Nasze projekty

Pytamy o COOLturę

Zapytaliśmy ludzi z różnych środowisk i w różnym wieku, czym dla nich jest dziś popkultura oraz czy Netflix jest jej elementem. Czego szukają i czy to wszystko zmienia ich życie na lepsze. Przedstawiamy analizę tej sondy.

Reklama

Dziś chyba już każdy dokładnie wie, czym jest YouTube, Netflix, Spotify, Instagram, czy inne słowa klucze określające miejsca, gdzie przebywamy, by zaczerpnąć trochę rozrywki po ciężkim dniu, lub też zafundować sobie ucztę dla ducha i rozdygotanej biegiem życia głowy. Czy zatem możemy mówić, że nasz kontakt z popkulturą zaczyna się i kończy właśnie tam? Czy istnieje możliwość, by przeżywanie wydarzeń pop-kulturalnych po drugiej stronie ekranu, dawało takie same emocje, jak obecność na koncercie, festiwalu, czy w kinie?

Czym jest popkultura?

Reklama
Reklama

Ile definicji popkultury, tyle odpowiedzi. „Ma podobać się, na ile jest to możliwe – wszystkim.” Tak krótko definiowana i rozumiana przez młodych popkultura, okazuje się mieć według ankietowanych zatarte już granice. „Chcemy tego czy nie, granice między kulturą wysoką i niską, masową i elitarną się zacierają. Elektronika zabija elitaryzmy i uprzywilejowania. Wszystko w kulturze może być dzisiaj masowe i w jakimś sensie pop, bo w praktyce każdy ma taki sam dostęp do narzędzi tworzenia i nośników. Klasyfikacja jest mi kompletnie niepotrzebna, żeby poczuć jakieś emocje, gdy słucham arii „La donna e mobile” z opery Rogiletto Verdiego w reklamie nowego katalogu sklepów Ikea.” – mówi nasz ankietowany na co dzień zajmujący się nowymi technologiami.

Kultura a Netflix

Reklama
Reklama

Co do tego, że Netflix jest elementem kultury nikt nie ma wątpliwości. “Już teraz jest jednym z potężniejszych elementów rynku filmowego. Netflix jest platformą dla wszystkich. Znajdziemy na niej filmy animowane dla dzieci, nierzadko edukacyjne, filmy popowe, ale ambitniejszy klient też znajdzie na Netflixie coś dla siebie. Przykładem może być “Roma” – kandydat do skradnięcia show na tegorocznej gali oskarowej” pisze licealista, a inni rozwijają: “Jeżeli przyjmiemy, że biblioteki i wydawcy to instytucje świata kultury, to Netflix zasługuje na to miano podwójnie. Nie tylko gromadzi i udostępnia treści, ale także je produkuje.”

Czego szukasz na Netflixie?

Reklama

Zasięg wyszukiwanych treści na Netflixie jest tak samo szeroki, jak ich wybór. Gromadzi on zarówno fanów klasyki filmowej, jak i wytrwałych “netfliksowców”. “Po ciężkim dniu nie zabiorę się za wysiłek intelektualny, jakim byłby film niełatwy do zrozumienia, wymagający maksymalnej koncentracji czy po prostu zbyt poważny. Czasem zerkam na Netflix, by po prostu się rozerwać. Tu z pomocą przychodzą liczne komedie czy sitcomy.” – wskazuje licealista. “Szukam tam filmów, ale na pewno nie produkcji Netflixa. Przynajmniej na razie, ale mam nadzieję, że jakość oryginalnych filmów się poprawi.” – mówi jeden ze studentów. “Jedynym serialem, który obejrzałem na Netflixie to „Maniac”. Cieszę się, że dzięki temu serwisowi mogę oglądać klasykę kina, jak filmy Hitchcock’a czy Kubrick’a.” – przyznaje Krzysztof.

W sondzie pytania zadają także ankietowani: a jeśli to Netflix szuka nas…? “Poza dostępem do newsów, Netflix i kilka podobnych do niego serwisów zapewniają mi to, co kiedyś dawała mi telewizja. Strategia Netflixa jest taka, że ciekawa treść powinna znajdować mnie. Jestem trochę zarozumiały, więc utrzymuję, że mam nad tym pełną kontrolę i, że niby ja sam decyduję o filmach i serialach, które zamierzam skonsumować. Fakt, że coś zostało także wyprodukowane przez Netflix to dodatkowy punkt zachęty.” – zauważa Andrzej.

(Dobra) rozrywka?

Ankietowani podkreślają, że filmy i seriale, niewątpliwie wpływają na odbiorców: “Seriale mają moc sprawczą i popularność imion Dżesika i Brajan w Polsce nie wzięła się z lektury Sienkiewicza”. Uczestnicy sondy, prawie w 100% wyrażają swoją świadomość komercyjnego wyrazu proponowanych tytułów: “Seriale mogą nierzadko propagować wspaniałe wartości jak przyjaźń, tolerancja czy miłość, ale jeżeli jestem świadom, że jestem niejako ofiarą całego przemysłu, to taki przekaz na pewno do mnie nie trafi” – zauważa Jacek, a Paweł podkreśla, że treści zarówno mogą propagować wartościowe postawy, jak i te, które mogą mieć na odbiorców zły wpływ. “Chodzi o to, na ile ja potrafię z oferowanych treści wyciągnąć dobro, a na ile pozwolę pozostawić w sobie uczucie niechęci prowadzące do kategoryzacji grup społecznych reprezentowanych przez bohaterów seriali czy filmów” – puentuje ankietowana.


Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite