fot. Wikiedia Commons/Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0

Msza święta, Jamajka, muzyka i… Bob Marley!

Dziś Dzień Boba Marleya. To człowiek, który swoją twórczością inspirował ludzi na całym świecie. Kilka lat temu studio Boba Marleya odwiedził Marcin Pospieszalski. A zatem "Don't worry, be happy" i zobacz, co ciekawego skrywało miejsce, w którym Bob Marley nagrywał wiele swoich najsłynniejszych utworów!

Reklama

Bob Marley to jamajski wokalista, wykonawca muzyki reggae. Zawdzięcza mu się popularyzację tego gatunku muzycznego, a także ruchu Rastafari i idei panafrykanizmu (ruch podkreślający odrębność duchową ludności afrykańskiej). Swoją spontanicznością, radością życia i spokojem ducha zarażał, dzięki czemu szybko zdobył rzeszę fanów.

Dredy, nieogarnięta broda, luźny ubiór, charakterystyczny wokal i ruchy, które wprawiły publiczność w ten słodki chill, o który reggae tak bardzo zabiega . To magia, którą potrafił wywołać Bob Marley w jedyny i niepowtarzalny sposób. Z tego właśnie słynął – z niezwykłej atmosfery, w którą potrafił wprowadzić dzięki swojej muzyce i swojemu sposobowi bycia. Nie ulega żadnym wątpliwościom, że Bob Marley to prawdziwa ikona reggae, a także muzyki jako takiej.

Kilka lat temu, Marci Pospieszalski wyruszył w podróż na Jamajkę. To miejsce, które na każdym kroku przypomina, że tamtymi ścieżkami przeszło kilkadziesiąt lat temu kroczył Bob Marley. Było to w grudniu 2018 r., rozpoczynał się adwent, a Marcin Pospieszalski odwiedził kilka ważnych punktów na mapie Jamajki, w tym: pobliski kościół katolicki i studio, w którym niegdyś ikona reggae nagrywał swoje najpopularniejsze utwory. Przeczytajcie relację Marcina Pospieszalskiego!

Reklama
Reklama

Jamajka okiem Marcina Pospieszalskiego

Pierwszy raz w życiu początek Adwentu spędzam w 30 stopniowym upale! Przyleciałem na Jamajkę, żeby dokończyć płytę zespołu Jafia. Pracuję w słynnym „Tuff Gong Studio” w Kingston, gdzie Bob Marley nagrał wiele swoich najsłynniejszych utworów. Inżynierem dźwięku, z którym mam zaszczyt pracować jest legendarny Errol Brown, człowiek, który nagrał i zmiksował najważniejsze płyty Marleya!

fot. archiwum prywatne

W Pierwszą Niedzielę Adwentu wyszukałem najbliższy kościół katolicki i udałem się do niego. Przed liturgią trwała nauka śpiewu. Posługę muzyczną sprawował dziesięcioosobowy chór. Zespół akompaniujący to pianino, perkusja i kongi (bez basu – ale dolne frekwencje znakomicie uzupełniał dźwięk niższej kongi). Muzyka jest bardzo rytmiczna a śpiew uduchowiony i donośny! Włączają się wszyscy obecni w kościele. Wspaniała atmosfera wspólnoty i modlitwy. Przed mszą wszyscy przekazują sobie znak pokoju (muszę założyć ciemne okulary, żeby ukryć ślady wzruszenia, taka jest  serdeczność otaczających mnie osób). Podczas mszy ta liturgiczna czynność zostanie powtórzona w „normalnym” dla siebie miejscu, przed „Agnus Dei”. Obecni w kościele patrzą się na mnie z zainteresowaniem i życzliwością. Jestem chyba jedynym Europejczykiem w kilkuset osobowej wspólnocie.

fot. archiwum prywatne

Bardzo wzrusza mnie żarliwość muzyki i śpiewu. Oczywiście ten rodzaj muzyki na polskiej liturgiii adwentowej budziłby pewnie zdumienie. Muzyka trochę przypomina amerykański czarny gospel ale podskórnie wyczuwa się jamajski rytm i karaibską rytmiczną wrażliwość (świetnie i z oddaniem grająca kongistka). Co ciekawe, rozpoznaję jedną z pieśni, która jest śpiewana z organami w Polsce („Panie pragnienia ludzkich serc”)… Ale tu  brzmi zupełnie inaczej. Ta muzyka wydaje się być bardziej stosowna do tego klimatu, temperamentu i tradycji. Śpiew prowadzi Gawin wokalista o pięknym głosie, później okaże się, że jest profesjonalnym muzykiem, mającym własne dokonania muzyczne. Zresztą na Jamajce prawie wszyscy zdają się być muzykami! Dwunastoletni Dominik, z którym będę rozmawiał po mszy świętej mówi, że jest perkusistą i jego marzeniem jest posiadanie własnego zestawu perkusji (choć pewnie jego mamy nie będzie na to stać). Niestety – tutaj instrumenty poprzez cła i podatki są droższe niż w Europie. Mam nadzieję, że Dominik będzie kontynuował swoją pasję i kiedyś stanie się znanym i profesjonalnym muzykiem. Tutaj muzyka zdaje się być jedną z niewielu form awansu społecznego dla młodych ludzi z ubogich rodzin.

Reklama
Reklama

Słucham czytań liturgicznych, lektorzy czytają pięknie i wyraźnie, tak, że nie mam specjalnego problemu ze zrozumieniem, choć potoczna jamajska mowa i charakterystyczny akcent sprawiają mi podczas codziennych rozmów sporo trudności.

Kazanie jak na naszą polską wrażliwość wydawałoby się trochę długie – tu jakby nikomu to nie przeszkadza. Wszyscy przyszli, żeby celebrować liturgię, zdają się nie zważać na czas (tak powinno być!) uważnie podążają ze słowami kapłana reagują uśmiechem i potakiwaniem i dyskretnymi komentarzami.

Kiedy celebrans w środku kazania zaintonuje fragment pieśni, błyskawicznie zostanie ona podchwycona przez i zespół, włączą się kongi  i perkusja i wkrótce wszyscy znajdujący się w kościele … Chęć skupienia się na liturgii walczy u mnie z chęcią dyskretnego zarejestrowania kilku fragmentów muzyki… Okazuje się jednak że mój telefon jest zapchany zdjęciami i filmikami z poprzednich dni…

Reklama

Na Jamajce naprawdę dla mnie wszystko jest nowe, trochę jak bajki i filmów podróżniczych, więc wszystko chciałem uwiecznić. Myślę sobie może i dobrze! Powinienem bardziej uczestniczyć w liturgii a nie dekoncentrować się używaniem smartfona. Komunia święta jest pod dwiema postaciami. Do komunii podchodzą prawie wszyscy uczestnicy mszy świętej! Po komunii, podczas ogłoszeń czytająca ogłoszenia pyta się: „Kto jest po raz pierwszy dzisiaj w naszej wspólnocie”? Okazało się, że byłem tej niedzieli jedynym nowym. Gdy wstałem, znów rozległa się się radosna pieśń i poszczególni członkowie wspólnoty i podchodzili do mnie witając mnie serdecznie, niektórzy witali mnie serdecznym uściskiem.

fot. archiwum prywatne

Odebrało mi na chwilę głos ze wzruszenia i znów w użyciu były ciemne okulary. Po czym nastąpiła modlitwy za poszczególnych uczestników liturgii, kto potrzebował modlitwy wychodził na środek i był błogosławiony przez kapłana i całą wspólnotę. I tak na przykład rodzina wybierająca się w daleką podróż została wyposażona w błogosławieństwo i modlitwę, małżeństwo obchodzące rocznicę ślubu także. Po skończonej Eucharystii zauważyłem, że liturgia trwała ponad dwie godziny a minęła jak mgnienie oka! Cały zespół muzyczny posługujący na liturgii stanął tymczasem w kole i wspólną żarliwą modlitwą dziękował za ten czas.

Gdy wyszedłem z kościoła wiele osób podchodziło do mnie z zainteresowaniem pytając się skąd jestem, czy jestem tu na stałe, czy będę w następną niedzielę w kościele. Zostałem zaproszony na gorącą czekoladę, którą byli częstowali wszyscy uczestnicy liturgii.

Pogratulowałem znakomicie grającemu pianiście i organiście (grał na przemian na organach kościelnych i pianinie, w zależności od liturgicznych potrzeb). Jego gra, poczucie harmonii  i prowadzenie głosów (w jazzie mówi się na to voicing) zrobiły na mnie wrażenie! Okazało się, że tak naprawdę jest..basistą! Rozmawiałem także z prowadzącym śpiew wokalistą Gawinem i jego piękne śpiewającym ojcem, także członkiem posługującego chóru. Jeszcze chwila rozmowy z księdzem proboszczem i innymi z parafialnej wspólnoty.

Chciałbym tutaj dłużej pozostać ale już czas jechać do studia. Czeka na mnie miks ostatniego utworu z płyty. Poprzedniego dnia dograł do tego utworu partię wokalu jeden z synów Boba Marleya – Julian. To mocne przeżycie, bo Julian w swoim sposobie śpiewania i wyglądzie ma coś, co przypomina ojca…

fot. archiwum prywatne

Wylatuję już w środę do Polski i trochę mi żal, że w następną niedzielę nie będę już tutaj na Mszy świętej. Czas wrócić do pięknej polskiej liturgii adwentowej I choć polskie adwentowe tradycje są najwspanialsze na świecie, to obecność na  liturgii niedzielnej tutaj była dla mnie czymś bardzo odświeżającym, poruszającym i nowym. Kiedyś tu jeszcze wrócę! Wszak zostałem nowym członkiem wspólnoty parafialnej kościoła św, Ryszarda w Kingston.

I jeszcze coś do posłuchania:

Fot. Marcin Pospieszalski

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę