Święty Jan z Dukli: w zakonie i w puszczy

W swojej górskiej pustelni pokutował tak, że nie poznała go własna matka. Wygoniła go z domu wyzywając młodego Jana z Dukli od żebraków. Na co on, nie zastanawiając się długo, wstąpił do zakonu żebraczego i przyjął habit franciszkański. W tym roku świętujemy 600 rocznicę urodzin tego niezwykłego świętego, który jeszcze przed swoją kanonizacją, 275 lat temu, ustanowiony został patronem Polski.

Dorota Paciorek
Dorota
Paciorek
zobacz artykuly tego autora >

U źródeł

Choć góry i lasy Beskidu Niskiego pełne są cudownych źródełek – trudno zlokalizować to, przy którym lata swej młodości spędził Jan z Dukli. Nawet wspomnienie liturgiczne, które Kościół obchodzi 8 lipca, rozciąga się na skutek licznych podań w czasie i przestrzeni: w Trzcianie obchody przypadają na pierwszą sobotę lipca, w bernardyńskim Sanktuarium w Dukli na niedzielę po pierwszej sobocie, a na górze Cergowej przy „Złotej Studzience” świętuje się dopiero w trzecią niedzielę lipca.

Właściwie, nie ma w tym nic zdrożnego, bo nawet data urodzin, których 600 lecie oficjalnie przypada w tym roku – również ustalona została umownie, odliczając od daty śmierci cnotliwego zakonnika tak na oko 70 lat w tył. Nie powinno to jednak zniechęcać do odwiedzenia miejsc kultu tego świętego w Beskidzie Niskim, o których sam Jan Paweł II mówił, podczas kanonizacji Jana z Dukli w 1997 roku, że zawdzięcza im wiele łask.

Jedno z takich malowniczych miejsc to pustelnia na wzgórzu Zaśpit (dawniej Korodół) niedaleko miejscowości Trzciana, gdzie podziwiać możemy neogotycką kaplicę, drewniany dom pustelnika oraz taras ze sztuczną grotą, mieszczącą źródełko. Wprawdzie obiekt powstał kilkaset lat po tym, jak święty Jan zdecydował się wieść życie pustelnika, jednak cuda i łaski, których pielgrzymi doświadczają tu za orędownictwem świętego, wskazują, że pustelnik nadal czuwa nad tym miejscem.

Inna lokalizacja, która sprzyja kontemplacji to rezerwat przyrody na wzgórzu Piotruś (Petrusowa Płazyna). Znajdziemy tam trzy źródła, które tworzą niemal idealny trójkąt równoramienny: Murowana studnia, Żelazna woda i Święta woda. To ostatnie, znajdujące się tuż pod szczytem, mogło być faktycznym miejscem, w którym lata postu i modlitwy spędził młody Jan z Dukli. Położone najwyżej, w trudno dostępnym miejscu i często wysychające, tudzież zamarzające – raczej nie ułatwiało życia pobożnemu młodzieńcowi. Gdy po długim czasie umartwień zdecydował się odwiedzić rodzinny dom, młodego świętego nie poznała własna matka. Wygoniła go z domu wyzywając od żebraków, a ten – pokornie odczytując jej słowa w duchu posłuszeństwa – wstąpił do zakonu żebraczego i przyjął habit franciszkański – prawdopodobnie w pobliskim klasztorze w Krośnie.

Czeski błąd

Pragnienie surowego trybu życia Jana z Dukli nie zostało jednak w pełni zaspokojone u Franciszkanów, którzy w XV wieku zdążyli już odejść od pierwotnej reguły. Po 25 latach postanowił przenieść się do zreformowanego przez św. Bernarda ze Sieny zakonu o obostrzonej regule: Bernardynów. Potrzebował na to jednak zgody przełożonego, a ponieważ pełnił urząd kustosza kustodii i sprawował obowiązki kaznodziei, szansa na taki transfer były nikłe.

Okazja nadarzyła się w 1463, gdy zakonników odwiedził z pobliskich Czech sam prowincjał. Podczas uczty, wobec wszystkich świadków, święty Jan poprosił o pozwolenie udania się do obserwantów. Prowincjał sądząc, że Jan zamierza ich tylko odwiedzić, spontanicznie udzielił mu zgody. Jednak, gdy okazało się, że Jan opuścił klasztor i zamieszkał u Bernardynów – na zmianę decyzji było już za późno.

Święty, który młodość spędził na pustelni, wielce radował się z surowości życia, którą prowadzili Bernardyni. Jak wspomina kronikarz o. Jan z Komorowa:

„Przebywając w chórze okazywał wielką gorliwość w modlitwie” oraz, że niekiedy „znajdowano go w nocy na modlitwie zalanego łzami. Zdarzało się to najczęściej wtedy, gdy wszyscy bracia pogrążeni byli w głębokim śnie”.

U schyłku życia – jak zaznacza kronikarz, osiągnął pełnię cnót. Mimo ciężkiej choroby i utraty wzroku aż do śmierci w 1484 sprawował wszystkie swe obowiązki. O życiu w opinii świętości świadczyć może też fakt, że na jego grób pielgrzymowali i nadal pielgrzymują nie tylko katolicy, ale i prawosławni.

Sprawa polska

Do listy cnót Jana z Dukli musimy też dopisać heroizm. Podczas najazdu tatarskiego na Lwów w 1473 roku, kiedy garstka oblężonych obrońców przy klasztorze bernardynów traciła już nadzieję, święty wyszedł do walczących i pobłogosławił ich Najświętszym Sakramentem. Podniesieni na duchu ruszyli do boju i jak donoszą kroniki – zwyciężyli.

To wydarzenie sprawiło, że Jan był skutecznym orędownikiem podczas walk z najeźdźcami i jeszcze przed swoją kanonizacją, 275 lat temu, ustanowiony został patronem Polski.

Same starania o uznanie go przez Kościół jako świętego rozciągnęły się jednak w czasie na skutek wojen i rozbiorów Rzeczpospolitej, by wreszcie aktu kanonizacji mógł dokonać papież Polak w Krośnie 10 czerwca 1997 roku.

Co ciekawe, polityczne cuda Jana z Dukli nie kończą się.

W grudniu 2013 roku, Sejm RP przyjął uchwałę ustanawiającą rok 2014 Rokiem św. Jana z Dukli. W uzasadnieniu napisano: „Niech pamięć jego działań, zmierzających do troski całego Narodu o wspólne dobro w duchu sprawiedliwości społecznej i miłości bliźniego, będzie fundamentem naszej tożsamości w Europie”.  


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Dorota Paciorek

Dorota Paciorek

Wymienianie ksiąg Starego Testamentu idzie jej zdecydowanie słabiej niż recytacja odcieni Pantone. Ale ma hopla na punkcie Jezusa z Nazaretu i uważa, że chrześcijaństwo to najradośniejsza religia na świecie (choć złośliwi wliczają ten entuzjazm w profity neofity). Od niedawna zajmuje się designem chrześcijańskim i wciąż wierzy, że sztuka użytkowa w Kościele nie musi ograniczać się do plastikowych Maryjek z odkręcaną główką na wodę święconą. Lubi malować ikony i robić memy na Facebook’u. Nie lubi gdy muchy zjadają jej pigment z ikon i gdy nieznajomi użytkownicy kradną obrazki z fejsa zamiast je udostępniać.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Dorota Paciorek
Dorota
Paciorek
zobacz artykuly tego autora >

Dziś w Kościele uroczystość narodzin św. Jana Chrzciciela

24 czerwca Kościół katolicki wspomina św. Jana Chrzciciela, największego z proroków, który udzielił chrztu Jezusowi Chrystusowi i osobiście wskazał Go jako zapowiadanego Zbawiciela świata. Uroczystość Narodzenia Jana Chrzciciela przypada w okolicach letniego przesilenia i jest związana z wieloma zwyczajami ludowymi.

Jan był o pół roku starszy od Jezusa, a obaj "spotkali się" po raz pierwszy będąc jeszcze w łonach matek. Podczas spotkania z Maryją, Matką Jezusa, Elżbieta, która była w szóstym miesiącu ciąży, krzyknęła ucieszona: "A skądże mi to, że matka mojego Pana przychodzi do mnie. Oto gdy zabrzmiał w moich uszach głos twojego pozdrowienia poruszyło się dzieciątko w mym łonie". Ojcowie Kościoła tłumaczyli ten fragment Ewangelii, mówiąc, że św. Jan, czując bliskość Pana, podskoczył z radości.

Przez wiele lat św. Jan przebywał na pustyni, był prorokiem wzywającym do nawrócenia. Udzielał chrztu w Jordanie. Celem tego chrztu było przygotowanie do nawrócenia oraz zapowiedź chrztu nowotestamentalnego. Chrzest z rąk Jana przyjął Jezus. Teologowie tłumaczą, że w ten sposób Mesjasz uświęcił wody Jordanu. Dzięki temu woda służy do chrztu świętego, który jest pierwszym i najważniejszym sakramentem dla chrześcijan.

Jan Chrzciciel stał się obrońcą małżeństwa, ponieważ skarcił władcę, Heroda, za cudzołóstwo. Potępiał publicznie jego związek z Herodiadą, żoną brata. Za tę śmiałą obronę trwałości małżeństwa i czystości obyczajów poniósł śmierć męczeńską. Podczas uczty król Herod przysiągł córce Herodiady, Salome, że spełni każde jej życzenie. Ta, namówiona przez swoją matkę, zażądała głowy Jana Chrzciciela. Prorok został ścięty, a jego głowę podano na tacy Salome. Jezus Chrystus powiedział, że między narodzonymi z niewiast nie było większego człowieka od Jana Chrzciciela.  

Jan Chrzciciel jest jednym z najbardziej czczonych świętych. Wyjątkowo Kościół obchodzi uroczystość ku jego czci przede wszystkim w dzień narodzin, a nie – jak zwykle w przypadku świętych – w dzień śmierci, choć także w liturgii czczony jest dzień męczeńskiej śmierci Jana.

Co najmniej od IV w. powstawały świątynie ku czci świętego, z których najbardziej znana jest bazylika św. Jana na Lateranie, katedra biskupa Rzymu.

Z uroczystością św. Jana Chrzciciela, która przypada na czas letniego przesilenia, wiąże się wiele ludowych zwyczajów. Najpopularniejsze wśród nich to: puszczanie wianków oraz sobótki, czyli palenie ognisk i skakanie przez nie. Dawniej wierzono też, że przed 24 czerwca nie należy się kąpać w jeziorach i rzekach, bo św. Jan nie poświęcił jeszcze wody. Legenda głosi, że w noc świętojańską, najkrótszą w ciągu całego roku, zakwita kwiat paproci. Ten kto odnajdzie kwitnącą paproć już na zawsze pozostanie szczęśliwy.


mlk / Warszawa


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas