Nasze projekty
Wikipedia/domena publiczna

Święty Jan z Dukli: w zakonie i w puszczy

W swojej górskiej pustelni pokutował tak, że nie poznała go własna matka. Wygoniła go z domu wyzywając młodego Jana z Dukli od żebraków. Na co on, nie zastanawiając się długo, wstąpił do zakonu żebraczego i przyjął habit franciszkański. 8 lipca czcimy w liturgii św. Jana z Dukli.

Reklama

U źródeł

Choć góry i lasy Beskidu Niskiego pełne są cudownych źródełek – trudno zlokalizować to, przy którym lata swej młodości spędził Jan z Dukli. Nawet wspomnienie liturgiczne, które Kościół obchodzi 8 lipca, rozciąga się na skutek licznych podań w czasie i przestrzeni: w Trzcianie obchody przypadają na pierwszą sobotę lipca, w bernardyńskim Sanktuarium w Dukli na niedzielę po pierwszej sobocie, a na górze Cergowej przy „Złotej Studzience” świętuje się dopiero w trzecią niedzielę lipca.

Właściwie, nie ma w tym nic zdrożnego, bo nawet data urodzin, których 600 lecie oficjalnie przypada w tym roku – również ustalona została umownie, odliczając od daty śmierci cnotliwego zakonnika tak na oko 70 lat w tył. Nie powinno to jednak zniechęcać do odwiedzenia miejsc kultu tego świętego w Beskidzie Niskim, o których sam Jan Paweł II mówił, podczas kanonizacji Jana z Dukli w 1997 roku, że zawdzięcza im wiele łask.

Jedno z takich malowniczych miejsc to pustelnia na wzgórzu Zaśpit (dawniej Korodół) niedaleko miejscowości Trzciana, gdzie podziwiać możemy neogotycką kaplicę, drewniany dom pustelnika oraz taras ze sztuczną grotą, mieszczącą źródełko. Wprawdzie obiekt powstał kilkaset lat po tym, jak święty Jan zdecydował się wieść życie pustelnika, jednak cuda i łaski, których pielgrzymi doświadczają tu za orędownictwem świętego, wskazują, że pustelnik nadal czuwa nad tym miejscem.

Reklama
Reklama

Inna lokalizacja, która sprzyja kontemplacji to rezerwat przyrody na wzgórzu Piotruś (Petrusowa Płazyna). Znajdziemy tam trzy źródła, które tworzą niemal idealny trójkąt równoramienny: Murowana studnia, Żelazna woda i Święta woda. To ostatnie, znajdujące się tuż pod szczytem, mogło być faktycznym miejscem, w którym lata postu i modlitwy spędził młody Jan z Dukli. Położone najwyżej, w trudno dostępnym miejscu i często wysychające, tudzież zamarzające – raczej nie ułatwiało życia pobożnemu młodzieńcowi. Gdy po długim czasie umartwień zdecydował się odwiedzić rodzinny dom, młodego świętego nie poznała własna matka. Wygoniła go z domu wyzywając od żebraków, a ten – pokornie odczytując jej słowa w duchu posłuszeństwa – wstąpił do zakonu żebraczego i przyjął habit franciszkański – prawdopodobnie w pobliskim klasztorze w Krośnie.

Czeski błąd

Pragnienie surowego trybu życia Jana z Dukli nie zostało jednak w pełni zaspokojone u Franciszkanów, którzy w XV wieku zdążyli już odejść od pierwotnej reguły. Po 25 latach postanowił przenieść się do zreformowanego przez św. Bernarda ze Sieny zakonu o obostrzonej regule: Bernardynów. Potrzebował na to jednak zgody przełożonego, a ponieważ pełnił urząd kustosza kustodii i sprawował obowiązki kaznodziei, szansa na taki transfer były nikłe.

Okazja nadarzyła się w 1463, gdy zakonników odwiedził z pobliskich Czech sam prowincjał. Podczas uczty, wobec wszystkich świadków, święty Jan poprosił o pozwolenie udania się do obserwantów. Prowincjał sądząc, że Jan zamierza ich tylko odwiedzić, spontanicznie udzielił mu zgody. Jednak, gdy okazało się, że Jan opuścił klasztor i zamieszkał u Bernardynów – na zmianę decyzji było już za późno.

Reklama
Reklama

Święty, który młodość spędził na pustelni, wielce radował się z surowości życia, którą prowadzili Bernardyni. Jak wspomina kronikarz o. Jan z Komorowa:

„Przebywając w chórze okazywał wielką gorliwość w modlitwie” oraz, że niekiedy „znajdowano go w nocy na modlitwie zalanego łzami. Zdarzało się to najczęściej wtedy, gdy wszyscy bracia pogrążeni byli w głębokim śnie”.

U schyłku życia – jak zaznacza kronikarz, osiągnął pełnię cnót. Mimo ciężkiej choroby i utraty wzroku aż do śmierci w 1484 sprawował wszystkie swe obowiązki. O życiu w opinii świętości świadczyć może też fakt, że na jego grób pielgrzymowali i nadal pielgrzymują nie tylko katolicy, ale i prawosławni.

Reklama

Sprawa polska

Do listy cnót Jana z Dukli musimy też dopisać heroizm. Podczas najazdu tatarskiego na Lwów w 1473 roku, kiedy garstka oblężonych obrońców przy klasztorze bernardynów traciła już nadzieję, święty wyszedł do walczących i pobłogosławił ich Najświętszym Sakramentem. Podniesieni na duchu ruszyli do boju i jak donoszą kroniki – zwyciężyli.

To wydarzenie sprawiło, że Jan był skutecznym orędownikiem podczas walk z najeźdźcami i jeszcze przed swoją kanonizacją, 275 lat temu, ustanowiony został patronem Polski.

Same starania o uznanie go przez Kościół jako świętego rozciągnęły się jednak w czasie na skutek wojen i rozbiorów Rzeczpospolitej, by wreszcie aktu kanonizacji mógł dokonać papież Polak w Krośnie 10 czerwca 1997 roku.

Co ciekawe, polityczne cuda Jana z Dukli nie kończą się.

W grudniu 2013 roku, Sejm RP przyjął uchwałę ustanawiającą rok 2014 Rokiem św. Jana z Dukli. W uzasadnieniu napisano: „Niech pamięć jego działań, zmierzających do troski całego Narodu o wspólne dobro w duchu sprawiedliwości społecznej i miłości bliźniego, będzie fundamentem naszej tożsamości w Europie”.

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę