video-jav.net

Rozmowy z Janem Pawłem II. Szczęście

Prawdziwe szczęście jest zdobyczą, do której nie dochodzi się bez długiej i trudnej walki. Chrystus zna tajemnicę zwycięstwa.

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Każdy człowiek pragnie szczęścia. Co to w ogóle znaczy być szczęśliwym? Jaka jest definicja szczęścia?

Pragnienie szczęścia, typowe jest [szczególnie] dla ludzi młodych, stary Papież odpowiada [na to pytanie] słowem, które nie pochodzi od niego. Jest to słowo, które zostało wypowiedziane przed dwoma tysiącami lat: “Błogosławieni…” Kluczowym słowem nauczania Jezusa jest zapowiedź radości: “Błogosławieni…

Nie ma szczęścia, nie ma przyszłości człowieka bez miłości, tej miłości, która przebacza, choć nie zapomina, jest wrażliwa na niedolę innych, nie szuka swego, ale pragnie dobra dla drugich; miłości, która służy, zapomina o sobie i gotowa jest do wspaniałomyślnego dawania.

Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski (Mt 5, 48) —słowa zapisane przez świętego Mateusza, streszczają naukę ośmiu błogosławieństw, wyrażając zarazem całą pełnię powołania człowieka. Być doskonałym na miarę Boga!

Dotykamy w tym miejscu tajemnicy człowieka stworzonego na podobieństwo Boga, to znaczy zdolnego do miłowania i przyjmowania daru miłości. To pierwotne powołanie człowieka zostało przez Stwórcę wpisane w ludzką naturę i sprawia, że każdy człowiek szuka miłości.

Szuka miłości, bo w głębi serca wie, że tylko miłość może uczynić go szczęśliwym.

Człowiek został stworzony do szczęścia. Wasze pragnienie szczęścia jest więc uzasadnione. Chrystus ma odpowiedź na te oczekiwania. Dlatego prosi was, abyście Mu zaufali. Prawdziwa radość jest zdobyczą, do której nie dochodzi się bez długiej i trudnej walki. Chrystus zna tajemnicę zwycięstwa.

Czyli o szczęście trzeba walczyć? Na czym polega ta walka?

Odpowiedź daje nam sam Chrystus. On to, istniejąc w postaci Bożej nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz (…) przyjąwszy postać sługi, (…) uniżył samego siebie, stając się posłusznym aż do śmierci (Flp 2, 6-8). Chodzi o walkę aż po śmierć. Chrystus przeżył ją nie dla siebie, lecz dla nas. Z tej śmierci wytrysnęło życie. Grób stał się kolebką nowej ludzkości, zmierzającej ku prawdziwemu szczęściu.

Rozmowy z Janem Pawłem II. Szczęście

Ale jak my możemy walczyć? Jaką drogą mamy iść, by dojść do szczęścia?

Kazanie na Górze wytycza mapę tej drogi. Osiem Błogosławieństw to drogowskazy ukazujące kierunek, w jakim należy iść. Jest to droga pod górę, a Jezus przeszedł ją pierwszy. I jest On gotowy przejść ją z wami jeszcze raz. Pewnego dnia powiedział: Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności (J 8, 12). Idąc z Chrystusem, można osiągnąć radość, prawdziwą radość! Właśnie dlatego wzywa was do radości: Błogosławieni…

Jezus nie tylko głosił Błogosławieństwa; On nimi żył! Spoglądając na nowo na Jego życie oraz ponownie odczytując Ewangelię, doznajemy zdumienia: najuboższym spośród ubogich, najpokorniejszym spośród pokornych, człowiekiem o najczystszym i najbardziej miłosiernym sercu jest właśnie On, sam Jezus. Błogosławieństwa w rzeczywistości są opisem twarzy, Jego twarzy!

Błogosławieństwa ukazują zarazem, jaki powinien być chrześcijanin: kreślą portret ucznia Jezusa, wizerunek tych, którzy przyjęli Królestwo Boże i chcą żyć wedle nakazów Ewangelii. Do tych właśnie osób zwraca się Jezus, nazywając ich błogosławionymi.

Błogosławieni jesteście, jeśli naśladując Jezusa stajecie się ubodzy w duchu, dobrzy i miłosierni; jeśli naprawdę szukacie tego, co słuszne i sprawiedliwe; jeśli macie czyste serca, wprowadzacie pokój i miłujecie ubogich oraz im służycie. Błogosławieni jesteście!

Mamy zatem szukać miłości i naśladować Jezusa by być szczęśliwymi. Wydawałoby się, że to bardzo prosta definicja, dlaczego więc jest tak trudno?

Zewsząd docierają do was liczne i pociągające propozycje: wiele z nich mówi o radości, którą można osiągnąć dzięki pieniądzom, sukcesowi, władzy. Mówią zwłaszcza o radości, która wiąże się z powierzchowną i ulotną przyjemnością zmysłową.

Człowiek więc często szuka szczęścia po omacku. Szuka go w przyjemnościach, dobrach materialnych i w tym, co jest ziemskie i przemijające.  Otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło — usłyszał Adam w raju. Tak powiedział mu wróg Boga — szatan, któremu on zaufał. Jak bolesna dla człowieka okazała się ta droga szukania szczęścia bez Boga! Jak szybko doświadczył on ciemności grzechu i dramatu śmierci. Zawsze bowiem, gdy człowiek oddala się od Boga, doznaje w konsekwencji wielkiego rozczarowania, któremu towarzyszy lęk. A jest tak dlatego, że w wyniku oddalania się od Boga człowiek zostaje sam i zaczyna odczuwać bolesną samotność, czuje się zagubiony.

Tak, dziś ludzie potrafią samotność zastąpić różnymi „dobrodziejstwami” współczesności. Nie potrzebują bliskości innych, ponieważ znakomicie czują się otoczeni przedmiotami, które wypełniają im czas. Czują, że są szczęśliwi, można coś zrobić by nie wpaść w pułapkę?

Wszyscy z bliska obserwujemy smutne skutki ślepego poddania się czystej konsumpcji; jest bowiem rzeczą łatwo zrozumiałą, że jeśli się nie jest uodpornionym na wszechobecną reklamę i nieustannie kuszące propozycje nabycia nowych produktów, wówczas im więcej się posiada, tym więcej się pożąda, podczas gdy najgłębsze pragnienia pozostają niezaspokojone, a może nawet zagłuszone.

Nagromadzenie dóbr i usług, nawet z korzyścią dla większości, nie wystarcza do urzeczywistnienia ludzkiego szczęścia. W konsekwencji dostęp do wielorakich rzeczywistych dobrodziejstw, jakich w ostatnim czasie dostarczyły wiedza i technika, łącznie z informatyką, nie przynosi z sobą wyzwolenia. Przeciwnie, obraca się przeciw człowiekowi — jako zniewolenie.

Posiadanie rzeczy i dóbr samo przez się nie doskonali człowieka, jeśli nie przyczynia się do dojrzewania i wzbogacenia jego „być”, czyli do urzeczywistnienia powołania ludzkiego jako takiego.

Z pewnością jednak różnica między „być” i „mieć”, nie musi przekształcać się koniecznie w antynomię do wartości „być”. Zło nie polega na „mieć” jako takim, ale na takim „posiadaniu”, które nie uwzględnia jakości i uporządkowanej hierarchii posiadanych dóbr.

Chodzi więc o to by nigdy nie zapominać o innych i jeśli „mieć”, to umieć się dzielić i dobrze rozporządzać po to by „być”? Zawsze kierować się miłością?

Człowiek nigdy nie zazna szczęścia kosztem drugiego człowieka, niszcząc jego wolność, depcząc jego godność i hołdując egoizmowi. Naszym szczęściem jest człowiek dany nam i zadany przez Boga, a przez niego tym szczęściem jest sam Bóg. Każdy bowiem kto miłuje narodził się z Boga i zna Boga, bo Bóg jest miłością (por. 1 J 4, 7-8).

Bycie doskonałym jest więc powołaniem i zadaniem młodych ludzi, młodych Polaków? Jezus Chrystus jest Tym, który człowiekowi objawia miłość, ukazując mu zarazem najwyższe jego powołanie. On w słowach Kazania na Górze wskazuje, jak trzeba realizować to powołanie: bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski.

Nie pozwólcie, aby wolność odzyskana przez nasz drogi naród za cenę wielkich ofiar i cierpień została zmarnowana przez uleganie fałszywym ideałom. Chrystus jest naszą prawdziwą miłością i wolnością.

Jesteśmy wezwani do budowania przyszłości opartej na miłości Boga i bliźniego. Do budowania cywilizacji miłości. Dzisiaj potrzeba światu i Polsce ludzi mocnych sercem, którzy w pokorze służą i miłują, błogosławią, a nie złorzeczą i błogosławieństwem ziemię zdobywają. Przyszłości nie da się zbudować bez odniesienia do źródła wszelkiej miłości, jakim jest Bóg.

On wyzwolił nas ostatecznie z niewoli grzechu. Jedynie w Nim nasze serce znajduje sens, pokój i szczęście.


Odpowiedzi na pytania są cytatami z encyklik, przemówień oraz homilii Jana Pawła II. Podstawą do przygotowania tego materiału była przede wszystkim Encyklika “Sollicitudo Rei Socialis” oraz przemówienie, które wygłosił Ojciec Święty do młodzieży katolickiej z Federacji Rosyjskiej, uczestniczącej w spotkaniu w Irkucku w dniach 11-15 sierpnia 2004r.


Przeczytaj pozostałe Rozmowy z Janem Pawłem II


z modlitwy czerpać siłęJan Paweł II

“Z modlitwy czerpać siłę. Modlitewnik Jana Pawła II”

Rytm każdego dnia wyznaczały Ojcu Świętemu Brewiarz, Różaniec, Droga krzyżowa, litanie i inne modlitwy Kościoła. Codziennie zanosił je przed oblicze Boga. Zebrane w jednej książeczce słowa, którymi modlił się Jan Paweł II, stanowią niezastąpioną pomoc w modlitwie każdego wierzącego człowieka. Modlitwy te wymienione zostały przez Ojca Świętego w osobistych notatkach, wydanych w książce „»Jestem bardzo w rękach Bożych«. Notatki osobiste 1962-2003”.

>>> Kup teraz <<<


listy apostolskieJan Paweł II

“Listy apostolskie Ojca Świętego Jana Pawła II”

Listy apostolskie to te, które papież kieruje do całego Kościoła, do metropolitów i konferencji episkopatów. Na ogół nie dotyczą problemów czy wydarzeń o charakterze jednostkowym, jak ogłaszanie beatyfikacji czy decyzje mniejszej wagi, różnią się także wyraźnie od korespondencji zwyczajnej – oficjalnej i prywatnej. Niektóre z listów składających się na niniejszy tom są powszechnie znane, jak choćby “Salvifici doloris” o ludzkim cierpieniu czy “Tertio millennio adveniente” na temat trzeciego tysiąclecia chrześcijaństwa, inne – ważne w szczególny sposób dla polskiego Kościoła (na przykład pierwszy list apostolski Jana Pawła II, “Rutilans agmen”, z okazji dziewięćsetlecia śmierci świętego Stanisława). Zbiór zawiera ostatni list apostolski zmarłego Papieża, “Szybki rozwój”, poświęcony środkom społecznego przekazu.

>>> Kup teraz <<<

Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Redaktor naczelny portalu Stacja7.pl, prezes Fundacji Medialnej 7. Z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich miejscach jak Comarch, czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich. Mama czwórki dzieci, chętnie zabierająca głos w sprawach: kobiet, dzieci, rodziny, edukacji. Bliska jej sercu jest nauka społeczna Jana Pawła II. Na Stacji 7 od kilku lat prowadzi cykl "Rozmowy z Janem Pawłem II" oraz podejmuje tematy społeczne.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Rozmowy z Janem Pawłem II. Cierpienie

Cierpienie ludzkie budzi współczucie, budzi także szacunek — i na swój sposób onieśmiela

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Ludzie ciągle zadają sobie to samo pytanie, po co jest cierpienie, dlaczego niewinni ludzie, a zwłaszcza małe dzieci – chorują, cierpią, umierają? Jaki to ma sens?

Jest to temat, który towarzyszy człowiekowi pod każdym stopniem długości i szerokości geograficznej — niejako współistnieje z nim w świecie — i dlatego stale i wciąż na nowo domaga się podjęcia.

To, co wyrażamy w słowie „cierpienie” jest tak głębokie, jak człowiek — właśnie przez to, że na swój sposób odsłania głębię właściwą człowiekowi i na swój sposób ją przerasta. Cierpienie zdaje się przynależeć do transcendencji człowieka: jest jednym z tych punktów, w których człowiek zostaje niejako „skazany” na to, ażeby przerastał samego siebie — i zostaje do tego w tajemniczy sposób wezwany.

Ta tajemnica znajduje wyjaśnienie tylko w Jezusie Chrystusie, który objawia człowiekowi jego własną tożsamość. Tylko dzięki Niemu możemy odnaleźć sens wszystkiego, co ludzkie.

Wielkość i godność człowieka polega na tym, że jest on dzieckiem Bożym i został powołany, by żyć w głębokim zjednoczeniu z Chrystusem. Ten udział w Jego życiu wiąże się z uczestnictwem w Jego cierpieniu. Najbardziej niewinny z ludzi, który wziął na siebie ciężar naszych win i grzechów.

Ale czy trzeba aż takiej ofiary? Czy cierpienie, to kara za grzechy? Czy niewinni ludzie ponoszą karę za grzechy innych?

Pytanie to może postawić Bogu człowiek z sercem rozdartym, gdy umysł jest pełen przygnębienia i niepokoju; Bóg zaś, jak to widzimy już w objawieniu Starego Testamentu, słucha tego pytania i oczekuje na nie. Znalazło to swój najżywszy wyraz w Księdze Hioba.

Znana jest historia tego sprawiedliwego człowieka, który bez żadnej ze swojej strony winy zostaje doświadczony wielorakim cierpieniem. Traci majątek, synów i córki, wreszcie sam zostaje dotknięty ciężką chorobą. W opinii przyjaciół Hioba wyraża się przekonanie, że obiektywny ład moralny domaga się kary za przestępstwo, za grzech i winę. Hiob jednakże zaprzecza słuszności zasady, która utożsamia cierpienie z karą za grzech, a czyni to w imię swego doświadczenia. Jego cierpienie jest cierpieniem niewinnego; trzeba je przyjąć jako tajemnicę, której człowiek nie jest zdolny do końca przeniknąć swym rozumem.

Księga Hioba stawia w sposób wyrazisty pytanie „dlaczego cierpienie?”

Cierpienie ma służyć nawróceniu. Owocem owego nawrócenia jest nie tylko to, że człowiek odkrywa zbawczy sens cierpienia, ale nade wszystko to, że w cierpieniu staje się całkowicie nowym człowiekiem. Znajduje jakby nową miarę całego swojego życia i powołania. Odkrycie to jest szczególnym potwierdzeniem wielkości duchowej, która w człowieku całkiem niewspółmiernie przerasta ciało. Wówczas, gdy to ciało jest głęboko chore, całkowicie niesprawne, a człowiek jakby niezdolny do życia i do działania — owa wewnętrzna dojrzałość i wielkość duchowa tym bardziej jeszcze się uwydatnia, stanowiąc przejmującą lekcję dla ludzi zdrowych i normalnych.

Rozmowy z Janem Pawłem II. Cierpienie

Czyli cierpienie to łaska?

W oczach sprawiedliwego Boga, uczestnicy cierpień Chrystusa stają się godni królestwa. Przez swoje cierpienie odwzajemniają oni niejako tę nieskończoną cenę męki i śmierci Chrystusa, która stała się ceną naszego Odkupienia. Chrystus wprowadził nas do tego królestwa przez swe cierpienie. I przez cierpienie również dojrzewają do niego ludzie ogarnięci tajemnicą Chrystusowego Odkupienia.

Skąd wziąć siłę by osiągnąć spokój i odnaleźć sens?

Cierpienie «nie może być przetworzone i przemienione łaską od zewnątrz, ale od wewnątrz. (…) Nie zawsze ten proces wewnętrzny przebiega jednakowo. (…) Chrystus nie wyjaśnia w oderwaniu racji cierpienia, ale przede wszystkim mówi: ’Pójdź za Mną’! Pójdź! Weź udział swoim cierpieniem w tym zbawieniu świata, które dokonuje się przez moje cierpienie! Przez mój Krzyż. Dlatego gdy stajemy jako chrześcijanie w obliczu tajemnicy cierpienia, możemy powiedzieć zdecydowanie: «niech się dzieje wola Twoja, Boże» i powtórzyć za Jezusem: «Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich! Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty».

Cierpienie, choroba i mroczne momenty ludzkiego życia, widziane w tej perspektywie, zyskują głęboki wymiar i wręcz stają się źródłem nadziei. Człowiek nigdy nie staje sam wobec tajemnicy cierpienia: staje z Chrystusem, który nadaje sens całemu życiu — chwilom radości i pokoju, ale także chwilom cierpienia i utrapienia. Z Chrystusem wszystko ma sens, nawet cierpienie i śmierć; bez Niego niczego nie można do końca wyjaśnić, nawet godziwych przyjemności, które Bóg zechciał połączyć z różnymi momentami ludzkiego życia.

A czy ktokolwiek na świecie może cieszyć się z własnego cierpienia?

„W moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół” — pisze św. Paweł Apostoł, odsłaniając zbawczą wartość cierpienia.

Radość pochodzi z odkrycia sensu cierpienia — a odkrycie to, chociaż jest jak najbardziej osobistym udziałem piszącego te słowa Pawła z Tarsu, jest równocześnie ważne dla innych. Apostoł komunikuje swoje odkrycie i cieszy się nim ze względu na wszystkich, którym może ono dopomóc — tak jak jemu pomogło — w przeniknięciu zbawczego sensu cierpienia.

Cierpienie przemienia się i sublimuje, gdy człowiek jest świadom bliskości i solidarności Boga w takich chwilach. To właśnie przekonanie daje wewnętrzny pokój i duchową radość, jakich doznaje człowiek, który cierpiąc ofiarowuje wielkodusznie swój ból jako «ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną». Kto przyjmuje taką postawę w cierpieniu, nie jest ciężarem dla innych, ale swoim cierpieniem przyczynia się do zbawienia wszystkich.

Ludzi chorych, starych, cierpiących przeraża fakt, że są ciężarem dla drugich, czują większe upokorzenie z tego powodu, że ktoś musi się nimi zająć. Jak zapewnić im spokój? Źródłem radości w cierpieniu może być właśnie przezwyciężenie poczucia nieużyteczności cierpienia — poczucia, które bardzo mocno bywa zakorzenione w ludzkim cierpieniu. Cierpienie nie tylko wyniszcza człowieka w nim samym, ale zdaje się czynić go ciężarem dla drugich. Człowiek czuje się skazany na ich pomoc i opiekę, a równocześnie sam zdaje się sobie niepożytecznym. Odkrycie zbawczego sensu cierpienia w zjednoczeniu z Chrystusem przeobraża to przygnębiające poczucie. Wiara w uczestnictwo w cierpieniach Chrystusa niesie w sobie tę wewnętrzną pewność, że człowiek cierpiący „dopełnia braki udręk Chrystusa”, że w duchowym wymiarze dzieła Odkupienia służy, podobnie jak Chrystus, zbawieniu swoich braci i sióstr. Nie tylko więc jest pożyteczny dla drugich, ale, co więcej — spełnia służbę niczym niezastąpioną.

Rozmowy z Janem Pawłem II. Cierpienie

Dlaczego pierwsza nasza reakcja na cierpienie, to odwrócenie wzroku, jakbyśmy nie chcieli się „zarazić” cierpieniem, jakbyśmy uważali, że jeśli napatrzymy się na cierpienie, to dotknie ono nas samych? Cierpienie budzi w nas lęk a jednocześnie szacunek, chyba wynikający z tego strachu.

Cierpienie ludzkie budzi współczucie, budzi także szacunek — i na swój sposób onieśmiela. Zawiera się w nim bowiem wielkość swoistej tajemnicy. Ten szczególny szacunek dla każdego ludzkiego cierpienia wypływa z najgłębszej potrzeby serca — a zarazem też z głębokiego imperatywu wiary. Potrzeba serca każe nam przezwyciężać onieśmielenie, a imperatyw wiary  dostarcza treści, w imię której i mocą której ośmielamy się dotknąć tego, co w każdym człowieku wydaje się tak bardzo nietykalne: człowiek w swoim cierpieniu pozostaje nietykalną tajemnicą.

Ogromne jest przy tym znaczenie właściwych postaw w wychowaniu. Rodzina, szkoła, inne instytucje wychowawcze, już nawet z samych motywów humanitarnych, muszą wytrwale pracować nad rozbudzaniem i pogłębianiem owej wrażliwości na bliźniego i jego cierpienie, której symbolem stała się postać ewangelicznego Samarytanina. Wymowa przypowieści o miłosiernym Samarytaninie, jak też i całej Ewangelii, jest w szczególności ta, że człowiek musi się poczuć powołany niejako w pierwszej osobie do świadczenia miłości w cierpieniu. Instytucje są bardzo ważne i nieodzowne, jednakże żadna instytucja sama z siebie nie zastąpi ludzkiego serca, ludzkiego współczucia, ludzkiej miłości, ludzkiej inicjatywy, gdy chodzi o wyjście naprzeciw cierpieniu drugiego człowieka. Odnosi się to do cierpień fizycznych; o ileż bardziej jeszcze, gdy chodzi o różnorodne cierpienia moralne, gdy przede wszystkim cierpi dusza. Co zrobić, żeby się nie bać? By nie czuć samotności własnego cierpienia?

Na wielu stronicach Ewangelii opisane są spotkania Jezusa z ludźmi cierpiącymi na różne choroby. Św. Mateusz mówi nam na przykład, że «obchodził Jezus całą Galileę, nauczając w tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszelkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu. A wieść o Nim rozeszła się po całej Syrii. Przynoszono więc do Niego wszystkich cierpiących, których dręczyły rozmaite choroby i dolegliwości, opętanych, epileptyków i paralityków, a On ich uzdrawiał» (Mt 4, 23-24).

Św. Piotr, wchodząc do świątyni przez bramę zwaną «Piękną», podobnie jak Chrystus uzdrowił człowieka chromego (por. Dz 3, 2-5), a gdy rozeszła się wieść o tym wydarzeniu, «wynoszono (…) chorych na ulicę i kładziono na łożach i noszach, aby choć cień przechodzącego Piotra padł na któregoś z nich» (Dz 5, 15-16). Od samego początku Kościół, przynaglany przez Ducha Świętego, pragnie naśladować przykład Jezusa w tej dziedzinie i dlatego uznaje, że trwanie u boku cierpiących i okazywanie miłości preferencyjnej chorym jest obowiązkiem i zarazem przywilejem.

Dlatego w liście apostolskim Salvifici doloris napisałem: «Kościół, który wyrasta z tajemnicy Odkupienia w Krzyżu Chrystusa, winien w szczególny sposób szukać spotkania z człowiekiem na drodze jego cierpienia. W spotkaniu takim człowiek staje się drogą Kościoła’ — a jest to jedna z najważniejszych dróg».

Człowiek „ginie”, gdy traci „życie wieczne”. Przeciwieństwem zbawienia nie jest więc samo tylko doczesne cierpienie — jakiekolwiek — ale cierpienie ostateczne: utrata życia wiecznego, odrzucenie od Boga, potępienie. Syn Jednorodzony został dany ludzkości, aby ochronić człowieka przede wszystkim od tego ostatecznego zła i ostatecznego cierpienia.


Odpowiedzi na pytania są cytatami z encyklik, przemówień oraz homilii Jana Pawła II. Podstawą do przygotowania materiału był przede wszystkim List Apostolski “Salvifici Doloris” oraz przemówienie, które wygłosił Ojciec Święty w Meksyku podczas podróży, którą odbył w dniach 22-28.01.1999 do Meksyku i Stanów Zjednoczonych


Przeczytaj pozostałe Rozmowy z Janem Pawłem II


uzdrowiona. kostarykański cudElżbieta Ruman

“Uzdrowiona. Kostarykański cud Jana Pawła II”

„Uzdrowiona” to poruszająca i bardzo osobista opowieść o kobiecie, której historia stała się dowodem w procesie kanonizacyjnym Jana Pawła II. Dzień beatyfikacji Jana Pawła II Floribeth Mora Diaz − jak większość Kostarykańczyków − spędziła ze swoim mężem przed telewizorem. Oglądali watykańskie uroczystości, trzymali się za ręce, modlili się i… płakali. Zaledwie kilka dni wcześniej kobieta dowiedziała się, że to mogą być jej ostatnie chwile. Diagnoza lekarska była jednoznaczna. Nieoperacyjny tętniak mózgu. Wobec bezsilności medycyny pozostawała im modlitwa. „Karolu Wojtyło, pomóż nam!” – modliła się z rodziną. Wtedy jeszcze nie wiedziała, że te z żarliwością wypowiadane słowa modlitwy tak wiele zmienią w jej życiu. Lektura tej książki pozwala zbliżyć się do tajemnicy cudu, zapewnia głębokie przeżycia duchowe każdemu wierzącemu człowiekowi.

>>> Kup teraz <<<


encyklikiJan Paweł II

“Encykliki Ojca Świętego Jana Pawła II”

Czternaście wielkich tekstów – od Redemptor hominis (1979) po Ecclesia de Eucharistia (2003) – to czternaście słupów milowych pontyfikatu. Adresowane nie tylko do członków Kościoła, ale także do „wszystkich ludzi dobrej woli”, omawiają najważniejsze – zdaniem Papieża – zagadnienia odnoszące się do treści wiary, do podstawowych problemów moralnych, do sytuacji człowieka oraz do zadań Kościoła w dzisiejszym świecie.

>>> Kup teraz <<<

Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Redaktor naczelny portalu Stacja7.pl, prezes Fundacji Medialnej 7. Z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich miejscach jak Comarch, czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich. Mama czwórki dzieci, chętnie zabierająca głos w sprawach: kobiet, dzieci, rodziny, edukacji. Bliska jej sercu jest nauka społeczna Jana Pawła II. Na Stacji 7 od kilku lat prowadzi cykl "Rozmowy z Janem Pawłem II" oraz podejmuje tematy społeczne.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >