Świat zza krat

Jak wygląda codzienność za klauzurą? Czy zakonnice nieustannie się modlą? Kto może zostać mniszką klauzurową? Odsłaniamy sekrety klasztorów kontemplacyjnych!

Agnieszka Huf
Agnieszka
Huf
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Świat zza krat
Jak wygląda codzienność za klauzurą? Czy zakonnice nieustannie się modlą? Kto może zostać mniszką klauzurową? Odsłaniamy sekrety klasztorów kontemplacyjnych!

Jest ich w Polsce ponad 1300. Żyją w prawie 90 klasztorach rozsianych w całym kraju. Wśród nich s. Judyta i s. Maria Mira, które zgodziły się opowiedzieć o swoim ukrytym życiu.

Siostra Judyta jest klaryską kapucynką z Krakowa. W ich klasztorze żyje 10 sióstr, to stosunkowo młoda wspólnota. Siostra Maria Mira należy do zgromadzenia Sióstr Służebnic Ducha Świętego od Wieczystej Adoracji – ich jedyny polski klasztor znajduje się w Nysie. Wspólnotę tworzy międzynarodowe grono 12 sióstr, są wśród nich Polki, Słowaczki, Niemka i Filipinka. Obie siostry klauzurę przekroczyły 13 lat temu, są już po ślubach wieczystych. Na co dzień żyją w zamknięciu – klasztor opuszczają tylko idąc do lekarza czy urzędu.

 

Początki

– Skończyłam studia – pracę socjalną, pracowałam w świetlicy środowiskowej – mówi s. Judyta. Otaczali mnie ludzie, a jednak coraz mocniej marzyłam o życiu za klauzurą. Zgromadzenie znalazłam… w Internecie. Przez rok przyjeżdżałam do klasztoru raz w miesiącu, żeby poznać wspólnotę i rozeznać, czy to moja droga. Kiedy wstąpiłam do klasztoru, miałam 24 lata.

Droga siostry Marii Miry była podobna – także skończyła studia, w jej przypadku – polonistykę. – Pan Bóg pukał do mnie przez lektury – wspomina siostra. – Na III roku miałam poważny egzamin z historii filozofii, ale akurat w moje ręce wpadły „Emancypantki” Prusa, tam główna bohaterka wstępuje do klasztoru szarytek. Miałam się uczyć na egzamin, ale nie umiałam oderwać się od książki. Rosło we mnie pragnienie życia zakonnego. Któregoś dnia przeglądałam leksykon zakonów, otwarłam na chybił – trafił i zobaczyłam siostry w różowych habitach. „Kto to wymyślił”, pomyślałam i zamknęłam książkę. Ale te różowe habity wracały… Teraz sama chodzę w różu – śmieje się.

Dla rodzin obu dziewcząt ich decyzja była trudna do przyjęcia. Bali się rozstania, tęsknoty. Dopiero po czasie, widząc szczęście na twarzach swoich córek, rodzice ostatecznie pogodzili się z ich wyborem.

 

Codzienność

Rytm życia za klasztornym murem wyznacza modlitwa. Na pozór wszędzie jednakowa – oparta na liturgii godzin, Eucharystii i adoracji Najświętszego Sakramentu. Poszczególne zgromadzenia różnią się jednak nieco jej formą i intencjami, które zanoszą do Nieba. Klaryski kapucynki dużo czasu spędzają na modlitwie indywidualnej – razem recytują tylko brewiarz i uczestniczą w Eucharystii. Dwie godziny spędzają na medytacji, oprócz tego co godzinę zmieniają się na adoracji. Modlitwą ogarniają szczególnie braci kapucynów, ale modlą się także w intencji… środków społecznego przekazu, polecając Bogu zarówno użytkowników, jak i pracowników mediów. Inne zadanie mają „różowe” siostry – ich założyciel, św. Arnold Janssen chciał, aby siostry wspierały modlitwą misjonarzy i misjonarki z założonych przez niego wcześniej zgromadzeń ojców werbistów i sióstr służebnic Ducha Świętego. Modlitwą ogarniają więc przede wszystkim sprawy misji, prosząc o światło Ducha Świętego zarówno dla misjonarzy, jak i ludzi, do których idą oni z Ewangelią. Oprócz częstej modlitwy w ciągu dnia, trwają też na adoracji przez pięć nocy w tygodniu.

 

 

Wszystkie siostry oprócz spraw wynikających z ich charyzmatu omadlają też intencje przesyłane przez ludzi z całego świata.

– Różne zgromadzenia są jak kwiaty, każdy jest piękny, ale wszystkie razem tworzą cudowny bukiet dla Pana Boga – tłumaczy s. Maria Mira. A s. Judyta dodaje – Jesteśmy po to, żeby się modlić w intencjach przychodzących od ludzi, ale i za tych, którzy nie wiedzą, że się za nich modlimy. Jesteśmy trochę jak biblijna Maria, która zmarnowała flakonik olejku żeby namaścić stopy Pana. Nasze życie może wydawać się takim marnowaniem. A przecież nie musimy ciągle być w akcji, ważne jest też bezinteresowne trwanie przy Bogu.

I choć nie pełnią posługi, nie są odcięte od świata. – Dokumenty kościelne mówią, że jesteśmy sercem kościoła i świata – przypomina s. Judyta. – Znamy codzienne problemy od środka, bo ludzie zwracają się do nas z prośbą o modlitwę, zwierzają się z trosk. Przez pewien czas byłam w klasztorze odpowiedzialna za czytanie intencji. Wtedy zrozumiałam, że świat znany z mediów i ten poznawany z intencji to dwie różne rzeczywistości. Młodych pokazuje się jako szczęśliwych, robiących karierę, a my wiemy, ile tak naprawdę jest w nich bólu, cierpienia, samotności…

O tym, że modlitwa sióstr przynosi konkretne owoce świadczą listy, przychodzące na adres klasztorów. Znajdują się w nich podziękowania, zdjęcia szczęśliwych małżonków czy dzieci, urodzonych dzięki wstawiennictwu sióstr. – Panu Bogu najwyraźniej miła jest nasza modlitwa i chętnie daje to, o co prosimy – wyjaśnia s. Judyta.

 

 

Nie tylko modlitwa

Oprócz modlitwy, siostry zajmują się zwykłymi, domowymi zajęciami – pranie, sprzątanie, gotowanie. Sporo czasu i sił pochłania praca w ogrodzie, ale dzięki niej siostry mogą cieszyć się domowymi przetworami. Kapucynki część dnia spędzają w pracowni hafciarskiej – w ich dłoniach powstaje bielizna kielichowa czy szaty liturgiczne. Praca, podobnie jak większość posiłków, odbywa się w milczeniu, siostry wymieniają między sobą jedynie niezbędne informacje. Wszystko po to, aby trwać przy Panu przez cały czas, nie tylko w kaplicy. Wyjątkiem od reguły milczenia jest czas rekreacji – codzienna chwila, kiedy siostry mogą porozmawiać, pobyć razem, zająć się czymś, co sprawia im przyjemność. W ten sposób budują się między nimi prawdziwie siostrzane relacje. Siostry służebnice nie oglądają telewizji – wyjątkiem jest 10 filmów w ciągu roku, które siostry mogą obejrzeć w czasie rekreacji czy błogosławieństwo „Urbi et orbi” w czasie świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocy, nie korzystają też prywatnie z Internetu. Kapucynkom też zdarza się zobaczyć wspólnie ciekawy film, mogą także usiąść przy wspólnym komputerze, żeby dowiedzieć się, co dzieje się na świecie.

Czy w zakonie klauzurowym można być szczęśliwym? Siostry nie mają co do tego wątpliwości. – Kiedy wstępowałam do klasztoru cieszyłam się, ale jednocześnie myślałam, że coś tracę, że dużo z siebie ofiaruję – opowiada s. Judyta. – Bliscy uważali, że marnuję sobie życie. Okazało się, że w klasztorze odkryłam nowe pasje – nauczyłam się języka włoskiego, zajmuję się tłumaczeniami tekstów o naszych klariańskich świętych. Naprawdę to lubię! Jestem szczęśliwa i spełniona, nie wyobrażam sobie innego życia!

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7




 

 

Agnieszka Huf

Agnieszka Huf

Z urodzenia (i przekonania!) – Ślązaczka. Z zawodu – psycholog. Z pasji – bibliofil, człowiekolub, autostopowiczka. A to wszystko traci na znaczeniu wobec najważniejszego: z woli Ojca – dziecko Boże. Uczestniczka Akademii Dziennikarstwa 2017/18.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Agnieszka Huf
Agnieszka
Huf
zobacz artykuly tego autora >

Wyprawa wgłąb siebie

Wakacje to idealny czas na oderwanie się od pędu świata, na otworzenie swojego serca, rozpoczęcia żywej relacji z Jezusem, który stale jest obok ciebie i tylko czeka aż Go zauważysz – Boga, który pragnie do ciebie przychodzić w sakramentach.

Damian Krawczykowski
Damian
Krawczykowski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Wyprawa wgłąb siebie
Wakacje to idealny czas na oderwanie się od pędu świata, na otworzenie swojego serca, rozpoczęcia żywej relacji z Jezusem, który stale jest obok ciebie i tylko czeka aż Go zauważysz – Boga, który pragnie do ciebie przychodzić w sakramentach.

„Bóg oraz Maryja poprzez tę podróż zmienili moje życie o 180 stopni. Wyszedłem z depresji nie biorąc ani jednego psychotropa, odzyskałem wiarę w siebie i przestałem wierzyć w to co mówił mi mój ojciec: „Nigdy nic nie osiągniesz, jesteś zerem..”. Nie jestem.” – tak swoją podróż życia opisuje Bartek Krakowiak, który pragnąc zmiany, mając już dość zła i pustki, poszedł „z buta do Maryi”.  Całość historii Bartka, chłopaka, który dziś jeździ po całej Polsce, po szkołach czy poprawczakach, dzieląc się swoim doświadczeniem miłości Jezusa, przeczytać możemy na blogu i w książce, właśnie pod tytułem: „Z buta do Maryi”.

Historia Bartka jest doskonałym świadectwem tego, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Przeszedł on przez pół Europy na piechotę, zupełnie bez przygotowania i pieniędzy. Śpiąc w namiocie, u spotkanych ludzi, czy nawet w przydrożnych rowach, udowodnił, że każde wyrzeczenie jest warte otwarcia swojego serca na miłość Jezusa.

 

Smerfetki! :)To był cudowny dzień. Polało się trochę łez, były momenty wzruszenia ale najważniejsze, że na koniec każdy…

Opublikowany przez Z buta do Maryi Sobota, 9 września 2017

 

Bartek po powrocie nie był już tym samym człowiekiem, jak sam zaznacza podczas wyprawy doświadczył tak osobistej i namacalnej obecności Jezusa przy sobie, że już nigdy nie ma zamiaru wrócić do swojego dawnego, grzesznego życia. Miłość jakiej doświadczył Bartek w drodze do Medjugorje, całkowicie zmieniła jego obraz postrzegania własnego siebie. Wszystkie towarzyszące wydarzenia na każdym kroku potwierdzały, że Bóg ma dla niego najlepszy plan i dba o niego bezustannie.

Być może ty również borykasz się z problemami życiowymi, być może twoja sytuacja jest po ludzku beznadziejna i nie do rozwiązania, jednak nigdy nie jest za późno, aby pragnąc w sercu zmiany, wyruszyć w swoją wyprawę ku pełnej wolności i pełni pokoju. Niekoniecznie musisz z dnia na dzień rzucać wszystko i pędzić do Medjugorje, być może Bóg akurat tobie chce objawić się w pielgrzymce na Jasną Górę, w wakacyjnych rekolekcjach, a może nawet w wyprawie na kajaki, gdzie w pięknych okolicznościach natury pojmiesz jaki jest sens twojego życia, że twojego serca nie wypełnią miliony na koncie, czy nowe kobiety w łóżku, ale właśnie Bóg.

Pamiętaj, że nigdy nie jest za późno na zmiany. Bartek dzień przed wyruszeniem „z buta” do Maryi, miał zamiar popełnić samobójstwo. Okno z którego miał skoczyć już było otwarte. Tak jak on zamknij swoje okno złego życia, pustki i beznadziei i wyrusz na wyprawę swojego życia. Wyprawę ścieżkami do samego Boga, który już na ciebie czeka z otwartymi ramionami. Który pragnie cię przytulić jak najczulszy Ojciec.

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7




 

 

Damian Krawczykowski

Damian Krawczykowski

Katolicki publicysta, pisarz młodego pokolenia. Jest autorem książki "Apostołowie w dresach", współpracuje m.in. z Tygodnikiem Katolickim "Niedziela", "Wzrastaniem", "Rycerzem Niepokalanej" oraz "Szumem z Nieba". Koordynuje projekt ewangelizacyjny "Akademia Apostołów".

Zobacz inne artykuły tego autora >
Damian Krawczykowski
Damian
Krawczykowski
zobacz artykuly tego autora >