video-jav.net

Możesz pomóc nie wychodząc z domu

W Polsce funkcjonuje kilkadziesiąt fundacji i stowarzyszeń wspierających osobe chore na różnego rodzaju nowotwory. Wszystkie organizacje można wesprzeć bez wychodzenia z domu.

Otylia Sałek
Otylia
Sałek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Rak’n’roll

Jak sami o sobie piszą – zmieniają przede wszyskim schematy myślenia o chorobie nowotworowej. Ich zadaniem jest nie tylko “wyrollować” raka, ale – co ważniejsze – podnieść jakość życia osób chorych. Działanie poza schematami widać po zróżnicowanych projektach, jakie prowadzi fundacja.

Tę fundację można wesprzeć biegając, kupując fanty lub zdjęcia, ale również… wysyłając włosy. Wykorzystuje się je na peruki dla kobiet będących w czasie chemioterapii. Jedną z idei fundacji jest bowiem walka nie tylko z chorobą, ale również z poczuciem kobiecości u chorych. Twórcy akcji podkreślają znaczenie poczucia własnej wartości w walce z rakiem. Fundacja zaangażowała w realizację akcji “Daj włos” ponad sto salonów fryzjerskich w całej Polsce, ale włosy można obciąć również samemu – na stronie można znaleźć dokładną ku temu instrukcję, oświadczenie oraz adres, na który wysyła się paczkę.

 

Strona fundacji Rak’n’roll

Daj włos!

Przekaż 1% podatku lub darowiznę



DKMS – Fundacja Dawców Komórek Macierzystych Szpiku

W Polsce co godzinę ktoś dowiaduje się, że ma białaczkę, czyli nowotwór krwi. Tę diagnozę słyszą rodzice małych dzieci, młodzież, dorośli. Bez względu na wiek – każdy może zachorować. Na szczęście każdy może też pomóc. Dla wielu chorych jedyną szansą na życie jest przeszczepienie szpiku lub komórek macierzystych. Znalezienie zgodnego dawcy jest trudne, więc szanse są tym większe, im więcej osób zarejestruje się w bazie.

Wpisanie się do bazy dawców szpiku jest bardzo proste. Na stronie można zamówić pakiet rejestracyjny – zostanie on przysłany pocztą i tą drogą można go przekazać do Fundacji DKMS. Proces przetwarzania informacji i rejestracji dawcy trwać może nawet kilka tygodni. Do tej pory DKMS zarejestrował w Polsce już ponad milion dawców.

 

Strona Fundacji DKMS

Zostań dawcą szpiku

Przekaż 1% podatku lub darowiznę



Alivia – Fundacja Onkologiczna Osób Młodych

Fundacja Alivia mówi wprost – pieniądze są amunicją, która pomaga walczyć chorym na nowotwór. Takie przesłanie niesie za sobą kampania “Wojna z rakiem”, którą fundacja prowadziła w zeszłym roku. Ich spot reklamowy ma ponad pół miliona wyświetleń.

Alivia pomaga w szczególności osobom młodym, chorym na każdy typ nowotworu złośliwego. Pomaga uzbierać środki finansowe na nierefundowane leczenie, ułatwia dostęp do wiedzy i informacji przydatnych dla pacjentów onkologicznych. Na stronie onkomapa.pl fundacja prowadzi również przewodnik po ośrodkach onkologicznych, gromadząc w nim informacje o placówkach pomocowych w całej Polsce. Jednym z dzieł Alivy jest również portal Kalejdoskop.pl, na którym można sprawdzić, gdzie najkrócej czeka się na badania w ramach NFZ.

Alivia to również jedna z fundacji, która proponuje szeroką gamę pomocy. Można ich wesprzeć nie tylko darowiznami czy odliczeniem 1% podatku, ale również przekazując pieniądze zebrane na ślubie lub poprzez wpis na prowadzonym przez siebie blogu.

 

Strona Fundacji Alivia

Zobacz spot “Wojna z rakiem”

Przekaż 1% podatku lub darowiznę



Inne fundacje i stowarzyszenia

Europejska Fundacja Honorowego Dawcy Krwi

Fundacja „Na ratunek dzieciom z chorobą nowotworową”

Fundacja „Pomóż Im” na rzecz dzieci z Chorobami Nowotworowymi i Hospicjum dla Dzieci

Fundacja dla Dzieci z Chorobami Nowotworowymi „Krwinka”

Fundacja Dobrze Że Jesteś

Fundacja Hospicjum Onkologiczne św. Krzysztofa

Fundacja Onkologiczna DUM SPIRO-SPERO

Fundacja Pomocy Dzieciom z Chorobą Nowotworową

Fundacja Przeciwko Leukemii

Fundacja RAK OFF

Fundacja Spełnionych Marzeń

Fundacja Urszuli Jaworskiej – Bank Dawców Szpiku

Fundacja Urszuli Smok „Podaruj Życie” – Ośrodek Pomocy Osobom z Chorobami Krwi i Nowotworami

Fundacja Wygrajmy Zdrowie im. prof. Grzegorza Madeja

Fundacja Wyspy szczęśliwe

Ogólnopolskie Stowarzyszenie Pomocy Chorym Na Przewlekłą Białaczkę Szpikową

Stowarzyszenie „Amazonki” Warszawa-Centrum

Stowarzyszenie Pomocy Chorym na Mięsaki SARCOMA

Stowarzyszenie UNICORN

Stowarzyszenie Walki z Rakiem Płuca

 

Otylia Sałek

Otylia Sałek

Z wykształcenia psycholog, z zamiłowania śpiewaczka, z Bożego (jak ufa) zamierzenia redaktor portalu Stacja7.pl. Wielbicielka muzyki liturgicznej, kawy i "Przyjaciół" oraz żywy dowód na to, że da się lubić Warszawę i Kraków jednocześnie.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Otylia Sałek
Otylia
Sałek
zobacz artykuly tego autora >

Już nic nie muszę!

Mam TERAZ, a teraz dzieją się rzeczy piękne. Dlaczego ja? Bo jestem gotowy.

Dawid Gospodarek
Dawid
Gospodarek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Wystarczyło spojrzeć w oczy lekarza, żebym widział, że to poważna sprawa. W Centrum Onkologii z pewnością już setki razy przekazywał pacjentom takie informacje, ale i tak sprawiał wrażenie, jakby robił to pierwszy raz. Na twarzy powaga, przebijająca się troska, może trochę zakłopotania. Wszystko w jakiejś aurze tajemniczości, to miało w sobie coś z misterium. Niby nie wyrok, ale trochę tak. Rzecz niezawiniona przecież. A ja – pacjent młody, lekko ponad 20 lat. Z widocznym chyba optymizmem życiowym, pełen zapału, ale teraz też niepewności.

Lekarz profesjonalnie, niczego nie kolorując, zaczął opowiadać. Że nowotwory, że złośliwe i agresywne, że już na szczęście przypadkiem wykryte. Ale i tak nie jest w stanie zapewnić, czy po wycięciu guzów, zalewaniu chemią i innych naświetlaniach dojdę do pełni zdrowia. No, po prostu, czy to wszystko przeżyję. Opowiedział o kilku przypadkach, w których terapia skończyła się sukcesem, ale też o takich, które za dużo nie dały, albo tylko, delikatnie mówiąc, uprzykrzyły ostatnie tygodnie życia. Zarysował różne możliwości mojego leczenia, opowiedział o możliwych przykrych skutkach chemioterapii, zaproponował kilka lektur, dał namiary na psychiatrę, psychoterapeutę i onkologiczne grupy wsparcia. Wiedząc, że studiuję teologię, śmiało wspomniał o kapucynach, którzy duszpasterzują w Centrum.

Nie wiem, czy pozachodziły u mnie jakieś mechanizmy wyparcia czy inne obronne, ale pamiętam, że od początku byłem w tym wszystkim spokojny i miałem w sobie zgodę. I na chorobę i na śmierć. Wydaje mi się, że o wiele trudniej z moją chorobą radzili sobie moi bliscy. Ja miałem dużo wsparcia – i od nich, i od kierownika duchowego, i z modlitwy, lectio divina. Męczyła mnie, co prawda, świadomość totalnej bezsilności i mocne doświadczenie braku samowystarczalności, ale to była raczej kwestia mojej niedojrzałości, którą te przeżycia zmusiły do intensywnego rozwoju.

Miałem oczywiście dużo marzeń i planów, było we mnie sporo żalu, że może nigdy nie będę mógł ich zrealizować. Z czasem jednak doszło duże poczucie wolności – że przecież nic nie muszę. Że mam TERAZ, a teraz dzieją się rzeczy piękne. I rzeczywiście – długie rozmowy z innymi pacjentami o sensie życia, chorobie, obecności Boga w tym wszystkim. Towarzyszenie, obserwowanie tego, jak sobie radzą inni. Bycie świadkiem pięknych nawróceń, dochodzenia do zdrowia i śmierci.

Przewinęło się oczywiście – jakoś na początku świadomego zmagania z nowotworem – pełne żalu pytanie do Boga „dlaczego ja”. Ale bardzo szybko przyszła też odpowiedź – bo jestem gotowy. Bo to teraz dla mnie, i może też innych jest dobre. Po prostu tak tego doświadczałem. Nie miałem w sobie buntu wobec aktualnego stanu, nie wykrzykiwałem Bogu jakichś pretensji. Bo jak nie ja, to kto? A naprawdę czułem się gotowy na dobre przeżycie tego wszystkiego i świadomy, że nawet jeśli w niedługim czasie mam umrzeć, to ten czas jest pięknym darem umożliwiającym dobre przygotowanie się do śmierci.

 

pexels-photo-196988

 

Gdyby mnie ktoś zapytał, jak rozmawiać z osobami zmagającymi się z rakiem, z tymi, które może spodziewają się śmierci, nie umiałbym odpowiedzieć. Każdy jest inny, każdy ma inną wrażliwość, inną historię, każdy jest na innym etapie rozwoju i życia.

Wiem, że mi w dobrym przeżyciu tego czasu pomogła po pierwsze dobra relacja z Bogiem. Bogiem, którego z teologii i doświadczenia znałem jako Tego, w którym nie ma idei zła, jest po prostu dobry. Skoro jest dobry, a dzieją się ze mną rzeczy, których nie rozumiem, to nawet bez zrozumienia (chociaż to czasem boli), mogę przeżyć je dobrze i z Nim. W Jego miłości i łasce. I wdzięczności, że to moje cierpienie, zmaganie, jest kolejną rzeczą, która upodabnia mnie do Boskiego Mistrza, która pomaga mi się z Nim zjednoczyć i do Niego przylgnąć.

Po drugie – mocne doświadczenie tego, że cokolwiek by się działo – nie jestem sam. Że zawsze mam do kogo się odezwać, kogo poprosić o pomoc. Że moja Rodzina i bliscy naprawdę stanęli na wysokości zadania, wykazując się ogromnym wyczuciem, troską, zaangażowaniem. Świadomość, jak wiele osób na całym świecie modli się za mnie, naprawdę mnie niosła.

Już w czasie choroby i leczenia (co, zapewniam, nie jest ani trochę przyjemne, ani łatwe), mogłem szczerze dziękować Bogu za raka. Za to doświadczenie skończoności, śmiertelności, trudu i zmagania. Za świetną przestrzeń do lepszego poznania siebie i okazję do rozwoju. Z perspektywy kilku lat ta wdzięczność naprawdę wzrasta. Nie tylko dlatego, że wyzdrowiałem, ale przede wszystkim widzę lepiej ogrom dobra, jaki dokonał się we mnie i dookoła mnie.

 

Dawid Gospodarek

Dawid Gospodarek

Zobacz inne artykuły tego autora >
Dawid Gospodarek
Dawid
Gospodarek
zobacz artykuly tego autora >