Prostota, która zmienia życie

O objawieniach i tajemnicach fatimskich, czy w nie wierzyć czy nie, a także dlaczego Portugalczycy odwiedzający Fatimę zawsze mają przy sobie białe chusteczki opowiada ks. prof. Piotr Mazurkiewicz z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie w rozmowie z Anną Wojtas

ks. Piotr Mazurkiewicz
ks. Piotr
Mazurkiewicz
zobacz artykuly tego autora >
Anna Wojtas
Anna
Wojtas
zobacz artykuly tego autora >

Był Ksiądz w Fatimie niejeden raz. Co jest specyfiką tego sanktuarium, które w tych dniach odwiedza papież Franciszek, aby kanonizować bł. Franciszka i Hiacyntę?

ks. prof. Piotr Mazurkiewicz: Dla Fatimy charakterystyczna jest olbrzymia prostota tego miejsca. Jest bazylika, ale centralnym punktem jest kapliczka wybudowana w miejscu objawień i znajdująca się tam figura Matki Bożej. Codziennie odprawiane są tam różne nabożeństwa, Msze święte. Wieczorem odmawiany jest różaniec, a po nim wyrusza procesja. W czwartki jest to zawsze procesja eucharystyczna z intencją o powołania kapłańskie, ona ma trochę dłuższą trasę. Ale to wszystko jest niesamowicie zwyczajne!

Byłem w Fatimie w czasie pielgrzymki papieża Benedykta w 2010 r. Gdy przyjedzie tam papież Franciszek plac na pewno będzie wypełniony bardzo szczelnie. Na wielkie celebracje figura Matki Bożej jest przynoszona w pobliże ołtarza i potem uroczyście, procesyjnie odnoszona do kaplicy. W tym momencie Portugalczycy wyciągają białe chusteczki i machają Matce Bożej. Pamiętam widok od ołtarza na stopniach bazyliki – nagle okazało się, że przed sobą mam białe morze. Nie widać było ludzi, tylko te chusteczki. To niezwykłe, że Portugalczycy autentycznie płaczą w tym momencie. Choć nie są wylewni, to w tym momencie widziałem łzy w ich oczach.

Fatima to również miejsca bezpośrednio związane z Hiacyntą, Franciszkiem i Łucją. Kilka kilometrów od placu można odwiedzić ich domy. To takie zwyczajne, wiejskie domy – nie nędzarzy ale ludzi, którzy nie byli szczególnie bogaci. Wszystko jest tak bardzo zwyczajne, że ta zwyczajność stawia pytanie o nadzwyczajność związaną z tym miejscem. W Fatimie nie ma się poczucia, że Bóg chciałby zwracać na siebie uwagę przez efekty specjalne, mimo, że pamiętamy cud Słońca – zachowały się zdjęcia osób wpatrzonych w niebo…

 

Ale to przecież objawienia fatimskie przyciągają do tego miejsca?

Papież Franciszek powtarza za Janem Pawłem II, że są to najważniejsze objawienia w XX wieku. Po zamachu miał on głęboką świadomość, że to Matka Boża ocaliła jego życie ponieważ zamachowiec dziwił się: jak możliwe, że przeżył? To spowodowało, że papież bardziej zainteresował się objawieniami fatimskimi i udał się do Fatimy żeby podziękować za ocalenie.

Jan Paweł II mógł odnieść do siebie III tajemnicę fatimską, która mówi o prześladowaniach Kościoła. Jest w niej także obraz papieża, który wędruje przez na wpół zrujnowane miasto, ku szczytowi góry, na której jest krzyż i tam zostaje zabity. Strzał jednak chybił, więc w tym sensie to objawienie nie spełniło się, ale trzeba patrzeć na całość przesłania.

Czas w okolicach 1917 r. kiedy objawienia mają miejsce był bardzo trudny dla Kościoła. W Portugalii od kilku lat trwały prześladowania Kościoła, trwa I wojna światowa. Kilka tygodni po zakończeniu objawień, w Rosji wybucha Rewolucja Październikowa. Rozpoczynają się prześladowania w Meksyku. W tym kontekście Matka Boża zwraca uwagę na konieczność ratowania dusz czyśćcowych i świata poprzez modlitwę różańcową, którą należy odmawiać codziennie.

Objawienia fatimskie zmieniają życie i pobożność trojga pastuszków. Dzieci, początkowo odmawiają taki dosyć szczególny różaniec: jedynie wezwania „Ave Maria, Santa Maria”, aby nie tracić za dużo czasu na modlitwę, by mieć czas na zabawę, ale jednocześnie modlić się. Matka Boża zachęca ich, żeby jednak odmawiać różaniec w całości. Piękna jest też historia małego chłopca – Franciszka, który uczestniczy w objawieniach, widzi Matkę Bożą ale jej nie słyszy. Odkrywa, że to z nim jest „coś nie w porządku” i jest jakby zły na siebie, że ostatecznie dokonuje się w nim taka przemiana, która powoduje, że będzie kanonizowany. To pokazuje, że autentyczne głębokie przeżycia religijne dzieci fatimskich owocują ich nawróceniem i gotowością do znoszenia różnego typu cierpień i dyskryminacji m.in. z tego powodu, że na nich i na Fatimie skupia się uwaga katolików w Portugalii. Do tej pory centrum duchowym Portugalii było znajdujące się kilkadziesiąt kilometrów od Fatimy sanktuarium Matki Bożej z Nazaretu.

 

 

Objawienia fatimskie są wezwaniem do modlitwy ale również do pokuty…

Pamiętam scenę ze starego filmu o objawieniach pokazywanego pielgrzymom w Fatimie: dzieci znajdują kawałek sznurka, dzielą go na 3 części i obwiązują się nim. To jest ich włosienica. Chcą ofiarować Matce Bożej cierpienia. To jest ich udział. Słyszałem potem od wielu: ale właściwie po co? Po co sobie dokuczać? Po co ten sznurek? Kilka dni później, gdzieś w pobliżu Lizbony widziałem ludzi wspinających się na skałki, przewiązanych sznurkiem. Ich nikt nie pytał “po co”? Jesteśmy nauczeni myślenia funkcjonalnego, wszystko musi czemuś służyć ,natomiast jeśli odnosi się do świata duchowego człowiek mówi: nie rozumiem.

Wyrzeczenia są treścią objawień fatimskich. To wezwanie do czynienia pokuty jest szczególne i cały czas aktualne, by osobiście ofiarować się sercu Niepokalanej, ale też praktykować pierwsze soboty miesiąca i tego dnia ofiarowywać Komunię święta wynagradzającą za grzechy.

 

Czy objawienia fatimskie wypełniły się już czy jeszcze nie?

Papieże delikatnie podkreślają fakt, że mimo, iż upadł komunizm trzeba cały czas poważnie traktować treść objawień fatimskich. Jeśli ludzie czasem pytają o to, czy tajemnice spełniły się już czy jeszcze nie, to w gruncie rzeczy pytają o to, na ile objawienia odnosiły się do konkretnych wydarzeń w historii. I tu odpowiedź, że prawdopodobnie ten etap mamy za sobą jest bardzo możliwa.

Jeśli w ogóle patrzymy na objawienia maryjne w różnych miejscach, to ich treść jest bardzo podobna, nawet jeśli wyraża się w nieco innych formach. Zło towarzyszy historii człowieka i może mieć także skutki społeczne. Mogą one dotykać szerokich rzesz ludzi i żeby to zło ograniczyć człowiek musi indywidualnie się nawrócić – podjąć modlitwę i pokutę. To przesłanie jest aktualne także dzisiaj i odnosi się także do tego, czym dziś żyjemy.

 

Niektórzy snują domysły, że jest jakaś czwarta tajemnica fatimska. To ludzkie wymysły czy może brak zaufania do Kościoła?

Głos Kościoła hierarchicznego jest jednoznaczny: nie ma niczego, co by ukrywano. Zresztą gdy teraz czytamy III tajemnicę fatimską, która była obłożona sekretem nie jest dla nas całkowicie jasne do czego ten sekret był potrzebny. Perspektywa zamachu na papieża nie była czymś całkowicie nieprawdopodobnym także w tamtych czasach. Również prześladowania chrześcijan cały czas nam towarzyszą.

Jeżeli patrzymy na chrześcijaństwo od strony duchowości, to wszystko co wiemy także z objawień fatimskich – wystarczy człowiekowi żeby się nawrócić i starać się dążyć do świętości. Drążenie tematu i doszukiwanie się, że Matka Boża “powinna” coś jeszcze powiedzieć wynika z ludzkiej ciekawości a niekoniecznie z pobożności. Do pobożności niczego nam nie brakuje, a w kwestii zaspokojenia ciekawości – ludzie zawsze będą drążyć. Będą pojawiać się różne wersje, różnych możliwych wydarzeń. Dotyczy to nie tylko objawień fatimskich, bo bywa, że ludzie piszą różne historie alternatywne w różnych obszarach życia.

 

Wierzyć w objawienia czy nie?

Kościół rozróżnia objawienie publiczne i objawienia prywatne. Publiczne – zawarte jest w Piśmie świętym i zakończyło się wraz ze śmiercią ostatniego apostoła. Kościół uczy, że tylko znajomość objawienia publicznego jest człowiekowi do zbawienia potrzebna. Nie ma konieczności, żeby katolicy wierzyli w objawienia prywatne. Niezależnie od ich stosunku do objawień prywatnych, wystarczy że wierzą w objawienie publiczne i żyją zgodnie z tym, żeby być zbawionym.

 

 

Jak Ksiądz będąc jednocześnie politologiem patrzy na objawienia fatimskie. Jaki wpływ miały na losy świata?

Jeśli zejdziemy na grunt nauk empirycznych to np. socjolog czy politolog nie mają nic do powiedzenia w kwestii czy objawienia w Fatimie były prawdziwe czy nie. Natomiast jeśli spojrzymy na nie od strony wiary możemy pytać: czy ludzie, którzy wystarczająco przejęli się objawieniami fatimskimi w wystarczającym stopniu zmienili swoje postępowanie?

Jeśli patrzymy na historię, to z podręczników uczymy się o wielkich decyzjach podejmowanych przez ludzi na szczytach władzy a z drugiej strony jest też zwyczajne życie ludzi, które też decyduje, co z tych wielkich decyzji zostaje. U Miłosza jest takie zdanie „lawina od tego bieg swój zmienia, po jakich toczy się kamieniach”. Zwyczajny człowiek ma coś do powiedzenia i zrobienia w historii .

Gdy patrzymy na historię powszechną i historię wiary to mamy np. z jednej strony – wezwanie papieskie do modlitwy różańcowej w czasach Bitwy pod Lepanto (i z tego powodu obchodzimy 7 października wspomnienie Matki Bożej Różańcowej) albo takie historie jak ta, na którą zwrócił moją uwagę jeden z austriackich księży. Otóż po II wojnie światowej Armia Czerwona nie zatrzymała się tam, gdzie to było przewidziane w Układach Jałtańskich, tylko zajęła całą Austrię. Od 1948 roku w Austrii trwała modlitwa różańcowa o uwolnienie od Sowietów. Jeden z księży stwierdził, że Panu Bogu trzeba oddać dziesięcinę duchową tzn. 10 % Austriaków powinno codziennie odmówić cały różaniec. 7 lat później, pewnego 13 maja, w sumie z niewiadomych powodów wojska Armii Czerwonej opuściły Austrię. Okazuje się, że duchowa mobilizacja ludzi decyduje o tym, co się dzieje w świecie duchowym a to w tajemniczy sposób, którego empiryści nie są w stanie przełożyć, oddziałuje także na nasze życie doczesne.

 

Czy objawienia fatimskie, Fatima wpłynęły także na życie Księdza?

Gdy człowiek myśli o tym, kim jest – wiąże się z tym zawsze jakaś historia duchowa. Zapisują się w niej różne osoby i wydarzenia, począwszy od pierwszej modlitwy, którą pamięta, że świadomie ją wypowiedział, poprzez momenty nawróceń w różnych sytuacjach. Ja jestem z pokolenia JP2, moje poważne myślenie o powołaniu kapłańskim zaczęło się wraz z I pielgrzymką Jana Pawła II do Polski. To też oznacza, że obecność papieża w Fatimie, po zamachu na jego życie była dla mnie nie tylko faktem, który zauważyłem ale też niejako historiozoficzną interpretacją tego wydarzenia zaproponowaną przez Jana Pawła II, prowadzoną równocześnie na dwóch poziomach: wydarzeń z historii zewnętrznej i przeżyć duchowych.

W Polsce byliśmy także świadkami pielgrzymki figury Matki Bożej Fatimskiej. Mam wrażenie, że tych spotkań było tyle, że odtąd figury Matki Bożej Fatimskiej nie brakuje w żadnej parafii w Polsce, choć nigdy empirycznie tego nie sprawdziłem.

Fatima urzeka swoją wielką prostotą, wywiera wpływ na myślenie, kształtuje wnętrze. Człowiek wiele lat się uczy, żeby zostać profesorem a takie pastuszki go wyprzedzają… Okazuje się, że nie zawsze to, co najważniejsze z punktu widzenia ludzkiej organizacji życia, jest najważniejsze z perspektywy zbawienia. A o to przecież mamy się troszczyć w pierwszym rzędzie w odniesieniu do siebie i do innych.

Jeśli obcujemy ze świętymi dostrzegamy różne warianty świętości. Pan Bóg prowadzi człowieka do świętości w różny sposób, ale rodzi się pytanie co takiego jest i w Tomaszu Morusie, Franciszku Marto i królu Ludwiku X czy św. Stefanie, że nazywając ich świętymi, używamy tego samego przymiotnika, żeby opowiadać o ich życiu?

Wprawdzie mam w pamięci męczeństwo św. Polikarpa, który mówił po 85 latach, że Pan Bóg czasem oczekuje od człowieka wielu lat służby, ale jest możliwe, że uwinie się w ciągu kilku lat, jak w przypadku dzieci fatimskich. Jest w tym życiowy optymizm, że Pan Bóg na pewno zostawia nam wystarczająco dużo czasu, żeby to wszystko, czego on chce w nas dokonać, dokonało się.

 

Wesprzyj nas
ks. Piotr Mazurkiewicz

ks. Piotr Mazurkiewicz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Wojtas

Anna Wojtas

Zobacz inne artykuły tego autora >
Show comments
ks. Piotr Mazurkiewicz
ks. Piotr
Mazurkiewicz
zobacz artykuly tego autora >
Anna Wojtas
Anna
Wojtas
zobacz artykuly tego autora >

Wojciech Modest Amaro: Znaleźć Boga w kuchni

- Przepis na udane życie jest bardzo prosty – mówi dla portalu misyjne.pl Wojciech Modest Amaro. – Wystarczy postawić Boga na pierwszym miejscu. Ta decyzja uporządkowuje całe życie.

Znany restaurator w rozmowie z o. Marcinem Wrzosem OMI, redaktorem naczelnym „Misyjnych Dróg” przyznaje, że punktem wyjścia do szczęśliwego życia jest właściwie ustawienie dwóch najważniejszych wartości. – Przepis na udane życie jest bardzo prosty – mówi Wojciech Modest Amaro. – Na pierwszym miejscu Bóg, a na drugim miejscu to, co czego jesteśmy powołani, czyli kapłaństwo, albo małżeństwo i rodzina. Reszta wynika z tych dwóch najważniejszych punktów – dodaje. Podkreśla też, że odwaga postawienia Jezusa na pierwszym miejscu daje w konsekwencji ogromną moc w podejmowanych przez nas działaniach. – Jeśli tylko otworzymy swoje życie na Boga, łaska jest w stanie wszystkie te trudne sprawy poukładać – zaznacza.

 

Były prowadzący polskiej edycji programu “Hell’s Kitchen” przyznaje też, że największą walką, jaką toczy z samym sobą człowiek, to walka z pierwszym grzechem głównym, czyli pychą. Zawsze istnieje przecież pokusa, żeby postawić siebie w centrum życia, ale taka postawa szybko okazuje się zgubna. – Powinniśmy zacząć od walki z pychą i szukać tych sfer życia, w których najbardziej się ona ujawnia, bo może się okazać, że sami siebie z wielu rzeczy rozgrzeszamy – mówi celebryta.

Wojciech Modest Amaro podkreśla również, że w Piśmie Świętym możemy znaleźć odpowiedzi na wiele pytań i bolączek współczesnego człowieka. – Wydawałoby się, że Biblia jest taka nieżyciowa, że w XXI w. wszyscy pędzą i nie ma sensu tam zaglądać, a okazuje się, że znajdziemy w niej każdą odpowiedź. Trzeba tylko umieć postawić Boga na pierwszym miejscu.

 

W rozmowie z portalem misyjne.pl restaurator przyznaje też, że sukces zawodowy, to nie wszystko. Można osiągać bardzo wiele, ale bez wartości duchowych w pewnym momencie odkrywamy pustkę. – Sukces był, materialne marzenia na liście zostały odhaczone, a jednak ciągle obecna była jakaś pustka. W moim sercu pojawił się krzyk rozpaczy. Wydawało mi się, że mam wszystko, ale spokoju nie dawała mi pustynia duchowa – przyznaje Modest Amaro.

Zapytany o to, jak w praktyce objawia się nawrócenie Wojciech Modest Amaro zaznacza, że w jego przypadku miało ono wpływ na bardzo proste rzeczy, ale to właśnie z nich składa się życie. – Szacunek do drugiego człowieka, poświęcenie czasu najbliższym, serdeczność, rozmowa – z tych najprostszych rzeczy tworzy się życie i tworzy się Ewangelia życia – podsumowuje.

 

Wywiad w wersji wideo można zobaczyć na kanale misyjne.pl. Jest to strona internetowa stworzona przez Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej w celach społecznych, jak i informacyjnych. Za jego pośrednictwem redakcja chce przybliżać ludziom kwestie wiary i religii oraz jednoczyć ich w duchu Ewangelii. Portal informuje o wydarzeniach z krajów misyjnych, ale także poświęca sporo miejsca na bieżące wydarzenia z kraju i ze świata.


mj (KAI) / Poznań

 

Wesprzyj nas
Show comments