okazała się z czasem tak duża, że zamieniło się ono w znany w Europie dzień targowy, wokół którego rozwijało się całe miasto. W szczytowym okresie do gdańskiego portu zawijało kilkaset statków, handlowano również przysłowiowym “mydłem i powidłem”, od cygar i bursztynów, po toruńskie pierniki i czeskie szkło.

Tradycja niedzielnych festynów parafialnych, podczas których w sensie wspólnotowym buduje się żywy Kościół, obecna jest również dzisiaj, i cieszy się coraz większą popularnością. Jak przypomniał św. Jan Paweł II w liście apostolskim “Dies Domini” z 1998 r., w całości poświęconemu świętowaniu niedzieli: “Człowiek wierzący, jeśli nie chce ulec naciskowi środowiska, musi znajdować oparcie w chrześcijańskiej wspólnocie. Jest zatem konieczne, aby sobie uświadomił, jak kluczowe znaczenie dla jego życia wiary ma zgromadzenie niedzielne”.

Niedziela nie może się jednak skończyć jedynie na Mszy i oglądaniu telewizora przez resztę dnia. Kluczem do jej pełnego przeżycia jest również to, co zrobimy z czasem wolnym.

Począwszy od czasów pierwszych chrześcijan, Eucharystia miała być i była wydarzeniem wspólnotowym, wpisanym w słowa Jezusa “gdzie dwóch lub trzech jest zebranych w moje imię, tam jestem wśród nich” (Mt, 18, 20). Również dzisiaj, aby nie zaraziła swojej istoty, właśnie w angażowaniu się w życie parafii i poczuciu bliskości z ludźmi, którzy są w kościele obok nas, powinniśmy szukać siły do lepszego przeżywania tego dnia. 

Niedziela nie może się jednak skończyć jedynie na Mszy i oglądaniu telewizora przez resztę dnia. Kluczem do jej pełnego przeżycia jest również to, co zrobimy z czasem wolnym. A ten, o czym również przypomniał papież, “musi być źródłem duchowego wzbogacenia, zapewnić większą wolność, umożliwiać kontemplację i sprzyjać braterskiej wspólnocie”. Katolik spędza niedzielę pomagając innym, czytając, rozmyślając o Bogu i tworząc – na jego wzór i podobieństwo.

“W ten sposób dzień Pański staje się także dniem człowieka” – czytamy znowu w liście “Dies Domini”, i ten cytat, moim zdaniem, jest najpiękniejszym oddaniem sensu Dnia Siódmego. Poprzez bliskość ze wspólnotą, włączanie się w działalność Kościoła, kontemplację i aktywność pozazawodową, również w Polsce, będziemy mogli uczynić z tego dnia nie ostatni, ale pierwszy dzień tygodnia. I od niego rozpoczynać wszystko, co następuje później, a co nazywamy prozą życia.

 

Marcin Makowski

Marcin Makowski

Dziennikarz tygodnika “Do Rzeczy”, publicysta Wirtualnej Polski, współpracownik “Dziennika Gazety Prawnej” – wcześniej wydawca w portalu Deon. Pisał do Onetu, Forward, “Rzeczpospolitej”, “Tygodnika Powszechnego” i Stacji7. Prowadzi program “Nocna Zmiana” w Radiu Kraków. Laureat nagrody Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich im. Adolfa Bocheńskiego (2016) oraz Stefana Myczkowskiego (2017) nominowany do nagrody im. Kazimierza Dziewanowskiego (2016) oraz Stefana Żeromskiego (2017).

Zobacz inne artykuły tego autora >

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Marcin Makowski
Marcin
Makowski
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap