video-jav.net

Ludzie trzeciego dnia

Najlepsza wiadomość, jaką my, Chrześcijanie, dostajemy teraz, w wielkim czasie Świąt Wielkanocnych (teraz zwłaszcza), to ta, że nigdy nie jest za późno.

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Pamiętam, jak spóźniłam się na ślub koleżanki. Pomyliłam godziny i niestety straciłam możliwość udziału w najważniejszym wydarzeniu w jej życiu. Każdy z nas pewnie miał kiedyś takie poczucie, że gdzieś się spóźnił, ominęły go jakieś ważne sprawy, ważne wydarzenia. Ktoś może na nas czekał, może to my nie wyrobiliśmy się, żeby godnie przyjąć gości, może jakaś uroczystość zakończyła się zanim na nią dotarliśmy. Trzeba przyznać, że to niezbyt wygodne poczucie. Jest jednak taka uroczystość, ważne Święto, na które nikt nie jest spóźniony.

Św. Jan Chryzostom mówi o niej: Jeśli ktoś przyszedł po trzeciej godzinie, niechże świętuje z wdzięcznością. Jeśli ktoś dopiero po szóstej dołączył, niechże nie ma żadnej wątpliwości, ponieważ niczego nie traci. Jeśli ktoś spóźnił się nawet do dziewiątej, niech przychodzi bez wahania. Jeśli ktoś zdążył dopiero na jedenastą, niech wcale nie boi się zwłoki. (przeczytaj całą homilię św. Jana)

Jaki gospodarz, organizator jakiej uroczystości, byłby tak cierpliwy i wyrozumiały? Tylko Jeden: przyjmuje ostatniego jak pierwszego. Możemy spokojnie iść z radością i pierwsi i drudzy, bogaci i ubodzy, starający się i lekkomyślni, ci, co pościli i ci, co nie pościli. Nikt nie jest spóźniony.

My, Chrześcijanie, mamy ten przywilej, że nigdy nie jesteśmy spóźnieni.

Ludzie trzeciego dnia

Trwa właśnie Wielki Tydzień. Dla każdego z nas może to być Największy Tydzień w życiu. To kolejna szansa. Jeśli ktoś przyszedł już dziś, to znakomicie – bierze udział w największej tajemnicy. Jeśli dołączy w Wielki Czwartek – wspaniale, to uroczystość ustanowienia najcudowniejszej pamiątki, jaką nasz Pan nam zostawił – Eucharystii. Jeśli dołączy w Wielki Piątek – jest wygranym, bo to najwłaściwszy dzień dla obudzenia na nowo naszej wiary, umocnienia nadziei i odwagi niesienia swojego krzyża z pokorą i ufnością. Jeśli ktoś dołączy w Wielką Sobotę,  znajdzie się w momencie ciszy i oczekiwania. Może dla kogoś podobnie jak dla uczniów Jezusa, będzie to dzień próby. Nawet jeśli ktoś przyjdzie dopiero w Niedzielę Wielkanocną, zdąży na cudowny moment przejścia ze stanu śmierci do życia.

Każdy dostaje swoją szansę, żeby wejść na wspólną ucztę z naszym Panem. On nam to wszystko zorganizował. Pomyślał o każdym szczególe, a przede wszystkim o tym, by przygotować nas samych. Nauczał, uzdrawiał, wskrzeszał, podnosił na duchu, przemieniał nasze serca, karcił, nagradzał, ale przede wszystkim niewypowiedzianie kochał.

Taką miłością dla której potrafił wziąć na siebie największy ciężar naszych win. Przejść najtrudniejszą możliwą drogę, przeżyć dramat Boga-Człowieka, niesprawiedliwość, upokorzenia, zniewagi, obelgi, uniżyć samego siebie i być posłusznym aż do śmierci… (czytaj o męce Jezusa na podstawie śladów odnalezionych na Całunie Turyńskim)

Umarł za nas, ale to nie koniec… Był jeszcze Dzień Trzeci. Dla nas też Zmartwychwstał!

Dał nam dzięki temu nieprawdopodobną moc życia i zmiany świata. To dzięki Jego Zmartwychwstaniu jest w nas ta nadzieja, której zazdrościć możemy nawet sami sobie.

Dobra nowina jest taka: nasze życie właśnie się zaczyna! To prawdziwy cud!


Z okazji Świąt Zmartwychwstania Pańskiego życzymy Tobie i Twoim bliskim niegasnącej nadziei wypływającej z faktu, że Jezus Chrystus pokonał śmierć. Niech Jego zwycięstwo stanie się Waszym udziałem, a wspólne ucztowanie z Panem najważniejszym celem w życiu.

Mamy nadzieję, że gdy nadejdzie kres naszej ziemskiej pielgrzymki, dane nam będzie razem podziwiać majestat Boga i celebrować niekończące się szczęście na uczcie wiecznej.

Redakcja Stacji7

Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Redaktor naczelny portalu Stacja7.pl, prezes Fundacji Medialnej 7. Z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich miejscach jak Comarch, czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich. Mama czwórki dzieci, chętnie zabierająca głos w sprawach: kobiet, dzieci, rodziny, edukacji. Bliska jej sercu jest nauka społeczna Jana Pawła II. Na Stacji 7 od kilku lat prowadzi cykl "Rozmowy z Janem Pawłem II" oraz podejmuje tematy społeczne.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Gdzie był Bóg?

Pytanie zadawane przez ludzi w każdym zakątku świata, podczas każdej wojny, kataklizmu, gdy dzieje się jakakolwiek krzywda, zwłaszcza wyrządzana słabszemu.

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Pytanie to służy także jako argument koronny każdej osobie, która (bardziej lub mniej świadomie) określa się jako niewierząca. Wiele jest też takich osób, którym fakt cierpienia i istnienia zła rzeczywiście odebrał wiarę w Boga.

Gdzie był Bóg?

Kiedyś zapytałam mojego synka, co pomyślał, gdy kupiłam mu piłkę, którą bardzo chciał mieć. Odpowiedział, że pomyślał, że jestem dobra i że go kocham. Zapytałam więc, a co sobie pomyślał kiedyś nocą, gdy byłam przy nim, trzymałam go za głowę, kiedy wymiotował, gdy wszystko go bolało i było mu smutno. Odpowiedział, że pomyślał, że jestem najlepsza na świecie i kocham go jak nikt.

Gdy teraz – kiedy jest już starszy – zapytał mnie, dlaczego Bóg pozwala na cierpienie niewinnych ludzi, dzieci; dałam mu jego własną odpowiedź sprzed kilku lat – żeby poznać czym, jest prawdziwa miłość, ta największa na świecie, całkowicie oddana i gotowa do poświęceń. Gdyby nie spotkała go krzywda, ból, możliwe, że nawet by tego nie zauważył, nie wiedziałby, że taka miłość istnieje.

Prawdziwą miłość poznaje się tylko przez poświęcenie.

Gdzie był Bóg?

Gdy św. Marcin zobaczył szatana pod postacią Chrystusa, zapytał go „Gdzie masz swoje rany?”. Tylko prawdziwa miłość potrafi znieść rany.

Wiedziała to Asia i jej rodzice, którzy do końca jej życia dbali o to, by każdy dzień przeżyła z godnością, i tak przemierzali razem dzień po dniu, miesiąc po miesiącu swoją wspólną drogę krzyżową – CZYTAJ.

Wiedzą to pracownicy szpitali, hospicjów i ośrodków, którzy trzymają za rękę swoich pacjentów, by w tym najcięższym momencie, nie czuli się samotni; i wiedzą pacjenci, którzy w ostatniej godzinie z miłością i wdzięcznością patrzą w oczy swoich opiekunów – CZYTAJ.

Wiedział to znajomy ksiądz, który nie poddawał się w walce z chorobą nowotworową, a swoje cierpienie ofiarował w intencji wszystkich księży, którzy porzucili stan kapłański. Wiedziała to jego rodzina, a zwłaszcza siostra, która zmierzyła swoją miłość do brata w momencie, gdy dane im było nieść wspólnie ten krzyż.

Wiedział to Jan Paweł II – i wtedy, gdy swoim cierpieniem zapewnił całemu światu przed śmiercią jedyne takie rekolekcje, i wcześniej, gdy mówił o cierpieniu, zwłaszcza, zwracając się do cierpiących w różnych zakątkach świata – CZYTAJ.

Wiedzą to wreszcie miliony ludzi (CZYTAJ), którzy każdego roku, za krzyżem, w modlitwie i skupieniu przemierzają drogę krzyżową wraz ze swoim Zbawicielem, który pokazał przez swoje cierpienie jak wygląda największa miłość świata.

Chociaż cierpienie jest doświadczeniem, w którym chciałoby się Panu Bogu „zwrócić bilet wstępu” do świata, nam nie wolno uciekać, zamykać oczu i serca, myśleć, że jeśli nie będę patrzeć, przeżywać, to może mnie samego nie dotknie.

Nie wolno nam nawet przez chwilę pomyśleć, że „załatwiliśmy” ten życiowy problem, posyłając datek na akcje charytatywne w Afryce, udzielając jałmużny żebrakowi, czy oddając swój głos w wyborach na polityczne programy o akcentach społecznych.

W świecie, w którym wszystko musi być atrakcyjne, pozytywne i radosne, nie ma miejsca na cierpienie. Tylko że budując sobie w ten sposób nasz świat, zamykamy drogę do Boga. Jeśli pozostaję wobec cierpiących obojętny, niedosiężny, niezraniony – to jak mogę wyznawać wiarę i miłość do Boga, którego nie widzę?

Tomas Halik w swojej książce „Dotknij ran” analizuje dokładnie moment spotkania Jezusa z Tomaszem, który wypowiadając słowa: „Pan mój i Bóg mój”, pokazuje, że „Bóg jest wtedy, gdy rozpoznajemy swoich ukochanych!”. „Gdy spotykają się przyjaciele – wtedy jest Bóg! Dzieje się Bóg!

Być może Jezus, prosząc Tomasza, by dotknął Jego ran, chciał powiedzieć: Tam, gdzie dotkniesz ludzkiego cierpienia – i być może tylko tam! – tam poznasz, że Ja jestem żywy, że to Ja jestem. Nie uciekaj przede Mną w żadnym z tych spotkań. Nie bój się! Nie bądź niewierzący, ale wierz!

Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Redaktor naczelny portalu Stacja7.pl, prezes Fundacji Medialnej 7. Z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich miejscach jak Comarch, czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich. Mama czwórki dzieci, chętnie zabierająca głos w sprawach: kobiet, dzieci, rodziny, edukacji. Bliska jej sercu jest nauka społeczna Jana Pawła II. Na Stacji 7 od kilku lat prowadzi cykl "Rozmowy z Janem Pawłem II" oraz podejmuje tematy społeczne.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >