Nasze projekty
Dorota Paciorek

Wulgaryzmy w Biblii

Zawsze kiedy pojawia się hasło „wolność” myślę o filmie Braveheart, w którym Mel Gibson na torturach krzyczy ostatkiem sił to swoje: „FREEEEEDOM”.

Reklama

https://www.youtube.com/watch?v=xwTxzZSqlkc

Co ciekawe, kiedy mowa o wolności słowa, w mojej głowie znów pojawia się kadr z Braveheartu.

 

Reklama
Reklama

Tym razem scena, w której główni bohaterowie ściągają kilty, by pokazać zaskoczonym Angolom gołe d…  – pośladki.

 

Nie znoszę eufemizmów.

Reklama
Reklama

W życiu codziennym jestem w stanie jeszcze zrozumieć: małe dzieci i te sprawy. Ale w Biblii?

 

Przecież naprawdę małe dzieci nie czytają jeszcze Pisma Świętego, a jeżeli już zaczynają sięgać po takową lekturę, zazwyczaj w swoim życiu zdążyli już usłyszeć i nawet osłuchać się z dużo większym zakresem wulgaryzmów niż te, które zostały ocenzurowane przez tłumaczy Biblii Tysiąclecia.

Reklama

 

Gdyby Jezus nie chciał na przekór faryzeuszom pojechać czasami po bandzie, z pewnością nie wyzywałby ich od grobów pobielanych, nie straszył potępieniem w piekle i nie rozwalał dochodowych stoisk z dewocjonaliami.

 

A na pewno unikałby dwuznacznych sytuacji i co za tym następuje: nie uzdrawiał – dotykając nieczystych, nie wypędzał złych duchów – mimo szabatu, i nie zasiadał do stołu – z grzesznikami (nota bene, jeżeli nie z grzesznikami, to z kim mógłby jadać Jezus? Chyba tylko z Mamą…)

 

Wulgaryzmy w Biblii

Ewangelia pełna jest szokujących zwrotów akcji i trików, które dziś w skomercjalizowanym przez reklamy świecie, moglibyśmy nazwać całkiem dobrym marketingiem, o ile świadomie zawężylibyśmy nasz target wyłącznie do wybranych jednostek.

 

Nie ilość, a jakość. Wówczas możemy rzeczywiście radykalnie opowiadać się po stronie Prawdy, bez obaw, że narazimy się wojującym antyklerykałom, albo – po drugiej stronie areny – wzbudzimy niesmak tych ochrzczonych, którzy swoją przynależność religijną chcieliby zachować dla siebie, najlepiej ukryć ten skarb pod ziemią, ewentualnie dla poczucia przyzwoitości, ograniczyć do tradycyjnych wizyt w świątyni, byle tylko się nie wychylać.

 

Ale czy można głosić Ewangelię …nie narażając się? Bezpiecznie? Z ukrycia? Wciąż twierdząc, że nie mamy grzechu i że my sami jako pierwsi nie potrzebujemy nawrócenia?

 

Bo jeżeli nasze życie nie wyraża śmierci i zmartwychwstania Chrystusa, a radość z przynależności do Mistrza nie rozsadza światopoglądu tak, że ciężko „nie głosić tego cośmy widzieli i czego dotykały nasze ręce”, próżna jest nasza wiara.

 

Wulgaryzmy w Biblii

Mocniej: święty Jan będzie krzyczał w Apokalipsie, że skoro ani zimni, ani gorący nie jesteśmy, tylko letni, średni, nieokreśleni, nijacy, to Pan zamierza – tu tłumacz używa w Tysiąclatce metafory – „wyrzucić nas ze Swoich ust”.

 

W oryginale słyszymy jednak słówko: „ἐμέω” – wypluć, wyrzygać (Ap 3,16). Bóg wymiotuje tymi, których nie rozpala żar Jego ofiary, którzy są obojętni na Jego nieustanne uwodzenie.

 

Wulgaryzmy w Biblii

Jeżeli do wolności wyswobodził nas Chrystus – Słowo wiekuiste Ojca, więc tym bardziej – do wolności Słowa, abyśmy mogli świadczyć, uznając wszelkie przeciwne ewangelizacji cenzury i autocenzury, stopnie kariery i bogactwa, substytuty wolności i wewnętrzne zniewolenia – za zwykłe śmieci.

 

Robiąc sobie taki duchowy bilans zysków i strat, Święty Paweł określa wręcz wszystko, co odłącza go od Chrystusa, dosadnym: „σκύβαλα” – łajno, odchody, ale najczęściej w tłumaczeniu jako gówno (Flp 3,8).

Fakt, ten grecki wulgaryzm pojawia się w Biblii tylko raz, ale jakoś ciężko wyobrazić sobie, że prześladowany za wiarę apostoł, który ma gdzieś poprawność polityczną, który w każdej chwili może zostać skazany na biczowanie, wygnanie czy śmierć, być może u schyłku napiętnowanego cierpieniem życia, pisze z perspektywy więziennych lochów: „kupa”. I to do raczej dość męskiego grona słuchaczy, jaki w większości stanowił kościół w Filippi, kolonii żołnierzy i weteranów wojennych.

 

Nie żebym jakoś specjalnie stawała w obronie wojskowego żargonu, ale jak mawiał ksiądz Tishner, w życiu są tylko trzy prawdy: świento prawda, tys prawda i gówno prawda.

 

Wolność chrześcijanina wyraża się nawróceniem. Nie poprawną polszczyzną.

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite