video-jav.net

8 kroków, aby zwolnić

"W tyle zostaje świat, ja chcę coraz więcej, we włosach szumi wiatr, pędzę coraz prędzej". Możesz tak powiedzieć o sobie? Czas, żebyś zwolnił!

Krzysztof Pałys OP
Krzysztof
Pałys OP
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!


Zobacz również teledysk do piosenki "Rozpędzony" z nowego albumu "Petarda" Arki Noego!


Wybierz 02, aby zobaczyć tekst piosenki "Rozpędzony" z płyty "Petarda" Arki Noego, której dotyczy artykuł

„ROZPĘDZONY”

MÓJ ANIOŁ STRÓŻ NIE NADĄŻA JUŻ

GUMOWE DRZEWA Z TYŁU TYLKO KURZ

CISNĘ NA GAZ ŻYJE SIĘ TYLKO RAZ

MÓJ ANIOŁ STRÓŻ NIE NADĄŻA JUŻ

W TYLE ZOSTAJE ŚWIAT

JA CHCĘ CORAZ WIĘCEJ

WE WŁOSACH SZUMI WIATR

PĘDZĘ CORAZ PRĘDZEJ

JUŻ ZAPALONE ŚWIATŁA CZERWONE

MINĘŁY DAWNO ŚWIATŁA ZIELONE

GUMOWY LAS WYPRZEDZIŁEM CZAS

ZNÓW ZAPALONE ŚWIATŁA CZERWONE

a kiedy się tak rozpędzę rozkręcę

uważać stale muszę

żeby nie rozbić się o ścianę

uważać na swoją duszę

[01][02]

1. Naucz się czekać

Chrześcijanin podobny jest do osoby czekającej na przystanku na autobus. Autobusu nie widać, ale on czeka. Przez swoją cierpliwość mówi: „Wiem, że przyjedzie”. I zachęca innych do czekania.

Każdy zazwyczaj na coś czeka i on również. 

Nasze życie jest tak naprawdę czekaniem. Pewnych spraw nie da się, ale i nie powinno się przyśpieszać.

2. Włączaj "jałowy" bieg

Nasz mózg potrzebuje nieustannie faz bezczynności, a przełączanie go na „jałowy” bieg jest niezbędne dla zachowania duchowej równowagi.

Nadmiar bodźców, zajęć, obrazów temu nie sprzyja.

Bez stawiania sobie ograniczeń i mądrze przeżywanej ascezy, niemożliwy jest pokój serca, a żadne twórcze idee ani myśli nie mają możliwości dojrzeć.

8 kroków, aby zwolnić

3. Pokochaj mnichów, a nawet stań się jednym z nich

Święty Pachomiusz, który tworzył pierwsze wspólnoty cenobickie w IV wieku, twierdził, że należy posiąść umiejętność bycia samemu w tłumie, żeby skupić myśli na Bogu. Dlatego w klasztorach kładziono nacisk na ciszę i wymiar samotności.

Mnich to ktoś, kto jest oddzielony od wszystkich, a zarazem złączony ze wszystkimi.

Mnichem staje się także człowiek, który nie chce już o Bogu słuchać, ale chce go oglądać.

Monachos(z jęz. greckiego) – oznacza człowieka zintegrowanego wewnętrznie. To ten, który jest jednym, dla którego ważna jest tylko jedna rzecz, to znaczy – dążenie do Boga.

W tym znaczeniu, mnichem staje się każdy człowiek, dla którego sensem życia jest Bóg.

 

8 kroków, aby zwolnić

4. Znajdź swoją celę

Błogosławiony Humbert z Romans, generał dominikanów z XIII wieku, zalecał braciom:

Mądry kaznodzieja po głoszeniu kazań powinien powrócić do samego siebie i uważnie zbadać wszystko, co mu się przydarzyło, tak aby mógł obmyć się z wszelkich doznanych nieczystości i naprawić wszystko, co się zepsuło. Powinien być jak podróżny, który czyści i naprawia swoje buty, gdy dotrze do schroniska, aby później móc lepiej wędrować.

 

Myślę, że nie tylko kaznodzieje, ale i każdy człowiek powinien mieć taki kąt, gdzie nikt go nie znajdzie, nikt nie przeszkodzi, nikt nie zauważy. To miejsce powinno być przestrzenią, w której możemy rozsupłać więzy łączące nas ze światem, zakosztować zdrowej samotności. A kiedy już znajdziemy taki kąt, należy go uznać za swój, pokochać, wracać do niego kiedy to tylko będzie możliwe i nie śpieszyć się z zamienianiem go na inny.

Chrześcijańscy mnisi taki pokój nazywali celą, która wskazuje niebo (caelum – z łac. niebo). Taka „cela”, jako miejsce samotności, może być piecem babilońskim, w którym trzech młodzieńców ujrzało Syna Bożego, ale i słupem obłoku, z którego Bóg przemawiał do Mojżesza.

8 kroków, aby zwolnić

5. Nie opuszczaj znalezionej celi

Ryby giną, jeśli pozostają zbyt długo poza wodą. Podobnie mnisi, którzy pozostają zbyt długo poza swoimi celami, albo marnują czas, tracą intensywność swojego spokoju (stan wewnętrznego pokoju nazywany jest przez mnichów wschodu hesychią).

Musimy śpiesznie wracać do naszych cel – tak jak ryby do morza, ponieważ jeśli pozostaniemy poza celami zbyt długo, zatracimy naszą wewnętrzną czujność.

Jeśli człowiek nie powie sobie w sercu, że na świecie istnieje tylko Bóg i on, nie zazna spokoju.

8 kroków, aby zwolnić

6. Przetrwaj ogień

Mój kilkuletni siostrzeniec Nikodem rozwiązywał na religii krzyżówkę. „Gdzie Bóg stworzył człowieka?” – brzmiało jedno z pytań. Odpowiedź zawiera cztery litery, trzecia to: „E”. „PIEC” wpisał Nikodem bez chwili zastanowienia, a na zdziwioną minę mamy trzeźwo odpowiedział: „To przecież oczywiste. Skoro Bóg stworzył człowieka z gliny, to musiał go gdzieś wypiec!”.

Intuicja duchowa całkiem trafna. „W ogniu doświadcza się złoto, a ludzi miłych Bogu w piecu utrapienia” – pisał autor Mądrości Syracha.

Bóg stwarza, a potem hartuje nowego człowieka przez ogień.

Biblijny bohater Azariasz i jego towarzysze, nawet będąc otoczeni ogniem, wciąż wielbili Pana. Zginęli? To doświadczenie uczyniło ich jeszcze mocniejszymi. Stali się „wypróbowani”. Stali się kimś więcej.

Kto wytrwa do końca, przetrzymując oczyszczający ogień utrapień, ten będzie zbawiony.

To obiecuje nam Jezus.

8 kroków, aby zwolnić

7. Rezygnuj ze wszystkiego, co zbędne

Kiedy amerykański trapista Thomas Merton został zapytany przez dziennikarza, co uważa za główną chorobę obecnej epoki, nie wymienił żadnej rzeczy, której można by się było spodziewać po katolickim mnichu (braku modlitwy, braku wspólnoty, niskiego poziomu moralnego, braku troski o sprawiedliwość i biednych), ale odpowiedział jednym słowem: „skuteczność”. Dlaczego? „Bo od klasztoru po Pentagon zakład musi pracować i mało czasu oraz energii zostaje na cokolwiek innego”.

Zły duch w tradycji chrześcijańskiej utożsamiany był z tym, który rozprasza, zabiera pokój i przynosi zamęt.

W odniesieniu do Boga problemem może być więc nie tyle nadmiar zła, ile nadmiar zajęć.

Kiedy stajemy się za mało kontemplacyjni, tracimy zdrowy dystans ducha, ponieważ wymogi życia absorbują całą energię i czas. Co gorsze, jeśli człowiek jest stale zajęty, to kiedy wreszcie ma czas wolny, może robić tylko coś bezmyślnego i rozpraszającego. Nie ma bowiem sił na nic innego. Presja zwiększa niepokój, czyni osobę mniej cierpliwą i niezdolną do skoncentrowania się dłużej na czymkolwiek.

Żeby nabrać wysokości należy się więc pozbyć zbędnego balastu.

Zamiast więc mówić: „Nie siedź tak po prostu, tylko coś rób”, powinniśmy żądać czegoś przeciwnego: „Przyjdź na adorację w ciszy i nie rób niczego, tylko po prostu siedź”.

Bóg będzie dokonywał reszty.

8 kroków, aby zwolnić

8. Oswajaj się z Obecnością

Żyjemy w kulturze użyteczności. „Czym się zajmujesz?”, „Co robisz?”. „Pokaż dyplomy”, „Jakie masz efekty?”.

Kultura „skuteczności” zabija kontemplację i duchowe życie. Kiedy poczucie własnej wartości zaczyna zależeć wyłącznie od osiągnięć, niewiele osób zdecyduje się na modlitwę odpocznienia, gdyż ta z definicji jest bezużyteczna, podczas niej niczego się przecież nie osiąga.

Modlitwa kontemplacji polega na oswajaniu się z Obecnością. Pozornie nie dzieje się nic „użytecznego”.

Tu najpierw tracimy, aby następnie zyskać więcej.

8 kroków, aby zwolnić

I co? Mimo to hamulec nie działa

Jesteś już tak rozpędzony i zaabsorbowany sobą, że nawet powyższe punkty nie pomagają? Masz wrażenie, że bez ciebie ziemia przestanie się kręcić? Zaczynasz sądzić, że Pan Jezus nie poradzi sobie w zbawianiu świata bez twojej osoby? Spróbuj więc nietypowej medytacji.

Usiądź w ciszy i wyobraź sobie, że nie żyjesz już na tej ziemi, na świat patrzysz z góry.

Czy coś się zmieniło? Ludzie nadal żyją, tramwaje dzwonią, a słońce pojawia się każdego ranka. Trudno w to uwierzyć, ale życie nadal się toczy.

Czy to nie jest uwalniające uczucie?


Zobacz również teledysk do piosenki "Rozpędzony" z nowego albumu "Petarda" Arki Noego!


Krzysztof Pałys OP

Krzysztof Pałys OP

Dominikanin, pasjonat odnajdywania Pana Boga w ludziach, duszpasterz powołań dominikańskich. Nudny, tuzinkowy, powtarzalny. Nie potrafi grać na gitarze, śpiewać, ani być w centrum uwagi. Nie jest szalony, oryginalny, odjazdowy, błyskotliwy czy odjechany. Od czasu wstąpienia do zakonu dominikanów nic lepszego go w życiu nie spotkało. Fascynuje go tradycja monastyczna, dominikański charyzmat oraz wędrowne i żebracze kaznodziejstwo. Przejechał autostopem ponad 25 tys. kilometrów odwiedzając siedemnaście krajów. Lubi deszcz, swoich braci, suszone figi oraz paragwajską yerba mate. Myśli porządkuje w klasztornej kaplicy. Autor jednej książki z obrazkami. Od czasu wstąpienia do zakonu dominikanów nic lepszego go w życiu nie spotkało. Fascynuje go tradycja monastyczna, dominikański charyzmat oraz wędrowne i żebracze kaznodziejstwo. Przejechał autostopem ponad 25 tys. kilometrów odwiedzając siedemnaście krajów. Lubi deszcz, swoich braci, suszone figi oraz paragwajską yerba mate. Myśli porządkuje w klasztornej kaplicy. Autor jednej książki z obrazkami.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Krzysztof Pałys OP
Krzysztof
Pałys OP
zobacz artykuly tego autora >

Widział wieczność – głosi z mocą

Charyzmatyczny ojciec James Manjackal MSFS, pochodzący z Indii ksiądz ze zgromadzenia misjonarzy św. Franciszka Salezego, podczas śpiączki miał sen, w którym został oprowadzony po zaświatach. W jego opowieść można wierzyć lub nie, lecz cuda, jakie towarzyszyły jego rekolekcjom w Polsce, są jak najbardziej prawdziwe.

Adrian Wawrzyczek
Adrian
Wawrzyczek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Cuda dzieją się TERAZ!

W dniach 8-11 listopada br. o. Manjackal przebywał w Warszawie, gdzie głosił rekolekcje do ponad 7 tysięcy osób. Miałem szczęście wziąć w nich udział jako wolontariusz wspierający organizatorów, dzięki czemu mogłem spojrzeć na to wydarzenie nieco z dystansu oraz być w miejscach niedostępnych uczestnikom rekolekcji.

Taka możliwość okazała się bardzo przydatna, chociażby do weryfikacji świadectw składanych przez uczetników. Kobieta na wózku inwalidzkim, którą pierwszego dnia wpuszczałem na obiekt hali targowej przy ul. Marsa, pod koniec rekolekcji wyszła na scenę o własnych siłach, by zaświadczyć o realnej mocy i obecności Jezusa Chrystusa!

Uzdrowiony z wątpliwości

Ten sam Zmartwychwstały przegonił gdzie pieprz rośnie demony przebywające w miotającej i przeklinającej Boga kobiecie, którą w sile ośmiu mężczyzn z trudem donieśliśmy do pokoju egzorcystów. Jeśli ktoś myśli, czy czasem nie miało to związku z jakąś chorobą psychiczną, zachęcam do podjęcia takiej posługi. Wątpliwości ulatują z prędkością błyskawicy…

Takich sytuacji było kilka, uzdrowień fizycznych i wewnętrznych całe mnóstwo, kolejek do spowiedzi nie dało się zliczyć. Sam doświadczyłem uzdrawiającej miłości Ducha Świętego, która wlała w moje serce, m. in. ogrom wiary w realność duchowego wymiaru świata i wszechpotężną moc krzyża Chrystusowego.

Widział wieczność - głosi z mocą

Cel życia? Moja i twoja świętość!

Ojciec Manjackal i uczestnicy rekolekcji wyprosili w Warszawie obfite łaski Ducha Świętego, jednak zwrócenie uwagi tylko na nie byłoby poważnym niedopatrzeniem. Indyjski charyzmatyk ostro punktował wszystkie te grzechy, o których z lubością rozpisują się media brylujące w atakowaniu nauki Kościoła Katolickiego.

Aborcja, homoseksualizm, pornografia, ezoteryka – to wszystko są grzechy, co do których Biblia i Kościół Katolicki nie pozostawiają żadnych wątpliwości. Ojciec Manjackal podkreślał to nie tylko w czasie rekolekcji, ale robi to także na kartach swoich publikacji. Jego senna wędrówka po niebie, czyścu i piekle – szeroko opisana w książce “Widziałem wieczność” – wrogów Kościoła doprowadziłaby albo do głębokiego nawrócenia, albo demonicznej furii. Jeśli tylko podeszliby do niej poważnie…

Co istotne, ojciec Manjackal sam przyznawał, że choć głęboko wierzy w jej prawdziwość, jego wędrówka po zaświatach jest tylko i wyłącznie jego prywatnym objawieniem. Nie trzeba w nie wierzyć, ale przeczytać warto. To lektura, która może być pomocna w drodze do realizacji powołania każdego człowieka, czyli świętości.

Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii

Dlaczego o tym wszystkim piszę? Bo współcześnie często domagamy się od Boga znaków, a nie widzimy, że dzieją się każdego dnia. Bo pakujemy się w zagrożenia duchowe i grzechy, licząc że nie będzie miało to żadnej konsekwencji.

Bo Dobra Nowina jest tak samo aktualna, jak w czasach Chrystusa (i działa takie same cuda, a nawet większe) i jednocześnie jest najgorszą informacją dla zbuntowanych aniołów, które wciąż robią wszystko, by zniszczyć naszą świętość.

Wreszcie dlatego, że po tym, co przeżyłem i widziałem przez te kilka listopadowych dni w Warszawie, mogę zakrzyknąć za świętym Pawłem: “Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii”. Biada tym bardziej, gdybym Ewangelią nie żył na co dzień!

A co Ty zrobisz z Dobrą Nowiną? Potraktujesz ją na serio czy może uznasz ją za jedną z wielu bajek dla mas? To oczywiście twoja sprawa – ale decyzja, którą podejmiesz, będzie miała skutki teraz i w wieczności!

Adrian Wawrzyczek

Adrian Wawrzyczek

Specjalista ds. contentu, social media i strategii marketingowej. Jako były dziennikarz piłkarski taktykę portalu najchętniej rozrysowałby na tablicy, wydobywając z siebie hasła zagrzewające do ataku. Uwielbia książki, e-booki, aplikacje mobilne i dobre jedzenie, a jego kubek na kawę jest największy w całej firmie. Swoje miejsce w Kościele odnajduje w rodzinie i nurcie charyzmatycznym. Prywatnie autor bloga www.jakogarnac.pl.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Adrian Wawrzyczek
Adrian
Wawrzyczek
zobacz artykuly tego autora >