video-jav.net

5 tytułów na Netflixie z wiarą w tle

Zbliżają się długie jesienne wieczory, a to najlepszy czas, aby sięgnąć po zaległości serialowe i filmowe. Co warto obejrzeć na Netflixie? Oto kilka propozycji produkcji z wiarą w tle, które możecie odnaleźć na tej platformie. Oczywiście nie są to tytuły mające pogłębić naszą wiarę, ale warto do nich zajrzeć.

Maciej Skotnicki
Maciek
Skotnicki
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Kadr z serialu

Kadr z serialu

A.D. Kingdom and Empire

Osią tej produkcji są wydarzenia opisane w biblijnych Dziejach Apostolskich. Śledzimy więc losy Piotra, Jana oraz pozostałych apostołów towarzysząc im w zesłaniu Ducha Świętego.

W fabułę serialu jest też wpleciona sytuacja polityczno- społeczna. Mamy więc do czynienia z ciężką ręką Piłata, dążeniem do zemsty Kajfasza (Najwyższego Kapłana) oraz zagubieniem Heroda Antypasa, judejskiego króla. Ta trójca wypowiedziała wojnę chrześcijanom prowadzonym przez Piotra.

Jednym z głównych wątków produkcji są dzieje Szawła, faryzeusza, który pałał taką żądzą zemsty w stosunku do Piotra, że aż został Jezusowym uczniem. Nie jest to pełne odwzorowanie wydarzeń opisanych na kartach Dziejów Apostolskich, dlatego zalecam, aby oglądać kolejne odcinki z Pismem Świętym w ręku, by móc porównywać wizję reżysera ze Słowem natchnionym.

 


Kadr z serialu

Greenleaf

Zastanawialiście się kiedyś, jak wygląda życie amerykańskich pastorów? Czy ich życie jest usłane różami albo wręcz przeciwnie? Dzięki podglądaniu tytułowej rodziny Greenleafów, zobaczysz, jak działają wielkie kościoły protestanckie na terenie Stanów Zjednoczonych.

Po prawie dwudziestu latach córka znanego pastora, Grace, wraca do swojego domu rodzinnego, aby poznać tajemnicę śmierci swojej bliźniaczej siostry, Faith. Możemy też podejrzeć, jak megakościoły protestanckie wywierają wpływ na wiernych, a ich działanie nie zawsze jest związane z rozeznawaniem woli Boga.

Jeśli poszukujecie serialu, który ma interesującą fabułę, jest pełen zwrotów akcji, to z czystym sumieniem mogę polecić tę produkcję. Tylko uważajcie, bo serial bardzo wciąga, a za kilka dni pojawi się jego trzeci sezon.

 


Kadr z serialu

Knightfall

Akra. Rok 1291. Upada ostatni przyczółek chrześcijaństwa na Ziemi Świętej. Właśnie wtedy ginie najważniejsza relikwia chrześcijan tzw. Święty Graal, naczynie, w którym podczas ostatniej wieczerzy Jezus przemienił wino w swoją Krew.

Na poszukiwania Graala wyrusza główny bohater Landry. Jest on członkiem zakonu templariuszy, który podlegał bezpośrednio papieżowi. On sam jest człowiekiem godnym zaufania, honorowym, bez skazy, służącym dobru wraz ze swoimi braćmi.

Serial ten należy do gatunku historical fiction, więc nie możemy uznawać wydarzeń w nim przedstawionych za prawdę historyczną. Jest to jednak dobrze zrealizowana produkcja przepełniona efektami specjalnymi oraz cieszący dobrze napisanymi postaciami.

 


Kadr z serialu

Dobre Miejsce

W wyniku pewnego nieporozumienia egocentryczna Eleonor trafia po śmierci do tytułowego Dobrego Miejsca. Aby tam pozostać, musi stać się lepszym człowiekiem. W osiągnięciu celu pomaga jej Chidi, wykładowca filozofii i etyki moralnej. Serial ten jest luźną wizją autorów na temat tego, co się może dziać w raju. Nie ma tu odniesień do Boga jako takiego, ale komediowy charakter kreowania opowieści oraz poruszane w nim wątki filozoficzne, mogą umilić jesienny wieczór.

 


Kadr z filmu

Come Sunday

Ostatnim polecanym przeze mnie filmem w tym zestawieniu jest oryginalna produkcja Netflixa opowiadająca o losach znanego pastora Carltona Pearsona. Film oparty na faktach opowiada o kwestionowaniu wiary przez głównego bohatera, które wdaje się w polemikę z doktrynami biblijnymi przekazywanymi przez innych protestanckich przywódców duchowych. Jak się skończy ten bój? Przekonajcie się sami.

Maciej Skotnicki

Maciek Skotnicki

Social Media Evangelist Stacji7. Fan nowych technologii i nowoczesnych metod marketingu. Absolwent Wydziału Humanistycznego AGH na kierunku kulturoznawstwo. Były prezes stowarzyszenia Studenci dla Rzeczypospolitej. Uzależniony od Netflixa oraz czytania Pisma Świętego.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Maciej Skotnicki
Maciek
Skotnicki
zobacz artykuly tego autora >

7 przeszkód na modlitwie, które zna chyba każdy

Kto z nas nie napotyka na swojej drodze modlitewnej choć na kilku z nich? Są jak natrętna mucha w upalne południe, jak dźwięk komara w ciemnym pokoju, gdy właśnie próbujesz zasnąć.

Damian Krawczykowski
Damian
Krawczykowski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Są przy tobie i tylko czyhają, aby wykorzystać moment i odciągnąć twoją uwagę od Boga. Taki jest ich cel. Ich zadaniem jest sprawić, że zamiast na Stwórcy i Jego Miłości, ty zaczniesz zajmować się nimi. Przyjrzyjmy się bliżej kilku z nich.

 

Senność. Znana ze swej aktywności szczególnie jesiennymi i zimowymi wieczorami. Przychodzi niespodziewanie, w sumie spokój i skupienie modlitewne są jej sprzymierzeńcami, gdy do tego dodamy zmęczenie po całym dniu, wtedy ma wielkie pole do popisu. Zauważ, że już apostołowie za nią obrywali. Prosty sposób na nią to przemycie twarzy tuż przed modlitwą i przyjmowanie postaw jej niesprzyjających.

Błądzenie myśli. Ciężki przeciwnik, celuje w nas często nawet dobrymi myślami, nagle podczas modlitwy zaczynamy przypominać sobie piękne chwile spędzone z bliską osobą, zaczynamy myśleć o tym, co dobrego jutro zrobimy dla innych. Nim się obejrzymy już zamiast skupiać się na Obecności Boga, z którym rozmawiamy, dajemy się wciągnąć w tę grę myśli. Sposób na nie, to częstsze wyobrażanie sobie Jezusa, który jest ze mną w pomieszczeniu, w którym się modlę, sam Bóg tuż przy mnie.

Fejs. Ten to już stosuje ciosy poniżej pasa, modlisz się, modlisz, a tu… dźwięk powiadomienia, dalej drugi, potem Messenger, jejku, jejku i już zamyślenia „Ktoś polubił moje zdjęcie? Ciekawe, kto do mnie napisał”. Ciekawość wirtualnego świata jest dziś dla nas dużą trudnością w czasie modlitwy, jak sobie z nią radzić? Tuż przed modlitwą szczelnie powyłączać dźwięki powiadomień, a najlepiej cały dopływ internetu do telefonu.

Mały głód. Daje o sobie znać w dźwiękach wychodzących z naszego brzucha. Burczenie potrafi wyprowadzić z kontemplacyjnego klimatu modlitwy nawet najtwardszych. To wszystkie te chwile, gdy zamiast rozmyślania, że Bóg jest blisko mnie, że mogę z Nim utrzymywać kontakt, że Jemu na mnie zależy, ja myślę o schabowym, który czeka na mnie w kuchni. Jest czas na modlitwę i jest czas na schabowego. Najlepszy sposób to najpierw coś zjeść, a później siąść do modlitwy. Łaska buduje na naturze!

Mucha. I to dosłownie, mucha czy inne owady, jak wspomniany wcześniej komar bywają nie do zniesienia. Ich bzyczenie potrafi doprowadzić do szału, a celem modlitwy jest wyciszenie i wejście w pokój płynący z miłości Boga, najlepiej zatem za wczasu przepatrzeć teren modlitwy, czy aby nie zawieruszył się tam jakiś owadowy nieprzyjaciel.

Ból. Czternasta minuta klęczenia na podłodze jest najcięższa do przetrwania. Ból kolan sprawnie kieruje nasze myśli w swoją stronę, tak często nie pozwalając nam kolejnych minut spędzić w modlitewnym skupieniu. Jak sobie z tym radzić? Przyjmując komfortową pozycję podczas modlitwy. Jasne, że szacunek dla Boga jest konieczny, jednak dobra pozycja ciała podczas kontaktu ze Stwórcą sprzyja skupianiu się właśnie na Nim. Najważniejsza jest świadomość Jego obecności oraz uniżenie serca, a nie postawa (oczywiście w granicach rozsądku).

Monotonia. Przychodzi szczególnie, gdy wybieramy modlitwę według ustalonego schematu i powtarzalną np. różaniec. Powtarzanie tych samych fraz po kilkadziesiąt razy, po ludzku może czasem powodować znużenie. Najlepszą radą na nią jest stałe uzmysławianie sobie obecności Boga przy mnie, obecności Matki Bożej oraz rozważanie treści poszczególnych tajemnic.

Choć wszystkie przeszkadzajki modlitewne działają inaczej, jednak ich cel jest zawsze ten sam: odwrócenie naszej uwagi od obecności Boga i uczynienie z modlitwy nieatrakcyjnej, czysto ludzkiej czynności. Najlepszym sposobem, aby sobie z nimi radzić, będzie jeszcze większe skupianie się na Bogu. To tak jak ze św. Piotrem, który póki skupiał swój wzrok na Jezusie, mógł iść po wodzie. Nie odrywajmy swojego duchowego wzroku od Jezusa, a żadne przeszkadzajki nie będą w stanie nam przeszkodzić.

 

Damian Krawczykowski

Damian Krawczykowski

Katolicki publicysta, pisarz młodego pokolenia. Jest autorem książki "Apostołowie w dresach", współpracuje m.in. z Tygodnikiem Katolickim "Niedziela", "Wzrastaniem", "Rycerzem Niepokalanej" oraz "Szumem z Nieba". Koordynuje projekt ewangelizacyjny "Akademia Apostołów".

Zobacz inne artykuły tego autora >
Damian Krawczykowski
Damian
Krawczykowski
zobacz artykuly tego autora >