Nasze projekty
Reklama
fot. Tele Tydzień/youtube.com

Filip Gurłacz o swojej przemianie: „To wiara pomogła mi zburzyć ten mur”

Filip Gurłacz ma na swoim koncie nie tylko sukcesy zawodowe, ale i trudną walkę z samym sobą. Aktor przeszedł głęboką przemianę duchową i jak przyznaje, dziś nie może funkcjonować bez wiary.

Filip Gurłacz to polski aktor znany z filmów „Miasto 44”, „Powidoki”, a także serialów „M jak Miłość”, „Wataha” czy „Pierwsza Miłość”. W plebiscycie „Telekamery” został wybrany najlepszym aktorem 2024 roku. Prywatnie jest mężem aktorki Małgorzaty Patryn-Gurłacz, z którą wychowuje dwóch synów, Michała i Józefa.

Aktor jeszcze kilka lat temu prowadził życie pełne używek, imprez i nieuczciwości w relacjach. Wszystko to jednak zmieniło się jesienią 2020 roku. Przeżyłem mocny upadek moralny w swoim życiu, nikt tego nie widział, bo w serialach i filmach jestem umalowany, ucharakteryzowany – mówił jakiś czas temu w rozmowie na kanale „Moc w słabości”. 

PRZECZYTAJ>>> Filip Gurłacz do żony: kocham Cię jak szalony i chcę się z Tobą zestarzeć

Reklama

Filip Gurłacz przyznaje: „Jestem po nawróceniu”

Po osiągnięciu dna, nastąpił moment ogromnej przemiany duchowej. Postanowił zerwać z destrukcyjnymi nawykami, które sam w sobie pielęgnował.

W ostatniej rozmowie z portalem „Viva” przyznał, że pomogło mu w tym zbliżenie się do Boga. Jestem po nawróceniu. Po prostu przeżyłem taki silny upadek moralny. Doszedłem do ściany w mojej głowie i w moim życiu. I to wiara pomogła mi zburzyć ten mur, który mnie blokował w dalszym funkcjonowaniu – powiedział.

ZOBACZ>>> Uznawała wierzących za „bandę wariatów”, na adoracji doświadczyła przemiany. „Jakby mi ktoś podpalił serce”

Reklama

Aktor nie boi się oceny innych

Filip Gurłacz w tym samym wywiadzie został również zapytany o to, czy nie ma obaw przed publicznym mówieniem o problemach z jakimi się zmagał czy o swoim nawróceniu. Aktor przyznał, że podchodzi do tego z dużym spokojem.

Jak dodaje, dziś nie wstydzi się swojej wiary, bo to dzięki niej był w stanie się podnieść. Ja bez niej nie potrafię na chwilę obecną funkcjonować. No i wiele jej zawdzięczam. Wydaje mi się, że bardziej wstyd mi mówić o rzeczach, które sprawiały, że umierałem, niż o rzeczach, które sprawiły, że żyję. Jestem dumny, że się podniosłem – mówił w wywiadzie dla „Vivy”.

Jak sam przyznał w rozmowie z portalem „Viva” stara się dostrzegać w ludziach dobro i „nie widzi w nich małostkowości”, która mogłaby sprawić, że ktoś zamknie przed nim drzwi tylko dlatego, że wierzy.

Reklama

Nie mam takiego lęku – mówi wprost. Jednocześnie podkreśla, że sam nigdy nie oceniłby nikogo negatywnie wyłącznie przez pryzmat tego, że nie wierzy.

viva.pl, wikipedia.org, Moc w słabości/YouTube, pa/Stacja7

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
WIARA I MODLITWA
Zatrudnij nas