video-jav.net
ŚWIĘCI

Wincenty Romano. Kapłan, który ukochał Eucharystię

Swoje życie poświęcił ożywieniu kultowi Eucharystii, którą mocno ukochał. Oto ks. Wincenty Romano, który 14 października zostanie ogłoszony świętym.

Maria Górczyńska
Maria
Górczyńska
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Ks. Wincenty urodził się w ubogiej rodzinie 3 czerwca 1751 r. w miejscowości Torre del Greco położonej na południe od Neapolu. Na chrzcie jego patronami zostali: św. Dominik oraz św. Wincenty, jednak on częściej używał drugiego imienia.

Romano uczył się w seminarium w Neapolu, ale nauka sprawiała mu trudności. Tam zetknął się ze św. Alfonsem de Liguori, a jego kazania dotyczące Najświętszego Sakramentu sprawiły, że i Wincenty zapałał miłością do Eucharystii. To miało duży wpływ na jego późniejszą pracę duszpasterską.

10 czerwca 1775 r. jako 24-latek przyjął święcenia kapłańskie i wrócił do rodzinnej miejscowości. Pomagał tam mieszkańcom, katechizował oraz prowadził zajęcia dla kandydatów do kapłaństwa. Po straszliwej erupcji Wezuwiusza, która spustoszyła okolicę, z zaangażowaniem niósł pomoc parafianom, a także zajął się odbudową kościoła św. Krzyża w Torre del Greco, który obecnie pełni rolę bazyliki.

W 1799 r. został proboszczem tej świątyni. Swoją funkcję sprawował tam aż do śmierci, czyli przez 32 lata. Opiekował się przede wszystkim ludźmi młodymi, potrzebującymi, zwłaszcza poławiaczami pereł, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji materialnej. Wśród podopiecznych rozpowszechnił kult ukochanej Eucharystii, wprowadził medytację różańcowe, a także inne modlitwy i nabożeństwa. Duszpasterska działalność Wincentego Romano jest porównywana do posługi św. Jana Marii Vianneya, wiejskiego proboszcza z Ars.

Wiele trosk przysporzyła mu zmieniająca się sytuacja polityczna. Duchowny był prześladowany przez francuskich i włoskich działaczy. Zmarł 20 grudnia 1831 r. w rodzinnej miejscowości na zapalenie płuc. Papież Paweł VI beatyfikował go 17 listopada 1963 r. Jego wspomnienie liturgiczne jest obchodzone 20 grudnia.

Zatwierdzając cud niezbędny do kanonizacji papież Franciszek ogłosił, że bł. ks. Wincenty będzie ogłoszony świętym podczas Synodu Biskupów dotyczącym młodzieży, ponieważ sprawy młodych były bliskie sercu i zaangażowaniu tego błogosławionego kapłana.

 

 

Maria Górczyńska

Maria Górczyńska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Maria Górczyńska
Maria
Górczyńska
zobacz artykuly tego autora >

Nunzio Sulprizio. Dzieciak po przejściach

Osierocony przez rodziców, źle traktowany przez wuja, zmagający się z pracą ponad miarę i cierpieniem fizycznym, potrafiący ciężką sytuację przekuć w drogę do świętości. Oto Nunzio Sulprizio, 19-latek, który 14 października zostanie ogłoszony świętym.

Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Gdy Nunzio Sulprizio przychodzi na świat, w całych Włoszech panuje bieda, a głód dotyka domy najuboższych. Taka też była jego rodzina, zamieszkująca niewielką miejscowość Pescosansonesco niedaleko Pescary na wschodnim wybrzeżu Włoch. Był 13 kwietnia 1817 r., tuż po Wielkanocy. Nowonarodzony chłopiec dostaje imię Nunzio po dziadku, a rodzice niosą go do chrztu kilka godzin po urodzeniu, bojąc się, że chłopiec szybko umrze. Tak się jednak nie stało. Przeżył, a 3 lata później rodzice zabrali go do lokalnego biskupa Sulmona Francesco Tiberi aby otrzymać potwierdzenie przyjęcia chrztu.

 

Trudne dzieciństwo

Niedługo potem umiera jego tata, zaś mama 2 lata później, chcąc zabezpieczyć finansowo rodzinę ponownie wychodzi za mąż za znacznie starszego mężczyznę. Ojczym traktował Nunzia z pogardą, surowością i oziębłością, więc chłopiec coraz bardziej wiązał się emocjonalnie z mamą i babcią ze strony mamy.

W tym czasie także zaczął chodzić do szkoły prowadzonej przez ks. De Fabiisa, to tam oprócz nauki czytania i pisania, dzięki katechezie prowadzonej przez księdza, poznał Jezusa, zachwycił się Eucharystią oraz zaczął poznawać życiorysy świętych.

Po roku nowego małżeństwa mama Nunzia umiera, a opiekę nad chłopcem przejmuje babcia Anna Rosaria, mama jego matki. Jej głęboka, choć prosta religijność, również ma wpływ na pobożność chłopaka. Często razem chodzą na Mszę św, także w dni powszednie.

Bezpieczny czas przy babci trwa jedynie 3 lata. Po jej śmierci opiekę nad Nunziem przejmuje jego wuj Domenico Luciani, parający się kowalstwem. Postanawia wykorzystać obecność chłopaka do pomocy w swoim warsztacie. Wuj ma jednak twardą rękę: jest bardzo surowy w ocenie pracy chłopaka, a jeśli ten nie spełnia jego oczekiwań, odmawia mu nawet jedzenia oraz stosuje kary fizyczne. Często zdarza się, że wykorzystuje Nunzia do prac ponad jego siły, nie zwracając uwagi, że ten jest jeszcze dzieckiem.

 

Gangrena

Te ciężkie warunki wychowania i dorastania Nunzio znosi opierając się na Bogu i Jemu ofiarowując swoje cierpienia. Jego ciało jednak wkrótce nie wytrzymuje. Okazuje się, że na nodze chłopaka wyrosła zgorzel, wdała się gangrena. Nunzio trafia do Neapolu, do szpitala dla nieuleczalnie chorych, gdzie jest poddawany różnym bolesnym nieraz terapiom.

Tam odnajduje go wuj ze strony ojca, żołnierz, który dzieli się opieką nad bratankiem ze swoim przełożonym, pułkownikiem Felice Wochingerem. To pierwszy dorosły od dawna, który otacza Nunzia naprawdę czułą i ojcowską opieką. Chłopak znajduje w nim psychiczne oparcie.

W szpitalu polowym, Nunzio spotyka św. Gaetano Enrico, który niedawno założył Zgromadzenia Misjonarzy Najświętszych Serc Jezusa i Maryi w Neapolu. Chłopak marzy o wyzdrowieniu i wstąpieniu do tego zgromadzenia. W międzyczasie, skończywszy lat 15, został dopuszczony do I Komunii Świętej, którą przeżywa z wielką radością.

Tymczasem brak postępów w leczeniu skutkuje tym, że lekarze amputują chłopakowi nogę. Święty znosi to z wielką cierpliwością, poczuciem humoru, nie skarżąc się na swój los. Stara się również wspierać innych chorych, leżących z nim w szpitalu.

Pomimo amputacji zakażonej nogi, stan chłopca stale się pogarsza, gorączka nie ustępuje. W lutym 1836 r. prosi o sakrament namaszczenia chorych, jednak miesiąc później, 5 marca umiera, trzymając w ręku krzyż i stale się modląc. “Bądźcie radośni, z nieba będę wam pomagał” – tak miały brzmieć jego ostatnie słowa, których świadkiem był pułkownik Wochinger. Świadkowie jego śmierci zeznają, że czuli wówczas piękny zapach róż, jakim po śmierci emanowało jego ciało.

 

“Nasz mały święty”
Opinia świętości tego “małego świętego”, jak natychmiast nazywają go neapolitańczycy szybko rośnie. Historię jego życia często podsumowują słowami: “Biedny dzieciak, bez chwili na oddech”. Po siedmiu latach papież Pius IX otwiera jego proces beatyfikacyjny, który potrwa aż do pontyfikatu św. Jana XXIII. Ten tuż przed swoją śmiercią zdąża zatwierdzić dwa cuda za wstawiennictwem Nunzia.
Beatyfikacja 19-latka odbywa się w czasie trwania Soboru Watykańskiego II 1 grudnia 1963.

Cudem, który ostatecznie zdecydował o podpisaniu przez Franciszka zgody na kanonizację była historia młodego chłopaka z Tranato we Włoszech, który bardzo lubił bł. Nunzia i woził nawet w portfelu jego zdjęcie. Pewnego dnia miał poważny wypadek motocyklowy, wskutek którego znalazł się w śpiączce i w stanie wegetatywnym przebywał w szpitalu. Znając nabożeństwo do bł. Nunzia Sulprizio rodzice chłopaka uzyskali zgodę na przyniesienie do szpitala relikwii Błogosławionego, nieustannie modląc się o wybudzenie ze śpiączki swojego syna. Tak się stało: w ciągu 4 miesięcy powróciły wszystkie funkcje życiowe chłopaka i ten się wybudził.

 

Anna Druś

Anna Druś

dziennikarka i redaktor sekcji news, w Stacji7 od marca 2018. Wcześniej pracowała w "Pulsie Biznesu", "Newsweeku" i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Z wykształcenia teolog i dziennikarz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >