4 książki, które warto przeczytać w “majówkę”

W pierwszy majowy weekend będziesz mieć w końcu trochę czasu dla siebie? Relaksu przy lekturze nigdy za wiele! Polecamy trzy książki, które zapewnią ci sporo frajdy. I jedną, która z twoich oczu wyciśnie niejedną łzę.

Madeline Swan, "Historia kotów"

Czy wiesz, że Mahomet bał się wstać, aby nie obudzić swojego kota? Z kolei kot Churchilla jadał z nim obiady na Downing Street, a Brigitte Bardot miała ponad 50 futrzastych przyjaciół! Książka Madeline Swan najeżona jest takimi historiami, obok który nie może przejść obojętnie żaden miłośnik kotów.

Kot to nie jest zwykłe zwierzę. To ikona popkultury i najpopularniejszy bohater Internetu. Dzięki tej książce poznasz jego historię: od czasów boskiego kultu w starożytnym Egipcie, przez stosy średniowiecza, aż po powrót w chwale na współczesne salony.

>>> PRZECZYTAJ W "MAJÓWKĘ"

Anna Starmach, "Lekkość"

Chcesz zrzucić parę kilogramów, a jednak cieszyć się bogactwem smaków? Proste przepisy przygotowane przez Annę Starmach pozwolą ci zadbać o formę i dobre samopoczucie, nie skazując jednocześnie nie rygorystyczną dietę.

Dzięki "Lekkości" (wzbogaconej o zestaw ćwiczeń odchudzających) pierwszy majowy weekend może stać się także początkiem twojej przygody z pyszną, ale lżejszą kuchnią. I pierwszym krokiem na drodze do zdrowszego trybu życia.

>>> PRZECZYTAJ W "MAJÓWKĘ"

Dominik Strzelec, "Odlotowy ogród"

 

Uwielbiasz pracować na świeżym powietrzu? Marzy ci się piękny ogród skrojony na miarę? Dominik Strzelec, jak sam o sobie mówi – facet od szpadla, gwiazda TVN-owego programu "Odlotowy ogród", zdradza sekrety zakładania i prowadzenia ogrodu dopasowanego do twoich potrzeb i możliwości.

Odlotowy ogród

Z pomocą prostych, konkretnych rad zaprojektujesz ogród, który nie będzie wymagał ogrodnika. Dowiesz się: • jak skomponować przestrzeń za pomocą, kolorów, faktur, wysokości roślin, • które rośliny sprawdzą się na małych zacienionych przestrzeniach, a które w pełnym słońcu, • co posadzić, żeby uzyskać piękny efekt bez konieczności uciążliwej pielęgnacji, • czy rośliny przywiezione z letnich wojaży przetrwają w polską zimę, • jak pozbyć się nawet najbardziej uciążliwych szkodników, • kiedy sadzić, podlewać, przycinać, • jak na małej powierzchni balkonu stworzyć własną oazę zieleni.

>>> PRZECZYTAJ W "MAJÓWKĘ"

ks. Jan Kaczkowski, Piotr Żyłka, "Życie na pełnej petardzie"  

Jak żyć pełnią życia, kiedy codziennie trzeba mierzyć się z nowotworem? Tajemnicę swojej niesamowitej energii i nieskończonych pokładów pokładów optymizmu zdradza najbardziej znany onkocelebryta (człowiek znany z tego, że ma raka) wśród duchownych.

W rozmowie z Piotrem Żyłką ks. Jan o swoim życiu i polskim Kościele mówi z odwagą i dystansem osoby, który nie ma już nic do stracenia. Daje wzruszające do łez świadectwo człowieka, który wie, że nie zostało mu wiele czasu.

>>> PRZECZYTAJ W "MAJÓWKĘ"


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

Kożuchowskiej recepta na szczęśliwe życie

Rodzina i miłość – to recepta na szczęśliwe życie – nie tajna, nie skrywana, choć tak mało marketingowa. Mąż, dziecko, prawdziwe życie, prawdziwy dom, a dopiero potem plan zdjęciowy, makijaż i wyuczone role. Taka jest teraz kolejność, którą wybrała jedna z najbardziej popularnych i lubianych polskich aktorek

Sławomir
Dynek
zobacz artykuly tego autora >

Znają ją właściwie wszyscy. Z telewizji, kina czy teatru. Małgorzata Kożuchowska – słynna blond piękność. Gdy przegląda się jej filmografię, wydaje się, że jej życie składało się tylko z pracy i obecności w showbiznesie. Jakby biegała w szalonym tempie z filmu do filmu, z roli w rolę, z planu na plan, z hotelu do hotelu. Ile musiała poświęcić na to czasu? Ile energii? Ile prawdy o jej życiu pojawiło się w prasie, telewizji, internecie? A ile kłamstw, plotek…? Tym razem będzie inaczej, bo Kożuchowska opowiedziała o sobie, życiu, wyborach. Sama. Na niecodziennym spotkaniu ze studentami warszawskiego Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego (UKSW). Pojawiła się któregoś dnia na uczelni, usiadła naprzeciwko studenckiej młodzieży i powiedziała: RODZINA TO JEST COŚ TAKIEGO, CO ZOSTAJE NA ZAWSZE

Kożuchowskiej recepta na szczęśliwe życie

Małgorzata Kożuchowska opisała studentom dwa światy, w jakich funkcjonowała wiele lat. Świat w którym jestem na co dzień i obracam się w nim, rzeczywiście zajmuje mi bardzo dużo czasu. Jest atrakcyjny, ale jest również niebezpieczny. I gdy po całym dniu, jednym, drugim, trzecim, a czasami po miesiącu wraca się do pustego domu, gdzie nikt na ciebie nie czeka – z takiego szumu, zainteresowania, które towarzyszy w tym zawodzie aktorowi na co dzień – nagle aktor zostaje zupełnie sam. Człowiek zostaje zupełnie sam w tych czterech ścianach i musi sobie ze sobą poradzić. Musi sobie poradzić z sukcesem i porażką. Musi sobie poradzić z opiniami, które często są miłe, sympatyczne i uskrzydlające, ale też hejterskie, krzywdzące, bolesne i niesprawiedliwe. I też trzeba jakoś to udźwignąć, poradzić sobie i iść dalej do przodu.

Przez wiele lat, aktorka starała się nadać swojej pracy głębszy sens. Ale zaczęło jej czegoś brakować. Spektakle teatralne, nawet jeśli zostaną zarejestrowane na taśmie i filmy czy seriale – mimo tego, że pewnie mnie przeżyją, to one żyją jednak dość krótko. A rodzina to jest coś takiego, co zostaje na zawsze" – powiedziała.

Słynna Hanka Mostowiak z filmu "M jak miłość", Jagoda ze "Złotopolskich" i oczywiście boska Natalia, czyli Natalia Boska z "Rodzinki.pl" wie dokładnie, co to brak czasu. Kożuchowska zagrała w ponad 40 filmach i serialach. Czasami grała w kilku filmach w jednym roku! Na planie "M jak miłość" spędziła 9 lat. Do tego dochodzi mnóstwo ról teatralnych. To zawodowe życie było bardzo intensywne. Jako aktorka, Kożuchowska mogła czuć się spełniona. Ale gdzie tu czas na rodzinę, dom… We współczesnym świecie wszystko dzieje się bardzo szybko. I jesteśmy bardzo zajęci. Już na takim etapie zawodowym, na jakim ja jestem, czyli dość zaawansowanym, trochę nie ma odwrotu od pewnych decyzji. To znaczy: kiedy się powiedziało A trzeba powiedzieć B albo ponieść konsekwencje tej pierwszej decyzji. W moim zawodzie tym bardziej. To znaczy: jeśli podejmuję decyzję, że się angażuję w jakiś nowy projekt, to nie jestem w stanie na początku przewidzieć, czy on zajmie mi 3 miesiące czy 3 lata. Albo 9 lat – jak to było w przypadku serialu "M jak miłość". Pewnie dlatego tak późno wyszłam za mąż i dlatego tak późno urodziłam swoje pierwsze dziecko – tłumaczyła studentom UKSW.

Kożuchowskiej recepta na szczęśliwe życie

Aktorka urodziła się w 1971 roku. A 2008 rok był pierwszym przełomem. Wtedy Małgorzata Kożuchowska wyszła za mąż za dziennikarza Bartłomieja Wróblewskiego. I w 2014 roku nastąpił drugi przełom w życiu aktorki. Na świat przyszedł ich syn – Jaś. Wtedy na portalu społecznościowym napisała: Drodzy! Wszędzie dobrze, ale w domu – wiadomo – najlepiej! Odpoczywam, nabieram sił, choć jednocześnie… jestem też trochę zajęta. W tej akurat chwili, co poniektórzy śpią… Wykorzystując ten moment, chciałabym podziękować Wam za wszystkie dowody sympatii i wsparcia: gratulacje, życzenia, sms-y, telefony, maile oraz za to, że zamieniliście mój dom w kwiaciarnię! Szczególne słowa podziękowania kieruję do lekarzy, pielęgniarek, położnych i całego personelu Szpitala im. Świętej Rodziny w Warszawie, a także do lekarzy i pracowników Instytutu Rodziny! Najbliższe tygodnie spędzę w gronie najbliższych, ale już pod koniec roku wracam na plan rodzinki.pl.

 

W tych kilku zdaniach znalazły się ciepłe słowa o domu i rodzinie. Małgorzata Kożuchowska tego nie ukrywa, raczej promuje i przekazuje dalej: To że udało mi się, uważam, cudem urodzić jeszcze dziecko, to jest chyba moje największe szczęście w życiu, bo mam poczucie, że naprawdę coś po mnie pozostanie. I że to, czego się nauczyłam do tej pory i w życiu i w zawodzie, i od ludzi, których spotkałam na swojej drodze, będę mogła teraz przekazać tej małej istotce i to jest niezwykle ważne. A po drugie – musi być odskocznia, musi być ta druga noga we wszystkim, co się robi.

Zawody uprawiamy różne, każdy ma swoją drogę w życiu, kariera, sukcesy, pasje, ambicje – to jest wszystko bardzo ważne i niezbędne w rozwoju, ale potrzebny jest też taki kręgosłup, który daje rodzina, który się wynosi ze swojego domu.

Kiedyś myślała, że nie znajdzie swojej drugiej połówki. Że nie uda się jej dopasować z kimś, kto zaakceptuje jej styl życia. To był czas, gdy była trochę – jak mówi – niewolnikiem aktorstwa. To było jak aktor – traktor. Niezależnie od tego, która jest godzina, jaki dzień – masz się stawić i wykonać swoje zadanie. Myślałam, że to będzie bardzo trudne, znaleźć kogoś, kto mnie zaakceptuje i kogo ja tak bardzo pokocham, że będę w stanie oddać mu siebie ze wszystkim – wspomina.

Małgorzata Kożuchowska pomogła sobie prostym testem. Postanowiła, że jeśli spotka mężczyznę, dla którego będzie mogła – co nie znaczy, że musi to robić – rzucić aktorstwo, to będzie to ON. No i ktoś taki się znalazł, a raczej PAN BÓG MI GO ZNALAZŁ.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

Sławomir Dynek

Zobacz inne artykuły tego autora >
Sławomir
Dynek
zobacz artykuly tego autora >