fot. Mariusz Kubik/Wikimedia

„Własnego kapłaństwa się lękam”. Poruszający wiersz o powołaniu ks. Jana Twardowskiego

Dziś 107. rocznica urodzin ks. Jana Twardowskiego. Z tej okazji przypomnijmy jeden z jego najpiękniejszych wierszy o kapłaństwie i powołaniu. "Własnego kapłaństwa się boję, własnego kapłaństwa się lękam i przed kapłaństwem w proch padam, i przed kapłaństwem klękam".

Reklama

Ks. Jan Twardowski urodził się 1 czerwca 1915 r. w Warszawie, w rodzinie o kolejarskich tradycjach. Jako poeta debiutował już w 1937 r., a jego zainteresowania literaturą zaprowadziły do na studia polonistyczne na Uniwersytecie Warszawskim, które przerwała II wojna światowa. W jej czasie został żołnierzem Armii Krajowej, a także walczył w powstaniu warszawskim, gdzie został ranny.

Tuż po wojnie wstąpił do Seminarium Duchownego w Warszawie oraz rozpoczął studia teologiczne. Polonistykę ukończył w 1947r. W 1948 r. przyjął święcenia kapłańskie i rozpoczął posługę w swojej pierwszej parafii – na wsi Żbików koło Pruszkowa. W 1959 r. został mianowany rektorem kościoła sióstr zakonnych Wizytek w Warszawie. Przez lata wykładał w Seminarium Duchownym.

Ks. Jan Twardowski był laureatem wielu nagród literackich. Zmarł 18 stycznia 2006 r. w Warszawie. Pochowano go w krypcie Panteonu Wielkich Polaków w Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie.

Reklama
Reklama

„Przed kapłaństwem klękam”

Wiersz „Własnego kapłaństwa się boję” opowiada o ostatnich chwilach młodego kleryka przed rozpoczęciem drogi jako kapłan. Mówi, jak niezwykła jest to dla niego podróż, jakie piękne jest to doświadczenie. Kapłaństwo jest zatem dla podmiotu lirycznego czymś absolutnie wyjątkowym, ale zarazem budzącym lęk, jakiś rodzaj respektu. W momencie święceń Nóg napełnia „mocą przeogromną” serce młodego kapłana i od tej pory świat się zmienia. To tajemnica, której nie sposób objąć rozumem. A jednak z całą świadomością podmiot liryczny wchodzi w tę tajemnicę, oddaje się jej i ufa, że to najlepsza decyzja, jaką w życiu podjął.

Własnego kapłaństwa się boję – ks. Jan Twardowski

Własnego kapłaństwa się boję,
własnego kapłaństwa się lękam
i przed kapłaństwem w proch padam,
i przed kapłaństwem klękam.

W lipcowy poranek mych święceń
dla innych szary zapewne –
jakaś moc przeogromna
z nagła poczęła się we mnie.

Reklama
Reklama

Jadę z innymi tramwajem –
biegnę z innymi ulicą –
nadziwić się nie mogę
swej duszy tajemnicą

eszkola.pl, zinterpretuj.pl, kw/Stacja7

Reklama
Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę