7 rzeczy, których uczą nas przedszkolaki

A gdyby na chwilę odwrócić role? Nas - dorosłych, odpowiedzialnych i poważnych ludzi - posadzić w ławkach, a przy tablicy postawić nauczycieli - przedszkolaki? Czy jest coś, czego nasi "profesorowie" mogliby nas nauczyć?

Agnieszka Huf
Agnieszka
Huf
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

20 września obchodzimy Ogólnopolski Dzień Przedszkolaka. To prawdziwe święto –  zostało ustanowione uchwałą sejmu z dnia 13 września 2013! A ponieważ jedną z cech dzieci w przedszkolu jest bujna wyobraźnia, to spróbujmy i my puścić dziś wodze fantazji i zastanowić się, co by było, gdyby tak na chwilę odwrócić role? I posadzić nas, dorosłych, którzy niejeden podręcznik wykuli na blachę i niejeden egzamin w życiu zdali, do ławek, a w roli nauczycieli postawić najmłodszych? Czy jest coś, czego dorośli mogliby nauczyć się od dzieci? Po pięciu latach pracy w przedszkolu nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości.

 

Lekcja pierwsza: cieszenie się chwilą

Widziałeś malucha pochłoniętego zabawą? Świat przestaje dla niego istnieć. Kiedy zapatrzy się na migoczące bańki mydlane, brodzi gołymi stopami w miękkiej trawie albo wcina lody, nie myśli o tym, co będzie jutro. Jest tu i teraz, całym sobą czerpie obecną chwilę.

A my? Nawet na urlopie sprawdzamy maile z pracy, a na niedzielnym spacerze planujemy obiady na cały tydzień…

 

Lekcja druga: wybaczanie

Widziałeś kłótnię przedszkolaków? Zazwyczaj obrażają się na siebie na śmierć i życie. „Już nigdy nie będę się z tobą bawić!”. Tyle tylko, że to „nigdy” trwa godzinę, najdalej dzień. Potem znowu razem ruszają na podbój świata.

A my? Ile relacji zniszczyliśmy, bo ktoś powiedział nam cierpkie słowo czy zachował się inaczej, niż na to liczyliśmy? Jak często nie pamiętamy już, o co była ta straszliwa kłótnia, która spowodowała, że od lat nie rozmawialiśmy z kimś, kto był nam tak bardzo bliski?

 

 

Lekcja trzecia: bycie szczerym

Słyszałeś kiedyś, jak dziecko wyraża swoje zdanie na jakikolwiek temat? Zwykle nie pozostawia miejsca na domysły: „nie lubię owsianki”, „kocham panią Alę z przedszkola”, „nie chcę iść do cioci Moniki, bo tam jest nudno”, „chcę TEGO balonika”. Konkret. Bez kombinowania, kręcenia, owijania w bawełnę.

A my? Jak często ukrywamy swoje prawdziwe pragnienia, ulegając strachowi o imieniu „co ludzie pomyślą”? Ile razy powiedzieliśmy nie to, co myślimy, ale to, czego – jak sądziliśmy – oczekiwało od nas otoczenie? „Tak, chętnie zjem to sushi”, „nie, nie mam żalu, że czwarty weekend z rzędu szef wpisał mnie w grafik”…

 

Lekcja czwarta: eksperymentowanie

Słyszałeś, że w domu, w którym są dzieci, cisza jest zwiastunem niebezpieczeństwa? Najczęściej oznacza, że najmłodsi mieszkańcy zajęci są odkrywaniem świata. Bywa, że sprawdzają, ile kółek na dywanie można namalować pastą do zębów z nowej tubki, innym razem analizują, co się dzieje, kiedy zabawkową łódź podwodną zwodują w czeluści toalety. Ich pomysłowość i gotowość do próbowania nowych rzeczy jest nieograniczona.

A my? Jak często na naszych ustach pojawia się: „eee… nie chce mi się”?

 

Lekcja piąta: minimalizowanie potrzeb

Widziałeś kiedyś, czego dziecko potrzebuje, żeby świetnie się bawić? Patyk, koc, pudełko po butach, drewniana łyżka, kawałek wstążki… To wystarczy, aby wyczarować baśniowy świat. Patyk staje się rumakiem, koc rozciągnięty na oparciach dwóch krzeseł zamienia się w zamek, a owinięcie łyżki wstążką wystarczy, aby przeistoczyć ją w zmierzającą na bal księżniczkę.

A my? Telefon, kupiony rok temu, dziś okazuje się szmelcem. Spędzamy długie godziny w pracy, bo potrzebujemy lepszego samochodu. Kupując ubrania, wybieramy te z „odpowiednią” metką… Byle więcej, byle się pokazać…

 

 

Lekcja szósta: reagowanie na porażki

Widziałeś malucha, który uczy się chodzić? Za każdym razem, kiedy uda mu się stanąć na chybotliwych nóżkach, po chwili i tak ląduje z powrotem na podłodze. Czasami nawet po takim zderzeniu troszkę popłacze, pokaże swoją frustrację… a potem znowu mozolnie zacznie się wspinać, żeby po kilku chwiejnych krokach ciapnąć na podłogę. Każdy upadek jest impulsem do tego, żeby spróbować raz, i jeszcze raz, i jeszcze… aż w końcu osiąga upragniony cel.

A my? Ile razy po pierwszym niepowodzeniu stwierdzamy „to nie dla mnie” i rezygnujemy, nie dając sobie nawet szansy na to, żeby nauczyć się czegoś nowego?

 

Lekcja siódma: zadawanie pytań i proszenie o pomoc

Słyszałeś najczęstsze słowo, padające z ust kilkulatka? Doświadczeni rodzice znają je doskonale: „DLACZEGO”? Dlaczego słońce świeci, dlaczego ser jest żółty, dlaczego muszę się myć, skoro i tak będę brudny”. A kiedy ciekawy świata maluch stanie przed wyzwaniem, które przekracza jego siły, bez skrupułów wezwie na pomoc dorosłego – obojętnie, czy chodzi o otwarcie zakręconego słoika, czy o przegonienie potwora, który schował się pod łóżkiem i nie pozwala zasnąć. Dziecko intuicyjnie wie, że ludzie są wzajemnie sobie potrzebni.

A my? Jak często rezygnujemy z zadawania pytań – ze wstydu, że sami nie znamy odpowiedzi? Z lenistwa? I ile razy uparcie próbujemy sami uporać się z zadaniami, które nas przerastają, bo przecież musimy pokazać, że damy sobie radę SAMI? No właśnie… sami…

 

Ten nietypowy plan lekcji nie jest zamknięty! A może zaproponujecie własne „przedmioty”?

 

Agnieszka Huf

Agnieszka Huf

Z urodzenia (i przekonania!) – Ślązaczka. Z zawodu – psycholog. Z pasji – bibliofil, człowiekolub, autostopowiczka. A to wszystko traci na znaczeniu wobec najważniejszego: z woli Ojca – dziecko Boże. Uczestniczka Akademii Dziennikarstwa 2017/18.

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Agnieszka Huf
Agnieszka
Huf
zobacz artykuly tego autora >
STYL ŻYCIA

“Ty jesteś moją drogą do życia”. Wzruszający list nienarodzonego dziecka

- Wiem, mamo, że być może inaczej wyobrażałaś sobie swoją przyszłość, ale może to ja jestem twoją najlepszą drogą do szczęścia? - mówi nienarodzone dziecko do swojej matki. Autorem filmu jest ks. Mariusz Jawny SDB.

Agnieszka Huf
Agnieszka
Huf
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Kilkuminutowy film, który ks. Mariusz nakręcił z przyjaciółmi, jest mocnym głosem pro life. – Film jest próbą dotarcia do serc ludzi, by pokazać sens troski o każde życie ludzkie – piszą autorzy. List adresowany jest szczególnie do tych kobiet, które wahają się, czy nie pozbawić swojego nienarodzonego dziecka życia. – Każda z rodzin, które wzięły udział w projekcie, modli się, by film przemieniał serca i otwierał je na nowe życie. Ja również mam w sercu tę intencję – podkreśla ks. Mariusz. 

Ciekawostką jest, że najmłodszy “aktor” ekipy filmowej był w dniu nagrania 4 dni po swoich narodzinach. 

 

 

Agnieszka Huf

Agnieszka Huf

Z urodzenia (i przekonania!) – Ślązaczka. Z zawodu – psycholog. Z pasji – bibliofil, człowiekolub, autostopowiczka. A to wszystko traci na znaczeniu wobec najważniejszego: z woli Ojca – dziecko Boże. Uczestniczka Akademii Dziennikarstwa 2017/18.

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Agnieszka Huf
Agnieszka
Huf
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap