video-jav.net

Kontakt z aniołami. 7 wskazówek

Wierzymy w świętych obcowanie. Oznacza ono nie tylko naszą więź z duszami w Niebie i w Czyśćcu, bo obywatelami Nieba, do którego zmierzamy, są także aniołowie

Roman Zając
Roman
Zając
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Jak wiadomo byli oni wielokrotnie wysyłani przez Boga do ludzi. Pełnili i pełnią rolę niebiańskich posłów. Jak poseł czy ambasador reprezentuje władcę w dalekiej krainie, tak anioł jest wysłannikiem samego Boga. A więc ambasadorem Boga… Możemy zaryzykować stwierdzenie, że dyplomacja jest zajęciem wywodzącym się od aniołów, choć dyplomaci rzadko chyba biorą z nich wzór.

Jak nie popełnić faux-pas w kontaktach z aniołami? Pytanie może się wydawać abstrakcyjne, ale przecież nigdy nie wiadomo, do kogo przyjdzie anioł. Dlatego poniżej podam siedem fundamentalnych zasad przydatnych, jeśli zdarzy się nam doświadczyć odwiedzin anioła.

1. Gościnność się opłaca

Czasami anioł doskonale udaje człowieka. Według danych biblijnych anioł najczęściej przybierał wygląd mężczyzny, budzącego zaufanie i pasującego do powszechnego ludzkiego stereotypu bohatera, wojownika. Biblia poświadcza, że uczestniczący w spotkaniu z aniołem ludzie często rozpoznawali Bożego wysłannika dość późno, a najpierw był on brany za zwykłego człowieka. Na przykład Gedeon, który młócił akurat na klepisku zboże, rozmawiał z przybyszem, jak z człowiekiem, nie podejrzewając kim jest naprawdę. Dopiero, gdy laska anioła wznieciła niezwykły ogień, w który nieznajomy wstąpił rozpływając się w powietrzu, Gedeon zrozumiał, że gościł istotę nadprzyrodzoną (por. Sdz 6, 11nn). Również Gedeon i żona Manoacha początkowo myśleli, że przyszedł do nich zwykły człowiek, a Tobiasz długo nie miał pojęcia, kto towarzyszy mu w podróży i przygodach. Dlatego w Liście do Hebrajczyków czytamy: „Gościnności nie zapominajcie; dzięki niej bowiem niektórzy, nie wiedząc o tym, aniołów gościli.” (Hbr 13, 2). Gościnność to ważna cnota. Aniołowie nie odmawiają zazwyczaj poczęstunku i choć nie potrzebują jeść ani pić, potrafią stworzyć taką iluzję, co wyjaśnił Rafał: „Nie widzieliście, żebym co jadł, bo w istocie mieliście tylko widzenie” (Tb 12,19). Niewątpliwie szczyt braku gościnności okazali mieszkańcy Sodomy, którzy chcieli aniołów… zgwałcić. Fakt, że nie wiedzieli, kim są przybysze, nie jest oczywiście usprawiedliwieniem. Istnieje wiele legend o nieświadomym goszczeniu aniołów. Według Galla Anonima w czasie postrzyżyn siedmioletniego syna, Piast miał ugościć tajemniczych przybyszów wypędzonych z dworu Popiela. Podczas skromnej uczty nastąpiło cudowne rozmnożenie jadła, a Nieznajomi postrzygli syna Piasta i nadali mu imię Siemowit. Kronika Dzierzwy z początku XIV w. podaje, że ci tajemniczy goście Piasta byli aniołami. A zatem bądź zawsze gościnny, bo a nuż ugościmy anioła!

Kontakt z aniołami. 7 wskazówek

2. Nie popadaj w przesadne przerażenie

Biblia dostarcza nam wielu przypadków, że niespodziewana hierofania anioła nieraz wywoływała przerażenie, mogła powalić człowieka na ziemię, napełnić go obawą o życie. Nie bez powodu, anioł, gdy pojawiał się przed ludźmi, zaczynał od uspokojenia ich formułą “Nie bój się”. Czasami jednak anioł początkowo występował incognito, aby zrzucić maskę dopiero na odchodnym. Wówczas zazwyczaj natychmiast wzbudzał trwogę i lęk. Gdy rodzice Samsona ujrzeli jak gość, z którymi rozmawiali, wstępuje w płomienie ognia rozpalonego dla złożenia ofiary całopalnej i znika w nich, Manoach padł na ziemię i zaczął jęczeć (“Na miłość boską! To był anioł!”), bo dotarło do niego z kim rozmawiał i pomyślał, że teraz spotka go śmierć. Swoją drogą byłoby to trochę nielogiczne. Nie po to zjawił się anioł, przekazując jakieś orędzie, aby zaraz potem adresat miał paść rażony gromem, dlatego że nie rozpoznał anioła.

3. Broń Boże, nie oddawaj aniołowi boskiej czci!

Człowiek, któremu ukazuje się anioł często w Biblii spontanicznie upada na kolana, aby oddać mu pokłon, najczęściej jednak zostaje przez anioła upomniany, że taki pokłon wolno składać jedynie Bogu, podczas gdy on jest tylko Jego wysłannikiem i sługą. Kiedy obaj Tobiasze (ojciec i syn) upadli na twarz przed Rafałem, zwrócił im on uwagę, że tylko Bóg jest godzien uwielbienia. Anioł upomina też autora Apokalipsy za chęć oddania mu pokłonu, mówiąc, że jest „współsługą”, a adoracja należy się jedynie Bogu. (Ap 19, 10; 22, 8-9). Już św. Paweł wspominał o przesadnej czci wobec aniołów: “Niechaj was nikt nie pozbawia prawa do nagrody, [sam będąc] zamiłowany w uniżaniu siebie i przesadnym kulcie aniołów” (Kol 2, 18). Owe niebiańskie duchy nie powinny nam przesłaniać Boga. Wprost przeciwnie – zadaniem aniołów jest przecież właśnie wskazywanie nam Boga! Byłoby zatem obrazą dla aniołów, gdybyśmy czcili ich w sposób utrudniający nam zwrócenie się ku Bogu. Prawdziwa cześć okazywana aniołom zbliża do Boga, a zarazem jest znakiem Jego bliskości. Sens szukania zażyłości z aniołami jest właśnie taki, że pomagają nam zbliżyć się do Boga i oddalić od zła. W początkach IV w. Euzebiusz z Cezarei stwierdza: Wśród duchów niebieskich niektóre wysyłane są do ludzi dzięki zbawczej wielkoduszności: nauczyliśmy się je poznawać i czcić, zastrzegając całkowicie dla Boga samego hołd naszego uwielbienia (Argumentacja ewangeliczna, III, 3.). Jest to fundamentalna zasada, którą powinniśmy się zawsze kierować.

4. Ale szacunek jednak warto okazać

W jednym z kabaretów jest taki fragment – podchodzi do delikwenta anioł w powłóczystej białej szacie i mówi: „Jestem anioł”, no co facet rzecze do swego kolegi: „Ty… On mówi, że jest jakąś Anią”. Oczywiście jest mało prawdopodobne, abyśmy w realnym życiu spotkali anioła i potraktowali go w taki sposób. Anioł też raczej nie będzie przypominał zniewieściałego mężczyzny w koszuli nocnej, potykającego się o własne skrzydła. Bądź co bądź anioł to wysłannik Twego Stwórcy.

Kabaret Limo – Spotkanie z aniołem

https://www.youtube.com/watch?v=weyUIOHBk68

Jest w Biblii taka nieco humorystyczna scena, jak Piotr, cudownie uwolniony z więzienia, przybył do Wieczernika: „Kiedy zakołatał do drzwi wejściowych, nadbiegła dziewczyna imieniem Rode i nasłuchiwała. Poznała głos Piotra i z radości nie otwarła bramy, lecz pobiegła powiedzieć, że Piotr stoi przed bramą. – Bredzisz – powiedzieli jej. Ona jednak upierała się przy swoim. – To jest jego anioł – mówili. A Piotr kołatał dalej” (Dz 12, 13-16). Piotr stoi i kołacze, a oni tam w środku nie otwierają, bo myślą, że skoro Piotr siedzi w więzieniu, to widocznie przybył jego anioł. Swoją drogę nawet jeśli tak uważali, tym bardziej nie powinni zwlekać z otwarciem. Wiadomo, że mógłby przejść przez zamknięte drzwi, ale skoro stoi i kołacze…

Warto także podziękować aniołowi, że się dla nas trudził. Kiedy listonosz przyniesie nam paczkę, mówimy „Dziękuję”, choć to jego praca. Tym bardziej powinniśmy podziękować aniołowi. Jeśli nie w momencie angelofanii (bo doznamy wtedy misterium tremendum i fascinosum, popadniemy w osłupienie, albo odejmie nam mowę), to możemy to uczynić później – w modlitwie.

5. Nie pytaj anioła o imię! Jak zechce, to sam ci powie

Według tekstów biblijnych pytanie anioła o imię jest wręcz nietaktem i ktoś, kto się poważył na taki czyn, bywa surowo upomniany. Jest to jedno z wielkich faux-pas w kontaktach z aniołami. Manoach popełnił tę gafę, usłyszał nieco oschłą odpowiedź: “Dlaczego pytasz o moje imię? Jest ono tajemnicze” (Sdz 13). Imienia nie chciał również wyjawić anioł walczący z Jakubem. Wystarczy nam wiedzieć, że mamy do czynienia z wysłannikiem Boga. Innymi słowy, kiedy anioł nie chce wyjawić swego imienia, mówi tym samym: „Rozmawiajmy o Bogu, a nie o mnie!”. To znamienne, że z Biblii znamy z imienia tylko trzech aniołów. Te trzy objawione nam imiona anielskie dają jednak wgląd nie tyle w naturę tych niebiańskich duchów, ile w powierzone im zadania – wskazują na Boga jako źródło a zarazem charakteryzują sposób Jego działania: Michał to „Któż jak Bóg”, Gabriel – „Bóg jest mocą”, Rafał – „Bóg uzdrawia”. Imiona całej rzeszy aniołów widocznie nie są nam potrzebne do zbawienia. Nie jest ważne imię posłańca, ale tego, kto nam przesyła wiadomość, a aniołowie wolą pozostawać anonimowi. Uszanujmy to!

6. Nie kwestionuj słów anioła!

Kontakt z aniołami. 7 wskazówek

Inną gafą w stosunkach anielsko-ludzkich jest niedowierzanie orędziu, które przekazuje anioł. Wyobraźmy to sobie – sam Bóg wysyła jednego ze swoich potężnych, budzących grozę duchów, aby coś przekazać człowiekowi, a adresat orędzia odpowiada z powątpiewaniem: „Czy ja wiem? Jakoś nie wydaje mi się, aby to było możliwe”. Gdy trzej przybysze zjawili się u Abrahama, Sara zaśmiała się na wieść, że mogłaby w tak podeszłym wieku zajść w ciążę. Jak pamiętamy, narodziny Jana Chrzciciela poprzedziło zjawienie się anioła u Zachariasza. Zachariasz nie oczekiwał niczego nadnaturalnego, podczas składania ofiary kadzidlanej. A tu nagle, pojawił się anioł, który oznajmił: „Twoja modlitwa została wysłuchana”. Zachariasz nie miał wątpliwości, że rozmawia z nim anioł, bo ukazał się w przybytku po prawej stronie ołtarza kadzenia, prawdopodobnie uformowany z dymu. A jednak stary kapłan wyraził swój sceptycyzm wobec treści anielskiego posłannictwa. Gdy Zachariasz poślubił Elżbietę, modlili się o syna, lecz lata upływały i nie było żadnego znaku tego, że Bóg zamierza odpowiedzieć na ich modlitwę. Tak więc pomału ich modlitwy zanikły. Pogodzili się z bezdzietnością, a tu nagle anioł zapowiadział wielką radość ojca z powodu narodzin syna, który „będzie wielki w oczach Pana; wina i sycery pić nie będzie i już w łonie matki napełniony będzie Duchem Świętym” (Łk 1,14-15). Mimo lęku Zachariasz myślał trzeźwo i po wysłuchaniu nowiny podanej przez anioła, poprosił o znak potwierdzający fakt zrealizowania tak niewiarygodnej obietnicy. Może anioł pomylił adres, skoro Zachariasz miał niepłodną żonę, a na dodatek ta już dawno wkroczyła w menopauzę. Nie było w Zachariaszu tak wielkiego zawierzenia, aby natychmiast przyjął do wiadomości słowo Boga, jedynie w oparciu o autorytet przemawiającego. A przecież teoretycznie wiedział, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Zachariasz niby to uznawał, ale na wszelki wypadek chciał mieć znak dający pewność. No to go otrzymał. Znakiem dla Zachariasza stało się to, że stracił mowę – aż do wypełnienia się obietnicy przekazanej mu przez anioła. Zachariasz zaniemówił na dziewięć miesięcy. Anioł dał mu w prezencie długie rekolekcje w milczeniu, aby przemyślał, jaka jest jego wiara.

7. Nie szukaj na siłę kontaktów z aniołami

Istnieje wiele poradników na temat kontaktów z aniołami. Różne ezoteryczne pisma zamieszczają bardzo dokładne informacje o związkach aniołów z kartami tarota, znakami horoskopu, amuletami i talizmanami. W jednym z numerów czasopisma „Gwiazdy Mówią” czytamy na przykład: „Różnorakie Anioły reagują na różne symbole, dźwięki i zapachy. Podczas uroczystości kościelnych przywołuje je dźwięk bijącego dzwonu. Zapach kościelnego kadzidła, przywołuje Anioły Kadzidła. Przywołują je również trociczki palone na domowych ołtarzykach lub po prostu zapalane w jakiejś intencji”. To doprawdy żenujące, że niektórzy ludzie są skłonni ulegać tym ezoterycznym bujdom. Poprzestańmy na tym, co o aniołach mówi Biblia i nie ulegajmy niezdrowej fantazji. Obcujmy z aniołami poprzez modlitwę, a nie dziwaczne ezoteryczne praktyki i pamiętajmy, że zapalając wschodnie kadzidełka, aby przywołać anioła, obrażamy go dotkliwie.

Roman Zając

Roman Zając

Biblista i demonolog, absolwent Instytutu Nauk Biblijnych KUL, autor książki „Szatan w Starym Testamencie”, publikuje głównie w pismach „Któż jak Bóg”, „Egzorcysta”, „List”, „Biblia krok po kroku”

Zobacz inne artykuły tego autora >
Roman Zając
Roman
Zając
zobacz artykuly tego autora >

Czy duchy zmarłych są wśród nas?

Trzeba to powiedzieć otwarcie - duchy istnieją i jest to prawda wiary!

Roman Zając
Roman
Zając
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Istnieją duchy dobre (czyli aniołowie wierni Bogu) i duchy zbuntowane (czyli też aniołowie, ale ci z opozycji). Pismo Święte mówi nam o tym jasno. Mówi też „badajcie duchy”, wzywając do mądrego rozeznawania, w jakiej lidze gra dany duch. Jednak w potocznym rozumieniu, słowem “duch” określamy najczęściej pojawiające się na ziemi manifestacje dusz ludzi zmarłych, co jest zjawiskiem tajemniczym i trudnym do wytłumaczenia.

Dusze zabłąkane

Człowiek jest ciałem i duszą. Stan śmierci wprowadza w tę ontyczną jedność rozdarcie, które trwać będzie aż do ponownego połączenia duszy z ciałem, jakie nastąpi podczas zmartywychwstania na Sądzie Ostatecznym. Ta eteryczna, ulotna i niematerialna substancja, która pozostaje po nas po śmierci i którą nazywamy duszą, idzie na spotkanie ze swoim Stwórcą, po czym określone zostaje miejsce jej pobytu. W eschatologii katolickiej istnieją dwa “miejsca stałego pobytu” – Niebo i Piekło oraz jedno “miejsce” czasowe, czyli Czyściec (taki trochę przedsionek Nieba i poczekalnia, gdzie trzeba odbyć kwarantannę i porządnie się umyć, aby nie wejść w brudnych szatach na królewską ucztę). Niektórzy uważają jednak, że istnieją także zabłąkane dusze, które ugrzęzły w doczesności, czyli mają status bezdomnych (bo nie są mieszkańcami Nieba ani Piekła).

Według Michaela H. Browna (autora książki “Duchy wokół nas”) los taki może się przydarzyć duchowi całkowicie zdezrientowanemu obrotem spraw. Na przykład dusza osoby niewierzącej w nieśmiertelność bądź też ofiara przemocy mogą nie uświadamiać sobie faktu śmierci, tkwiąc w patowej sytuacji zawieszenia między utratą fizycznej powłoki a trwaniem procesów myślowych. Ci, którzy oglądali “Szósty zmysł”, wiedzą, o co chodzi. Niektórzy próbują nawet pogodzić to z katolickim nauczaniem o stanach eschatycznych, twierdząc, że dusze takie obywają coś w rodzaju psychoterapii, a zwłoka może być owocem Bożego miłosierdzia, darującego duszy dodatkowy czas, aby zorientowała się w swojej sytuacji, przeszła oczyszczenie i mogła podążyć do miejsca swego przeznaczenia.

Czy duchy zmarłych są wśród nas?

Kolejnym powodem uwięzienia ducha w doczesności mogą być chorobliwa wrogość, chęć naprawienia krzywd, traumatyczne przeżycia, przywiązanie do rzeczy materialnych czy też trudność rozstania się z ludźmi, którzy pozostają na ziemi i czasem szantażują zmarłych swoją rozpaczą. Dusze mogą też rzekomo błąkać się po ziemi, bo lękają się uczynić krok w nowy nieznany wymiar. Od zawsze istniały opowieści o miejscach, w których straszy. Zabłąkane dusze odpowiadałyby też za zjawiska o nazwie poltergeist.

Kościół nie potwierdza istnienia takich zabłąkanych, czy też zagubionych dusz, ale też nie znajdziemy nigdzie wyraźnie wyrażonej sugestii, że ich istnienie jest sprzeczne z nauczaniem Kościoła.

Sfotografować ducha

Czy duchy zmarłych są wśród nas?

Zwolennicy poglądu o duchach snujących się wśród ludzi żyjących podają różne materialne “dowody” na prawdziwość takiego twierdzenia. Pod koniec XIX wieku żył niejaki William H. Mumler, który był tak genialnym fotografem, że potrafił rzekomo uwieczniać również duchy towarzyszące ponoć fotografowanym ludziom. Najbardziej znane jest zdjęcie byłej prezydentowej Mary Todd Lincoln z duchem jej męża Abrahama, który stoi za kobietą, trzymając ręce na jej ramionach. No cóż… Jak powiedział do mediów Arkadiusz Czerepach, dementując nadprzyrodzone zjawiska w domu Solejuków: „W dobie fotografii cyfrowej, fotografia nie jest już dowodem” (oczywiście nawiązuję tu do serialu “Ranczo”, co wyjaśniam tym nielicznym, którzy serialu nie oglądali).

Rzecz jasna w czasach Williama Mumlera (czyli krótko po wojnie secesyjnej) nikomu się jeszcze nawet nie śniło o pikselach, ale od samego początku, gdy tylko pojawiła się możliwość robienia fotografii, pojawiła się też pokusa fałszerstw i zdjęcia również wtedy nie zawsze były dowodem. Warto wspomnieć choćby słynną sprawę zdjęć małych duszków ze skrzydełkami, w których prawdziwość wierzył bezgranicznie sam Arthur Conan Doyle (choć stworzony przez niego Sherlock Holmes kierował się logiką i racjonalnym myśleniem, jego twórca był tych cech zaprzeczeniem). Pomysł, na który wpadł pan Mumler, zainspirował późniejszych hochsztaplerów i do dziś istnieje cała gałąź przemysłu o nazwie “spirytystyczna fotografika”. Ciągle pojawiają się nowe sensacyjne zdjęcia duchów, które można sobie pooglądać w Internecie.

W serialu “Supernatural” najprostszym sposobem zobaczenia ducha jest zaś włączenie kamery wideo. Można by mniemać, że te duchy to mają okropne “parcie na szkło”…

Muzeum dusz czyśćcowych

Również w historii Kościoła katolickiego znajdziemy coś, co dla mnie osobiście jest jakimś kuriozalnym folklorem na podobieństwo zdjęć robionych duchom. Mianowicie w niewielkim muzeum kościoła Sacro Cuore del Suffragio w Rzymie zgromadzono dziwne przedmioty zawierające widoczne ślady pozostawione rzekomo przez dusze cierpiące w czyśćcu. Są to zazwyczaj odciski dłoni i palców wypalone w książkach i fragmentach tkanin. No cóż… W tej kwestii mam mieszane uczucia. W Lublinie, gdzie mieszkam, można zobaczyć blat stołu z Trybunału Koronnego z wypalonym ponoć śladem dłoni diabła, który stawił się przed sądem, aby świadczyć za niewinością fałszywie oskarżonej niewiasty. Tak mówi lubelska legenda. Czarcią łapę widziałem nie raz i jakoś nie uwierzyłem w prawdziwość tej historii….

Moda na wywoływanie duchów

Siostry Fox, od lewej: Margaret Kate i Leah

Kościół nie neguje możliwości kontaktu świata żywych ze zmarłymi. Ale nie jest to zachęta do eksperymentowania. Spirytyzm to wierzenia i praktyki oparte na założeniu, że istnieją szczególnie uzdolnione osoby zwane mediami, które potrafią się kontaktować z duszami zmarłych i przekazywać od nich jakieś pouczenia, rady, wskazówki, czyli – innymi słowy – mogą udzielać informacji pochodzących z zaświatów. W czasach wiktoriańskich wywoływanie duchów było bardzo modną salonową rozrywką.

Moda rozpoczęła się na dobre po 1848 roku, kiedy to dwie dziewczynki – Margaret i Katie Fox (czyli Małgosia i Kasia Lisówne) z malutkiego miasteczka Hydesville w Stanach Zjednoczonych, powiedziały rodzicom, że za pomocą sekwencji stuknięć rozmawiają z niewidzialnym duchem, który przedstawił się im się jako „Mr Splitfoot”, czyli „Pan Kopytko”. Potem ustalono, że był to duch komiwojażera, niejakiego Charlesa Rosma, który w tym domu został napadnięty i zamordowany. Wieść o zdolnościach spirytystycznych dziewczynek obiegła cały świat, i natychmiast zaczęły pojawiać się kolejne osoby twierdzące, że są w stanie rozmawiać ze zmarłymi.

W 1851 roku w Nowym Jorku pracowało już ponad stu mediów, a w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych w samej Wielkiej Brytanii było ich ponad… sto tysięcy. O skali tego zjawiska świadczy fakt, że na seanse chadzali między innymi królowa Wiktoria, Józef Piłsudski, Bolesław Prus, Maria Skłodowska Curie, Mark Twain, czy Arthur Conan Doyle, a Thomas Edison (ten od żarówki) próbował nawet skonstruować telefon do porozumiewania się z duchami.

Na początku XX wieku niejaka Jadwiga Domańska, uchodząca za medium, twierdziła, że kontaktuje się z duchem Juliusza Słowackiego, który dyktuje jej wiersze napisane po śmierci. Ich wydania książkowe cieszyły się swego czasu dużą popularnością.

Historia praktyk spirtystycznych pokazuje, że ludzie podający się za media często byli szarlatanami i uciekali się do różnych sztuczek. Między innymi wykorzystywali maski mające symbolizować zmaterializowane duchy, ukrywali w ustach gazę lub muślinę pełniącą funkcję ektoplazmy (termin ten oznacza materiał, z którego „składają się” ponoć duchy i który podczas seansów spirytystycznych rzekomo „wydalają” niektóre media przez różne otwory swego ciała), używali specjalnych luster i lamp oraz sznurków czy drutów przywiązanych do stołów i krzeseł, za pomocą których fałszowali efekty psychokinezy, powodując podskakiwanie stolików i przesuwanie się przedmiotów.

Biblia zakazuje!

Zgodnie z nauką Kościoła wszelkie praktyki przywoływania duchów zmarłych są absolutnie niedopuszczalne. Przypomina o tym nawet Sobór Watykański II, którego komisja doktrynalna zabroniła “prowokowania za pomocą ludzkich środków doświadczalnego kontaktu z duchami lub duszami ludzi zmarłych w celu otrzymania od nich informacji” (Lumen Gentium, 49; por. KKK 2116-2117).

Biblia stwierdza, że ci, którzy wywołują duchy zmarłych są dla Boga obrzydliwi (por. Pwt 18, 10-12) i powinni być karani śmiercią (Kpł 20, 27).

Pismo Święte opisuje tylko jeden przypadek wywoływania ducha. Mianowicie król Saul za pośrednictwem medium (była nim pewna kobieta zamieszkała w Endor) skontaktował się ze swoim dawnym mentorem – prorokiem Samuelem. Samuel był za życia cholerykiem i także teraz, wyrwany z Szeolu, potraktował Saula dość obcesowo, z wyraźną irytacją pytając: „Dlaczego nie dajesz mi spokoju i wywołujesz mnie?”. Saul zaczął zawile tłumaczyć, że Filistyni chcą walczyć, a Bóg jakoś nie daje w tej sytuacji wskazówek ani przez sen ani przez proroków, no to sobie pomyślal, że może wywoła ducha (1 Sm 28, 13-15). Nie mógł jednak uczynić gorszej rzeczy. Był to przysłowiowy gwóźdź do trumny. Postępek Saula został zdecydowanie potępiony przez Samuela, który mu wygarnął, że jest głupkiem, bo nie pamięta, że Bóg zakazał czegoś takiego. Przegraną bitwę z Filistynami, śmierć jego i jego synów, oraz przejęcie władzy królewskiej przez Dawida tłumaczono między innymi jako karę za niewierność wobec Boga, której przejawem było także to, że „zasięgał on rady wróżbiarki, a nie radził się Pana” (1 Krn 10, 13-14). Tak sprawę wróżki z Endor przedstawia Biblia, ale w gruncie rzeczy nie wiadomo, czy naprawdę wywołała ona ducha Samuela. Jeżeli tak, oznaczałoby to, że wywoływanie duchów faktycznie jest możliwe. Niektórzy uważają więc, że Bóg wykorzystał zabobonną wiarę Saula i wyjątkowo pozwolił pojawić się duchowi Samuela, aby ten potępił czyn króla. Inni sądzą, że tak naprawdę był to demon, który podszywał się pod zmarłego proroka.

Zły duch udający duszę zmarłego

Praktyki spirytystyczne są przez Kościół uważane za niebezpieczne właśnie ze względu na możliwość działania złego ducha, który może przecież udawać zmarłych. Medium nie zawsze jest oszustem. Niewątpliwie są osoby, które wierzą, że kontaktują sie z nimi duchowe istoty i autentycznie słyszą ich głosy. Pytanie tylko, kim są te istoty? Szukanie kontaktów ze zmarłymi może się skończyć naprawdę bardzo przykrymi konsekwencjami.

Czy duchy zmarłych są wśród nas?

Kiedy byłem w liceum na ekrany kin wchodził akurat film “Ghost” (któremu polscy dystrybutorzy nadali tytuł w formie imperatywu: “Uwierz w ducha!”). Cieszył się on dużą popularnością. Owszem, film jest sympatyczny i wzruszający, ale ja chciałem wspomnieć o jednej kwestii.

Whoopie Goldberg, która gra w nim medium, pozwala duchowi zmarłej osoby zamieszkać w swoim ciele i dzięki temu daje mu możliwość porozumienia się z żyjącą ukochaną. Czyli według filmu w transie mediumicznym dochodzi de facto do czasowego opętania medium. My natomiast wiemy, że sprawcą opętań są demony a nie błąkające się dusze. Może film bezwiednie dotknął istotnej prawdy o źródle wiedzy niektórych mediów.

Tylko za zezwoleniem Boga

Kościół nigdy nie negował, że duchy ludzi zmarłych faktycznie czasami objawiają się ludziom żyjącym. Doświadczało tego wielu świętych (na przykład ojciec Pio i siostra Faustyna). Zdaniem św. Tomasza z Akwinu takie wizyty są jednak możliwe wyłącznie dzięki szczególnemu zezwoleniu Boga.

Nie ma tu jakiejś samowolki, że dusze sobie beztrosko wędrują po ziemi i szukają medium, przez które przemówią, albo że przybywają z zaświatów na wezwanie ludzi trzymających ręce na talerzyku przy okrągłym stoliku. Z tamtego świata do tego można przybyć, ale jedynie wówczas, jeśli paszport zostanie podpisany przez Boga.

Dusze zmarłych mogą przenikać do świata żywych, prosząc o modlitwę (jak to czynią dusze czyśćcowe), ale także po to, aby przestrzegać nas przed niebezpieczeństwami, a nawet… ratować nam życie.

Oczywiście dusza ludzka jest bytem niematerialnym, a więc tak naprawdę, jeśli ukazuje się w sposób widzialny, mamy do czynienia z jakimś ciałem pozornym, które pojawia się ludzkim zmysłom jako skutek oddziaływania bytu duchowego na ludzką wyobraźnię. Chodzi o to, że dusza wytwarza niejako “obraz” samego siebie.

Ludziom mogą ukazać się dusze, które bądź cieszą się już widzeniem uszczęśliwiającym (w niebie), bądź te, które czasowo znajdują się w czyśćcu, ale w skrajnych wypadkach nawet potępione.

Święty Tomasza z Akwinu pisał: „Można przyjąć, że niekiedy również potępieni otrzymują pozwolenie na ukazanie się żywym, aby pouczyć ich lub przestraszyć, lub też aby prosić o wstawiennictwo dla dusz, które znajdują się w czyśćcu. Jest jednak pewna różnica między świętymi a potępionymi, ponieważ ci pierwsi mogą ukazać się kiedy chcą, natomiast ci drudzy nie. Bowiem, jako święci już za życia ziemskiego otrzymywali jako łaskę charyzmatyczną dar czynienia cudów”.

Skoro duchy zmarłych mogą ukazywać się wyłącznie za przyzwoleniem Boga, to nie ma powodu, aby się ich bać, wszak „wszelki duch Pana Boga chwali”, jak mawiali nasi ojcowie.

Roman Zając

Roman Zając

Biblista i demonolog, absolwent Instytutu Nauk Biblijnych KUL, autor książki „Szatan w Starym Testamencie”, publikuje głównie w pismach „Któż jak Bóg”, „Egzorcysta”, „List”, „Biblia krok po kroku”

Zobacz inne artykuły tego autora >
Roman Zając
Roman
Zając
zobacz artykuly tego autora >