Nasze projekty
Reklama
Fot. Freepik

Przerażają nas akty przemocy. “Nie milczeć i nie stać bezczynnie”

Czy da się przygotować na przemocowe zachowania? "Tak, można się przygotować – i trzeba. Kluczem jest edukacja i świadomość zagrożeń" – wyjaśnia specjalistka do spraw bezpieczeństwa.

Jak reagować, gdy obok nas dzieje się tragedia? Im więcej wiemy i im więcej przećwiczymy w kontrolowanych warunkach, tym większa szansa, że nie „zamarzniemy” w sytuacji kryzysowej.

Przypominamy artykuł Alicji Samolewicz-Jeglickiej o tym, co robić w sytuacjach, gdy jesteśmy świadkami przemocy. Artykuł powstał przy okazji tragicznych wydarzeń na polskich uniwersytetach. Treść pozostaje wciąż aktualna i przypomina ważne zasady dotyczące bezpieczeństwa – innych i nas samych.


Uniwersytet Gdański postanowił wzmocnić bezpieczeństwo na kampusach. Podpisano specjalne porozumienie z policją, a na jednym z wydziałów zamontowano system antynapadowy. To pokłosie ataku do którego doszło w maju na terenie Uniwersytetu Warszawskiego. 22-letni student wydziału prawa zaatakował siekierą 53-letnią portierkę. Kobieta zamykała drzwi do Audytorium Maximum. Na pomoc ruszył 39-letni pracownik Straży UW. Jemu również napastnik zadał dotkliwe rany. W stanie ciężkim trafił do szpitala, kobieta nie przeżyła. Sprawca został zatrzymany.

Reklama

CZYTAJ>>> „I tak mi się nie uda”. Anna Hazuka o wychodzeniu z roli ofiary

„Brak reakcji utwierdza sprawcę, że może więcej”. Jak skutecznie reagować?

Grażyna Ferra-Kopocińska przez ponad 16 lat służby w mundurze zdobywała doświadczenie, które dziś wykorzystuje ucząc kobiety, jak zadbać o swoje bezpieczeństwo. Zapytana jak zachować się w takiej sytuacji mówi krótko i zdecydowanie: „nie milczeć i nie stać bezczynnie”. I od razu dodaje: „Nie reaguj fizycznie w pojedynkę, odwrócić uwagę napastnika – np. uruchamiając alarm osobisty albo aplikację na telefonie, która imituje syreny policyjne. To często wystarczy, żeby przerwać sytuację”.

Warto pamiętać, że nie działamy w pojedynkę – najlepiej reagować w grupie 2-4 osób, tak by możliwa była szybka komunikacja i wsparcie. Można również rzucić w napastnika czymś z dystansu, na przykład kluczami. Jednak musimy mieć wtedy zachowaną bezpieczną odległość, która pozwoli na ucieczkę lub schowanie się – wyjaśnia specjalistka. Reakcja nie musi być heroiczna, ale musi być – bo brak reakcji utwierdza sprawcę, że może więcej.

Dlaczego często nikt nie reaguje podczas napadu? Tu najczęściej działa kilka mechanizmów. Po pierwsze – brak świadomości, jak się zachować. Ludzie nie mają planu działania, więc paraliżuje ich stres. Po drugie – szukanie sensacji. Łatwiej jest dziś coś nagrać niż zareagować – telefon w dłoni daje złudne poczucie działania, ale tak naprawdę utrwala bierność. Czasem dochodzi też do tzw. rozproszenia odpowiedzialności – każdy liczy, że zareaguje ktoś inny.

Reklama

ZOBACZ>>> Przemoc to grzech. Również ta werbalna

„Ważne, by nie być samemu”. Jak pomagać sobie w sytuacjach zagrożenia?

Każdemu z nas może zdarzyć się sytuacja, w której nasze życie jest zagrożone, albo życie bliskiej nam osoby. To momenty, kiedy może pojawić się zaburzenie ostrego stresu – opowiada Danuta Rocławska, psycholog, psychoterapeutka i coach kryzysowy. To sytuacje, które nie muszą prowadzić do późniejszej traumy, ale mogą wpłynąć i rozregulować u kogoś układ nerwowy. Ze względu na to, że się różnimy jako ludzie to tej deregulacji różnie możemy doświadczyć – wyjaśnia.

Bardzo ważne jest, by w takich sytuacjach obserwować samych siebie. Po takim zdarzeniu jakie miało miejsce na warszawskim kampusie – możemy mieć gonitwę myśli, która jest trudna do opanowania, możemy czuć duży lęk albo złość. Z drugiej strony może to być również duże obniżenie nastroju. Albo wewnętrznie czujemy, że taka sytuacja nas nie rusza. To warto uważać, bo może to doprowadzić do zamrożenia emocji – opowiada coach kryzysowy.

Danuta Rocławska podkreśla, że „w reakcji na stres mamy często dwa zachowania: ucieczka/walka albo zamrożenie, które może prowadzić do izolacji społecznej. Najważniejsze zaobserwować samego siebie – co się ze mną dzieje i czy widzę inne stany emocjonalne niż zawsze”. Jak sobie pomóc? Poszukać wszystkiego, co pomoże poczuć się bezpiecznie. Sytuacja zagrożenia życia – nie zawsze swojego, bo możemy być świadkiem wypadku, widzieć osobę poranioną czy martwą – wpływa na poczucie utraty bezpieczeństwa.

Reklama

Z rzeczy jakie mamy pod ręką – to oddychanie. Trzeba świadomie oddychać, skupić się na wdechu i wydechu. To nas ukoi i wyciszy. To także wszystkie rzeczy związanie z aktywnością fizyczną – spacer, rower, biegi. To też pomaga nam poczuć się na nowo bezpiecznie i „zmetabolizować” hormony stresu. Można porozmawiać z kimś bliskim. Opowiedzieć komuś o naszych lękach. Możemy popłakać albo opisać złość jaką czujemy – dodaje psycholog.

CZYTAJ>>> Trwa walka o przewartościowanie społeczeństwa

„Edukacja i świadomość zagrożeń”. Czy na takie sytuacje da się przygotować?

Jeżeli widzimy, że nasze zachowanie wywołane stresem trwa długo, albo sam lęk się nasila, pojawia się dezorientacja życia – np. boję się iść na uczelnię; mam lęki jakich wcześniej nie miałam; przestaje spać i trwa to trzeci tydzień…. To warto sięgnąć po pomoc i udać się do specjalisty. Jak podkreśla Danuta Rocławska „warto zastanowić się – skąd we mnie ten strach. Czasami przez samo opowiedzenie komuś o swoich emocjach – strach robi się mniejszy. Można poprosić by ktoś z nami poszedł w to miejsce, by nie być tam samemu. By ktoś był blisko albo potrzymał za rękę”.

Czy da się przygotować na takie zachowania? Tak, można się przygotować – i trzeba. Kluczem jest edukacja i świadomość zagrożeń – wyjaśnia specjalistka do spraw bezpieczeństwa Grażyna Ferra-Kopocińska. Istnieją szkolenia z zakresu bezpieczeństwa osobistego – uczą one nie tylko technik reagowania, ale też tego, jak zarządzać stresem, jak odczytywać sygnały ostrzegawcze z otoczenia, i jak podejmować szybkie decyzje. Im więcej wiemy i im więcej przećwiczymy w kontrolowanych warunkach, tym większa szansa, że nie zamarzniemy w sytuacji kryzysowej.

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
WIARA I MODLITWA
Zatrudnij nas