video-jav.net

Święty Jan z Dukli: w zakonie i w puszczy

W swojej górskiej pustelni pokutował tak, że nie poznała go własna matka. Wygoniła go z domu wyzywając młodego Jana z Dukli od żebraków. Na co on, nie zastanawiając się długo, wstąpił do zakonu żebraczego i przyjął habit franciszkański. 8 lipca czcimy w liturgii św. Jana z Dukli.

Dorota Paciorek
Dorota
Paciorek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Święty Jan z Dukli: w zakonie i w puszczy
W swojej górskiej pustelni pokutował tak, że nie poznała go własna matka. Wygoniła go z domu wyzywając młodego Jana z Dukli od żebraków. Na co on, nie zastanawiając się długo, wstąpił do zakonu żebraczego i przyjął habit franciszkański. 8 lipca czcimy w liturgii św. Jana z Dukli.

U źródeł

Choć góry i lasy Beskidu Niskiego pełne są cudownych źródełek – trudno zlokalizować to, przy którym lata swej młodości spędził Jan z Dukli. Nawet wspomnienie liturgiczne, które Kościół obchodzi 8 lipca, rozciąga się na skutek licznych podań w czasie i przestrzeni: w Trzcianie obchody przypadają na pierwszą sobotę lipca, w bernardyńskim Sanktuarium w Dukli na niedzielę po pierwszej sobocie, a na górze Cergowej przy „Złotej Studzience” świętuje się dopiero w trzecią niedzielę lipca.

Właściwie, nie ma w tym nic zdrożnego, bo nawet data urodzin, których 600 lecie oficjalnie przypada w tym roku – również ustalona została umownie, odliczając od daty śmierci cnotliwego zakonnika tak na oko 70 lat w tył. Nie powinno to jednak zniechęcać do odwiedzenia miejsc kultu tego świętego w Beskidzie Niskim, o których sam Jan Paweł II mówił, podczas kanonizacji Jana z Dukli w 1997 roku, że zawdzięcza im wiele łask.

Jedno z takich malowniczych miejsc to pustelnia na wzgórzu Zaśpit (dawniej Korodół) niedaleko miejscowości Trzciana, gdzie podziwiać możemy neogotycką kaplicę, drewniany dom pustelnika oraz taras ze sztuczną grotą, mieszczącą źródełko. Wprawdzie obiekt powstał kilkaset lat po tym, jak święty Jan zdecydował się wieść życie pustelnika, jednak cuda i łaski, których pielgrzymi doświadczają tu za orędownictwem świętego, wskazują, że pustelnik nadal czuwa nad tym miejscem.

Inna lokalizacja, która sprzyja kontemplacji to rezerwat przyrody na wzgórzu Piotruś (Petrusowa Płazyna). Znajdziemy tam trzy źródła, które tworzą niemal idealny trójkąt równoramienny: Murowana studnia, Żelazna woda i Święta woda. To ostatnie, znajdujące się tuż pod szczytem, mogło być faktycznym miejscem, w którym lata postu i modlitwy spędził młody Jan z Dukli. Położone najwyżej, w trudno dostępnym miejscu i często wysychające, tudzież zamarzające – raczej nie ułatwiało życia pobożnemu młodzieńcowi. Gdy po długim czasie umartwień zdecydował się odwiedzić rodzinny dom, młodego świętego nie poznała własna matka. Wygoniła go z domu wyzywając od żebraków, a ten – pokornie odczytując jej słowa w duchu posłuszeństwa – wstąpił do zakonu żebraczego i przyjął habit franciszkański – prawdopodobnie w pobliskim klasztorze w Krośnie.

Czeski błąd

Pragnienie surowego trybu życia Jana z Dukli nie zostało jednak w pełni zaspokojone u Franciszkanów, którzy w XV wieku zdążyli już odejść od pierwotnej reguły. Po 25 latach postanowił przenieść się do zreformowanego przez św. Bernarda ze Sieny zakonu o obostrzonej regule: Bernardynów. Potrzebował na to jednak zgody przełożonego, a ponieważ pełnił urząd kustosza kustodii i sprawował obowiązki kaznodziei, szansa na taki transfer były nikłe.

Okazja nadarzyła się w 1463, gdy zakonników odwiedził z pobliskich Czech sam prowincjał. Podczas uczty, wobec wszystkich świadków, święty Jan poprosił o pozwolenie udania się do obserwantów. Prowincjał sądząc, że Jan zamierza ich tylko odwiedzić, spontanicznie udzielił mu zgody. Jednak, gdy okazało się, że Jan opuścił klasztor i zamieszkał u Bernardynów – na zmianę decyzji było już za późno.

Święty, który młodość spędził na pustelni, wielce radował się z surowości życia, którą prowadzili Bernardyni. Jak wspomina kronikarz o. Jan z Komorowa:

„Przebywając w chórze okazywał wielką gorliwość w modlitwie” oraz, że niekiedy „znajdowano go w nocy na modlitwie zalanego łzami. Zdarzało się to najczęściej wtedy, gdy wszyscy bracia pogrążeni byli w głębokim śnie”.

U schyłku życia – jak zaznacza kronikarz, osiągnął pełnię cnót. Mimo ciężkiej choroby i utraty wzroku aż do śmierci w 1484 sprawował wszystkie swe obowiązki. O życiu w opinii świętości świadczyć może też fakt, że na jego grób pielgrzymowali i nadal pielgrzymują nie tylko katolicy, ale i prawosławni.

Sprawa polska

Do listy cnót Jana z Dukli musimy też dopisać heroizm. Podczas najazdu tatarskiego na Lwów w 1473 roku, kiedy garstka oblężonych obrońców przy klasztorze bernardynów traciła już nadzieję, święty wyszedł do walczących i pobłogosławił ich Najświętszym Sakramentem. Podniesieni na duchu ruszyli do boju i jak donoszą kroniki – zwyciężyli.

To wydarzenie sprawiło, że Jan był skutecznym orędownikiem podczas walk z najeźdźcami i jeszcze przed swoją kanonizacją, 275 lat temu, ustanowiony został patronem Polski.

Same starania o uznanie go przez Kościół jako świętego rozciągnęły się jednak w czasie na skutek wojen i rozbiorów Rzeczpospolitej, by wreszcie aktu kanonizacji mógł dokonać papież Polak w Krośnie 10 czerwca 1997 roku.

Co ciekawe, polityczne cuda Jana z Dukli nie kończą się.

W grudniu 2013 roku, Sejm RP przyjął uchwałę ustanawiającą rok 2014 Rokiem św. Jana z Dukli. W uzasadnieniu napisano: „Niech pamięć jego działań, zmierzających do troski całego Narodu o wspólne dobro w duchu sprawiedliwości społecznej i miłości bliźniego, będzie fundamentem naszej tożsamości w Europie”.  

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



 

 

Dorota Paciorek

Dorota Paciorek

Wymienianie ksiąg Starego Testamentu idzie jej zdecydowanie słabiej niż recytacja odcieni Pantone. Ale ma hopla na punkcie Jezusa z Nazaretu i uważa, że chrześcijaństwo to najradośniejsza religia na świecie (choć złośliwi wliczają ten entuzjazm w profity neofity). Od niedawna zajmuje się designem chrześcijańskim i wciąż wierzy, że sztuka użytkowa w Kościele nie musi ograniczać się do plastikowych Maryjek z odkręcaną główką na wodę święconą. Lubi malować ikony i robić memy na Facebook’u. Nie lubi gdy muchy zjadają jej pigment z ikon i gdy nieznajomi użytkownicy kradną obrazki z fejsa zamiast je udostępniać.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Dorota Paciorek
Dorota
Paciorek
zobacz artykuly tego autora >

Pier Giorgio Frassati. (Nie)zwykły święty

„Zdumiewająca była wrażliwość Pier Giorgia Frassatiego na człowieka biednego, na potrzebującego, na chorego. Może to jest szczególne wezwanie i wyzwanie pod adresem naszego pokolenia i naszych czasów: czasów, którym grozi znieczulica” – tak o bł. Piotrze Jerzym mówił do młodzieży akademickiej kard. Karol Wojtyła.

Polub nas na Facebooku!

Pier Giorgio Frassati. (Nie)zwykły święty
„Zdumiewająca była wrażliwość Pier Giorgia Frassatiego na człowieka biednego, na potrzebującego, na chorego. Może to jest szczególne wezwanie i wyzwanie pod adresem naszego pokolenia i naszych czasów: czasów, którym grozi znieczulica” – tak o bł. Piotrze Jerzym mówił do młodzieży akademickiej kard. Karol Wojtyła.

Bł. Piotr Jerzy (Pier Giorgio) Frassati urodził się w Turynie w 1901 r. Młody Włoch nie był wcale uosobieniem doskonałości, miał kłopoty z nauką, palił fajkę i cygara. Był człowiekiem wysportowanym, przystojnym, ze wspaniałą przyszłością, lubianym i podziwianym, pasjonatem gór i pieszych wycieczek. W tym wszystkim pragnął pójść za głosem Chrystusa, który wezwał go do służby miłości i miłosierdzia. Zmarł w wieku 24 lat w 1925 r. W 1981 r. jego nienaruszone ciało przeniesiono z grobu rodzinnego do katedry w Turynie. 20 maja 1990 r. Jan Paweł II ogłosił go błogosławionym. Liturgiczne wspomnienie błogosławionego obchodzone jest 4 lipca.

 

Jak być człowiekiem nowoczesnym i chrześcijaninem?

Papież Franciszek w orędziu na Światowe Dni Młodzieży w Polsce, którym przyświecała idea Ośmiu Błogosławieństw, polecał by młodzi naśladowali Frassatiego w czynieniu dzieł miłosierdzia. „Chciałbym zasugerować wam, jak w konkretny sposób, możemy być narzędziem tego samego Miłosierdzia względem naszych bliźnich – pisał Papież Franciszek. „Pier Giorgio był młodzieńcem, który zrozumiał, co znaczy mieć serce miłosierne, wrażliwe na najbardziej potrzebujących. Ofiarowywał im o wiele więcej niż dary materialne, dawał samego siebie, poświęcał czas, słowa, zdolność słuchania. (…) Służył ubogim z wielką dyskrecją, nigdy się z tym nie obnosząc. (…) Wyobraźcie sobie, że w przeddzień swojej śmierci, ciężko schorowany, udzielał wskazówek dotyczących sposobu pomagania jego pokrzywdzonym przyjaciołom”.

Papież Benedykt XVI także kierował uwagę młodzieży na bł. Frassatiego. W orędziu przed XXVII ŚDM, które w 2012 r. odbywały się w diecezjach na całym świecie, opisywał bł. Frassatiego jako młodzieńca, który przepełniony był radością, chociaż doświadczał wielu prób i zranień. „Z pogodą ducha i radością poświęcał swe życie pełnej pasji służbie Chrystusowi i braciom. Będąc młody tak jak wy, z wielkim zaangażowaniem zdobywał formację chrześcijańską i dawał świadectwo wiary, proste i skuteczne – mówił z kolei Benedykt XVI podczas spotkanie z młodymi w Turynie, w maju 2010 r. Polecał też czytać biografie bł. Frassatiego.

Istotne jest, że świadectwo życia Pier Giorgia Frassatiego zwracało szczególną uwagę, zanim został on ogłoszony przez Kościół katolicki błogosławionym. Kardynał Giovanni Battista Montini, późniejszy Paweł VI, podkreślał że Frassati odpowiada swoim życiem na pytanie, „jak być człowiekiem nowoczesnym i chrześcijaninem”.

Ten włoski student i alpinista był przed laty także wzorem dla Karola Wojtyły. Jan Paweł II, jeszcze przed wyniesieniem Pier Giorgia Frassatiego w 1990 r. na ołtarze, wskazywał go jako patrona młodzieży. „Zdumiewająca była wrażliwość Pier Giorgia Frassatiego na człowieka biednego, na potrzebującego, na chorego. Może to jest szczególne wezwanie i wyzwanie pod adresem naszego pokolenia i naszych czasów: czasów, którym grozi znieczulica” – mówił kard. Karol Wojtyła do młodzieży akademickiej w 1977 r. Przyznał też: „Także i ja w młodości doznałem dobroczynnego wpływu jego przykładu i jako uczeń byłem pod wrażeniem mocy jego chrześcijańskiego świadectwa”. Jan Paweł II powierzył młodzież bł. Frassatiemu. W Rzymie w 2001 r. do niosących krzyż ŚDM młodych ludzi zaapelował: „Starajcie się go poznać! Jemu powierzam wasze misyjne zaangażowanie”.

 

„Mało nas, ale dobrych jak makaron”

Co wspólnego mają ze sobą bł. Pier Giorgio Frassati, włoski makaron, góry i 600 osób modlących się za siebie codziennie? Wszystko to tworzy jedną całość – Towarzystwo Ciemnych Typów.

W 1924 roku, na rok przed końcem studiów Frassati obawiał się, że wraz z otrzymaniem dyplomu straci kontakt z przyjaciółmi. Myślał o tym, jak utrzymać więź między ludźmi różnego pochodzenia, różnych charakterów, różnych zainteresowań… Wspólnym mianownikiem miała być… wiara! Wraz z przyjacielem, Marco Beltramo, na górskiej równinie Pian della Mussa zapoczątkowali spotkania grupy, w której oprócz wspólnych wypraw górskich, rozmów, a także wizyt wśród biednych, będą się codziennie za siebie nawzajem modlić.

Grupę nazwali „Towarzystwem Ciemnych Typów” (Compagna dei Tipi Loschi), żartobliwie nawiązując w ten sposób do określeń włoskiej mafii. Główną dewizą Towarzystwa było hasło: „Mało nas, ale dobrych jak makaron”. Pisali do siebie żartobliwe listy, robili sobie kawały. Wszystko to miało sprawić, że nawet będący dalej od Kościoła, dzięki lekkiej atmosferze, przyłączą się do Towarzystwa. Siostra Pier Giorgia, Luciana Frassati-Gawrońska, wspominała po latach, że „pod żartobliwym statutem [grupy] kryły się wyższe cele”.

Frassati umarł rok później, w lipcu 1925 roku. Ale to, co przez ten czas udało mu się zbudować, zostawiło w grupie znajomych ślad na całe ich dalsze życie. Towarzystwa na kształt pierwszego powstały po śmierci Pier Giorgia w bardzo wielu miejscach we Włoszech i na świecie. I mają różny charakter. Niektóre na jego wzór pomagają biednym, inne – za filar działalności stawiają wzajemną modlitwę. Towarzystwo Ciemnych Typów w Polsce istnieje od 2013 roku.

 

am/Warszawa, zś/Stacja7

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7