Rycerze Kolumba: przemieniamy przyjaciół w Braci [ROZMOWA]

- Ks. McGivney zdecydowanie jest patronem na ten czas. Sam umarł młodo, w wieku 38 lat, zarażony podczas posługi pełnionej w czasie szalejącej w USA epidemii. Nasz założyciel dał nam przykład, jak ważne jest, żeby rozglądać się i zadawać sobie pytanie czy wokół nas nie ma potrzebujących - mówi Krzysztof Zuba, Delegat Stanowy, przywódca Rycerzy Kolumba w Polsce.

Tomasz Adamski
Tomasz
Adamski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Tomasz Adamski: Dziś ks. Michael McGivney zostanie ogłoszony błogosławionym Kościoła katolickiego. Co takiego sprawia, że mówimy o nim jako o księdzu, który wyprzedził swoją epokę?

Krzysztof Zuba, Delegat Stanowy, przywódca Rycerzy Kolumba w Polsce: Ksiądz Michael McGivney żył pod koniec XIX wieku w Stanach Zjednoczonych, gdzie sytuacja katolików była trudna. Kapłan wiedział, że nie może przyglądać się z boku, widząc że mężczyźni odchodzą z Kościoła. Zebrał grupę mężczyzn, którzy poprzez wspieranie siebie wzajemnie i formację w wierze umacniali swoje rodziny i zbliżali się do Kościoła. W ten sposób parafia stawała się centrum ich życia. W tych czasach nie było to oczywiste rozwiązanie. Ksiądz McGivney zdecydował się włączać świeckich mężczyzn w życie parafialne, czym wyprzedził rozwiązania zaproponowane wiele lat później przez Sobór Watykański II.

Ale przede wszystkim był to kapłan, który chciał walczyć o zbawienie swoich parafian. Ciągle szukał jak najskuteczniejszych rozwiązań, starał się pomagać każdemu człowiekowi, otaczał swoją troską najsłabszych. Tłumaczył i pokazywał, że należy patrzeć na drugiego człowieka jako na brata. To dlatego założył bratnią wspólnotę Rycerzy Kolumba.

 

 

Rycerze Kolumba zostali założeni dawno temu i w bardzo konkretnych okolicznościach. Jak to się stało że Wasza wspólnota przetrwała i ciągle się rozwija?

15 lat temu w Polsce, podobnie jak niemal 140 lat temu w New Haven zebrała się pierwsza grupa mężczyzn, która zdecydowała się wejść na drogę, jaką są Rycerze Kolumba. Obecnie jesteśmy wspólnotą liczącą blisko siedem tysięcy Braci w Polsce, a ponad 2 miliony na świecie. To oczywiście nie stało się przez przypadek. Uważam, że jest to dowód na to, że Bóg błogosławi naszej organizacji oraz że ks. McGivney miał genialny pomysł na to, jak umocnić mężczyznę, który szuka dla siebie miejsca w Kościele.

Możemy zadać sobie pytanie: Jak wielu mężczyzn trwa w Kościele przede wszystkim z poczucia obowiązku? Jak wielu z nich nie znajduje wśród przyjaciół, znajomych, członków rodzin umocnienia w wierze? Jak wielu z nich nie czuje żadnego związku z parafią, do której należy?

Najwyższy Rycerz Carl Anderson powtarza często, że siłą wspólnoty, którą założył ks. McGivney, jest to, że „przemieniamy przyjaciół w Braci”. To, co jest ważne w działaniu Rycerzy Kolumba to, że podejmując się dzieł miłosierdzia i pomocy Kościołowi, czynimy to razem. I to wspólne spędzanie czasu w działaniu, to czynienie dobra, powoduje, że początkowo luźne więzi stają się coraz mocniejsze. A kiedy po raz kolejny staniemy razem w modlitwie, po raz kolejny sprawdzimy się w konkretnym działaniu, to wiemy, że na tego drugiego człowieka po prostu możemy liczyć. Wówczas przestajemy być znajomymi, a stajemy się Braćmi w jednej wspólnocie. Wspólnocie, która działa w parafii na chwałę Boga i dla dobra drugiego człowieka.

 

Przyszły błogosławiony może być wzorem kapłaństwa na trudne czasy? Jego beatyfikacja przypada na ciężki czas pandemii. Ale także w tym czasie Rycerze nie pozostają bezczynni.

Ksiądz McGivney prezentuje nowoczesne kapłaństwo i zaskakująco aktualną metodę podejścia do współpracy duchownych i świeckich. To pokazuje śmiałość wizji, pewne proroctwo ks. McGivneya. Dlatego też jego beatyfikacja to wyjątkowa chwila nie tylko dla naszej organizacji, ale dla całego Kościoła powszechnego. Ta uroczystość pozwala nam przybliżyć ludziom postać księdza, który jest zatroskany o los swoich parafian i podejmuje działanie.

Zdecydowanie jest to też patron na ten czas. Sam umarł młodo, w wieku 38 lat, zarażony podczas posługi pełnionej w czasie szalejącej w USA epidemii. Nasz założyciel dał nam przykład, jak ważne jest, żeby rozglądać się i zadawać sobie pytanie czy wokół nas nie ma potrzebujących. W czasie pandemii realizujemy tę misję poprzez inicjatywę „Nie opuszczaj bliźniego w potrzebie”, która koncentruje się na niesieniu pomocy osobom najbardziej zagrożonym, dla których nawet tak prozaiczna czynność, jak pójście do sklepu może stanowić śmiertelne zagrożenie.

 

 

Jak Rycerze przygotowywali się do beatyfikacji?

Przede wszystkim modlitwą. Rycerze Kolumba każde działanie rozpoczynają w ten sposób i, jak widzimy, to właśnie ufna modlitwa przez wstawiennictwo naszego Założyciela otworzyła drogę do beatyfikacji. W ostatnim tygodniu ofiarowaliśmy Bogu całą naszą wspólnotę poprzez Nowennę, do której zapraszaliśmy wszystkich wiernych przez nasze media społecznościowe. W dniu beatyfikacji o godzinie 14:00 polskiego czasu przy grobie księdza McGivneya w New Haven odbędzie się również nabożeństwo, w czasie którego będziemy modlić się o łaski dla naszych księży i kapelanów.

 

Cud za wstawiennictwem ks. Michaela McGivneya został okrzyknięty „cudem pro-life”. Ten cud ma wielką wymowę – szczególnie dzisiaj.

Cała historia wydarzyła się kilka lat temu. Michelle i jej mąż Daniel, który jest Rycerzem, oczekiwali na narodziny swojego trzynastego dziecka. W krótkim czasie usłyszeli dwie diagnozy – według pierwszej dziecko miało urodzić się z Zespołem Downa, a według drugiej miało nie urodzić się w ogóle. Lekarze wykryli „śmiertelny obrzęk płodu” i powiedzieli, że nie ma żadnej nadziei. Dali rodzicom do wyboru dwie opcje: aborcja już teraz albo cierpliwe czekanie na śmierć dziecka w łonie matki. W ich wypadku aborcja nie wchodziła w grę, ale modlitwa o uzdrowienie jak najbardziej! Zaczęli modlić się za wstawiennictwem ks. McGivneya, prosili o tę modlitwę również ludzi wokół siebie: rodzinę, przyjaciół, kapłanów. Pojechali do Fatimy na pielgrzymkę, którą również ofiarowali w intencji uzdrowienia swojego syna. Gdy wrócili, okazało się, że śmiertelna choroba ustąpiła. Dziś Michael – nazwany tak na cześć założyciela Rycerzy Kolumba – jest pogodnym pięciolatkiem. Jego historię opowiada film dokumentalny, który przygotowaliśmy z okazji beatyfikacji.

 

CZYTAJ TEŻ: Cud za wstawiennictwem ks. McGivney’a. Uzdrowiony chłopczyk z zespołem Downa 

 

Czego życzyć Rycerzom Kolumba z okazji dzisiejszego święta?

Bożego błogosławieństwa na dalszy rozwój naszej wspólnoty w Polsce i na świecie. No i oczywiście kolejnego cudu, który doprowadzi do kanonizacji ks. McGivneya.

 

Tomasz Adamski

Tomasz Adamski

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Tomasz Adamski
Tomasz
Adamski
zobacz artykuly tego autora >

Św. Stanisław Papczyński. Orędownik dusz czyśćcowych

"Nie tylko w listopadzie pamiętajmy o tych, którzy odeszli..." to akcja organizowana przez Stowarzyszenie Pomocników Mariańskich, zachęcająca do całorocznej modlitwy za dusze zmarłych. Szczególnym propagatorem modlitwy za zmarłych jest św. Stanisław Papczyński, który wiele razy unikał śmierci i widział, jak ważne jest, żeby pamiętać o konających i zmarłych.

Polub nas na Facebooku!

Katarzyna Matusz-Braniecka: Co warto wiedzieć, jeśli chodzi o 1 i 2 listopada?

Ks. Łukasz Wiśniewski MIC, dyrektor Stowarzyszenia Pomocników Mariańskich: Popularnie często używa się błędnego sformułowania „święto zmarłych”, takiego oczywiście nie ma. 1 listopada świętujemy Uroczystość Wszystkich Świętych, czyli wspominamy Kościół chwalebny. Zawsze młodzieży tłumaczyłem, że 1 i 2 listopada to takie święto Kościoła, czyli 1 listopada czcimy Kościół chwalebny, wspominamy, dziękujemy za przykład świętych, a 2 listopada modlimy się za tych, którzy cierpią w czyśćcu, za tych wszystkich zmarłych, których polecamy Bożemu Miłosierdziu, i w ten sposób, my tu, Kościół pielgrzymujący na ziemi, razem przez te dwa dni, dziękujemy Bogu za dar tych świętych, tych cierpiących w czyśćcu, którzy oczekują na to, żeby wejść do chwały Nieba.

 

Skąd się wzięła praktyka Mszy Gregoriańskich zamawianych za zmarłych i dlaczego warto z nich skorzystać?

Została zapoczątkowana w VI w. za papieża Grzegorza Wielkiego. Polecił on odprawianie trzydziestu Mszy św. przez trzydzieści dni za zmarłego mnicha, który sprzeniewierzył się ślubowi ubóstwa. Jak podaje nam tradycja, ów mnich, za którego papież polecił odprawić tych 30 Mszy, ukazał mu się i podziękował za tę modlitwę. Stolica Apostolska wiele razy potwierdzała, że ta praktyka jest jak najbardziej godna i potrzebna. Stąd cały czas w Kościele w Polsce jest bardzo powszechna.

 

 

Mówimy o zapalaniu zniczy na grobach, co chcemy przez to pokazać młodemu pokoleniu?

Kiedy idziemy na cmentarz, zapalamy znicze, modlimy się, to staramy się pokazać młodemu pokoleniu, że z jednej strony jesteśmy śmiertelni, mamy tu na ziemi tylko pewien czas, że to nasze życie jest darem. Ale zarazem światło tego znicza jest znakiem, że ten dar nie kończy się wraz ze śmiercią na ziemi, ale będzie trwał dalej.

 

CZYTAJ: Odpust za zmarłych będzie można uzyskać przez cały listopad

 

W Rzymie w jednym z kościołów jest muzeum dusz czyśćcowych, opowiedzmy o nim.

Chodzi tu o kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa, który znajduje się nad samym brzegiem Tybru w Rzymie. W XIX w., po zakończeniu budowy kościoła, ksiądz, którym się tym zajmował, zauważył, że na osmalonej ścianie jest wizerunek ludzkiej twarzy i odkrył, że to musi być jakaś dusza cierpiąca  w czyśćcu. Z tej okazji sam zapragnął, aby w tej świątyni stworzyć miejsce poświadczające o tej łączności z duszami cierpiącymi w czyśćcu, a nami tutaj. Oczywiście, katolik nie ma obowiązku wierzyć w takie rzeczy, to są objawienia prywatne, w Kościele dotyczą one przede wszystkim tej osoby, która je otrzymuje, ale jeśli pomagają nam w wierze, jeśli rozbudzają modlitwę za zmarłych, to jak najbardziej możemy z nich korzystać.

 

Powstał nowy film o duszach czyścowych…

„Czyściec” to najnowszy film Michała Kondrata, którego jesteś my partnerem medialnym. Jest to poruszająca opowieść o duszach czyśćcowych. To próba znalezienia odpowiedzi na to, co czeka nas na końcu naszej ludzkiej egzystencji. To także przypomnienie postaci najbardziej znanych mistyków, w tym Fulli Horak, św. Faustyny Kowalskiej, św. Stanisława Papczyńskiego czy św. Ojca Pio.

 

Dlaczego św. Stanisław Papczyński jest dobrym orędownikiem dusz czyśćcowych?

Jest wielkim propagatorem modlitwy za zmarłych. Sam miał wielką wrażliwość, czy jako kapelan żołnierzy, którzy ginęli często bez przygotowania, czy też, kiedy widział wiele osób, które umierały w czasie zarazy. Sam też wiele razy unikał śmierci i widział, jak ważny jest, żeby pamiętać o konających i zmarłych.

 


Modlitwa za zmarłych za wstawiennictwem św. Stanisława Papczyńskiego

Panie Jezu, za wstawiennictwem św. Stanisława Papczyńskiego, proszę Cię za tymi, którzy przekroczyli już bramę śmierci i oczekują twojego miłosierdzia w czyśćcu. Spraw, abym w Twoim domu spotkał się z moimi bliskimi i wszystkimi braćmi i siostrami, których powołałeś do życia wiecznego.
Amen.


 

 

Już drugi rok z rzędu Stowarzyszenie Pomocników Mariańskich zaprasza Polaków do wspólnej modlitwy za zmarłych poprzez akcję “Nie tylko w listopadzie pamiętajmy o tych, którzy odeszli…“.

W bieżącym roku, w obecnej sytuacji związanej z pandemią COVID-19, przez cały listopad będzie można uzyskać odpust zupełny dla wiernych zmarłych – czytamy w dekrecie opublikowanym na polecenie Ojca Świętego przez Penitencjarię Apostolską. Skorzystajmy z tej możliwości.

 

mat. prasowe, zś/Stacja7

 

 

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Copy link
Powered by Social Snap