Nasze projekty
fot. wikipedia.org/domena publiczna

“Przez całe życie szukała nowych słów i sposobów, by mówić, że Go kocha”. O sekrecie świętości s. Leonii Nastał

“Bóg chce, byśmy odwzajemniali Jego miłość. Jak każdy kochający liczy na wzajemność, a dostaje kosza i listę obraźliwych epitetów. Siostra Leonia przez całe życie szukała nowych słów i sposobów, by mówić Jezusowi, że Go kocha…” - mówi Agnieszka Bugała, dziennikarka i autorka biografii s. Leonii Nastał, mistyczki, wielbicielki tajemnicy niemowlęctwa duchowego Jezusa.

Reklama

O tym kim była s. Leonia Nastał? Na czym polega jej fenomen? Czym było dla niej, powierzone przez Jezusa zadanie czczenia tajemnicy niemowlęctwa duchowego? Na czym polega jej sekret świętości? Czy kult s. Leonii będzie się systematycznie rozrastał, a może nigdy nie poznamy cudów za jej wstawiennictwem? Między innymi o to zapytaliśmy Panią Agnieszkę Bugałę, dziennikarkę i autorkę nanjowszej biografii s. Leonii Nastał, “Sekret świętości”.

Na początku nie sposób nie zapytać dlaczego właśnie biografia s. Leonii Nastał? Bez wątpienia była ona nietuzinkową postacią. W książce wspomina Pani takie zdanie: “W tym domu Jezus mówił do s. Leonii Nastał”, to ono było inspiracją?

Agnieszka Bugała: Tak, to zdanie, które siostry służebniczki umieściły na tablicy przed swoim Domem Generalnym w Starej Wsi wracało do mnie przez wiele lat. Przyjeżdżałam w tamte strony dość często, bo odprawiałam systematycznie rekolekcje u sióstr zawierzanek, w Starej Wsi i w Bliznem. Pomysł, aby napisać książkę o siostrze Leonii przyszedł mi do głowy po przeczytaniu jej dziennika „Uwierzyłam Miłości”. To był dziennikarski imperatyw: dowiedzieć się kim była siostra, która twierdzi, że Pan Jezus rozmawiał z nią przez prawie sześć lat.

Reklama
Reklama

Na czym polega fenomen s. Leonii Nastał?

Na to pytanie można odpowiedzieć pisząc kolejną książkę o siostrze. I być może właśnie inspiruje mnie Pani do podjęcia takich poszukiwań, kto wie. Odpowiadając jednak tu i teraz, najkrócej – fenomen siostry Leonii polega na jej totalnym zaufaniu do Pana Boga. Ona Mu po prostu uwierzyła… że kocha ją od wieków, że troszczy się o nią, dba, że Mu na niej zależy, i że sensem życia człowieka jest przebywać z Nim twarzą w twarz przez całą wieczność, a wszystko, co do tego przebywania nie prowadzi – a więc grzech – należy odrzucić. Leonia nie kalkulowała. Uznała, że Bóg wie, co robi, nie musimy Mu podpowiadać jak urządzać świat, bo to On jest Stwórcą. I wierzyła Mu, w ciemno, mimo, że jej życie, codzienność, były bardzo trudne. Rodzice Leonii byli tak biedni, że nikt w wiosce nie chciał zostać jej chrzestnymi. Wstydzono się zanieść do chrztu dziecko takich biedaków…

Miała Pani okazję na własne oczy zobaczyć oryginalne zapiski s. Leonii. Jakie to uczucie widzieć, “dotykać” tak bezpośrednio słów jakie Jezus kierował do siostry?

Reklama
Reklama

Rzeczywiście, w 2006 r. po raz pierwszy zobaczyłam rękopisy dziennika s. Leonii. To zapis jej mistycznych rozmów z Jezusem, które zaczęły się w 1934 r. i trwały aż do śmierci w 1940 r. Ten duchowy dziennik zajmuje osiem zeszytów, łącznie to aż 702 strony rękopisu, formatu notesowego. Każda stroniczka pokryta jest starannym, równiutkim pismem. Siostra Leonia ma piękny charakter pisma, litery są kształtne, pisane wyrobioną ręką wykształconej zakonnicy. Jednak w rękopisach urzeka nie tylko treść rozmów, czy przedwojenna kaligrafia.

Pierwsze wrażenie jest podobne do tego, gdy dostajemy do rąk czyjeś listy i nagle odkrywamy, że są to listy miłosne. Inaczej przecież pisze się do urzędu, a inaczej do kogoś ukochanego. Słowa kochanej osoby zapisuje się z czułością, staranność pisma bierze się z chęci ocalenia każdego słowa, a nie kaligraficznego popisu. I to widać w tych rękopisach. Cieniutkie kartki zeszytów Leonii są zapisem rozmów z Bogiem, który kocha nas do szaleństwa, który chce naszego dobra, zwycięstwa, sukcesu z jednej strony, i który żali się, że Jego miłości nie odwzajemniamy.

Wspomina Pani także o podobieństwie s. Leonii Nastał z s. Faustyną, czy może Pani opowiedzieć o tym?

Reklama

Św. Teresa z Avila, również mistyczka, mówiła, że „życie to zła noc w kiepskiej karczmie”. Mówiła tak, bo miała porównanie z innym Życiem. Dusza, która wchodzi w sferę mistyki, doświadcza rzeczy nadprzyrodzonych, „uśpienia władz”, a potem wreszcie słyszy i widzi, to czego nikt poza nią nie słyszy i nie widzi, pragnie już tylko być z Chrystusem i w Chrystusie, z Nim i w Nim. Tego nie da się zapomnieć i porównać z niczym innym, znanym do tej pory. To doświadczenie jest wspólne dla wszystkich mistyków i mistyczek, a więc dla siostry Faustyny i siostry Leonii także.

Podobieństwo między dziennikami odnotowującymi mistyczne przeżycia obydwu sióstr będą z pewnością wnikliwie badali teolodzy mistyki, ja nie mam takich narzędzi. Jednak to, co po zbadaniu biografii i treści objawień s. Leonii Nastał wysuwa się na plan pierwszy, to fakt, że proces wewnętrznej przemiany, nieustannego nawracania się i upodabniania do Jezusa odbywa się w mistycznej jedności z Chrystusem. Po doświadczeniu żywej obecności Jezusa ani Faustyna, ani Leonia niczego nie chcą już robić same, bez Jego udziału.

Piszą w swoich dziennikach to, co słyszą i co widzą, notują wiernie wszystkie objawienia, doświadczenia i pouczenia. Obydwie działają w całkowitym posłuszeństwie spowiednikowi, żadna z nich nie szuka mistycznych doświadczeń, obie skrzętnie ukrywają ten fakt przed współsiostrami. Każda z nich doświadcza obecności Boga. Zarówno siostra Faustyna jak i Leonia, widząc święty majestat Boga i ogrom grzechu, który wybierają ludzie – odcinając sobie tym samym drogę do nieba – oddają siebie w ofierze za grzeszników. Poza warstwą treści objawień i mistycznych dialogów dzienniki łączy również czas powstania – obie siostry rozmawiają z Jezusem w podobnym przedziale czasowym. Siostra Faustyna pisze od lipca 1934 r. do czerwca 1938 r. Siostra Leonia po raz pierwszy słyszy głos Jezusa w czerwcu 1934 r.

Pan Jezus postanowił powierzyć s. Leonii Nastał tajemnicę niemowlęctwa duchowego. Co oznaczało dla siostry to szczególne wybranie?

Na początku siostra Leonia nie rozumiała samej istoty niemowlęctwa duchowego. Odkrywanie Boga jako malucha, z bezzębnym uśmiechem, otulonego ciasno pieluchą, w ramionach kochającej Matki budziły jej zachwyt, wzruszenie, miłość, ale nie potrafiła przełożyć tych obrazów na życie duchowe. Pan Jezus jednak wcale się nie spieszył i nie był rozczarowany jej brakiem zrozumienia. Powoli tłumaczył jej na czym niemowlęctwo duchowe polega, nawiązywał do rzeczywistości niemowlaków, które rodzą się w rodzinie i wymagają stałej opieki rodziców. Wyjaśniał Leonii, że niemowlęctwo duchowe nie polega na tym, by większą część doby przesypiać, jak to czyni niemowlę ludzkie, ale na tym, by przez łaskę nabyć cech nadprzyrodzonych, które w niemowlęciu są naturalne, jak np. szczerość i prostota.

materiały prasowe wydawnictwo Esprit

Zachęcał, aby przed Bogiem niczego nie ukrywać, stawać takim, jakim się jest, bez usprawiedliwień. Bóg wie, że dusza jest zdolna do popełnienia każdego grzechu, dlatego odbiciem szczerości wobec Boga powinna być szczerość wobec spowiednika. Siostra zdawała sobie sprawę z novum, którym było to objawienie i z odpowiedzialności, jaka na niej spoczywa. 18 grudnia 1935 r. przeżyła duchowe zaślubiny z Niemowlęciem Jezus i, na wyraźne życzenie Jezusa, sama zaczęła kroczyć drogą duchowego niemowlęctwa. W orędziu, które miała za zadanie przekazać światu, Żłóbek i Krzyż są połączone w zamyśle odwiecznej Mądrości.

A dla Pani? Jak Pani, z perspektywy badacza odbiera tę tajemnicę?

Próbuję odpowiedzieć na to pytanie we wstępie do książki. Odpowiedzieć nie tyle Czytelnikom, co najpierw samej sobie. Po co Jezus wprowadza nas, przez siostrę Leonię, w tajemnicę swojego niemowlęctwa? Po co pokazuje nam siebie – małego, w pieluchach, z bezzębnym uśmiechem, płaczącego w ramionach Matki, zdanego całkowicie na łaskę i niełaskę otoczenia? Wcielenie to wielkie ryzyko Boga… Skoro nie uwierzyliśmy Bogu, który po trzech dniach zmartwychwstaje, to uwierzymy niemowlęciu? A jednak – i to jest niemal centrum rozmów z siostrą Leonią – Jezus pokazuje, że rodząc się w ludzkiej rodzinie zaryzykował obdarzając nas zaufaniem. Zaufanie jest darem i On nas nim obdarzył. Zawiedliśmy na całej linii wlokąc Go na krzyż i mordując, ale On wiedział, że jesteśmy do tego zdolni.

Odsłaniając siostrze Leonii tajemnicę niemowlęctwa mówi: Podejmijcie ryzyko zaufania mnie, jako Ojcu, obdarzcie mnie zaufaniem, dajcie się wziąć w ramiona tak, jak niemowlę pozwala rodzicom – całe jest zdane na nich. Ja – mówi Bóg przez siostrę Leonię – jestem Ojcem, który nigdy nie zrobi wam krzywdy. Wasze oddanie mnie nie jest obarczone żadnym ryzykiem. Tajemnica niemowlęctwa duchowego, które Jezus wskazuje siostrze Leonii jako najkrótszą drogę do świętości, jest w istocie tajemnicą zaufania Bogu. Wydaje się, że dziś, gdy mówimy o kryzysie Kościoła, gdy tyka licznik apostazji, młodzi rezygnują z katechezy, itp., odbudowanie zaufania do Boga, na wzór niemowlęcia, jest kluczem do ratowania życia duchowego wielu zranionych osób.

Na jednej ze stron tytułowych umieściła Pani cytat – słowa jakie skierował Pan Jezus do siostry Leonii Nastał “Dlaczego Mnie ludzie nie kochają?”. Myśli Pani, że s. Leonia Nastał właśnie swoim życiem chciała zaprzeczająco odpowiedzieć na to pytanie, a może wynagrodzić Panu Bogu za innych?

To jest zdanie, które mną wstrząsnęło. Wybrałam je na motto książki, bo mam świadomość, że możemy napisać tysiące artykułów i tomów na temat Pana Boga, wygłosić setki kazań i pobożnych wykładów, ale jeśli Jezus nie czuje się kochany, to znaczy, że wszystko robimy źle. Wzięłam sobie to zdanie do siebie. Od pytania czy On czuje się kochany zaczynam każdą adorację…

Na to pytanie Jezusa „Moja Leonio, dlaczego Mnie ludzie nie kochają?” siostra odpowiada: „Bo Cię nie znają, mój Jezu…” Siostra Leonia kochała Jezusa do szaleństwa, chciała wynagradzać Mu wszystkie zniewagi, obelgi, które ludzie rzucają pod Jego adresem. Podejmowała trud wynagradzania świętokradzkich komunii świętych, organizacji gorszących imprez, itd. Starała się wczuć w Jego Serce dokładnie w taki sposób, jak robią to ludzie, którzy się bardzo kochają. Ona Mu wierzyła i kochała. Nie dlatego, że była mistyczką, zupełnie odwrotnie! Weszła na drogę mistyki.

Pisze Pani w swojej książce o tym, że s. Leonia Nastał raczej działała z ukrycia i prawdopodobnie teraz też tak może być. Być może nigdy nie dowiemy się o cudach, które dokonały się za jej wstawiennictwem. Myśli Pani, że jej kult mimo to będzie ciągle się rozrastał?

Badanie życia siostry Leonii i zbieranie świadectw o niej pozwoliło mi odkryć osobę niezwykle skromną, dyskretną, pomagającą innym w ich biedach, ale w taki sposób, aby jak najmniej osób o tym wiedziało. Często mówiła Jezusowi: „Spraw, żeby nikt o tym nie wiedział, tylko Ty…” To nam się może nie mieścić w głowie, bo dziś udzielanie pomocy zaczyna się od zaproszenia mediów i poinformowania całego świata o tym, jak jesteśmy dobrzy i pomocni. Siostra wybierała pomaganie skuteczne, ale dyskretne. Co ciekawe – do udzielania pomocy zaliczała nie tylko konkretne uczynki, ale też intensywną modlitwę, połączoną z postem i umartwieniami, czasem całonocnymi czuwaniami, jeśli tylko otrzymywała zgodę przełożonych.

Kult siostry Leonii będzie się rozwijał niezależnie od tego jak spektakularne – według naszych definicji – cuda będą się dokonywały za jej wstawiennictwem. Jestem tego pewna i o to spokojna, bo Pan Jezus jej to po prostu obiecał. Pewnego dnia powiedział tak: „Leonio, Ja sprawię, że będziesz kochana wśród ludu. Będą cię uważać za swoją przyjaciółkę i siostrę. Przyjdziesz do nich po śmierci ze słowami ukojenia i pociechy”. Innego dnia dodał: „Ja sprawię, że kiedyś będzie wszystko wyjawione dla pożytku dusz. Moje poufne z tobą rozmowy staną się jakby Ewangelią dusz zakonnych”.

Zapewne podążanie śladami s. Leonii Nastał było dla Pani wyzwaniem. Czuła się Pani trochę jak odkrywca/detektyw, który zbiera pewne poszlaki/fakty, a na końcu dochodzi do wielkiego odkrycia? Co Pani odkryła na końcu tej przygody? Czym jest ten sekret świętości?

Praca nad rekonstrukcją życiorysu siostry Leonii była fascynująca. Zwłaszcza wątek podróży jej ojca, Franciszka, który aż 18 lat spędził w Stanach Zjednoczonych i nie było w Polsce żadnych śladów jego wyjazdów. Udało mi się odnaleźć bilety okrętowe, tzw. manifesty, które dokładnie informują nas o datach podróży do USA i powrotach, a także podejmowanych na miejscu pracach. Pozostałe wątki biograficzne były możliwe do odtworzenia dzięki pracy, którą w czasie trwającego procesu kanonizacyjnego wykonały siostry służebniczki, zwłaszcza s. Elżbieta Korobij.

materiały prasowe wydawnictwo Esprit

Możemy być mistrzami wiedzy teologicznej, poetami nowych psalmów, malarzami objawień, ludźmi, którzy pomagają innym, jeżdżą na koniec świata, by walczyć z głodem, biedą, chorobami. Możemy od rana do nocy próbować robić dobre uczynki a mimo to możemy nigdy nie zbliżyć się od świętości, a dobre uczynki będą nas jedynie zbliżały do coraz większego zachwytu sobą i swoją skutecznością – w pomaganiu, pisaniu, i tym wszystkim, czym się zajmujemy. Nawet próby porządkowania Kościoła i widzenia jego słabych punktów mogą nas do świętości nie zbliżyć nawet o włos… Dlaczego? Bo według tego, co Jezus mówił siostrze Leonii, sekret świętości tkwi w nieustannym przebywaniu z Bogiem, który jest święty i zgoda na to, aby On działał. On, nie ja. Sekret świętości to uznanie, że sami, bez Jezusa, nie damy rady być świętymi. Rzeka rodzi się ze źródła, musi być z nim połączona. Jeśli zerwie kontakt, bo uzna, że sama jest wystarczająco duża – wyschnie. Tak jest z nami. Odkrycie, a potem uznanie tej prawdy o nas jest jedynym sposobem na bycie świętym.

Czego my możemy nauczyć się od siostry Leonii Nastał? Z jej postawy, nastawienia do życia? Proszę o trzy słowa klucze, które powinniśmy przenieść z jej życia na nasze.

Bóg nigdy nas nie zawiedzie. My, ochrzczeni, ludzie, którzy działamy pod Jego sztandarem zawodzimy i wszystko idzie na Jego konto, ale On jest godny zaufania. Siostra Leonia ufała Mu całkowicie.

Modlitwa jest przestrzenią, w której możemy się zawsze z Nim spotkać, a On zawsze na to spotkanie czeka. Stan łaski uświęcającej jest jak włączenie w pokoju tysięcy żarówek – my widzimy i nas widać, spotkanie odbywa się w świetle. Siostra Leonia dbała, by nie popełniać nawet lekkich grzechów. Bóg chce, byśmy odwzajemniali Jego miłość. Jak każdy kochający liczy na wzajemność, a dostaje kosza i listę obraźliwych epitetów. Siostra Leonia przez całe życie szukała nowych słów i sposobów, by mówić Jezusowi, że Go kocha…

materiały prasowe wydawnictwo Esprit

Agnieszka Bugała w reporterskiej biografii s. Leonii Nastał “Sekret Świętości” zabiera czytelnika do miejsc, które były świadkami rodzenia się świętości. Przybliżając historię Leonii, przypomina nam, że Jezus chce, aby każdy z nas był święty, a przez sekrety przekazane tej pokornej siostrze daje jasne wskazówki, jak to zrobić.

KUP KSIĄŻKĘ „SEKRET ŚWIĘTOŚCI”>>>

materiały prasowe wydawnictwo Esprit

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę