Nasze projekty
Reklama
Fot. Zwiastun "Człowiek w żelaznej masce" kadr

Aleksander Dumas genialny mistrz powieści przygodowej. Z nutą Bożej sprawiedliwości w tle

Dumas fascynuje, bo potrafi prowadzić czytelnika przez mrok, nie odbierając mu światła.

Aleksander Dumas kojarzy się przede wszystkim z przygodą: pojedynkami, spiskami, ucieczkami, tajemnicami i wielką literacką energią. Ale pod płaszczem awanturniczej fabuły kryją się pytania bardzo poważne: o Boga, Opatrzność, winę, przebaczenie i granicę, za którą człowiek zaczyna udawać sędziego w miejscu Boga.

Moralny dramat człowieka u Dumasa

„Trzej muszkieterowie” i „Hrabia Monte Christo” to książki, które wielu czytelników poznaje jako powieści przygodowe. Są w nich pojedynki, listy, sekrety, zdrady, ucieczki, więzienia, skarby, wielkie namiętności i bohaterowie więksi niż życie.

Ale Dumas nie był tylko mistrzem fabuły. Był także pisarzem, który doskonale wyczuwał moralny dramat człowieka. Jego bohaterowie nie żyją w świecie neutralnym duchowo. Nad ich decyzjami stale unosi się pytanie: czy istnieje sprawiedliwość większa od ludzkiej? Czy Bóg naprawdę widzi krzywdę? Czy człowiek ma prawo sam wymierzyć karę? I czy zemsta może ocalić serce? Szczególnie to widać w „Hrabi Monte Christo” — jednej z najsłynniejszych powieści o zemście, ale także jednej z najbardziej przejmujących opowieści o pokusie wejścia w rolę Opatrzności.

Reklama

Burzliwe życie Aleksandra Dumasa

Życie Aleksandra Dumasa było burzliwe, nieuporządkowane, pełne sukcesów, długów, miłości, skandali i niezwykłej pracowitości.

Jednak w jego wspomnieniach można znaleźć zdania, które pokazują bardzo osobiste rozumienie wiary. Dumas pisał, że nie zawsze miał wiarę w religijne praktyki, ale wspominał własną Komunię świętą jako moment głębokiego poruszenia. W spuściźnie Aleksandra Dumasa pojawiają się także refleksje na temat modlitwy, na przykład w Hrabia Monte Christo bohaterowie modlą się w momentach skrajnego rozpaczy. To bardzo „dumasowskie”: wiara nie jako chłodna teoria, ale jako wybuch serca, pewnego rodzaju Akt Strzelisty. Jako coś, co wraca w chwilach radości i nieszczęścia. Jako język duszy, który człowiek czasem gubi, ale którego naprawdę potrzebuje.

ZOBACZ TAKŻE >>> „Mistrz i Małgorzata”. Powieść, którą trudno zrozumieć

Reklama

„Hrabia Monte Christo”: człowiek, który chciał być Opatrznością

Edmond Dantès zostaje zdradzony, niesłusznie uwięziony i wyrwany z życia, które dopiero miało się zacząć. Traci wolność, miłość, ojca, przyszłość i własne imię. Kiedy po latach wydostaje się z więzienia i zdobywa ogromny skarb, wraca do świata już jako ktoś inny: Hrabia Monte Christo.

Na pierwszym poziomie to historia genialnie zaplanowanej zemsty. Ale głębiej jest to opowieść o duchowym niebezpieczeństwie człowieka skrzywdzonego. Dantès nie chce już tylko sprawiedliwości. Zaczyna wierzyć, że może być narzędziem Boga. W pewnym momencie mówi, że zajął miejsce Opatrzności, aby wynagradzać dobro, i przywołuje „mściwego Boga”, który ma ustąpić mu miejsca w karaniu winnych. To jedno z najważniejszych zdań powieści. Pokazuje moment, w którym sprawiedliwość zaczyna niebezpiecznie zbliżać się do pychy.

Dumas nie upraszcza tego dramatu. Nie mówi czytelnikowi: Dantès jest potworem. Przeciwnie — pozwala nam rozumieć jego ból. Pokazuje potworność krzywdy, jaką mu wyrządzono. Ale jednocześnie prowadzi bohatera do granicy, przy której musi zadać sobie pytanie: czy człowiek naprawdę może bezkarnie zająć miejsce Boga?

Reklama

Bóg, który widzi więcej niż człowiek

W „Hrabi Monte Christo” Bóg i Opatrzność pojawiają się nieustannie. Bohaterowie mówią o sądzie Bożym, przebaczeniu, karze, winie, pokucie i sensie cierpienia. Szczególnie mocna jest scena z Caderousse’em, w której Monte Christo występuje jako abbé Busoni. To scena niemal kaznodziejska. Umierający człowiek zaprzecza istnieniu Boga, a Monte Christo mówi mu, że Bóg dał mu jeszcze chwilę na skruchę. Nie po to, by go upokorzyć, ale by pokazać, że nawet w ostatnim momencie człowiek nie jest poza zasięgiem miłosierdzia.

ZOBACZ >>> Książki, z którymi wypoczniesz najlepiej [REKOMENDACJA DLA KOBIET]

Dumas potrafi być w takich fragmentach dramatyczny, ale nie tani. W jego świecie Bóg nie jest ozdobą fabuły. Jest punktem odniesienia dla ostatecznych pytań: czy zło zostanie nazwane? Czy wina zostanie osądzona? Czy skrucha ma sens? Czy człowiek może jeszcze wrócić?

Abbe Faria: kapłan, który ocala duszę więźnia

Ważną postacią duchową „Hrabiego Monte Christo” jest abbé Faria, współwięzień Dantèsa. To on daje mu wiedzę, plan ucieczki i tajemnicę skarbu. Ale jego rola jest głębsza. Faria jest dla Dantèsa kimś w rodzaju duchowego ojca. W ciemności więzienia pojawia się człowiek, który nie tylko tłumaczy świat, ale przywraca nadzieję. Dzięki niemu Dantès przestaje być samotnym skazańcem. Otrzymuje relację, sens i narzędzia do przetrwania. Pokazuje, że nawet w miejscu, które wydaje się grobem, może pojawić się ktoś, kto stanie się posłańcem Boga.

Paradoks polega na tym, że dar otrzymany od Farii Dantès wykorzysta później również do zemsty. To kolejna wielka intuicja Dumasa: łaska, talent, wiedza i bogactwo mogą zostać użyte dobrze albo źle. Wszystko zależy od serca człowieka.

Najtrudniejsza lekcja: „czekaj i miej nadzieję”

Finał „Hrabiego Monte Christo” należy do najbardziej znanych zakończeń w literaturze. Po całej historii intryg, kar, ujawnionych win i ocalonych niewinnych zostaje zdanie: „czekaj i miej nadzieję”. W pełnym brzmieniu myśl ta odsyła do Boga, który pewnego dnia odsłoni człowiekowi przyszłość. Dumas prowadzi więc czytelnika od zemsty ku nadziei. Od ludzkiej próby wymierzenia sprawiedliwości ku uznaniu, że człowiek nie widzi wszystkiego.

To nie znaczy, że zło należy przemilczeć. W powieści zło zostaje ujawnione, a winni ponoszą konsekwencje. Ale Dumas pokazuje, że sama zemsta nie wystarczy, by uleczyć człowieka. Można ukarać winnych i nadal mieć serce zamknięte w więzieniu.

„Trzej muszkieterowie”: wiara, honor i religia uwikłana w politykę

Powieść dzieje się w świecie, w którym religia, polityka i władza są ze sobą mocno splecione. Kardynał Richelieu jest nie tylko duchownym, ale także potężnym graczem politycznym. Aramis nosi w sobie napięcie między powołaniem religijnym a życiem żołnierza. Milady potrafi używać religijnego języka jako narzędzia manipulacji. Dumas widzi więc religię w całej jej dwuznaczności historycznej: jako przestrzeń prawdziwej modlitwy, ale także jako język, którym można zasłonić politykę, przemoc albo intrygę.

ZOBACZ TAKŻE >>> „Konklawe”. Książka, która zdradza tajemnice wyborów papieskich!

Jest w „Trzech muszkieterach” ironiczny fragment o człowieku, który w czasach walk katolików z hugenotami wybierał sobie wyznanie zależnie od tego, kogo spotykał na drodze i komu chciał zabrać pieniądze. To gorzka satyra na religię używaną jako pretekst do własnych korzyści. Cała jednak powieść niesie w sobie ton braterstwa. Słynne „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego” przypomina o solidarności, wierności i gotowości oddania siebie za przyjaciela.

Aramis, czyli sutanna za mundurem

Najciekawszą postacią religijną wśród muszkieterów jest Aramis. Jest człowiekiem rozdwojonym między światem Kościoła a światem dworu, między sutanną a szpadą, między ambicją duchowną a pragnieniami bardzo ziemskimi. Dumas nie czyni z niego świętego. Aramis bywa próżny, uwikłany, niejednoznaczny. Ale właśnie dlatego jest postacią ciekawą. Pokazuje, że religijność może mieszać się z ambicją, słabością, grą społeczną i pragnieniem uznania. To obraz człowieka, który ma w sobie pragnienie Boga, ale nie jest wolny od własnych teatralnych masek.

W tym sensie Dumas jest bardzo przenikliwy. Nie idealizuje ludzi Kościoła. Ale też nie sprowadza religii do hipokryzji. Pokazuje napięcie, które zna wielu ludzi: między tym, do czego człowiek jest powołany, a tym, jak bardzo nie potrafi się z tym zmierzyć.

Pisarz, który wiedział, że człowiek potrzebuje nadziei

Dumas fascynuje, bo potrafi prowadzić czytelnika przez mrok, nie odbierając mu światła. W „Hrabi Monte Christo” jest niesprawiedliwość, zdrada, więzienie, śmierć i zemsta. Ale ostatnie słowo nie należy do rozpaczy. Należy do nadziei. Może dlatego ta powieść wciąż wraca. Nie tylko jako klasyk literatury, ale w kolejnych ekranizacjach.

To bardzo aktualna lekcja. W świecie, w którym łatwo samemu wymierzać wyroki, potępiać, unieważniać i mścić się publicznie, Dumas przypomina: człowiek nie widzi całej historii. Nie zna wszystkich ran. Nie rozumie całej przyszłości. Może walczyć o prawdę i sprawiedliwość. Ale nie może ukraść Bogu Jego miejsca.

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
WIARA I MODLITWA
Zatrudnij nas