Rozmowy
z Janem Pawłem II

Rozmowy z Janem Pawłem II. Urodziny

W myślach i modlitwie wracam do Wadowic, mego rodzinnego miasta. Wspominam wpierw mych rodziców i dziękuję Bogu za ich miłość, której owocem jest moje istnienie.

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Odpowiedziami na pytania są wypowiedzi św. Jana Pawła II pochodzące z: List do rodzin Gratissimam Sane, Ojca Świętego Jana Pawła II (2 lutego 1994 r., w Święto Ofiarowania Pańskiego), Homilia w czasie pobytu w Nursji (23 marca 1980 r.), Przemówienia Ojca Świętego na zakończenie koncertów (Rzym, Wadowice) w dniu jego 80-tych urodzin (18 maja 2000 r.)


 

Jakie myśli towarzyszą Papieżowi w dniu urodzin?

W myślach i modlitwie wracam do Wadowic, mego rodzinnego miasta. Wspominam wpierw mych rodziców i dziękuję Bogu za ich miłość, której owocem jest moje istnienie.

Tyle wydarzeń, tyle doświadczeń, tyle ludzkiej dobroci, tyle łaski Bożej… Jak nie dziękować za to wszystko! Z wdzięcznym sercem staję przed Bogiem i obejmuję myślą wszystkich, którzy od pierwszych chwil, przez ciche świadectwo wiary i godziwego życia, przez serdeczną przyjaźń i codzienną troskę nadawali kształt mojemu człowieczeństwu i kapłaństwu. Wiem, że tak, jak w Wadowicach, tak też w całej Polsce i na świecie jest wielu ludzi, którzy darzą mnie swoją życzliwością. Dziś w sposób szczególny pragnę im za to podziękować.

 

W dniu urodzin, zawsze przychodzą człowiekowi na myśl pytania o sens życia, sens istnienia. Jaki jest ten sens?

Nie można żyć dla przyszłości, nie mając poczucia sensu, który jest większy od doczesności – wyższy od niej.

Pełną prawdę o sensie życia ludzkiego wyraził św. Paweł, gdy w liście do Filipian pisał: “zapominając o tym, co za mną, a wytężając siły ku temu, co przede mną, pędzę ku wyznaczonej mecie, ku nagrodzie, do jakiej Bóg wzywa w górę w Chrystusie Jezusie” (Flp 3, 13 – 14). Te słowa napisał Apostoł narodów, nawrócony faryzeusz, dając świadectwo o swoim własnym nawróceniu i swojej wierze. Równocześnie te słowa objawione zawierają prawdę, która wraca do Kościoła i do ludzkości na różnych etapach dziejów: Ku czemu idzie człowiek? Nie można żyć dla przyszłości, nie mając poczucia sensu, który jest większy od doczesności – wyższy od niej. Jeśli społeczeństwa i ludzie naszego kontynentu stracili poczucie tego sensu, muszą go odnaleźć. Czy mogą w tym celu cofnąć się wstecz o piętnaście stuleci? 

Nie, cofnąć się wstecz nie mogą. Sens życia muszą odnaleźć w kontekście naszych czasów. Nie inaczej. 

 

FOT. diecezja.pl

Czyli człowiek rodzi się dokładnie w tym momencie i czasie, w którym jest potrzebny, kochany i w którym jego istnienie nie jest przypadkowe…

Człowiek zawsze przychodzi na świat w określonych wymiarach historii; również i Syn Boży stał się Synem Człowieczym w czasie i dał początek nowym czasom, które po Nim nastały. 

Pomyślmy: sam Chrystus przyszedł na świat w określonych warunkach – czasu, miejsca, środowiska, sytuacji politycznej itd. – stworzonych przez ten właśnie system. 

 

Bóg powołuje do życia człowieka, bo ma on swoją bardzo dokładnie określoną rolę w świecie, określone zadanie?

Gdy z małżeńskiej jedności dwojga rodzi się nowy człowiek, to przynosi on z sobą na świat szczególny obraz i podobieństwo Boga samego: w biologię rodzenia wpisana jest genealogia osoby.

Wiemy, że człowiek rodzi się na świat dzięki swoim rodzicom. Wyznajemy, że przychodząc na świat z ziemskich rodziców, którzy są jego ojcem i matką, rodzi się zarazem do łaski Chrztu, aby zanurzając się w śmierci Chrystusa ukrzyżowanego otrzymać uczestnictwo w tym życiu, jakie On objawił swoim zmartwychwstaniem. Przez łaskę otrzymaną na Chrzcie człowiek uczestniczy w odwiecznych narodzinach Syna z Ojca Przedwiecznego, staje się bowiem Synem z Bożego przybrania: synem z Syna. 

Gdy z małżeńskiej jedności dwojga rodzi się nowy człowiek, to przynosi on z sobą na świat szczególny obraz i podobieństwo Boga samego: w biologię rodzenia wpisana jest genealogia osoby.

 

To dość proste, rodzimy się po, by naśladując Jezusa spełnić swoją rolę w świecie. Rodzimy się jako “synowie i córki Boga”, nasza rola jest więc ogromna.

Jeśli mówimy, że małżonkowie jako rodzice są współpracownikami Boga-Stwórcy w poczęciu i zrodzeniu nowego człowieka, to sformułowaniem tym nie wskazujemy tylko na prawa biologii, ale na to, że w ludzkim rodzicielstwie Bóg sam jest obecny – obecny w inny jeszcze sposób niż to ma miejsce w każdym innym rodzeniu w świecie widzialnym, „na ziemi”. Przecież od Niego tylko może pochodzić „obraz i podobieństwo”, które jest właściwe istocie ludzkiej, tak jak przy stworzeniu. Rodzenie jest kontynuacją stworzenia.

Tak więc wraz z poczęciem nowego człowieka, wraz z jego urodzeniem, rodzice stają prawdziwie wobec „wielkiej tajemnicy” (por. Ef 5,32). Nowa ludzka istota jest – tak jak oni sami – powołana do istnienia osobowego, jest powołana do życia „w prawdzie i miłości”. Powołanie zaś otwiera się nie tylko na całą doczesność. 

 

Rodzice tak bardzo czekają na narodziny swojego dziecka, ale jeszcze bardziej na te narodziny czeka Bóg. Czy Jego radość jest większa?

Człowiek jest „jedynym na ziemi stworzeniem, którego Bóg chciał dla niego samego”. Geneza człowieka – to nie tylko prawa biologii, to równocześnie stwórcza wola Boga. Należy ona do genealogii każdego z synów i córek ludzkich rodzin. Bóg „chciał” człowieka od początku – i Bóg go „chce” w każdym ludzkim poczęciu i narodzeniu. Bóg „chce” człowieka jako istoty do siebie podobnej, jako osoby. Człowiek ten – każdy człowiek – jest stworzony przez Boga „dla niego samego”. Odnosi się to do każdego człowieka, do wszystkich, również do tych, którzy przychodzą na świat z jakimś głębokim schorzeniem lub niedorozwojem. W osobową konstytucję każdego i wszystkich wpisana jest wola Boga, który chce, aby człowiek posiadał celowość jemu tylko właściwą. Bóg daje człowieka rodzinie i społeczeństwu. Rodzice, stając wobec nowej ludzkiej istoty, mają lub winni mieć pełną świadomość tego, że Bóg „chce” tego człowieka „dla niego samego”.

 

 

Rodzice muszą więc mieć świadomość, że dziecko nie jest tylko ich?

Małżonkowie chcą dzieci dla siebie. Widzą w nich zwieńczenie swej wzajemnej miłości. Chcą ich też dla rodziny, jako drogocennego daru. Trzeba, ażeby w to chcenie Boga włączało się ludzkie chcenie rodziców: aby oni chcieli nowego człowieka, tak jak go chce Stwórca. Ludzkie chcenie zawsze poddane jest prawu czasu, prawu przemijania. Boże — jest odwieczne. „Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię — mówi prorok Jeremiasz — nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię” (Jr 1,5). Genealogia osoby jest naprzód związana z wiecznością Boga, a potem dopiero z momentem ludzkiego rodzicielstwa. Już w samym poczęciu człowiek jest powołany do wieczności w Bogu.

 

Jaką rolę mają spełnić rodzice w tym planie Bożym, by dziecka “nie popsuć”?

Dobrem wspólnym małżonków jest miłość, wierność i uczciwość małżeńska oraz trwałość ich związku „aż do śmierci”. To dobro obojga jest równocześnie dobrem każdego z nich. Ma z kolei stać się dobrem ich dzieci. Należy do istoty dobra wspólnego, że łącząc poszczególnych ludzi, stanowi zarazem prawdziwe dobro każdego. 

Jeżeli słowa przysięgi wyrażają to, co jest dobrem wspólnym małżonków, to równocześnie wskazują one też na to, co ma być dobrem wspólnym przyszłej rodziny. Aby to uwydatnić, Kościół pyta, czy są gotowi przyjąć i po chrześcijańsku wychować dzieci, którymi Bóg ich obdarzy. Pytanie to odnosi się do dobra wspólnego przyszłej rodziny. Dodatkowe pytanie o potomstwo i wychowanie pozostaje w ścisłej łączności ze ślubowaniem miłości, wierności i uczciwości małżeńskiej oraz dozgonności ich związku. Przyjęcie i wychowanie potomstwa — dwa spośród podstawowych celów rodziny — są uwarunkowane wypełnieniem tego ślubu. Rodzicielstwo jest zadaniem natury duchowej — nie tylko fizycznej. Przebiega przez nie zawsze genealogia w Bogu i która do Boga także ma prowadzić.

 

Dlatego tak ważne jest to, by rodzice wychowywali, kształtowali swoje dzieci razem z Bogiem, pamiętając, że one należą do Niego?

Trzeba, aby każdy człowiek był w rodzinie „omadlany” na miarę dobra, jakie stanowi — na miarę dobra, jakim jest dla niego rodzina i on dla rodziny. 

„Czym jest człowiek, że o nim pamiętasz?” (Ps 8,5) — pyta Psalmista. Trzeba, aby każdy człowiek był w rodzinie „omadlany” na miarę dobra, jakie stanowi — na miarę dobra, jakim jest dla niego rodzina i on dla rodziny. 

W modlitwie rodzina odnajduje się jako pierwsze „my”, w którym każdy jest „ja”„ty”. Tym są dla siebie wzajemnie: mężem lub żoną, ojcem lub matką, synem lub córką, bratem lub siostrą, dziadkiem lub wnukiem.

 

To nowe “ty” jest takie kruche i często “my” rodzice nie mamy świadomości jaką odpowiedzialność powierzył nam Pan Bóg. Jak nauczyć się tej świadomości?

Małżonkowie dają życie własnemu dziecku. Jest to nowe ludzkie „ty”, które pojawia się w orbicie ich rodzicielskiego „my”. Istota, do której mówić będą nowym imieniem: „nasz syn… nasza córka…”. „Urodziłam człowieka za sprawą Boga” (por. Rdz 4,1) — mówi pierwsza rodząca kobieta w Księdze Rodzaju: biblijna Ewa. Jest to człowiek naprzód oczekiwany przez dziewięć miesięcy, potem „objawiony” rodzicom i rodzeństwu. Cały ten proces — poczęcia, rozwoju w łonie matki, wreszcie zrodzenia, wydania na świat — służy do stworzenia stosownej jakby przestrzeni, aby ten nowy człowiek mógł się objawić jako „dar”. Albowiem również on — ten nowy człowiek — jest od początku takim właśnie darem. Jakże inaczej można określić tę istotę kruchą i bezbronną, która całkowicie jest zależna od swych ludzkich rodziców, całkowicie im zawierzona? Nowo narodzony człowiek oddaje siebie rodzicom przez sam fakt swojego zaistnienia. Istnienie — życie — jest pierwszym darem Stwórcy dla stworzenia.

 

 

Dziecko to dar, ale przecież i nowe obowiązki, problemy, zadania, strach, odpowiedzialność. Chyba coraz łatwiej przychodzi nam rezygnowanie z tego daru. Co zrobić, by widzieć w narodzinach dziecka więcej łaski niż obowiązków?

To, że narodził się człowiek, wydaje się zwykłym faktem statystycznym, który rejestruje się jak tyle innych faktów. Przelicza się ten fakt w cyfrach i bilansach demograficznych. Z pewnością dziecko oznacza dla rodziców nowy trud, nowy zasób potrzeb i kosztów. Stąd też pokusa, ażeby go nie było. Pokusa bardzo mocna w niektórych środowiskach społecznych i kulturowych. Czy więc nie jest ono darem? Czy tylko przychodzi zabierać, nie dawać? Te pytania to myśli natrętne, od których z trudem wyzwala się współczesny człowiek. Dziecko przychodzi zająć miejsce, którego i tak coraz mniej jest na świecie. Czy jednak naprawdę niczego nie wnosi do rodziny i społeczeństwa? Czyż nie jest „cząstką” tego wspólnego dobra, bez którego ludzkie wspólnoty rozpadają się i umierają? Trudno temu zaprzeczyć. Dziecko obdarowuje sobą rodzinę. Jest darem dla rodzeństwa i dla rodziców. Dar życia staje się równocześnie darem dla samych dawców. Nie mogą nie odczuć jego obecności, jego uczestnictwa w ich życiu, tego, co wnosi do dobra wspólnego małżeństwa i wspólnoty rodzinnej. Poprzez wszystkie meandry ludzkiej psychologii prawda ta pozostaje oczywista w swej prostocie oraz w swej głębi. Człowiek jest dobrem wspólnym każdej ludzkiej społeczności

 

I wszyscy jesteśmy dziećmi Boga i mamy boską naturę? Taki jest największy sens naszego bytu?

Jest rzeczą ogromnie znamienną, iż zwięzła historia dziecięctwa Pana Jezusa mówi prawie równocześnie o Jego narodzeniu i o zagrożeniu, któremu musi zaraz stawić czoło. Ten fakt, że Jezus jako rodzące się Dziecko został prawie od pierwszego dnia postawiony w obliczu zagrożenia swojego życia, ma wymowę profetyczną. Już jako Dziecię jest „znakiem, któremu sprzeciwiać się będą”. 

W Ewangelii dziecięctwa zwiastowanie życia, które w sposób przedziwny spełnia się w narodzeniu Odkupiciela, zostaje wyraźnie przeciwstawione zagrożeniu życia. Zwiastowanie życia odnosi się do tajemnicy Wcielenia Słowa, odnosi się więc do całej rzeczywistości Bosko-ludzkiej Chrystusa. „Słowo stało się ciałem” (J 1,14), Bóg stał się człowiekiem. Do tej tajemnicy tak często odwoływali się Ojcowie Kościoła: „Bóg stał się człowiekiem, abyśmy zostali przebóstwieni”. Ta prawda wiary jest równocześnie prawdą ludzkiego bytu. 

 

Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Redaktor naczelny portalu Stacja7.pl, prezes Fundacji Medialnej 7. Z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich miejscach jak Comarch, czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich. Mama czwórki dzieci, chętnie zabierająca głos w sprawach: kobiet, dzieci, rodziny, edukacji. Bliska jej sercu jest nauka społeczna Jana Pawła II. Na Stacji 7 od kilku lat prowadzi cykl “Rozmowy z Janem Pawłem II” oraz podejmuje tematy społeczne.

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >
Rozmowy
z Janem Pawłem II

Rozmowy z Janem Pawłem II. Pismo Święte

Niech Ewangelia stanie się waszym najcenniejszym skarbem: studiując wnikliwie Słowo Boże i wielkodusznie je przyjmując, znajdziecie w nim pokarm i siły do codziennego życia

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Dlaczego Pismo Święte, wydawałoby się zwykła książka, jest najczęściej czytaną książką na świecie? Czy Biblia to rzeczywiście tylko książka?

Wiedzy, którą pragnie przekazać człowiekowi, Kościół nie uzyskał w drodze samodzielnych przemyśleń, choćby najwznioślejszych, ale dzięki przyjęciu z wiarą Słowa Bożego (por. 1 Tes 2, 13). U początków naszej wiary znajduje się spotkanie, jedyne w swoim rodzaju, które oznaczało odsłonięcie tajemnicy przez wieki ukrytej, teraz jednak objawionej: “Spodobało się Bogu w swej dobroci i mądrości objawić siebie samego i ujawnić nam tajemnicę woli swojej (por. Ef 1, 9), dzięki której przez Chrystusa, Słowo Wcielone, ludzie mają dostęp do Ojca w Duchu Świętym i stają się uczestnikami Boskiej natury”. 

 

Pismo Święte to spotkanie z Bogiem. Dlaczego Pan Bóg tak bardzo chciał, byśmy poznali to Słowo?

Bóg wystąpił z tą całkowicie bezinteresowną inicjatywą, aby dotrzeć do ludzkości i zbawić ją. Bóg jest źródłem miłości i dlatego pragnie być poznany, zaś poznanie Boga przez człowieka nadaje pełny kształt wszelkiemu innemu prawdziwemu poznaniu sensu własnego istnienia, które ludzki umysł jest w stanie osiągnąć.

 

Czyli jedynie poprzez prawdziwe, dogłębne poznanie Jezusa – Słowa Wcielonego, jesteśmy w stanie odnaleźć sens naszego życia. Dlaczego jednak jest to takie trudne?

Wszyscy wyraźnie dostrzegają swego rodzaju paradoks: wydaje się, że współczesny człowiek, rozczarowany tak wieloma niesatysfakcjonującymi odpowiedziami na zasadnicze życiowe pytania, otwiera się na głos pochodzący od transcendencji, a wyrażający się w orędziu biblijnym. Zarazem jednak przejawia on coraz większą niechęć wobec nakazu postępowania zgodnie z wartościami, które Kościół głosi od zawsze, wskazując na ich zakorzenienie w Ewangelii. Dochodzi zatem do rozlicznych prób oddzielania Objawienia biblijnego od bardziej wymagających propozycji życia.

W tej sytuacji uważne słuchanie Słowa Bożego może dostarczyć wskazań, które wyrażają się w pełni w nauczaniu Chrystusa.

 

Ciężko przyjmuje się zasady i nakazy. Ludzie rzeczywiście traktują z niechęcią tę “bardziej wymagającą propozycję życia”. Czy oznacza to, że po prostu nadal w ogóle nie znamy Pisma Świętego, nie znamy Jezusa?

Możemy przypomnieć sobie bolesny wyrzut, jaki Jezus czyni Filipowi: “Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś?” (J 14, 9). Jezus liczył na głębokie i pełne miłości poznanie ze strony tego, kto jako apostoł żył w ścisłej więzi z Nauczycielem i właśnie dzięki tej bliskości powinien był zrozumieć, że w Nim objawiało się oblicze Ojca. “Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca” (tamże). Spojrzenie wiary każe uczniowi dostrzegać w obliczu Chrystusa niewidzialne oblicze Ojca.

 

fot. fot. YouTube/Saint John Paul II National Shrine

 

Poznanie Boga, poznanie dobra i zła to wielka mądrość, którą każdy chciałby mieć. Czy to jedyna droga do naszej wolności i do doskonałości?

Mądrość Chrześcijańska, której z boskiego polecenia Kościół naucza, pobudza ustawicznie wiernych do pilnego ujmowania w jednej żywotnej syntezie spraw i przedsięwzięć ludzkich wraz z dobrami religijnymi, pod których kierunkiem wszystkie one wzajemnie się zespalają w jedną całość na chwałę Bożą oraz ku pełnej doskonałości człowieka, obejmującej zarówno dobra cielesne jak duchowe . 

 

Dlatego Pismo Święte, Ewangelia są tak bardzo obecne we wszystkich dziedzinach naszego życia?

Należy dążyć do tego, aby cała ludzka kultura została przeniknięta Ewangelią.

Obowiązek ewangelizowania, właściwy Kościołowi wymaga nie tylko ustawicznego głoszenia Ewangelii na coraz to nowych terytoriach i coraz większej liczbie ludzi, ale również i tego, ażeby treść. tej Ewangelii przepajała sposoby myślenia, kryteria ocen, i normy działania – mówiąc krótko, należy dążyć do tego, aby cała ludzka kultura została przeniknięta Ewangelią. 

Środowisko kulturowe, w jakim żyje człowiek, ma wielki wpływ na jego sposób myślenia, a w konsekwencji na jego stały sposób postępowania. Stad też rozdźwięk pomiędzy wiarą i kulturą stanowi poważna przeszkodę dla ewangelizacji. I przeciwnie, kultura kształtowana duchem chrześcijańskim stanowi narzędzie sprzyjające rozpowszechnianiu Ewangelii. 

 

Pismo Święte, szczególnie Ewangelia – jako spotkanie z Jezusem – potrafi przemieniać serca ludzi na całym świecie i to od wielu pokoleń, jak to możliwe? Jaka jest w tym rola Kościoła?

Ewangelia przeznaczona dla wszystkich ludzi (narodów) każdego okresu (historii) i regionu, nie jest związana wyłącznie z określoną kulturą, lecz jest zdolna przeniknąć wszystkie kultury, oświecając je światłem Bożego Objawienia, oczyszczając ludzkie obyczaje i odnawiając je w Chrystusie. Z tej to racji Kościół Chrystusowy stara się w ten sposób nieść Dobrą Nowinę do wszystkich warstw rodzaju ludzkiego, by mogła ona przemieniać sumienia poszczególnych ludzi i wszystkich razem, jak również przeniknąć światłem Ewangelii ich dzieła i poczynania, a także całe ich życie i środowisko społeczne. W ten sposób Kościół, przyczyniając się także do rozwoju człowieka i społeczeństwa, wypełnia właściwą sobie posługę ewangelizowania. 

 

Ewangelia jest zdolna przeniknąć wszystkie kultury, oświecając je światłem Bożego Objawienia, oczyszczając ludzkie obyczaje i odnawiając je w Chrystusie

Czy to prawda, że “na tych księgach” i na tej nauce powstawały uniwersytety?

W działalności Kościoła w zakresie kultury, szczególnie ważną rolę wypełniały i pełnią katolickie uniwersytety, które z natury swej dążą do tego, by realizować “publiczną, stałą i powszechną obecność myśli chrześcijańskiej w całym dążeniu do rozwoju wyższej kultury” . To przecież w Kościele – co przypomniał nasz Poprzednik śp. pap. Pius XI we wstępie do konstytucji Apostolskiej “Deus scientiarum Dominus” – od pierwszych wieków jego istnienia zaczęły powstawać “uczelnie” dla przekazywania chrześcijańskiej mądrości, aby przepajała życie i obyczaje ludzi. W tych wszechnicach chrześcijańskiej mądrości zdobywali swoją wiedzę najwybitniejsi Ojcowie i Doktorzy Kościoła, Nauczyciele, pisarze kościelni. 

Z upływem wieków, głównie dzięki gorliwej zapobiegliwości biskupów i zakonników, powstały przy kościołach katedralnych i klasztorach szkoły, które kultywowały zarówno nauki kościelne, jak i kulturę świecką, zespalając je niejako w jedną całość. Właśnie z nich wyłoniły się Uniwersytety – owa wspaniała instytucja Średniowiecza, która od samego początku miała w Kościele najbardziej hojną matkę i opiekunkę. 

 

“Uniwersytety jako wspaniała instytucja Średniowiecza”, które dziś często próbuje się określać synonimem “ciemnych wieków”… cóż. Podstawowe zaś katedry na uniwersytetach, były oparte na Piśmie Świętym?

Studium Pisma Świętego winno być jakby duszą Teologii, która opiera się – jako na odwiecznym fundamencie – na Słowie Bożym pisanym i żywej tradycji. Poszczególne zaś dyscypliny teologiczne tak powinny być wykładane, ażeby na podstawie wewnętrznych racji każdego przedmiotu i z powiązania z innymi dyscyplinami, również filozoficznymi jako też z naukami antropologicznymi, jasno ukazywała się jedność całej formacji teologicznej oraz by wszyscy byli skierowani do najgłębszego poznania Tajemnicy Chrystusa, celem skuteczniejszego głoszenia jej Ludowi Bożemu i wszystkim narodom.

 

 

Dziś mamy dostępnych o wiele więcej “narzędzi” i możliwości do głoszenia słowa, rozwijania nauki opartej na Piśmie Świętym. Jak z tego korzystać?

Prawda objawiona winna być rozważana również w powiązaniu z osiągnięciami naukowymi bieżącej epoki, ażeby w ten sposób można było jasno poznać “jak wiara i rozum dążą do jednej prawdy”, a także, by jej wykład był – bez zmieniania jednak prawdy – dostosowany do mentalności i charakteru każdej kultury, ze szczególnym uwzględnieniem filozofii i mądrości narodów, z wykluczeniem wszakże pozorów wszelkiego synkretyzmu i fałszywego partykularyzmu. 

 

Tak, w świecie pojawiają się coraz to nowe nurty myślowe, idee, często nazywane ideologiami. Niektóre idee są dobre a inne po prostu złe, jak mamy je rozpoznawać? Jak może nam w tym pomóc Pismo Święte?

Należy pilnie badać, wybierać i przyjmować pozytywne wartości, znajdujące się w różnych filozofiach i kulturach: ale nie można przyjmować systemów i metod, których nie da się pogodzić z chrześcijańską wiarą. Zagadnienia ekumeniczne należy dokładnie omawiać, zgodnie z normami wydanymi w tej materii przez kompetentną władzę kościelną, trzeba też pilnie analizować relacje z religiami niechrześcijańskimi; i wreszcie z pilną troskliwością badać problemy wynikające ze współczesnego ateizmu. W badaniu i przedstawianiu nauki katolickiej winna zawsze ujawniać się wierność wobec Nauczycielskiego Urzędu Kościoła. W nauczaniu, zwłaszcza w ramach cyklu podstawowego, należy na pierwszym miejscu wykładać to, co stanowi trwałe dziedzictwo Kościoła. Natomiast opinie prawdopodobne i osobiste, wypływające z nowych badań trzeba podawać w mniejszym zakresie, podkreślając ich problematyczność.  

 

Młodzi wszystkich kontynentów, nie lękajcie się być świętymi nowego tysiąclecia! Bądźcie miłośnikami kontemplacji i modlitwy

Czyli Pismo Święte, Słowo Boże, to fundament dla młodych ludzi z całego świata do budowania cywilizacji dobra – takie jest przesłanie dla młodych?

Młodzi wszystkich kontynentów, nie lękajcie się być świętymi nowego tysiąclecia! Bądźcie miłośnikami kontemplacji i modlitwy; postępujcie zgodnie z wyznawaną wiarą i służcie ofiarnie braciom jako żywe członki Kościoła i budowniczowie pokoju. Aby zrealizować ten niełatwy program życiowy, wsłuchujcie się w Słowo Boże i czerpcie siły z sakramentów, zwłaszcza z Eucharystii i Pokuty. Chrystus chce, byście byli nieustraszonymi apostołami Jego Ewangelii i budowniczymi nowej ludzkości. 

Także wam, chłopcy i dziewczęta, którzy będziecie dorośli w następnym stuleciu, powierzona zostaje «Księga Życia», którą Papież ukazuje światu jako źródło życia i nadziei dla trzeciego tysiąclecia. Niech Ewangelia stanie się waszym najcenniejszym skarbem: studiując wnikliwie Słowo Boże i wielkodusznie je przyjmując, znajdziecie w nim pokarm i siły do codziennego życia, odkryjecie uzasadnienie dla nieustannego trudu budowania cywilizacji miłości.



Przeczytaj pozostałe Rozmowy z Janem Pawłem II



Odpowiedzi na pytania są cytatami z encyklik, adhortacji, przemówień oraz homilii Jana Pawła II.
Podstawą do przygotowania materiału były:Przemówienie do członków Papieskiej Komisji Biblijnej  – 29 IV 2004, Audiencja generalna – 17 grudnia 1997, ENCYKLIKA FIDES ET RATIO, Orędzie Ojca Świętego na XV Światowy Dzień Młodzieży 2000 r., Konstytucja Apostolska Sapientia Christiana.

 

Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Redaktor naczelny portalu Stacja7.pl, prezes Fundacji Medialnej 7. Z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich miejscach jak Comarch, czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich. Mama czwórki dzieci, chętnie zabierająca głos w sprawach: kobiet, dzieci, rodziny, edukacji. Bliska jej sercu jest nauka społeczna Jana Pawła II. Na Stacji 7 od kilku lat prowadzi cykl “Rozmowy z Janem Pawłem II” oraz podejmuje tematy społeczne.

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap