video-jav.net

Miłosierdzie z życia wzięte. Nieumiejętnych pouczać

Słowa mają moc. Zmieniają najbardziej zagmatwane życiorysy. I to nie tylko te, które formują się w piękne zdania i głębokie kazania. Czasem nawet ogłoszenia duszpasterskie mogą zdziałać najpiękniejsze cuda.

Polub nas na Facebooku!

Do kościoła chodził głównie z przyzwyczajenia. Innych powodów nie miał. Uważał się za człowieka, który ze wszystkim daje radę. To była jednak wersja oficjalna, bo ta prawdziwa okazała się mroczna… Marek od dawna nie kontrolował swojego picia – z dnia na dzień pogrążał się coraz bardziej w chorobie alkoholowej. Nie poddał się terapii, mimo że jego małżeństwu groził rozpad, a żona Agnieszka spodziewała się drugiego dziecka…

 

W jedną z niedziel Marek wybrał się do kościoła sam, bo żona i córka akurat się rozchorowały. Bóg nie zmarnował takiej okazji i wdrożył w życie swój cudowny plan…

 

– Po raz pierwszy w życiu słuchałem ogłoszeń duszpasterskich. Ksiądz zapraszał na rekolekcje słowami: “Znajdźcie czas dla siebie. Bądźcie egoistami, zostawcie dzieci i obowiązki, a ten weekend oddajcie tylko Bogu”. To mnie trafiło. Nie wiem czemu, ale pomyślałem, że to właśnie muszę zrobić. Córka została u dziadków, a ja z żoną pojechaliśmy na rekolekcje – opowiada Marek.

 

swAnna

 

Te krótkie rekolekcje na Górze św. Anny zmieniły jego życie. – Jeszcze w drodze na rekolekcje planowałem wycieczki po piwo na najbliższe stacje benzynowe. Zanim jednak wybrałem się po “paliwo”, Bóg zrobił mi niespodziankę. W czasie nabożeństwa Drogi Krzyżowej poczułem dziwne ciepło i nieznaną mi wcześniej błogość. Od tego czasu stałem się innym człowiekiem, nie czułem już przymusu picia – wspomina z radością.

 

Minęło 1,5 roku od tamtych wydarzeń. Marek przestał pić alkohol i zadeklarował całkowitą abstynencję (jest członkiem Krucjaty Wyzwolenia Człowieka). Dołączył do Ruchu Światło-Życie i wiedzie szczęśliwe życie rodzinne. Bóg nie potrzebował “okrągłych” zdań i “wypucowanych” kazań, by uratować Marka. Wystarczyło Mu kilka słów ogłoszeń duszpasterskich…

 

Od redakcji: Imiona w tej historii zostały zmienione na życzenie jej bohaterów. Prawdziwy “Marek” daje publiczne świadectwa cudu uzdrowienia go z alkoholizmu, ale z ważnych względów osobistych pragnął zachować anonimowość w tekście publikacji internetowej.

 


Czaczkowska_Papiez-ktory-uwierzylPolecamy książkę Ewy K. Czaczkowskiej, pt. “Papież, który uwierzył. Jak Karol Wojtyła przekonał Kościół do kultu Bożego Miłosierdzia”

Kto wie, jak potoczyłyby się losy orędzia o Bożym Miłosierdziu przekazanego przez Siostrę Faustynę, gdyby nie Jan Paweł II.

Autorka odsłania watykańskie kulisy, przedstawiając nieznane fakty dotyczące zaangażowania Wojtyły na rzecz kultu Bożego Miłosierdzia. Dociera do jego korespondencji z Watykanem z czasów, gdy był krakowskim metropolitą. Przybliża znaczenie pojęcia miłosierdzia w papieskim nauczaniu. Przedstawia opowieść o niezwykłym duchowym porozumieniu dwojga polskich świętych – mistyczki i papieża – połączonych wiarą w Boże Miłosierdzie.

Miłosierdzie z życia wzięte. Grzeszących napominać

W liceum trzymaliśmy się w jednej paczce. Osiem osób: sześciu chłopa i dwie dziewczyny. Pewnego dnia Jola nas zaskoczyła

Polub nas na Facebooku!

Ale od początku.

 

Czasy liceum były fantastyczne. To był ten moment, kiedy było naprawdę żal opuścić jakikolwiek dzień szkoły. Nie z powodu jakiegoś wielkiego zamiłowania do historii czy matematyki, ale dlatego, że byli tam ludzie – moi ludzie, za którymi wskoczyłbym w ogień i wiedziałem, że oni również wskoczyliby za mną. Ze znajomymi tworzyliśmy genialny kolektyw. Każdy z nas był diametralnie inny, ale świetnie się rozumieliśmy. Do czasu.

 

Nie mieliśmy lidera – to zrozumiałe, bo nie byliśmy korporacją, a grupą znajomych – ale dla każdego z nas było oczywiste, że z problemami uderza się do Joli (imię oczywiście zmyśliłem, bo ostatnie czego mi trzeba to jej telefon z pretensjami). Była mądra, poukładana, zorganizowana, miała świetne oceny. No i jej uroda… Wystarczy, że napiszę tylko, iż patrząc na nią do człowieka docierało, co w praktyce oznacza “człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boga”. Była dla nas wzorem grzecznej dziewczyny.

 

Jednak pewnego dnia Jola oznajmiła nam, że jest lesbijką. Powiedzieć, że byliśmy w szoku, to nic nie powiedzieć. Staraliśmy się zrozumieć jej argumenty, żeby wykazać ich błędność. Nie chodziło nam, rzecz jasna, o to, że tak dobry materiał na żonę nie może się zmarnować (choć w ramach żartów i tego “argumentu” używaliśmy). Byliśmy zaniepokojeni tak drastyczną zmianą w jej życiu. Tak, zmianą, ponieważ znaliśmy jej poprzedniego chłopaka.

 

CBJXVDTG0F

 

No i co mogliśmy z tym fantem zrobić? Z czasem okazało się, że nie była to – jak początkowo myśleliśmy – deklaracja grzecznej dziewczyny, która po prostu chce na siebie zwrócić uwagę. Poznaliśmy jej nową dziewczynę, którą przyprowadzała na imprezy, widzieliśmy, że ten związek się rozwija. Nastąpił moment, w którym musieliśmy przewartościować niektóre sprawy. Niektórzy z nas stwierdzili, że w ten ogień za nią nie wskoczą, inni – w tym ja – że nie dość, że w ten ogień nie wskoczą, to jeszcze nie pozwolą jej w niego wejść. Stałem się męczybułą. Smęciłem jej, gadałem, drażniłem – wszystko jak krew w piach. Nie mogłem się jednak od niej odciąć. Nie można potępiać grzesznika, ale trzeba potępiać grzech. Nie mogłem też potępiać kogoś tylko dlatego, że grzeszy inaczej niż ja. W pewnym momencie, po wyczerpaniu wszystkich możliwych gadek po prostu się poddałem i przeszedłem do porządku dziennego. Tak mi się przynajmniej wtedy wydawało.

 

Kiedy skończyły mi się wszystkie argumenty, a Jola na mój widok od razu smutniała stwierdziłem: “Panie Boże, ja już zrobiłem wszystko, co mogłem. Teraz Ty zrób z tym cokolwiek uznasz za słuszne”.

 

Kiedy nasza paczka poszła na studia (każdy do innego miasta) kontakt nam się urwał. Nie wiem co się działo u Joli przez ten czas. Wiem natomiast, że w ubiegłym roku wzięła ślub. Oczywiście z mężczyzną. I teraz oczekują dziecka.

 

Pan Bóg sobie to poukładał. Lubię myśleć, że miałem w tym swój udział, że moje napomnienia przyczyniły się do tego długo wyczekiwanego zwrotu akcji. A jeśli przypisuję sobie zbyt wiele zasług, to mnie napomnijcie. W końcu pycha jest wstępem do wszystkich innych grzechów.


 

franciszek_Milosierdzie_500pcxPolecamy książkę “Miłosierdzie to imię Boga” – wywiad z papieżem Franciszkiem!

Papież Franciszek w prostych i bezpośrednich słowach zwraca się do każdego człowieka, budując z nim osobisty, braterski dialog. Na każdej stronie książki wyczuwalne jest jego pragnienie dotarcia do osób, które szukają sensu życia, uleczenia ran. Do niespokojnych i cierpiących, do tych, którzy proszą o przyjęcie, do biednych i wykluczonych, do więźniów i prostytutek, lecz również do zdezorientowanych i dalekich od wiary.

W rozmowie z watykanistą Andreą Torniellim Franciszek wyjaśnia – poprzez wspomnienia młodości i poruszające historie ze swojego doświadczenia duszpasterskiego – powody ogłoszenia Nadzwyczajnego Roku Świętego Miłosierdzia, którego tak pragnął.