Na koniec września 2025 roku populacja kraju wynosiła 37,376 mln osób - to spadek o 158 tys. w porównaniu z tym samym okresem rok wcześniej. A prognozy na najbliższe lata nie napawają optymizmem.

Najświeższe dane Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) po raz kolejny potwierdzają niepokojący trend: Polska w szybkim tempie traci mieszkańców. Z roku na rok jest nas coraz mniej – zarówno na skutek malejącej liczby urodzeń, jak i utrzymującej się przewagi zgonów nad narodzinami.
Na początku tego roku Główny Urząd Statystyczny opublikował statystyki dotyczące liczby ludności w Polsce na koniec 2024 roku. Wynosiła ona 37, 49 mln co oznacza, że obniżyła się o ok. 147 tys. w stosunku do poprzedniego roku. Na każde 10 tys. ludności ubyło ok. 39 osób (w 2023 r. na 10 tys. ludności ubyło 34 osoby).
Proces ten, jak podkreślają demografowie, nie jest już chwilowym wahaniem związanym z czynnikami zewnętrznymi, lecz trwałą zmianą strukturalną, której skutki będziemy odczuwać przez najbliższe dekady.
ZOBACZ WIĘCEJ>>> Dramatycznie niska liczba urodzeń. Tak źle nie było od II wojny światowej
Jest nas coraz mniej. Co mówią najnowsze dane GUS?
Najnowsze dane GUS-u potwierdzają utrzymującą się i pogłębiającą tendencję spadkową liczby mieszkańców Polski. Na koniec września 2025 roku populacja kraju wynosiła 37,376 mln osób – to spadek o 158 tys. w porównaniu z tym samym okresem rok wcześniej. Tempo spadku liczby ludności w trzy kwartały 2025 r. oceniono na -0,3%, co oznacza, że na każde 10 tys. mieszkańców ubyło 30 osób (wobec 27 osób przed rokiem).
Przeczytaj również
Co więcej, ze wstępnych danych wynika, że w okresie trzech kwartałów tego roku zarejestrowano ok. 181 tys. urodzeń żywych, a to jest o ok. 11 tys. mniej niż rok wcześniej. Natomiast jeśli chodzi o liczbę zgonów w tym samym okresie to wynosiła ona ok. 303 tys. osób, czyli o ok. 1 tys. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.
Kryzys dzietności
Jednym z głównych czynników odpowiadających za spadek demograficzny jest niski przyrost naturalny, wynikający m.in. z braku stabilności finansowej, rosnących kosztów utrzymania – szczególnie w dużych miastach – oraz coraz częstszego odkładania decyzji o założeniu rodziny.
W 2024 roku Polska otwierała zestawienie państw o najgorszej sytuacji demograficznej na świecie. Wskaźnik zastępowalności pokoleń spadł do poziomu 1,11 proc. „W ostatnich latach dzietność w Polsce była wyraźnie niższa niż zakładana w obowiązującej prognozie ludności z 2023 r.” – wskazują eksperci.
Dane za pierwsze trzy kwartały bieżącego roku (od stycznia do września) potwierdzają te niekorzystne tendencje. Odnotowano ujemny przyrost naturalny na poziomie ok. 122 tys., wobec ok. -110 tys. w analogicznym okresie poprzedniego roku. Ujemny współczynnik przyrostu naturalnego ukształtował się na poziomie -4,3‰, podczas gdy rok wcześniej wynosił -3,9‰.
Jednocześnie widoczny jest wyraźny spadek liczby zgonów niemowląt – zmarło ok. 600 dzieci poniżej 1. roku życia, czyli o kilkadziesiąt mniej niż rok wcześniej.
Coraz mniej małżeństw, a coraz więcej rozwodów
GUS przedstawił również analizy dotyczące zawieranych małżeństw. Z danych wynika, że w okresie od stycznia do września tego roku zawarto ok. 109 tys. małżeństw, czyli o ponad 2 tys. mniej niż przed rokiem. Z wszystkich zawartych małżeństw ok. 46% stanowiły małżeństwa wyznaniowe.
Natomiast jak się okazuje wzrosła liczba rozwodów. W ciągu pierwszy dziewięciu miesięcy tego roku doszło do ok. 45,5 tys. rozwodów. Separację orzeczono w stosunku do kolejnych ok. 400 małżeństw.
Dalsza część artykułu poniżej.
Ile będzie Polaków w 2060 roku?
Od 1990 roku Polska doświadcza subtelnych, lecz systematycznych zmian demograficznych. Główny Urząd Statystyczny (GUS) od tamtego czasu monitoruje zarówno liczbę mieszkańców, jak i strukturę wiekową społeczeństwa. Choć liczba ludności zmniejszyła się „jedynie” o około 1,3 mln osób w ciągu ostatnich 35 lat, znacznie bardziej niepokojąca jest zmiana średniego wieku. W 1990 roku przeciętny Polak miał 32 lata, dziś jest to już ponad 40 lat.
Najnowszy raport GUS, opublikowany 6 listopada 2025 roku, przedstawia prognozę liczby ludności Polski do 2060 roku, uwzględniając aktualne uwarunkowania demograficzne. Wnioski są alarmujące: w najgorszym scenariuszu liczba mieszkańców kraju spadnie do zaledwie 28,4 mln osób, co oznacza ponad 10-milionowy spadek w porównaniu do stanu z 1990 roku. Z prognoz wynika też, że do 2060 r. liczba ludności Polski zmniejszy się o 6,6 mln osób (w odniesieniu do 2024 r.).
Według GUS, przy założeniu utrzymania niskiej dzietności na poziomie z 2024 roku (TFR 1,10), prognozowana liczba ludności Polski w 2060 roku będzie o 2,5 mln niższa niż w oficjalnym scenariuszu przedstawionym w prognozie ludności na lata 2023-2060 opublikowanej 31 sierpnia 2023 roku.
Mediana wieku ludności wyniesie w 2060 roku ponad 50,25 roku, czyli będzie o około 7 lat większa niż w 2024 r., co oznacza, że połowa mieszkańców Polski będzie miała ponad 50 lat.
Co to oznacza dla Polski?
Wnioski płynące z najnowszych danych są jednoznaczne: Polska stoi przed poważnym kryzysem demograficznym. Utrzymujący się niski przyrost naturalny, spadek liczby małżeństw, rosnąca liczba rozwodów oraz starzejące się społeczeństwo prowadzą do systematycznego kurczenia się populacji.
Prognozy GUS do 2060 roku wskazujące, że liczba mieszkańców może spaść nawet do 28-30 mln, a mediana wieku przekroczy 50 lat, w praktyce oznacza społeczeństwo w dużej mierze senioralne.
Te tendencje sugerują konieczność wprowadzenia kompleksowych działań – od polityki prorodzinnej i wsparcia młodych rodzin, po strategie adaptacji systemów emerytalnych, zdrowotnych i edukacyjnych do nowej struktury demograficznej. Brak interwencji może skutkować nie tylko spadkiem liczby ludności, lecz także istotnymi konsekwencjami gospodarczymi i społecznymi dla całego kraju.
ssgk.stat.gov.pl, forsal.pl, wiadomosci,radiozet.pl, pa/Stacja7









