Nasze projekty

Jak dobrze przygotować się do sakramentu małżeństwa i nie zwariować?

W swojej poradni spotkałam wiele par, które zainwestowały w budowę na skale. Najczęściej byli to studenci, ludzie związani z różnymi wspólnotami. Dobrze uformowani w wierze. Ale jeszcze więcej spotkałam i nadal spotykam pary, które w ogóle nie zadały sobie pytania o fundament małżeństwa i wydaje się, że nie wiedzieli, że mają jakąkolwiek alternatywę w tej materii.

Reklama

Ich portret

„Ile par, tyle historii” – to tak banalne, ale prawdziwe. Współcześni narzeczeni zwykle mają około trzydziestki, choć zdarzają się i studenci i pary dojrzałe, nierzadko z kilku (–nastoletnimi) dziećmi. Dużo zależy od miasta, okoliczności życia, a czasem i rozmów w okresie kolędowym (!), których owocem jest decyzja o sakramencie małżeństwa. Pary zgłaszają się na kurs przedmałżeński z określonymi stereotypami w głowie, nieraz potwierdzonymi przez doświadczenie znajomych. Że trzeba to po prostu zaliczyć, że ciągle na kursach to samo, że za dużo o dzieciach, za mało o miłości, za dużo o miłości, a za mało o dzieciach… Bardzo zróżnicowany jest poziom świadomości ich wiary. A więc pojawiają się i pary indyferentne religijnie, pary zaangażowane w życie Kościoła, ale i tacy, którzy opancerzeni poprawnością nie chcą podejmować tematów związanych z Bogiem. Często mieszkają wspólnie, mają stabilne prace, dużo planów, często kredyt na wspólny dom…

Na piasku czy na skale?

W swojej poradni spotkałam wiele par, które zainwestowały w budowę na skale. Najczęściej byli to studenci, ludzie związani z różnymi wspólnotami. Dobrze uformowani w wierze, znający naukę Kościoła o miłości i ufający tej pięknej wizji szczęśliwego i świętego małżeństwa. Otwarci na proponowane treści, wnoszący ożywienie w grupie, ale też dociekliwi i oczekujący systematycznego wykładu i profesjonalizmu prowadzącego. W poradni podczas spotkań indywidualnych świetnie współpracują, a tematykę seksualności i płodności mają jeśli nie oczytaną, to przesłuchaną (Bogu dzięki za „Sex- poezja czy rzemiosło?” śp. ks. Piotra Pawlukiewicza!). Ale jeszcze więcej par spotkałam i nadal spotykam, które w ogóle nie zadały sobie pytania o fundament małżeństwa i wydaje się, że nie wiedzieli, że mają jakąkolwiek alternatywę w tej materii. Pary, które chcą stworzyć szczęśliwe małżeństwo, a będąc tak blisko Źródła, podczas nauk nie spodziewają się inspiracji i szczerej rozmowy, raczej pouczania, zmuszania do wielodzietności i cierpiętniczej wizji małżeńskiego seksu. Trudno szukać winnych tego stanu rzeczy. Rodziny pochodzenia narzeczonych, ich doświadczenia życiowe i większe lub mniejsze poszukiwania Prawdy przekładają się wprost na ich wybory i postawę, jaką przyjmują wobec Sakramentu, po który przecież… sami przyszli.

Reklama
Reklama

Sakrament małżeństwa nie tyle bazuje na miłości, co na wierze małżonków, dlatego tak potrzebne są elementy ożywiania tej wiary i niejako ewangelizacja

Po co kurs dla narzeczonych?

Od marca właściwie w każdej diecezji pojawiły się także kursy on line – zupełnie nowa formuła, potrzebna, choć niezastępująca kontaktu osobistego z prowadzącymi. Wiele kursów stacjonarnych zostało przez narzeczonych dokończonych w takim formacie. Jak jest cel tej szczególnej formacji przedmałżeńskiej? Potrzeba nakreślenia wartości sakramentu małżeństwa, uporządkowania tematów związanych z relacjami i rodzicielstwem, a także wskazanie obszarów do pracy własnej. Sakrament małżeństwa nie tyle bazuje na miłości, co na wierze małżonków, dlatego tak potrzebne są elementy ożywiania tej wiary i niejako ewangelizacja. Wszystko po to, by w sposób świadomy udzielić sobie nawzajem tego wyjątkowego znaku łączącego rzeczywistość widzialną z wymiarem niebiańskim.

Reklama
Reklama

Czas dobrze przeżytego narzeczeństwa i samego kursu to wyjątkowy prezent dla pary. Coraz więcej kursów zawiera w sobie elementy warsztatowe i tym samym może pogłębić relacje między przyszłymi małżonkami. Nabyta i doszlifowana umiejętność rozmów na trudne tematy będzie wielkim ułatwieniem wspólnego życia. Stawiane trudne pytania pokazują realizm zakochanych i ich potrzebę kroczenia po już wydeptanych, sprawdzonych ścieżkach.

Wiele emocji i fake-newsów wzbudziło zapowiadane od pół roku wprowadzenie nowego formularza protokołu przedmałżeńskiego. Nowy formularz jest zaproszeniem do rozmowy z troski duszpasterskiej, nie egzaminem dojrzałości.

Reklama

Nie taki protokół straszny

Wiele emocji i fake-newsów wzbudziło zapowiadane od pół roku wprowadzenie nowego formularza protokołu przedmałżeńskiego. Prawidłowo przeprowadzona rozmowa duszpastersko-kanoniczna z kandydatami do małżeństwa od dawna obejmowała takie treści jak możliwe przeszkody małżeńskie (min. zdolność fizyczna do małżeństwa, brak przymusu, znajomość nauki Kościoła w zakresie małżeństwa i wola życia zgodnie z nią). Dobrą praktyką były dotychczas indywidualne rozmowy z nupturientami przy okazji spisywania protokołu.

Pojawiły się nowe wyzwania związane z sakramentem małżeństwa, takie jak: więcej małżeństw wyznaniowych, więcej ślubów odbywających się w miejscach pielgrzymkowych, nowe sytuacje społeczne, a także przede wszystkim spora liczba stwierdzeń nieważności małżeństwa. Nowy formularz jest zaproszeniem do rozmowy z troski duszpasterskiej, nie egzaminem dojrzałości. Wspólna modlitwa i przysięga przed rozmową pokazuje też smutną rzeczywistość, że nie zawsze te rozmowy oparte na dawnym formularzu były po prostu szczere. Pytania dotyczą min. okresu znajomości pary, praktyk religijnych czy moralności chrześcijańskiej. Słowem – nic nowego dla osób żyjących faktycznie w Kościele. Kłopotliwe stają się dla osób, które być może sakrament chcą zawrzeć z „tradycji”. Nowe rubryki i związane z nimi pytania, mają rzeczywiście na celu realne dobro przyszłych małżonków – wyłowienie potencjalnych przeszkód małżeńskich czy wad aktu woli zawarcia małżeństwa, które są szczegółowo opisane w Kodeksie Prawa Kanonicznego. Mogą to być np. niezdolność do współżycia, fakt święceń kapłańskich narzeczonego, niezrozumienie istoty sakramentu małżeństwa i jego nierozerwalności, dobrowolne wykluczenie potomstwa, niezdolność psychiczna czy nałogi.

To nie meta, to start!

Tak, to naprawdę dopiero start, choć wydaje się, że kończy się jakaś drogę przebytą razem. Faktycznie, okres przygotowań do ślubu i wesela został zwieńczony, co nie oznacza, że teraz to wszystko będzie się układało samo. Sprawczość po naszej stronie jest ogromna i data ślubu to piękny start w pasmo radości, wyzwań, pisku dzieci i trosk codziennych. Byle razem do wspólnej niecukierkowej świętości!

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę