Miłosierdzie z życia wzięte. [10] Podróżnych w dom przyjąć

Tak mało trzeba, by być gospodarzem. Myśląc „gość w dom – Bóg w dom” – nie powinniśmy mieć wątpliwości, że niewiele potrzeba, by ugościć w swoim domu kogoś potrzebującego

Polub nas na Facebooku!

Historia ks. Jarka pokazuje, że w przyjmowaniu podróżnych najważniejsze jest otwarte serce.

Ks. Jarek jako neoprezbiter był pielgrzymem na Światowych Dniach Młodzieży w Rio de Janeiro w 2013 roku. Po dotarciu na miejsce dowiedział się, że będzie nocował na tzw. fawelach – są to najbiedniejsze i najniebezpieczniejsze dzielnice tego brazylijskiego miasta. Sam przyznaje, że nie bardzo mu się to podobało – w dodatku w okolicy nie mieszkał żaden inny Polak, a sam ksiądz potrafił po portugalsku powiedzieć tylko „obrigado” czyli „dziękuję”.

Trafił do bardzo biednej rodziny. Gospodarze poczęstowali go herbatą w słoiku – ponieważ nie mieli innych naczyń. Ks. Jarek przyznaje też, że nie było możliwości, by skorzystać z prysznica. Po godzinie pobytu u tej rodziny chciał uciec, jednak Pan Bóg – jak opowiadał ksiądz – zaczął go rozmiękczać i pokazywać, że najważniejsze jest otwarte serce.

Kiedy zbliżał się wieczór, ks. Jarek zastanawiał się, gdzie będzie spał, ponieważ rodzina miała tylko dwa łóżka. Zawieszając hamak przez środek pokoju gospodyni dała mu do zrozumienia że, ksiądz ma spać na jej łóżku a ona weźmie hamak. Na dobranoc kleryk wraz z matką poprosili ks. Jarka, aby ich pobłogosławił przed spoczynkiem. „Po tym ucałowali mnie w dłonie i poszli spać. – opowiada ksiądz. – Ja wtedy poryczałem się jak dziecko i postanowiłem że zostanę u nich jak najdłużej.”

 

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Miłosierdzie z życia wzięte. [9] Nagich przyodziać

Wejdź z butami w życie bezdomnego.

Polub nas na Facebooku!

Nikogo potrzebującego nie odsyłamy bez pomocy – mówi p. Alicja Szuba, koordynator projektów Fundacji Kapucyńskiej. Fundacja działa od 5 lat i opiekuje się na co dzień kilkudziesięcioma bezdomnymi. Poza grupą podopiecznych na Miodowej pojawia się ponad setka osób.

Podopieczni Fundacji korzystają nie tylko z pomocy materialnej. Często organizowane są dla nich warsztaty czy wspólne wyjścia na mecz. Te spotkania są nie tylko szansą na chwilowy odpoczynek od ulicy, ale przede wszystkim dają im poczucie wspólnoty.

Niedawno do Fundacji przyszedł bezdomny człowiek w samych skarpetkach. Na zewnątrz był solidny mróz. Nic szczególnego nie robimy – mówi p. Alicja. – Jeśli ktoś przychodzi bez kurtki, szukamy mu kurtki, jeśli potrzebuje butów, organizujemy mu buty. Jest to możliwe głównie dzięki pomocy dobrych ludzi.

 

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Copy link
Powered by Social Snap