Nasze projekty

„Kapłanki czy kury?” Macierzyństwo to sztuka

"Kapłanki czy kury. Historia kobiet, które z macierzyństwa uczyniły prawdziwą sztukę" - to tytuł książki dziennikarki KAI, Aliny Petrowej-Wasilewicz. Publikacja ukazała się nakładem Wydawnictwa Esprit.

Reklama

Bohaterkami książki jest siedem matek. – „Kapłanki” są efektem pewnego sprzeciwu – mówi autorka. – W przestrzeni publicznej macierzyństwo i praca kobiet w domu, na rzecz rodziny, są bardzo nisko cenione. Krążą opinie, że urodzenie, ale zwłaszcza wychowanie dzieci, kobietę degraduje i ogłupia, zamyka w świecie między kaszkami i kupkami. Mówi się o nich, że są kurami domowymi o ograniczonych horyzontach i że „siedzą” w domu. Chciałam sprawdzić, jak jest naprawdę, zwłaszcza po „skandalu”, który wybuchnął po wywiadzie Małgorzaty Terlikowskiej dla Wysokich Obcasów – wyjaśnia Petrowa-Wasilewicz.

Dlatego rozmawiała ze swoimi bohaterkami, które w większości są wielodzietnymi matkami, o tym, jak urodzenie i wychowywanie dzieci wpłynęło na ich życie i rozwój osobowości. Czytelnik dowiaduje się, jakim spełnieniem jest dla nich macierzyństwo, jak bardzo uwrażliwia na innego człowieka i jego potrzeby.

„Towarzyszenie dzieciom w pierwszym okresie ich życia to, poza więzią z mężem, najbardziej fascynująca przygoda mojego życia” – wyznaje Joanna Puzyna-Krupska, matka siedmiorga dzieci. I dodaje, że na różnych etapach rozwoju dziecka rodzice muszą opanować kilka różnych języków żeby się z dzieckiem porozumieć. Opowiada też o wspólnym przygotowanie świąt, organizowaniu teatrzyku domowego, śpiewach i domowych zajęciach plastycznych. Kobieta, „siedząc” w domu, tworzy go i ożywia.

Reklama
Reklama

Podobne są domy innych bohaterek – Małgorzaty Terlikowskiej, Urszuli Bernaś, Teresy Kapeli i jej córki Olgi Rudzińskiej, Igi Stolar-Łybczak, Pauliny Guzik. Żadna z nich nie odczuwa swojej sytuacji jako degradacji, wszystkie mówią o spełnieniu i szczęściu. Choć to nieraz szczęście trudne – zwłaszcza wielodzietność spycha w ubóstwo, ale duże rodziny muszą rozwiązać problem domu – małe mieszkania nie są w stanie pomieścić siedem czy dziewięć osób.

Ich odczucia są jednak sprzeczne z panującym trendem, co każda z bohaterek osobiście doświadcza. Zwłaszcza wielodzietne matki spotykają się z agresją i potępieniem, na ulicy słyszą, że są „fabryką” (dzieciorobami), zwłaszcza kobiety komentują i głośno się zastanawiają, jak też taka sobie radzi. Czasem matki stają się obiektem ataku agresji lub dobrych rad, nieraz pytań, czy nie wiedzą, jak ograniczyć liczbę dzieci?

– Nie przypuszczałam, że taki obraz wyłoni się z opowieści moich bohaterek, opisując rzeczywistość autor nie jest w stanie do końca przewidzieć efektów swojej pracy – mówi dziennikarka KAI. – A kiedyś kobiety były nazywane kapłankami życia rodzinnego. Zwraca uwagę, że nie tylko mentalność nie sprzyja rodzeniu, zwłaszcza wielodzietności, ale też decydenci, o czym szczególnie przekonała się Paulina Guzik, matka w wielkim mieście. Gdy urodziła Jasia, swoje pierwsze dziecko, zaczęła „testować” miasta, sprawdzać, czy ktoś bierze pod uwagę fakt, że poruszają się po nich matki z małymi dziećmi. Okazuje się, że nie, choć jest światełko nadziei – autorka bloga babyinthecity dostrzega już powolne zmiany na lepsze.

Reklama
Reklama

Książka nie jest też propagowaniem „modelu domowego”. Wiele matek jest aktywnych zawodowo, choć udzielają się mniej intensywnie. Urszula Bernaś w ciągu dziewięciu lat robi doktorat z chemii, Małgorzata Terlikowska pracuje nad korektami książek, Paulina Guzik, znakomita dziennikarka telewizyjna, po odejściu z TV jest obecnie wykładowcą na UPJPII w Krakowie. Joanna Krupska i Teresa Kapela wraz z grupą osób wielodzietnych zakładają Związek Dużych Rodzin Trzy Plus, prowadzą szeroko zakrojoną działalność informacyjną, lobbowały za uwzględnianiem w rozliczeniach podatkowych liczby wychowywanych dzieci. To dzięki ich wieloletnim wysiłkom została wprowadzona Karta Dużych Rodzin, ich środowisko poruszyło lawinę pozytywnych zmian, gdyż ich argumenty dotarły do polityków.

Przy każdej z tych kobiet stoi dojrzały, odpowiedzialny i współpracujący mężczyzna (mężowie i ojcowie też powinni doczekać się książki). Żadna z nich nie zamieniłaby swojego życia i choć otwarcie mówią o trudnościach i cieniach, czują się spełnione.

Alina Petrowa-Wasilewicz, „Kapłanki czy kury. Historie kobiet, które z macierzyństwa uczyniły prawdziwą sztukę”, Wydawnictwo Esprit, Kraków 2016.

Reklama

tet / Warszawa

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite