fot. Radio Svoboda/Twitter.com

Mama zmarła na jego rękach. Dziś 18-latek opiekuje się czwórką rodzeństwa

18-letni Wiaczesław Jałow mieszkał z mamą i czwórką młodszego rodzeństwa w obwodzie donieckim. 15 marca mama zmarła na jego rękach, a on został sam. Jej ostatnie słowa brzmiały: «Wszystko w porządku». Odwróciłem ją, a tam… Wierzę, że jest teraz z nami i bardzo nam pomaga”...

Reklama

Mama umarła w moich ramionach. Próbowałem ją uratować, ale nie mogłem. Widziałem, jak spadł pierwszy pocisk. Mama upadła, ja przysiadłem. Była obok mnie. Po chwili spadł drugi pocisk, ogłuszył mnie na kilka sekund. Otworzyłem oczy, a ona leżała na boku. Jej ostatnie słowa brzmiały: «Wszystko w porządku». Odwróciłem ją, a tam… Wierzę, że jest teraz z nami i bardzo nam pomaga” – powiedział 18-latek w rozmowie z Radiem Swoboda.

Często wspominam matkę. Po prostu nie rozumiem, dlaczego? Dlaczego ona, a nie ja? Moja mama też była sierotą – dodał młodzieniec. Dziś pod opieką Wiaczesława zostało czworo jego rodzeństwa – dwie siostry i dwoje braci w wieku od 8 do 16 lat. Dziś rodzina mieszka w obwodzie lwowski, gdzie uciekli przed wojskami rosyjskimi.

Nastolatek robi wszystko, aby życie jego rodzeństwa było wygodniejsze, lepsze, aby nie odczuli oni braku mamy. Sam naprawia wszystko, czego potrzebują i sam opiekuje się braćmi i siostrami. Z obwodu donieckiego rodzina uciekła właściwie bez niczego – mieli jedynie dokumenty i ubrania, które tego dnia mieli na sobie. Wiaczesław obiecał sobie, że gdy rosyjska inwazja się skończy, wróci do rodzinnego miasta i zorganizuje godny pochówek swojej mamie. W przyszłości marzy, aby zostać lekarzem.

Aleteia.pl, kw/Stacja7

Reklama
Reklama

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę