Nasze projekty

Powakacyjny kryzys

Czy powrót do codziennych obowiązków musi wyglądać niczym wyrzucenie z raju wakacji do czyśćcowego świata nauki i pracy?

Reklama

Nie wiem. Być może będzie to opinia niezbyt popularna, ale naprawdę obawiam się takiego życia w „sektorach”. Piekło codziennego życia i rajski świat wakacji? Radość i lekkość życia, a potem stres, niechęć i znużenie na przemian? To nie wróży dobrze. Wiem, że trudno jest odnaleźć idealną harmonię w życiu, ale wydaje mi się, że jest sens w tym, aby do niej dążyć. Mamy jedno życie. Jedno i nasze.

 

W miejscach pracy i na uczelniach podczas studiów, spędzamy dużo więcej czasu niż podczas naszych „wakacyjnych epizodów”, które trwają na ogół dwa tygodnie, a maksymalnie dwa miesiące. To oznacza, że byłoby dobrze, abyśmy w miesiącach pracy i nauki nie musieli „znieczulać się” i zamykać w jakimś ochronnym kokonie aż do momentu, kiedy dotrwamy do wakacji. Ale, tutaj niespodzianka, może też być inaczej. Czasem bywa tak, że podskórnie czujemy, iż nasze miejsce pracy, jest jakoś „nie nasze”, a studia być może zostały wybrane świadomie, ale tu i teraz nie spełniły naszych oczekiwań.

Reklama
Reklama

 

Powakacyjny kryzys

Czas wakacji – oddalenia się, zdystansowania, przyjrzenia się sobie – bywa też okresem, który warto wykorzystać na szczerą rozmowę ze sobą. Bez presji codziennych obowiązków, kiedy od rana do nocy nie ma czasu, żeby pomyśleć, bo po prostu trzeba działać. Nie ukrywam, że nieraz ktoś z moich Klientów wracał z wakacji i mówił „Pani Joanno, sprawa nad którą przed wyjazdem pracowaliśmy jest nieaktualna. Z dystansu i odległości zobaczyłem sprawy inaczej i podjąłem inne decyzje”. I dobrze. Wiem, że gdyby nie wziął tego urlopu, czuł by nadal, że nie ma wyjścia, że jest „skazany” na powtarzanie tych samych schematów.

Reklama
Reklama

 

Umysł przeciążony, ciało zmęczone, duch stłumiony powodują, że trudno jest zaczerpnąć tchu i spojrzeć z dystansu na samego siebie. Tak więc okres wakacyjno -urlopowy, kiedy czujemy się wolni i otwarci, może pomóc nam w dokonaniu często koniecznych i długo odkładanych zmian w naszej rzeczywistości po powrocie.

 

Reklama

Ale nie zawsze tak musi być. Może być też, że czerpiemy satysfakcję z tego, czym się zajmujemy i co studiujemy, tylko po prostu „zżera” nas stres, zbyt częste trudne sytuacje odbierają siły i tolerancję, irytujemy się, złościmy i w końcu tracimy całkiem ten błogi dystans, który zaraz po wakacjach pozwalał nam uśmiechać się nawet w obliczu dużych trudności i przeciwieństw.

 

Powakacyjny kryzys

Jak zatrzymać wakacyjny luuuuz na dłużej?

 

Kiedyś moja bliska znajoma powiedziała: „Kiedy wracam z moich podróży, zwłaszcza z południowych wysp lub z Azji, mam wrażenie jakbym miała wokół siebie taką bańkę, która bezpiecznie odgradza mnie od świata, abym mogła zachować swój spokój, wrażliwość i wyrozumiałość. Mam wewnątrz niej radość, tolerancję, łagodność. Codzienny świat i życie powodują, że zmniejsza się ona o kilka centymetrów każdego dnia. Staje się mniejsza i mniejsza, aż któregoś dnia wiem, że muszę szukać kolejnego celu mojej podróży”. Ania żyje od wyprawy do wyprawy, od podróży do podróży. Ale – jest perfekcjonistką. Chciałaby by świat był doskonały, lecz codzienność – nieprzewidywalna, pełna sprzeczności, presji i zmieniających się grafików, potrafi być ogromnie frustrująca.

A więc jeśli mogę, coś wam podpowiem, rozważcie to:

 

a) Może warto po powrocie z urlopów i wakacji „odpuścić”, co nie oznacza zaniedbywania obowiązków, czy rezygnacji z różnych zadań. Na pewno warto przemyśleć, czy nieustanne dokładanie sobie obowiązków (nawet kolejne wyjście towarzyskie, czy jeszcze jedne warsztaty samorozwoju mogą wbrew pozorom stać się takim „obowiązkiem” w naszym i tak już przepełnionym „sprawami” życiu).

 

b) Pamiętajcie, że wakacje to także stan umysłu – nie tylko różne miejsca i określony czas. Być może uśmiechając się do męża czy żony po powrocie z pracy (tak, wiem, bywa trudno) łatwiej będzie Ci przywołać nastrój lekkości i radości, który towarzyszył Ci w wakacyjnym czasie.

 

c) Spróbujcie trwać przy małych rytuałach: przyjemności, radości i odrobiny luzu. Nie każdy „wolny czas” musi być zaplanowany, ale warto za to przypomnieć sobie, co wakacyjnie regenerowało fantastycznie nasze siły fizyczne i umysłowe (rower? wspinaczka górska? długie spacery? codzienna „cicha godzina” poświęcona kontemplacji?) i wracać do tego częściej niż raz na rok.

 

Nie pozwólmy samym sobie odebrać tego, czego nauczyliśmy się podczas wakacji, czyli wtedy, kiedy być może pełniej jesteśmy sobą.

 

Joanna Heidtman

Psycholog, socjolog

Pracuje jako doradca i coach

 

 
 

 

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę