fot. Chopin Institute/youtube.com (print screen)
Igrzyska emocji, czyli Chopin w narodowym wydaniu
Co pięć lat, przez kilka jesiennych tygodni Warszawa staje się sercem muzycznego świata, a my wszyscy nagle zostajemy ekspertami od muzyki klasycznej. A to wszystko za sprawą Chopina!
Chopin to róże i tulipany, a nawet ziemniaki i wódka. Nazwiskiem najbardziej rozpoznawalnego polskiego kompozytora, który do dziś fascynuje cały świat, nazwano już wiele. Warto jeszcze samego Chopina nazwać Chopinem. I właśnie w poszukiwaniu tej wyjątkowej cząstki, co pięć lat (tegoroczna edycja wyjątkowo odbywa się po czterech latach od przesuniętej z powodu pandemii poprzedniej odsłony) odbywa się Międzynarodowy Konkurs Chopinowski.
PRZECZYTAJ>>> Do spowiedzi przekonał go przyjaciel. Ostatnie chwile Fryderyka Chopina
Chopin znów na scenie
Olimpiada zakończona, więc igrzyska czas zacząć. XIX edycja najstarszego pianistycznego konkursu rozpoczęła się od inauguracji, która jak w soczewce pokazała różnorodność wykonawców charakterystyczną dla czekającego nas wydarzenia.
Teraz czas na tę najbardziej wyczekiwaną dawkę polskiej muzyki w wykonaniu Europejczyków, Azjatów, czy Amerykanów. Przesłuchania 84 pianistów wyłonionych w eliminacjach potrwają do 7 października. Wtedy poznamy ok. 40 uczestników II etapu konkursowych przesłuchań. Blisko połowa z nich zostanie zakwalifikowana do kolejnej części muzycznego starcia, by na końcu wyłoniono ok. 10 finalistów.
Znów będziemy mieli swoich faworytów i wyróżniające się postacie, których odrzucenie przez jury będzie dla nas zawodem. Będą zachwyty i uniesienia, ale i niesmak oraz oburzenie. Bo to w gruncie rzeczy wszystko ostatecznie kwestia smaku – naszego jako odbiorów gustu i poczucia estetyki.
Przeczytaj również
Muzyka zamiast sportu – emocje silniejsze niż rywalizacja
Konkursy muzyczne trudno przyrównać do rozgrywek sportowych (chociaż psychologowie sportu znaleźli tu dla siebie niszę), a mimo to przyciągają tak samo wiele naszej uwagi.
Najbardziej zaskakujące jest to, ilu konkurs gromadzi w Polsce melomanów, którzy na co dzień zajmują się czymś kompletnie odległym. Każdy stara się wpleść w tym czasie Chopina w swoje codzienne życie, czasami rezygnując na jego rzecz ze snu (jak np. pisząca te słowa). Najbardziej zaskoczyła mnie kiedyś szczera kibicowska pasja konkursowa, o której długo słuchałam w gabinecie dentystycznym. Ze zrozumiałych względów nie mogłam podjąć polemiki – siedząc na fotelu nie dyskutuję się z człowiekiem, który dzierży wiertło.
Paradoksalnie to muzyka łączy nas bardziej niż piłka nożna. Kogo nie kusiło, by krzyknąć: jak Ty grasz tego Chopina?! Wspólne kibicowanie niestety burzone jest nieco przez dwie dziedziny, które choćbyśmy nie chcieli zawsze się pojawiają. Jedna to polityka, która przewija się nam na wielu poziomach. Szczególne kontrowersje budzi udział Rosjan (wśród uczestników jest w tej edycji dwóch), którzy występują niejako pod „neutralną flagą”, ale musieli jednoznacznie potępić rosyjską agresję.
Druga dziedzina, która może burzyć odbiór doznań muzycznych to media społecznościowe. Z jednej strony są one narzędziem bezpośredniej komunikacji uczestników ze słuchaczami. Z filmików, relacji i wpisów możemy się dowiedzieć dużo więcej o nich samych. Z drugiej strony odciągają naszą uwagę od tego, co prezentują tu i teraz.
ZOBACZ>>> Startuje Konkurs Chopinowski 2025. Gdzie oglądać?
Czy Polacy znów podbiją Konkurs Chopinowski?
A konkurs jest właśnie tym. Tą ulotną krotochwilą, która może wywrzeć na nas niezapomniane wrażenie, które będziemy trzymali wśród swoich wspomnień. Takim było moje spotkanie z wykonaniami Rafała Blechacza, późniejszego laureata pierwszej nagrody. W 2005 zwycięstwo Polaka było pierwszym od czasów sukcesu Krystiana Zimermana. 20 lat temu drugiej nagrody nie przyznano, co było wielce znaczące i w zupełności zrozumiałe. Nikt nie miał wątpliwości, że wrażliwość studenta z Bydgoszczy, jest jedyna w swoim rodzaju. To, co niosła jego interpretacja Chopina, było tym upragnionym przez wszystkich pierwiastkiem, którego złóż znów mogliśmy poszukiwać w Polsce. Powodował zachwyt i oniemienie, pełne skupienie słuchacza i przenosił do świata, w którym były ważne uniwersalne wartości niematerialne. Niestety w kolejnej edycji czekało na nas brutalne przeniesienie do rzeczywistości, w której muzyka jest tylko przyjemnym dodatkiem.
Życzymy sobie, obyśmy nie musieli tak długo czekać na kolejnych Polaków na konkursowym podium. W tym roku ma na to nadal szansę 13 naszych reprezentantów.










