Nie święćmy pokarmów w sobotę

Nie budźmy Króla gwarem wokół koszyczków z jajkami. Nie zacierajmy liturgicznych znaków. Czy świecenie pokarmów w Wielką Sobotę jest problemem? Jak go rozwiązać?

Dawid Gospodarek
Dawid
Gospodarek
zobacz artykuly tego autora >

Skończyło się wielkopiątkowe nabożeństwo. Król śpi. W wielu miejscach wierni czuwają przy Pańskim Grobie, modląc się w ciszy, milcząc czy wyśpiewując wszystkie części Gorzkich Żali i dziesiątki zwrotek wspaniałych pasyjnych pieśni, jakie przechowała dla nas tradycja. Czasem proboszcz zamknie kościół zbyt wcześnie i śpiewanie dokończyć trzeba w sobotę.

W innych miejscach, mimo że w naszej tradycji już Chrystusa złożono w symbolicznym grobie i trwa adoracja, organizowane są nabożeństwa Drogi Krzyżowej. Nie trzeba mieć świetnego wyczucia liturgicznego, by dostrzec tu pewien zgrzyt, że na ramiona Tego, którego właśnie pochowano, znów wkłada się krzyż i prowadzi do grobu. Organizatorzy często odwołują się do papieskiej Drogi Krzyżowej w Koloseum, zapominając jednak, że tam nie ma zwyczaju przygotowywania Grobów Pańskich…

Nie święćmy pokarmów w sobotę

Sobota. Gospodynie szykują babki, mazurki, świąteczne potrawy. Czasem coś trzeba jeszcze w domu uprzątnąć. Najczęściej dzieci malują na przeróżne sposoby pisanki. Przygotowywane są koszyki z pokarmami do poświęcenia. Jeść się je będzie podczas wielkanocnego śniadania. Tradycyjna święconka. Tak mocno wryta w tradycję, że nawet niewierzący nie mają oporów brać w tym rytuale udziału. Od rana katolicki internet rozśmiesza memami, zastanawiając się skąd dziś w kościele tyle obcych twarzy…

Inni naśmiewają się przy okazji z tego, jak nieogarnięci bywają ludzie przychodzący do kościoła z koszyczkami, żegnający się na pobłogosławienie jajek czy kiełbasy.

Mało kto jednak zauważa pewien problem. Mianowicie w Wielki Czwartek pozbywamy się święconej wody. Kiedyś wieczorem w Wielką Środę gospodarze kropili nią swój dobytek, bydło i pola, chcąc zapewnić urodzaj. Aspersorium – kropielnica w kościele czy w domach powinna być pusta. Stare przeminęło. Wodę uroczyście święcić się będzie przecież podczas Wigilii Paschalnej.

I właśnie tą wodą powinien być poświęcony nasz chleb, przypominający Eucharystię, mięso przypominające paschalnego baranka, czy jajka – symbol życia. To dobrze ustawia też priorytety przeżywanych misteriów. Nie jest również zagłuszana cisza, w której w Wielką Sobotę śpi nasz Król. Tak dzieje się np. we wspólnotach, które są związane z tradycyjną rzymską liturgią. To logiczne i naturalne.

Można się zastanowić, co działoby się, gdyby rzeczywiście przenieść święcenie pokarmów na czas po zakończeniu Wigilii Paschalnej czy Mszy rezurekcyjnej. Katolicy zaangażowani, rozumiejący i odczuwający wagę liturgicznej celebracji świąt paschalnych, nie mieliby problemu z tą zmianą. Pewien problem pojawiłby się u tych, dla których to sam rytuał święcenia pokarmów jest centrum wielkanocnego świętowania. Część z nich być może wzięłaby udział w liturgii, a część z większym lub mniejszym bólem z rytuału by zrezygnowała, lub go jakoś przeformułowana na swój użytek (być może zupełnie zlaicyzowała).

Nie święćmy pokarmów w sobotę

Oczywiście, fakt, że osoby luźno lub wcale niezwiązane z Kościołem przychodzą do świątyni, by poświęcić pokarmy, stwarza katolikom, a przede wszystkim duszpasterzom dokonującym poświęcenia, okazję do ewangelizacji. To chyba jedyny i ważny argument za tym, żeby nic nie zmieniać. Że jest coś, co do kościoła przyciąga. Że tu jest chwila, kiedy zebrani mogą usłyszeć fragment Ewangelii, jakąś krótką refleksję, pobożne życzenia.

Mnie ten argument jednak nie przekonuje. Zapał ewangelizacyjny (niestety powszechnie nierealizujący się w praktyce) doceniam, ale z tym zapałem powinno się wychodzić do osób na eklezjalnych krańcach przez cały rok, tak żeby w czasie tych najważniejszych misteriów razem dać się prowadzić liturgii do doświadczenia Zmartwychwstałego.



Dawid Gospodarek

Dawid Gospodarek

Zobacz inne artykuły tego autora >
Dawid Gospodarek
Dawid
Gospodarek
zobacz artykuly tego autora >

Każda rzecz ma swój czas

Tomasz Budzyński i Dariusz Malejonek dorwani po koncercie 2TM2,3 mówią krótko i na temat: o modlitwie psalmami, duchowym rentgenie i i łasce, która ma moc zmiany życia.

Darek
Darek "Maleo"
Malejonek
zobacz artykuly tego autora >
Tomasz Budzyński
Tomasz
Budzyński
zobacz artykuly tego autora >


Darek

Darek "Maleo" Malejonek

Zobacz inne artykuły tego autora >
Tomasz Budzyński

Tomasz Budzyński

Zobacz inne artykuły tego autora >
Darek
Darek "Maleo"
Malejonek
zobacz artykuly tego autora >
Tomasz Budzyński
Tomasz
Budzyński
zobacz artykuly tego autora >