кредиты онлайн в Казахстане кредит на карту онлайн кредит наличными

Pierścień, upadek i zwycięstwo? O czym pisał Tolkien

Co by było, gdyby historia zbawienia dokonała się w tolkienowskim Śródziemiu?

Wojciech Teister
Wojciech
Teister
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!


Trzy Pierścienie dla królów elfów pod otwartym niebem, Siedem dla władców krasnali w ich kamiennych pałacach, Dziewięć dla śmiertelników, ludzi śmierci podległych, Jeden dla Władcy Ciemności na czarnym tronie W Krainie Mordor, gdzie zaległy cienie, Jeden, by wszystkimi rządzić, Jeden, by wszystkie odnaleźć, Jeden, by wszystkie zgromadzić i w ciemności związać W Krainie Mordor, gdzie zaległy cienie. /tł. Maria Skibniewska/


Ten krótki wiersz, który otwiera „Władcę Pierścieni” doskonale znają miłośnicy twórczości J. R. R. Tolkiena. Czy to jednak nie dziwne, że głównym bohaterem tego wstępu nie są elfowie, hobbity, ludzie czy czarodzieje? Zamiast nich, wybitny pisarz rozpoczyna dzieło swojego życia od kilku wersów na temat niepozornego pierścionka, który na pierwszy rzut oka niczym nie różni się od prostej obrączki ślubnej. A jednak, to wokół losów tego kawałka złota toczy się jedna z najbardziej pasjonujących i poruszających opowieści, jakie kiedykolwiek poznał świat.

Czym jest w rzeczywistości Jedyny Pierścień? Jaka jest jego rola i wpływ na losy tych, którzy go noszą, ale też na dzieje świata? I jeszcze pytanie najważniejsze: czy to jedynie magiczny artefakt wymyślony przez genialnego pisarza, czy raczej metafora czegoś, z czym mamy okazje spotykać się w naszej codzienności?

Kilka faktów

Na początek kilka faktów. Jedyny Pierścień został wykuty przez Saurona – potężną istotę duchową, o naturze zbliżonej do natury anioła. Należał on do tej grupy duchów, które zbuntowały się i wypowiedziały posłuszeństwo swemu stwórcy – Illuvatarowi. Zamiast wcielać w życie boski plan harmonii, wolał realizować ukrywaną przed światem, a palącą się w jego sercu żądzę władzy. W tym celu Sauron oszukał ludzi i elfów: przekazał im wiedzę pozwalającą stworzyć pierścienie władzy. Jednak w tajemnicy sam stworzył pierścień, w którym zawarł całą swoją nikczemność, splatając ze złotym artefaktem swoje siły duchowe. Pierścień Jedyny miał mu pozwolić przejąć kontrolę nad pozostałymi pierścieniami. Gdy ludzie i elfy odkryli jego zamiary rozpoczęła się wielka wojna. Sauron został pokonany w bitwie, jednak Pierścienia nie zniszczono. Diabelski przedmiot przetrwał, a wraz z nim przetrwał duch jego twórcy. Trafił w ręce Isildura, dziedzica królestwa Gondoru. Ten jednak został zabity w zasadzce, a Pierścień przepadł bez wieści. Po blisko trzech tysiącach lat trafił przez ręce Golluma i Bilba Bagginsa do hobbita imieniem Frodo.

Wtedy jednak duch Saurona zaczął odzyskiwać siły, odbudował swoją fortecę i potężne armie. Wszystko to dzięki Pierścieniowi. Jedynym rozwiązaniem i szansą na ostateczne pokonanie Czarnego Władcy stało się zniszczenie Pierścienia w arcytrudnej misji. Frodo przyjął beznadziejne zadanie. Wyprawa, której celem jest zniszczenie Pierścienia Władzy jest fabułą „Władcy Pierścieni”. I w tym momencie możemy już zastanowić się nad uniwersalnym znaczeniem śmiertelnie niebezpiecznej błyskotki.

Pierścień, upadek i zwycięstwo? O czym pisał Tolkien

Co autor miał na myśli?

Ważna uwaga: Tolkien nie cierpiał alegorii. Wielokrotnie zaznaczał, że nie powinno się stosować prostych schematów do tłumaczenia „co autor miał na myśli” pisząc „Władcę” czy „Hobbita”. A jednak nie wykluczał doszukiwania się uniwersalnych znaczeń w opowieści. W Liście nr 131 pisał tak:

Nie lubię alegorii – świadomej i zamierzonej alegorii – a jednak każda próba wyjaśnienia sensu mitu czy baśni musi posługiwać się językiem alegorycznym. (I, oczywiście, im więcej opowieść ma "życia", tym bardziej będzie podatna na alegoryczne interpretacje; podczas gdy im lepiej będzie zrobiona zamierzona alegoria, tym bardziej będzie do przyjęcia jako zwykła opowieść).

Opowieść o hobbitach, Gandalfie, elfach i Gondorze, o walce dobra ze złem w Śródziemiu dosłownie tętni życiem. Bardzo wiele motywów z „Władcy Pierścieniu” czytelnik zauważa w swoich codziennych zmaganiach. I choć człowiek XXI wieku zamiast  płaszcza z Lothlorien nosi goretexową kurtkę, a przewiązany u pasa miecz zastępuje nowoczesny smartfon, to rozterki w gruncie rzeczy przeżywamy podobne. Spróbujmy więc wyjaśnić mit stworzony przez oksfordzkiego profesora.

Proste serce hobbita

Jaka jest natura dobra i zła? Jak wiele jesteśmy w stanie poświęcić dla ocalenia tego, co kochamy? – to pytania, które równie mocno wybrzmiewają w Edoras i Minas Tirith, co w Warszawie, Krakowie, Tychach czy Koziej Wólce.

Jak to jest z Pierścieniem? Co tak naprawdę oznacza? I gdzie szukać go w naszej rzeczywistości? Interpretacji jest kilka. Najpopularniejsza z nich mówi, że Pierścień to metafora grzechu. Z jednej strony atrakcyjny i budzący pożądanie. Na pierwszy rzut oka zachwyca pięknem. Co więcej, daje temu, który go nosi, niewidzialność, wyostrza w pewien sposób zmysły i podtrzymuje jego funkcje życiowe tak, że jego posiadacz pozornie się nie starzeje. Z drugiej strony jednak ma podstępne działanie: wyniszcza bohatera od środka, uzależnia go od siebie, a co najistotniejsze wkłada w szpony ciemnych mocy.

Z czasem demony Śródziemna przejmują stopniowo kontrolę nad każdym, kto nosi Pierścień. W tym sensie hobbici są wyjątkowi. Wykazują nadzwyczajną odporność na działanie artefaktu. Nie oznacza to, że śmiertelnie niebezpieczna błyskotka nie ma na nich wpływu, ale działanie Pierścienia na Bilba czy Froda zdaje się być powolniejsze niż byłoby w przypadku ludzi lub elfów. A wszystko dlatego, że proste serce hobbita w żaden sposób nie pragnie władzy, ale jest skierowane ku temu, co dobre i piękne – prostemu wiejskiemu życiu.

I chociaż w takim wyjaśnieniu natury Pierścienia mamy do czynienia z wieloma cennymi spostrzeżeniami, to jednak warto wprowadzić pewne rozróżnienie. Niuans, który pozwoli bardziej oddać chrześcijańską koncepcję grzechu, zawartą w Tolkienowskim arcydziele.

Pierścień, upadek i zwycięstwo? O czym pisał Tolkien

Pierścień to nie grzech

Pierścień nie może być grzechem z prostego powodu – grzech jest aktem woli człowieka, konkretnym działaniem, w którym stworzenie oddala się od swego Stwórcy. Tymczasem Pierścień Władzy to materia, kawałek metalu, który choć jest wypełniony demoniczną mocą, która ma wielki wpływ na bohaterów, to jednak jest w stosunku do nich elementem zewnętrznym.

Czym więc – z perspektywy chrześcijańskiej – jest Pierścień? Nie grzechem, ale raczej pokusą. Dlaczego? Sama pokusa nie jest jeszcze grzechem. Katolik poddawany pokusie ciągle jest w stanie Łaski uświęcającej, tak długo, jak długo nie ulega pragnieniu grzechu. Pokusa jest pewną okolicznością, która wystawia na próbę naszą wierność Bogu, ma na celu złamanie naszej wolności. Człowiek, który jest jej poddawany jeszcze nie zgrzeszył, ale jeśli pokusa jest długotrwała, to systematycznie osłabia jego wolę. A wtedy o upadek już bardzo łatwo. Dlatego też podstawową radą udzielaną osobom borykającym się od dawna z tymi samymi grzechami jest właśnie unikanie pokus – sytuacji, która naraża na upadek. Na przykład alkoholowych imprez w przypadku alkoholików.

Z Pierścieniem jest podobnie. Samo jego posiadanie jeszcze nie wystawia Froda na pastwę Saurona i jego Nazguli. Systematycznie jednak osłabia wolę hobbita, czyniąc go coraz bardziej podatnym na chęć założenia Pierścienia na palec. Ale już ta czynność – użycie mrocznego artefaktu – sprawia, że młody Baggins staje się bezbronny wobec sił ciemności.  

Pierścień, choć przesiąknięty diabelskimi mocami – podobnie jak pokusa – jest jedynie okazją. Okazją, która nie jest jeszcze upadkiem, bo upadek nie jest czymś zewnętrznym względem człowieka. Decyzję o upadku zawsze podejmuje człowiek. Inna sprawa, że długotrwałe pozostawanie w stanie pokusy (przechowywanie Pierścienia) czy często powtarzające się grzechy (zakładanie go) sprawiają, że wola osoby jest coraz słabsza. Aż w końcu zupełnie zanika. I właśnie dlatego Frodo musi zniszczyć Pierścień.

Pierścień, upadek i zwycięstwo? O czym pisał Tolkien

Frodo – bratnia dusza

Niektórzy czytelnicy zastanawiają się również, czy przez fakt zniszczenia Pierścienia, Frodo nie jest w pewnym sensie metaforą Jezusa Chrystusa, który pokonuje grzech i szatana. W przypadku twórczości Tolkiena to byłoby jednak zbyt proste rozwiązanie. Zresztą zupełnie nie wpisujące się w koncepcję wielkiej opowieści o hobbitach. Frodo, a wcześniej Bilbo, nie uosabiają Syna Bożego, ale zwykłych prostych ludzi, którzy czasem stają przed wielkimi wyzwaniami. Największym z nich jest walka o zachowanie wewnętrznej wolności i ostateczny wybór dobra. A raczej Dobra.  Aby to zrozumieć nie wystarczy przeczytać Władcy. Trzeba sięgnąć głębiej do twórczości profesora i zajrzeć do „Silmarillionu”. W tej mitologii Tolkienowskiego świata przedstawiona jest historia upadku – moment, w którym Melkor i kilka innych duchów o naturze podobnej do aniołów odmawiają posłuszeństwa swojemu stwórcy – Illuvatarovi. Jednym ze zbuntowanych jest właśnie Sauron.

Porażka Saurona jest w rzeczywistości przesądzona już w chwili buntu. A chociaż Frodo nosi w sobie pewne cechy, które w literaturze można by określić mesjańskimi, to jednak nie można go nazwać „Chrystusem Śródziemia”. Jest raczej obrazem człowieka, który zmaga się z pokusą wyboru Boga lub Jego odrzucenia. Hobbit, podobnie jak człowiek, nie pozostaje na tej drodze sam – otrzymuje od Stwórcy pomoc, m. in. w postaci Gandalfa (pełniącego rolę „anioła stróża”), wsparcia elfów czy wiernego przyjaciela Sama Gamgee.

Władca nie jest opowieścią o samym momencie zbawienia (śmierci i zmartwychwstania Jezusa), ale o tym, co dzieje się później – to historia o tym, czy człowiek zbawienie przyjmie czy odrzuci. I dobrze, że tak jest. Dzięki temu, że Frodo przedstawia postać prostego, zmagającego się z pokusami hobbita, zdecydowanie łatwiej każdemu z nas znaleźć w nim bratnią duszę. To może bardzo pomóc w chwili, gdy sami będziemy stali przed wyborem, czy założyć swój Pierścień czy jednak go odrzucić i wybrać wolność. Skoro prostemu hobbitowi się udało, to jest nadzieja, że i mnie się uda.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Sw-Rita-modlitewnik
Wojciech Teister

Wojciech Teister

Zobacz inne artykuły tego autora >
Wojciech Teister
Wojciech
Teister
zobacz artykuly tego autora >

10 książek, które warto przeczytać w Wielkim Poście

Czasami najlepsze rekolekcje można odbyć nie w Kościele, lecz w fotelu z dobrą lekturą duchową w ręku. Polecamy 10 książek, które pomagają na nowo zachwycić się pięknem i bogactwem chrześcijaństwa.

Polub nas na Facebooku!

  • Oczami Jezusa (wydanie zebrane, C. A. Ames, wydawnictwo Esprit)  To książka napisana na podstawie mistycznych objawień Australijczyka Carvera Alana Amesa. Jest zbiorem historii przedstawianych z perspektywy narracyjnej Chrystusa, dotyczących codziennego życia Mesjasza, wędrującego wraz z uczniami do Jerozolimy. Jeśli czytałeś "Pasję wg objawień bł. Anny Katarzyny Emmerich", książka C. A. Amesa będzie jej wartościowym uzupełnieniem.
  • Jezus Chrystus. Biografia (Peter Seewald, wyd. Rafael)  Co fascynuje ludzi w Jezusie Chrystusie? Czy dysponujemy prawdziwym obrazem Nazarejczyka? Co wiemy o Nim dzisiaj? Autor stawia odważne pytania dotyczące Zbawiciela, nie pomijając tematów tabu. Książka napisana w dziennikarskim stylu, dzięki czemu jest bardzo wciągająca.
  • Bądź uzdrowiony mocą Jezusa (Bob Schuchts, wyd. Znak)  W czasie ziemskiego życia  Chrystus wielokrotnie uzdrawiał napotkanych ludzi z chorób fizycznych, psychicznych i duchowych. Żywy Jezus takich cudów dokonuje również dzisiaj, a książka Schuchtsa nie tylko to poświadcza, ale jeszcze pomaga czytelnikowi sięgnąć po owoce Zmartwychwstania. Potrzebujesz uzdrowienia? Koniecznie przeczytaj!
  • Ocalony. Ćpunk w Kościele (Andrzej Sowa, wyd. Znak) Wspaniałe świadectwo nawrócenia znanego muzyka sceny punkowej, który przez wiele lat nie mógł poradzić sobie z uzależnieniem od narkotyków. Kiedy jego znajomi zaćpali się na śmierć, on przyjął ofertę Bożej pomocy. Teraz jest żywym przykładem prawdy, że nigdy nie jest za późno, by zawrócić ze złej drogi.

Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Sw-Rita-modlitewnik