Matczyne zwierzenia Dominiki Szczawińskiej

„Im mniej w życiu dziecka religii, tym lepiej” – zacytował mój znajomy (dodajmy wierzący i praktykujący tata wzór!), swojego znajomego zakonnika, dominikanina. A ja pytałam go tylko o radę, jak mam opanować na niedzielnej Mszy Świętej moje ukochane i doprowadzające mnie do szału dziecko. W reakcji na jego słowa najpierw się roześmiałam, później zawstydziłam, wreszcie zapytałam błyskotliwie: „Jak to?!”. Odpowiedź była krótka i niezachęcająca do dalszej dyskusji: „Żeby się nie zraziło”.

Dominika Szczawińska
Dominika
Szczawińska
zobacz artykuly tego autora >

„Oj tam, oj tam” – mogłabym powiedzieć, gdybym w mniej kobiecy i emocjonalny sposób patrzyła na całą sytuację. Ależ nie! Dla mnie sprawa wzorowego wprowadzenia mojej córki w świat wiary, to rzecz ważna, więc wylałam przed rozmówcą całe serce: że przecież trzeba dziecku mówić o Bogu, trzeba się razem modlić, trzeba tłumaczyć Pismo Święte, uczyć co dobre, co złe, że Kościół to miejsce dla całej rodziny, a Pan Jezus powiedział przecież: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie”, a my nie pozwalamy, a jak pozwalamy, to i tak nie stwarzamy dzieciom warunków, że by taką na przykład Mszę Świętą wytrzymały…

Oj, ileż ja się nagadałam na ten temat. I nic! Od mnogości słów moje myśli wcale nie stały się jaśniejsze, a dziwna rada, że im mniej religii, tym lepiej, jeszcze bardziej mnie niepokoiła. Już miałam uporać się z tym nieprzyjemnym uczuciem za pomocą ataku, takiego zakamuflowanego w chytrym pytaniu, że może w takim razie już na samym początku postanowić, że poczekamy, aż dziecko dorośnie i samo sobie wybierze, czy chce wierzyć, i w co. Na szczęście zreflektowałam się. Przecież rozmawiam z człowiekiem, który chce, by jego dzieci wierzyły w Boga, a i cytowany dominikanin chyba nie strzela do własnej bramki, rzucając takie dobre rady. Co więc mają na myśli? Co tak naprawdę chcą ograniczyć?

Tata wzór widząc, że nie daję za wygraną postanowił po męsku zakończyć rozmowę i powiedział:

 
"Trzeba uważać, żeby to całe gadanie nie zniekształciło obrazu Boga w naszych dzieciach. Bo dziecko wierzy w sposób naturalny, a jeżeli wychowuje się w wierzącej rodzinie, to czy śpi, czy czuwa, wiara jego też wzrasta."

Zabrzmiało mądrze, biblijnie, ciekawie… gdyby tak jeszcze dało się to od razu przełożyć na prozę życia.

Matczyne zwierzenia Dominiki Szczawińskiej

Wesprzyj nas
Dominika Szczawińska

Dominika Szczawińska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Dominika Szczawińska
Dominika
Szczawińska
zobacz artykuly tego autora >

Wywiad z Martą Kuligowską

Architektkami życia domowego są kobiety

Judyta Syrek
Judyta
Syrek
zobacz artykuly tego autora >

Marta Kuligowska w rozmowie z Judytą Syrek

Od kiedy mam dzieci, mój dzień jest zaplanowany co do 15 minut. Przestałam się spóźniać. Jestem naprawdę dobrze zorganizowaną kobietą….

Przy takiej pracy, przy dwójce dzieci, które jeszcze nie są samodzielne – to wszystko wymaga dobrego planowanie, prawie jak tabelki w Excelu, których nienawidzę.

Marta Kuligowska, dziennikarka tvn24 w rozmowie z Judytą Syrek opowiada o swojej pracy, kobiecości i pomysłach dla młodych ludzi. Wśród widzów ma opinię jednej z najbardziej lubianych dziennikarek. Kiedy poszła na urlop macierzyński, otrzymała wiele e-maili z wyrazami serdeczności i gratulacjami. Jak radzi sobie dzisiaj jako matka bliźniaków i wciąż aktywna zawodowo dziennikarka?

Codziennie od poniedziałku do piątku wstaje o 3:55 i jedzie do pracy, by prowadzić poranne serwisy w TVN24. Uprawia jogging, chodzi do lekarza z dziećmi i robi zakupy dla rodziny: Robię to, co większość matek po wyjściu z pracy – opowiada w naszej rozmowie. Swoją karierę zaczęła w 1997 roku: Zobaczyłam ogłoszenie w gazecie, że rusza Radio Pogoda w Warszawie. Krzysztof Materna i Wojciech Mann szukali ludzi. Zgłosiłam się, a razem ze mną 8 tysięcy osób. Zostało osiem, wśród nich ja – byłam szczęśliwie wybraną.

Jak wygląda życie rodzinne Marty Kuligowskiej? Czy rodzina nie zdezorganizowała jej życia?

architektkami życia domowego są zazwyczaj kobiety, i tak samo jest u mnie. Ja jestem od planowania, organizowania życia rodzinnego. Jestem takim dyrektorem domowym. Nie tyranem. Od kiedy mam dzieci, mój dzień jest zaplanowany co do 15 minut. Przestałam się spóźniać. Jestem naprawdę dobrze zorganizowaną kobietą. Inaczej wszystko by mi się rozeszło, nie umiałabym nad tym zapanować. Przy takiej pracy, przy dwójce dzieci, które jeszcze nie są samodzielne – to wymaga dobrego planowanie, prawie jak tabelki w Excelu, których nienawidzę.

Na pytanie, jaki styl życia doradziłaby dzisiaj tym, którzy przygotowują się do zawodowej kariery, Marta Kuligowska odpowiedziała:

Chciałabym, żeby młodzi ludzie nie czuli się w obowiązku pędzenia. Niech pracują nad sobą, niech czytają dużo książek, słuchają muzyki, włóczą się po teatrach, wystawach, parkach, niech wyjeżdżają, kupują bilety w tanich liniach za 70 złotych do różnych stolic europejskich, i nie tylko. Niech poświęcają ten czas na swój własny rozwój, rozwój ducha i ciała.

Wesprzyj nas
Judyta Syrek

Judyta Syrek

PR Manager i z-ca dyrektora portalu. Autorka popularnych książek takich jak: „Kobieta, boska tajemnica”, „Sekrety mnichów” (wyróżniona nagrodą Fenix w 2007 r.), „Uwierzcie w koniec świata”, czy „Nie bój się żyć”. Ma głowę pełną pomysłów i... anegdotek z zakonnikami w tle. Niekiedy mamy wrażenie, że za jej plecami widać cień śp. o. Joachima Badeniego OP, który nawet po śmierci wspiera ją w zmaganiach zawodowych i prywatnych.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Judyta Syrek
Judyta
Syrek
zobacz artykuly tego autora >