video-jav.net

Dać człowiekowi Chrystusa

Wchodząc na konferencję o głodzie na świecie, obok bocznego wejścia zobaczyliśmy leżącego na ziemi mężczyznę. Był głodny i chciał coś do jedzenia. Matka Teresa powiedziała: „Zabiorę go do domu”

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Świadectwo współpracowniczki Misjonarek Miłości

W 1987 roku w Indiach odbyła się konferencja o głodzie na świecie i Matkę poproszono o wygłoszenie odczytu. Koło bocznego wejścia do budynku (…) zobaczyliśmy leżącego na ziemi mężczyznę. Był głodny i chciał coś do jedzenia. Matka powiedziała do mnie: „Zabiorę go do domu”. Mieliśmy w furgonetce nosze i zanieśliśmy go do auta. Powiedziałem, że ja go zawiozę, ale Matka się uparła, że ona to zrobi. Skutek był taki, że wróciliśmy na konferencję półtorej godziny później. Nie wspomniała o tym podczas swojego wystąpienia, nie użyła podczas konferencji na temat głodu przykładu głodu, który leżał pod progiem.

Jej filozofia była taka, że w danym momencie trzeba się zająć jedną konkretną rzeczą. Przekonywałem ją, żeby weszła do środka i pozwoliła mi zająć się tym człowiekiem, bo przecież na ulicach Indii leżą miliony ludzi, ale ona właśnie taka była: musiała sama się zająć tą konkretną osobą. Mawiała: „Nie gadajcie, tylko zróbcie coś”. Często ją krytykowano, że nie rozmawia z politykami. Ona na to odpowiadała: „Jestem osobą duchowną. Jestem tutaj po to, żeby dać temu człowiekowi Chrystusa”.


Fragment z książki “Wezwani do miłosierdzia. Serca, by kochać – ręce, by służyć”

 

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Zaoszczędzone koszty bankietu podarowane biednym

Matka Teresa wiele razy prosiła linie lotnicze czy hotele o resztki jedzenia. Nie robiła tego na pokaz – powstał z tego fundusz żywnościowy dla dziewcząt w zgromadzeniu.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Świadectwo Hinduski, współpracowniczki z Kalkuty

Matka prosiła linie lotnicze czy hotele o [resztki] jedzenia. Nie robiła tego na pokaz – powstał z tego fundusz żywnościowy dla dziewcząt Matki. Wieczorny i poranny posiłek w Dum Dum po części składał się z resztek otrzymywanych z lotniska w Kalkucie. To, czego nie udało się sprzedać piekarni Flurys, raz albo dwa razy w tygodniu dostaje na tiffin dom dla psychicznie chorych Shanti Dan. Widziałam również w Delhi, że resztki jedzenia z samolotów dostają pacjenci w naszych domach. Siostry regularnie odbierają resztki, a ludzie z lotniska od czasu do czasu sami je [dostarczają] do tych ośrodków.

 

Świadectwo jednej z misjonarek miłości

Siostra Agnieszka i ja poleciałyśmy z Matką do Oslo i słuchałyśmy mowy noblowskiej na jej cześć. (…) Przez całą ceremonię i pośród aplauzów Matka siedziała spokojnie, jakby to wszystko dotyczyło kogoś innego. Podczas przyjęcia po uroczystości przyjęła tylko wodę. Zwyczajowy bankiet został odwołany na prośbę Matki, a zaoszczędzone pieniądze Matka otrzymała jako dar dla biednych. (…) „Ja sama nie jestem godna tej nagrody. Osobiście jej nie chcę. Ale przez tę nagrodę naród norweski uznał istnienie biednych. To w ich imieniu przyjechałam”.

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >