Nasze projekty
fot. Tadeusz Poźniak / jednegoserca.pl

Polska muzyka. Jak pokazać ją światu? Podpowiada Marcin Pospieszalski

"Jeśli będziemy promować muzykę polską, to słuchacze będą jej słuchać i będzie ona coraz lepsza, bo twórcy będą widzieli, że mają dla kogo się starać" - mówi Marcin Pospieszalski, muzyk, kompozytor, aranżer i producent muzyczny.

Reklama

Fot. główna: Tadeusz Poźniak / jednegoserca.pl


O bogactwie polskiej muzyki, niepokojących trendach i nadziei, jak pokazać to co, mamy najlepszego opowiada w dniu Święta Polskiej Muzyki Marcin Pospieszalski. Rozmawia Otylia Sałek.

Otylia Sałek (Stacja7): Panie Marcinie, wiem z jednego spotkań z panem, że wraz z żoną jesteście fanami muzyki z terenów mojego rodzinnego Radomia. A co poza oberkami polska muzyka może podarować światu?

Reklama
Reklama

Rzeczywiście te rytmy trójdzielne są do perfekcji doprowadzone w muzyce z okolic Radomia, szczególnie okolice Przystałowic stały się mekką młodych adeptów muzyki źródłowej z całe Polski. Postaci takie jak Jan Gaca, Piotr Gaca, Józef Zaraś, bracia Tarnowscy i niezliczone mnóstwo innych znakomitości muzyki z tamtych okolic to postacie legendarne dla mojego i młodszego pokolenia muzyków.

Bogactwem jest więc na pewno cały dorobek polskiej muzyki trójdzielnej, począwszy od poloneza, poprzez wszystkie formy tańców oberkowo-mazurkowych, określonych generalnie wspólnym mianem mazurów, mazurków – to wszystko tańce trójdzielne. Mieszczą się w nich i kujawiaki, i oberki, przyśpiewki – to jest niesamowite dziedzictwo muzyczne, które w Polsce posiadamy.

Polska muzyka ma poza tym bardzo wiele do zaoferowania, na przykład bardzo ciekawe instrumentarium polskich kapel. Można powiedzieć, że polska muzyka miała nie tylko w muzyce źródłowej wiele do powiedzenia. Wystarczy spojrzeć na historię – począwszy od Szymanowskiego, a potem całą plejadę zupełnie genialnych artystów. Witold Lutosławski, Mikołaj Górecki, Wojciech Kilar i wreszcie Krzysztof Penderecki. To wspaniała polska szkoła kompozycji, w której też te korzenie muzyczne słychać, a która niesamowicie wysoką pozycję zajmowała w XX wieku w muzyce światowej.

Reklama
Reklama

To muzyka klasyczna, a polska muzyka rozrywkowa?

Muzyka rozrywkowa wybija się mniej. Wydarzył się tu moim zdaniem taki efekt epigonizmu, szczególnie w ostatnich latach. Nawet jeśli były próby nawiązywania do muzyki źródłowej czy też ludowej, to były chyba rzeczy, które mogłyby nas wyróżnić, ale nigdy nie wyszły poza nasze lokalne podwórko. Gigantem, który pokazał się w randze światowej wielkości, był oczywiście Czesław Niemen. W pewnym momencie światową karierę zaczął robić też zespół SBB, kreując bardzo ciekawą muzykę. Jednak muszę też wspomnieć o fenomenie polskiej piosenki, od okresu przedwojennego po lata 60. Powstawały dzieła znakomite, słychać było pewną unikalną – polską nutę, pewien rodzaj melancholii, wyrafinowaną harmonię i piękną melodykę. Później jednak epigonizm, pogoń za „przebojami” tę muzykę – tak mi się wydaje – pozbawił tego unikalnego elementu.

Trzeba też powiedzieć, że rodzajem muzyki, który był niejako polskim znakiem firmowym, który okazał się rzeczywiście tym gatunkiem, mogącym nawiązać relację, równorzędny dialog z światowym dziedzictwem, była polska muzyka jazzowa. Począwszy od Krzysztofa Komedy, który stał się światowej sławy kompozytorem, także filmowym. Zmarł młodo, ale jego kariera w Hollywood zapowiadała się znakomicie – to był wybitny kompozytor i pianista. Po nim cała ekipa wspaniałych muzyków: Michał Urbaniak, Zbigniew Namysłowski, Tomasz Stańko. To są już postacie światowej wielkości, w ich czasach polska muzyka miała wiele do zaproponowania.

Reklama

A czy dziś są jacyś artyści, którzy są w stanie kształtować nasze gusta muzyczne?

Możliwe, ale powiem szczerze, że nie widzę nic takiego – nie urażając oczywiście naszych znakomitych młodych twórców. Mają bardzo ciekawą muzykę, ale niestety spora część tej muzyki jest bardzo „epigoniczna”, stylizuje się na muzykę anglosaską i przez samo to nie będzie miała szansy zaistnienia w świecie – dlatego właśnie, że jest wtórna, nieoryginalna.

Pewne rzeczy, które są na naszym rynku oryginalne, potrzebują dużej machiny promocyjnej, żeby się przebić na świecie. Niekoniecznie lubię też mówić o muzyce popularnej czy rozrywkowej, dlatego, że ona jest gatunkiem, w którym rozgłos czy światową renomę można zdobyć, oferując rzeczy niekoniecznie najwyższej jakości.

Na pewno nie załamywałbym rąk, bo w każdej generacji można znaleźć ciekawego muzycznie. Owszem, brakuje mi takich piosenek, które charakteryzowały lata 60., 70., – to były piosenki, które miały wybitnie polski koloryt. Takie powstawały też wcześniej, w latach 50. czy nawet przed wojną – to był pewien rodzaj melodyki, który był wyjątkowo słowiański, polski i tego mi troszeczkę teraz brakuje. Być może to właśnie skutek epigonizmu młodych twórców, którzy często wzorują się na czymś, co już gdzieś powstało. Niektórzy twórcy zbyt starają się upodobnić do pewnych zjawisk, które są na Zachodzie i to nie jest z korzyścią dla polskiej muzyki. Światełkiem w tunelu mogą być zespoły, które czerpią z muzycznej tradycji, nie tylko rdzennie polskiej, ale i żydowskiej, ukraińskiej, ormiańskiej itd. – czyli wielkiej muzycznej spuścizny jaka otaczała nas przez wieki.

A polska muzyka chrześcijańska?

Na pewno ciekawym zjawiskiem były lata 90., kiedy powstawało bardzo dużo zespołów, widać było takie muzyczne przebudzenie. Zaczęły się pojawiać festiwale, duża publiczność, płyty, środowisko muzyków chrześcijańskich miało nawet swój magazyn “RUaH”, odbywały się warsztaty muzyczne, dotyczące ogólnie pojętej muzyki chrześcijańskiej, od muzyki liturgicznej, poprzez muzykę, która operowała językiem muzyki rockowej, gospel czy rozrywkowej, folkowej. Wielu artystów poprzez swoje granie i śpiew chciało głosić Ewangelię – i to było niesamowite zjawisko.

Jeśli chodzi o obecną – już mniej śledzę to, co się dzieje w tej chwili na scenie chrześcijańskiej w Polsce. Zauważam jednak też niepokojące zjawisko snobowania się na „jedynie słuszną” estetykę kojarzoną z zespołem „Hillsong”. Na pewno takim barometrem, pokazującym, co się dzieje w tym względzie, jest lista przebojów Muzyczne Dary i inne listy muzyki chrześcijańskiej, głownie w radiach katolickich – tam można usłyszeć najnowsze produkcje, różnych twórców.

A jak epidemia wpłynęła na polską muzykę?

Muszę powiedzieć, że tutaj muzyka poszła dwutorowo. Powstały oczywiście ciekawe “projekty” online, ale to jest trochę proteza muzyki, dlatego, że muzyka realizuje się głównie w kontakcie z żywym słuchaczem. Ta relacja twórca, wykonawca – słuchacz jest bardzo ważna. Jeśli nie ma tej relacji bezpośredniej, to oczywiście mogą powstawać rzeczy piękne, wspaniałe, czasami do oglądania do podziwiania, ale brakuje im tego elementu spontaniczności emocji, który rodzi się tylko przez kontakt na żywo.

Rzeczywiście – powstały ciekawe rzeczy. Sam obserwowałem dużo różnych wspaniałych nagrań w Internecie, które powstały bez udziału publiczności. Natomiast to nie jest sytuacja normalna, ona nie powinna trwać zbyt długo. W ten sposób muzyka będzie zanikać i obumierać, dlatego, że to słuchacze, widzowie, napędzają tą muzykę i dają jej właściwy rodzaj emocji. Kiedy tego nie ma, możemy mówić tylko o pewnych pomysłach, koncepcjach, projektach, ale dopóki one nie zrealizują się w kontakcie z żywym słuchaczem, są w jakimś stopniu martwe.

Zakończmy zatem tę rozmowę jakimś zadaniem dla nas. Święto Polskiej Muzyki i Plastyki, które obchodzimy 15 maja, to dzień, który ma na celu zachęcić nas do wspierania polskich artystów. Jak możemy wspierać polską muzykę, żeby ona się rozwijała? Jak możemy wspierać polskich twórców, artystów, muzyków?

Kiedy tylko będą otwarte sale koncertowe, to oczywiście przede wszystkim chodząc na koncerty, słuchając muzyki na żywo. Możemy oczywiście kupować płyty, nagrania, ale też naciskać na stacje radiowe, żeby grały więcej polskich twórców. Tak jak mówiłem – dużo ciekawej muzyki powstaje w Polsce, tylko trzeba ją wydobyć.

Ta muzyka ma bardzo utrudnioną drogę do słuchacza, dlatego, że w radiach na przykład preferowane są nagrania anglosaskiej czy muzyki która powstała za granicą, taki swoisty muzyczny „internacjonalizm”. Dziś w muzyce popularnej wielu twórców koniecznie chce kopiować coś, co już powstało na Zachodzie. Ale jestem przekonany, że w każdej epoce tworzy się coś oryginalnego, coś unikatowego. W polskiej piosence powstawały rzeczy absolutnie piękne i genialne. Dziś pewnie też, tylko trzeba chcieć trochę poszukać.

Myślę, że polskim twórcom najbardziej pomogliby więc prezenterzy radiowi, prezentujący właśnie więcej polskiej muzyki. Wiemy, że ludzie najbardziej lubią te piosenki, które już kiedyś słyszeli. Jeśli będziemy promować muzykę polską, to słuchacze będą jej słuchać i będzie ona coraz lepsza. Jeśli twórcy zobaczą, że jest dla kogo tworzyć, będą starali się tworzyć rzeczy najlepsze. Miejmy nadzieję, że Święto Polskiej Muzyki pokaże słuchaczom całe Jej bogactwo.

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite