Nasze projekty
Andrzej Mielecki

Pandemia a psychika i duchowość. Jak radzić sobie z kryzysem?

Warto pamiętać, że kryzys nie musi oznaczać straty. Jego właściwe przeżycie powinno służyć rozwojowi i zwiększać bogactwo naszej osobowości. Wszystko to jest w naszych rękach.

Reklama

Z koronawirusami mamy do czynienia od kilkudziesięciu lat. Zwykle wywołują łagodne w przebiegu infekcje górnych dróg oddechowych, dlatego do tej pory zazwyczaj ginęły w statystykach zakażeń. Niestety, co jakiś czas mamy do czynienia z bardziej groźnymi odmianami koronawirusów. Zapewne jeszcze pamiętamy pandemię wirusa SARS z 2003 roku i epidemię MERS z lat 2012 (Bliski wschód) i 2015 (w Korei Południowej). Wirus SARS-CoV2 wywołujący chorobę Covid-19 jest kolejnym przedstawicielem koronawirusów, który tym razem podbił cały świat. Od marca zeszłego roku codziennie jesteśmy bombardowani statystykami zachorowań i zgonów, na całym świecie wprowadzane są różnego rodzaju ograniczenia mające na celu spowolnienie transmisji wirusa. Ograniczenia te, wprowadzane okresowo i w różnych formach na całym niemal świecie mocno wpływają na nasze życie osobiste, społeczne i gospodarcze. Różnego rodzaju konsekwencje tej sytuacji dotykają w różny sposób każdego z nas. 

Jaki wpływ na nasze funkcjonowanie ma pandemia?

Każdy z nas funkcjonuje na co dzień według pewnych schematów i mechanizmów, których zadaniem jest umożliwienie sensownego funkcjonowania w otaczającym nas świecie. W zależności od jakości naszych mechanizmów obronnych i zdolności adaptacyjnych możemy radzić sobie z codziennym życiem i przystosowywać się do zachodzących w nim zmian. Kiedy zmiany te następują gwałtownie lub przekraczają możliwości naszych mechanizmów obronnych, mamy do czynienia z kryzysem. Choć słowo to kojarzy nam się negatywnie, w psychologii ma dość szerokie zastosowanie i zazwyczaj rozumiane jest jako normalne zjawisko adaptacyjne, związane z rozwojem człowieka. 

Kryzys związany z pandemią koronawirusa wynika z kilku podstawowych przyczyn. Pierwszym z nich jest zagrożenie nieznaną, potencjalnie śmiertelną chorobą Covid. Szacuje się, że w Polsce umiera z powodu Covid około 1180 osób na 1 mln mieszkańców. Drugą przyczyną kryzysu związanego z pandemią są wydawane przez władze (nie tylko naszego kraju) obostrzenia. Ich konsekwencje są powszechnie odczuwalne. Wiele osób zmieniło sposób nauki i pracy ze stacjonarnego na zdalny lub hybrydowy, zamykanie całych branż przekłada się na utratę – nieraz z dnia na dzień – wielu miejsc pracy. Mamy ograniczoną możliwość poruszania się, spotkań, które w dużej części przeniosły się w sferę wirtualną. Wreszcie powszechne noszenie maseczek wpływa na sposób komunikowania się ograniczając (podobnie do komunikacji zdalnej) w znaczny sposób możliwość wymiany sygnałów niewerbalnych. Zmiana ta może wydawać się na pierwszy rzut oka nieistotna, dopóki nie uświadomimy sobie, że komunikaty pozawerbalne stanowią większą część naszej komunikacji. Ten stan znajduje już odzwierciedlenie w parametrach fizykochemicznych. Naukowcy badający konsekwencje pandemii zauważyli istotny wzrost markerów stresu w naszych organizmach. Jedna z teorii tłumaczy to w ten sposób, że rozluźnienie więzów społecznych traktowane jest przez nasz organizm jako stan zagrożenia. Organizm mobilizuje się więc do walki, co jest korzystne na krótką metę, w dłuższym zaś okresie taki stan podwyższonej gotowości okazuje się szkodliwy. Z psychologicznego punktu widzenia można mówić o znacznym spadku poczucia bezpieczeństwa i podniesieniu poziomu lęku. Konsekwencją zmiany tych dość podstawowych dla człowieka parametrów jest widoczny już wzrost występowania rozmaitych zaburzeń psychicznych. Jeśli uznać człowieka za istotę fizyczno-psychiczno-duchową trudno oczekiwać, że zmiany te nie odbiją się też na naszym życiu duchowym, objętym również  bezpośrednio regulacjami pandemicznymi.

Reklama

Jeśli uznać człowieka za istotę fizyczno-psychiczno-duchową trudno oczekiwać, że zmiany te nie odbiją się też na naszym życiu duchowym, objętym również  bezpośrednio regulacjami pandemicznymi.

Wielu specjalistów zgadza się, że wtórne, niezwiązane bezpośrednio z chorobotwórczym działaniem wirusa SARS-CoV-2, konsekwencje pandemii mogą być dotkliwsze niż skutki samych zachorowań. Prof. Janusz Heizman twierdzi nawet, że być może wkrótce pojawi osobna kategoria diagnostyczna dla zaburzeń psychicznych związanych z następstwami pandemii Covid-19. Każdy z nas może odczuć psychiczne skutki pandemii, choć oczywiście w różny sposób. Będzie to zależało  od jakości naszych mechanizmów obronnych i stopnia w jakim dotknęły nas konsekwencje pandemii.

Zrozumieć reakcje

Nasze reakcje na pandemię – zarówno indywidualne jak i społeczne – można lepiej zrozumieć, jeśli znamy teorię amerykańskiej lekarz psychiatry Elizabeth Kűbler-Ross, która w swojej książce Rozmowy o śmierci i umieraniu przedstawiła schemat reakcji na wiadomość o nieuleczalnej chorobie i nadchodzącej śmierci. Schemat ten można uogólnić na proces przeżywania sytuacji kryzysowej.  Można go również odnieść do procesów społecznych. Pięć etapów przeżywania straty według Kübler-Ross to: zaprzeczenie, gniew, targowanie się, depresja i w końcu akceptacja. Warto zauważyć, że etapy te mogą zachodzić w dowolnej kolejności, czasem obserwuje się powrót do przeżywanego wcześniej etapu. Niestety już dziś u wielu osób obserwować można rozwijanie się objawów lękowych, a nawet depresyjnych oraz związanych z nimi niekorzystnych reakcji adaptacyjnych. Są to między innymi:

Reklama
  • zaburzenie rytmów dobowych jak jedzenie i sen – wzrost lub spadek apetytu czy senności (w tym budzenie się w nocy);
  • utrata lub spadek energii, wahania nastroju;
  • unikanie ludzi, w tym najbliższych, irytacja lub zaniepokojenie podczas spotkań towarzyskich;
  • wykonywanie codziennych obowiązków staje się trudne bądź niemożliwe bez wyraźniej przyczyny;
  • powracające wspomnienia lub natarczywe myśli, których nie można powstrzymać;
  • pojawienie się dolegliwości somatycznych o niewyjaśnionym pochodzeniu;
  • zwiększona ilość wypijanego alkoholu, kawy, wypalanych papierosów;
  • zwiększone przeżywanie lęku lub agresji.

Jeśli zauważymy u siebie te lub podobne objawy warto rozważyć wizytę u specjalisty – psychoterapeuty lub psychiatry. Szczególnie jeśli należymy do jednej z grup ryzyka. Są to między innymi:

  • ozdrowieńcy, osoby chorujące, podejrzane o chorobę i po przejściu kwarantanny bądź izolacji;
  • osoby mające styczność z osobami potencjalnie zarażonymi (m.in. personel medyczny, osoby pracujące w bezpośredniej obsłudze klienta);
  • osoby, których sytuacja życiowa może ulec lub uległa zmianie wskutek pandemii;
  • osoby z wcześniejszym doświadczeniem przemocy lub zaburzeń psychicznych.

Duchowe skutki pandemii

Poza psychicznymi skutkami pandemii musimy liczyć się ze skutkami na poziomie duchowym. Ograniczenia w dostępie do kościołów, sakramentów i zalecenia dotyczące komunii duchowej i przyjmowania tego sakramentu powodują, że możemy również mówić o kryzysie wiary. Jest to okres próby dla naszej religijności i przeżywamy go według wspomnianego wyżej schematu Elizabeth Kűbler-Ross. Oczywiście idealnie byłoby, gdyby ów kryzys spowodował pogłębienie naszej duchowości, niestety równie dobrze może on prowadzić do rozluźnienia naszej relacji z Bogiem i odejścia od Kościoła lub w ogóle wiary. 

Idealnie byłoby, gdyby ów kryzys spowodował pogłębienie naszej duchowości, niestety równie dobrze może on prowadzić do rozluźnienia naszej relacji z Bogiem i odejścia od Kościoła lub w ogóle wiary. 

Reklama

Warto pamiętać że kryzys nie musi oznaczać straty. Jego właściwe przeżycie powinno służyć rozwojowi i zwiększać bogactwo naszej osobowości. W obszarze psychiki może skutkować zmianą mechanizmów obronnych na bardziej adekwatne, podobnie w dziedzinie duchowości – nasza wiara może stać się dojrzalsza. Wszystko to jest w naszych rękach. Zależnie od tego czy będziemy płynąć z prądem wydarzeń, czy też postaramy się świadomie przeżyć pandemię tak, by stworzyć sobie okazję do rozwoju – psychicznego i duchowego

Dbaj o siebie!

Świadome przeżywanie obecnego czasu polega głównie na właściwym dbaniu o siebie. Wydaje się, że trudno będzie uniknąć zarażenia wirusem, skoro nawet szczepionka nie jest w stanie przed nim zabezpieczyć. Warto więc dbać o odporność – zapewniając sobie odpowiednią dawkę uniwersalnego lekarstwa – ruchu, który jest również znakomitym sposobem na rozładowanie stresu  i szeroko rozumianą higienę. W sferze psychiki higiena to unikanie karmienia się informacjami o wirusie, zwłaszcza pochodzącymi z niewiarygodnych źródeł, pozwolenie sobie na przeżywanie wszelkich uczuć i szukanie oparcia w otoczeniu – rodzinie i przyjaciołach. Nie poddawajmy się również czarnym myślom. Starajmy się szukać szans i możliwości, zamiast koncentrować się na ograniczeniach i zagrożeniach. Również wizyta u specjalisty, jeśli widzimy niepokojące zmiany w naszym odczuwaniu lub zachowaniach świadczy o odpowiedzialnej trosce o siebie samego. 

W sferze duchowej warto dbać o pozostawanie w łączności z Kościołem i sakramentami. Szczególnie ważna wydaje się tu postawa i dostępność kapłanów, ale również nasza w tym kierunku aktywność. Pandemia jest dobrą okazją, by zacząć praktykować niedoceniane dotąd formy modlitwy i pobożności jak choćby lektura Pisma Świętego, czy codziennej Liturgii Słowa, Liturgii Godzin, prywatne odprawianie drogi krzyżowej, dostępne w Internecie formy rekolekcji. Warto podjąć refleksję na ten temat. Nie wiemy jaki świat wyłoni się z pandemii, ale możemy zadbać, byśmy my wyszli z niej lepsi i bogatsi o nowe doświadczenia!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite