fot. Kanał Zero, youtube.com (print screen)/Onet (printscreen)
Życie bez dzieci to lepsze życie? „Jesteśmy bardzo zafiksowani na własnej wygodzie”
"Jeżeli będziemy się koncentrować wyłącznie na tym, żeby nasze życie było wygodne, to ono będzie straszliwie puste" - zauważa na "Kanale Zero" Igor Zalewski.
Dziennikarz Igor Zalewski w najnowszym komentarzu na „Kanale Zero” odniósł się do serii publikacji opublikowanych w portalach Onet i Newsweek, należących do koncernu Axel Springer, propagujących życie bez dzieci, wskazujących, że dziecko może być utrudnieniem na drodze samorozwoju i osobistego szczęścia.
Dzieci są przyszłością narodu? To kiedyś. Teraz są przede wszystkim utrapieniem. Są małymi potworkami, którym trzeba poświęcać czas, na które trzeba wydawać pieniądze, które można by wydać przecież na siebie albo na kota. Trzeba do nich wstawać w nocy, kiedy płaczą. Trzeba inwestować w ich edukację. Trzeba im poświęcać mnóstwo czasu, a przecież wiemy, jak mało mamy czasu. Dzieci zdecydowanie nie nadążają za światem. Wszystko się zmienia, tylko dzieci bezczelnie pozostają ciągle takie same. Płaczą i trzeba im poświęcać dużo czasu – tak według dziennikarza wygląda wizja przedstawiana we wspomnianych artykułach.
ZOBACZ>>> Pawełek, moje psiecko… Zwierzęta w zastępstwie dzieci
Zwodnicza nowoczesność
Jak zauważa Igor Zalewski, ta wizja różni się od jego wizji świata. Co więcej, jego zdaniem pomija „drugą stronę medalu” – czyli negatywne konsekwencje takich wyborów. To jest ta wizja nowoczesnego świata, nowoczesnego społeczeństwa. To jest wizja nowoczesności, ale mało która rzecz na świecie jest tak zwodnicza jak nowoczesność – zauważa.
Dalej podkreśla, że teksty o „nowoczesnym stylu życia” to nie reportaże, lecz „propaganda”, ponieważ nie pokazują negatywnych skutków lansowanych postaw. Owszem, wiemy, że coś jest lepsze, fajniejsze i popieramy to, ale wszystko niesie też negatywne konsekwencje za sobą – mówi.
Przeczytaj również
Ilość, a nie jakość relacji międzyludzkich
W dalszej części dziennikarz odnosi się również do samotności jako jednym z największych problemów współczesnych społeczeństw. Skąd się bierze ta samotność? No to jest temat na wielkie rozważanie, ale moim zdaniem między innymi z tego, że jakość relacji międzyludzkich się nieco osłabiła, że idziemy w ilość, a nie jakość. A także rodzina jest w defensywie – mówi.
Przytacza również przykład popkulturowych wzorców – m.in. seriali „Przyjaciele” i „Seks w wielkim mieście” – które kreują obraz atrakcyjnego, beztroskiego życia singli. Według autora, rzeczywistość często prowadzi jednak do poczucia pustki i żalu z powodu braku rodziny czy dzieci.
Życie wygodnie, to życie puste
Jak zauważa dalej Igor Zalewski, przywołując znane zdanie z powieści Lwa Tołstoja „Anna Karenina” o szczęśliwych i nieszczęśliwych rodzinach, media skupiają się na rodzinach dysfunkcyjnych, ponieważ szczęśliwe, jego zdaniem, uznaje się za „nudne”.
Nic dziwnego, że media czy dzieła literackie i filmowe koncentrują się na tych rodzinach nieszczęśliwych i w związku z tym wynosimy statystycznie moim zdaniem błędne przekonanie, że rodzina jest takim głównym źródłem udręki, poniżenia, przemocy. Ja się z tym głęboko nie zgadzam – mówi stanowczo.
Dalej dziennikarz dzieli się własnym doświadczeniem ojcowskim, przyznając, że choć nie zawsze był idealnym ojcem, to największy sens życia odnalazł właśnie w posiadaniu dzieci. Rodzicielstwo, ojcostwo, macierzyństwo oznacza też porażki. Ale życie jest pełne porażek, jest pełne emocji, także negatywnych i bez tego wszystkiego, jeżeli będziemy się koncentrować wyłącznie na tym, żeby nasze życie było wygodne, to ono będzie straszliwie puste – powiedział.
ZOBACZ>>> Dramatycznie niska liczba urodzeń. Tak źle nie było od II wojny światowej
„Polska demografia jest w rozpaczliwym stanie”
W dalszej części swojego komentarza Igor Zalewski odniósł się jeszcze do szerszego aspektu tej sprawy. Nieposiadanie dzieci przekłada się na demografię. Polska demografia jest w rozpaczliwym wręcz stanie. To jest najgorsza sytuacja od drugiej wojny światowej – zauważa.
Przywołuje przykład Korei Południowej, gdzie sprzedaje się więcej wózków dla psów niż dla dzieci, oraz historię celebrytki, która zdecydowała się na aborcję ze względu na małe mieszkanie – jako przykład stawiania wygody ponad wartością życia. Jesteśmy bardzo zafiksowani na własnej wygodzie. Wygoda jest tak naprawdę naczelną ideą współczesności – stwierdza dziennikarz.
Dziennikarz wskazuje również, że imigracja nie jest w stanie rozwiązać tego problemu. Musielibyśmy przyjmować mnóstwo imigrantów, żeby zapewnić tę zastępowalność pokoleń. Nie jesteśmy w stanie tego robić – mówi.
Na końcu autor przywołuje eksperyment Johna Calhouna zwany „mysią utopią”. W doświadczeniu myszy żyjące w idealnych, bezpiecznych warunkach z czasem przestały się rozmnażać, samce zaczęły koncentrować się na wyglądzie i przyjemnościach, samice traciły instynkt macierzyński i stawały się agresywne, aż cała populacja wymarła.
Autor sugeruje, że choć nie należy bezpośrednio porównywać ludzi i myszy, eksperyment pokazuje, jak dobrobyt i wygoda mogą prowadzić do społecznej i demograficznej degeneracji. Warto zauważyć, jak destrukcyjną siłą społecznie i demograficznie jest wygoda, koncentrowanie się na własnych przyjemnościach – kończy.
Całego komentarza można posłuchać tutaj:
Youtube – Kanał Zero/Stacja7










