video-jav.net

Nie jedz, nie módl się, nie kochaj

Czyli 7 skutecznych sposobów jak zepsuć sobie wakacje.

Dorota Paciorek
Dorota
Paciorek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

1. ŚPIJ DO POŁUDNIA

Na pierwszy rzut oka założenie z Księgi Przysłów wydaje się dość atrakcyjne: „Trochę snu i trochę drzemania, trochę założenia rąk, aby zasnąć” (Prz 6,10). W wakacje nie namawiamy do podejmowania dodatkowej pracy, odbywania zaległych praktyk i rozpoczynania wytrwałej nauki do egzaminów wstępnych czy poprawek w kampanii wrześniowej – a jeśli od tego zależy twój los, nie warto przesypiać życia. Bo jak czytamy dalej: „przyjdzie na ciebie nędza jak włóczęga i niedostatek – jak biedak żebrzący”.

Nie jedz, nie módl się, nie kochaj

2. PIJ

Nieważne co się pije, ważne by sponiewierało? Cóż, „spragniony podróżny otwiera usta i pije każdą wodę, która jest blisko” (Syr 26,12). Biblia nie wspomina, co dzieje się dalej z twoją dwunastnicą, ale apelujemy – uważaj co, gdzie i ile pijesz, bo biegunka to jedna z najmniej dotkliwych dolegliwości, która może się tobie przytrafić.

Nie jedz, nie módl się, nie kochaj

3. NIE JEDZ

Jeżeli wakacyjne lenistwo przełożysz także na omijanie posiłków i zapychanie brzuszka śmieciowym żarełkiem, wiedz, że szatan jest blisko. Już patriarchowie ostrzegali nas, by nie jeść nic obrzydliwego (Pwt 14,3). Wykorzystaj więc sezon ogórkowy na podreperowanie diety i jak radzi Księga Przysłów, zrób przetwory: „Bądź mądry, leniwcze: w lecie gromadź swą żywność i zbieraj swój pokarm we żniwa” (Przy 6,6).

Nie jedz, nie módl się, nie kochaj

4. NIE MÓDL SIĘ (NIE KOCHAJ)

Skoro modlitwa wypływa z miłości, a nie z obowiązku, trochę absurdalnym wydaje się pomysł, by zrezygnować z niej w czasie urlopu. A jednak niektórym, na drugim końcu świata, daleko od swojej parafii i w nieznanym języku, nawet Eucharystia może wydać się czczą gadaniną. Nic bardziej mylnego. Życzysz sobie pomyślności? Módl się i kochaj. Dowód? „Starajcie się o pomyślność kraju, do którego was zesłałem. Módlcie się do Pana za niego, bo od jego pomyślności zależy wasza pomyślność” (Jr 29,7).

Nie jedz, nie módl się, nie kochajfot. Beck Gusler

5. IDŹ DO WRÓŻKI

Propozycja nie do odrzucenia? Odrzuć ją! Zwłaszcza podczas orientalnej podróży! I nie tylko dlatego, że Biblia zakazuje zwracana się do wywołujących duchu czy wróżbitów (Kpł 19,31), ani że wakacyjna wróżka wyjawi niespodziankę, którą w tej wakacje przygotował dla ciebie Pan. Konsekwencje zaproszenia duchów do współpracy mogą się okazać o wiele gorsze, niż to co w wolnym tłumaczeniu Tysiąclatka określa jako „splugawienie się”.

6. ZRÓB SOBIE TATUAŻ

Spontaniczna decyzja, nieraz boli przez całe życie. A na pewno do czasu zagojenia się rany. Nawet jeśli ślub trzeźwości nie był twoim zamiarem, z pewnością po zrobieniu tatuażu na kilka tygodni będziesz musiał zrezygnować z wszelkich trunków alkoholowych, jak również z uprawiania sportów, korzystania z kąpieli (nawet w wannie), a także opalania się. Może dlatego w Biblii znalazła się rada: „Nie będziecie się tatuować” (Kpł 19,28).

Nie jedz, nie módl się, nie kochaj

7. NIE MYŚL

Zgubiłeś paszport? Wybrałeś urlop z biurem podroży, które zbankrutowało? Na imprezie otwierającej lato złamałeś nogę? Cóż… „Kto zbacza z drogi rozwagi, odpocznie w towarzystwie cieni” (Prz 21,16). Innymi słowy, bądź rozważny, bo w te wakacje pogoda będzie do bani.

Nie jedz, nie módl się, nie kochaj

Dorota Paciorek

Dorota Paciorek

Wymienianie ksiąg Starego Testamentu idzie jej zdecydowanie słabiej niż recytacja odcieni Pantone. Ale ma hopla na punkcie Jezusa z Nazaretu i uważa, że chrześcijaństwo to najradośniejsza religia na świecie (choć złośliwi wliczają ten entuzjazm w profity neofity). Od niedawna zajmuje się designem chrześcijańskim i wciąż wierzy, że sztuka użytkowa w Kościele nie musi ograniczać się do plastikowych Maryjek z odkręcaną główką na wodę święconą. Lubi malować ikony i robić memy na Facebook’u. Nie lubi gdy muchy zjadają jej pigment z ikon i gdy nieznajomi użytkownicy kradną obrazki z fejsa zamiast je udostępniać.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Dorota Paciorek
Dorota
Paciorek
zobacz artykuly tego autora >

Książkowe must have

„Morza szum, ptaków śpiew, złota plaża pośród drzew”. Do tego dobra książka i czas tylko dla siebie. Czy nie tak powinny wyglądać wymarzone wakacje?

Monika Bartys
Monika
Bartys
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Książkowe must have

Wszyscy, którzy kiedyś pokochali „Przepiórki w płatkach róży” Laury Esquivel teraz mogą przeczytać jej najnowszą powieść o pięknym tytule „Malinche. Malarka słów”. To rzeczywiście malarsko opowiedziana historia Malinalli (znanej również jako Malinche), bohaterki meksykańskich legend. Przez jednych uznawana za zdrajczynię, ponieważ była kochaną konkwistadora Hernána Cortésa, przez innych za osobę, bez której podbój Meksyku byłby jeszcze bardziej krwawy. Według Esquivel Malinche była po prostu dziewczyną, której „przeznaczeniem jest utracić wszystko, by wszystko zyskać”. Autorka z powodzeniem balansuje między historią a literaturą, psychologią a uroczą naiwnością w spojrzeniu na bohaterów. Pokazuje Malinche jako kobietę, która odbiera świat i religijność całą sobą. Nie zawsze jest to obraz wiarygodny, ale na pewno namalowany z rozmachem i w pięknie egzotyczny sposób.

Książkowe must have

Wielbiciele Wirginii Woolf powinni być usatysfakcjonowani. Niedawno ukazał się bowiem wyjątkowy tomik pod nieco przydługim tytułem „Fakt, fikcja i fotografia”. Fakt: bo książka zawiera świetne eseje Wirginii Woolf, jej tłumaczki Magdy Heydel i historyczki sztuki Marii Poprzęckiej. Fikcja: bo główną część książki stanowi absolutny literacki ewenement czyli zabawna sztuka teatralna, którą Woolf pisała w przerwach między stronami „Pani Dalloway”. I fotografia: bo główną bohaterką tych tekstów jest wyjątkowa Julia Margaret Cameron, wybitna fotografka epoki wiktoriańskiej, a prywatnie krewna pisarki. Sztuka jest lekka, krótka i pozornie błaha, ale czytanie jej sprawia niebywałą frajdę, może podobną do tej, jaką jej pisanie sprawiało autorce. Nic poza radością pisania i czytania. A czy nie o to właśnie chodzi w wakacyjnych lekturach?

Książkowe must have

Jako młoda mama zaczytuję się ostatnio w poradnikach, z których szybko i łatwo chciałabym się dowiedzieć, co zrobić, aby rodzinne wyjście do restauracji nie kończyło się zbiorową histerią albo jazda tramwajem z dzieckiem nie była związana z zagrożeniem życia i zdrowia. Dlatego, gdy usłyszałam o książce Pameli Druckerman „W Paryżu dzieci nie grymaszą” od razu wiedziałam, że jest to coś dla mnie! Autorka, Amerykanka mieszkająca we Francji, zauważyła, że dzieci jej francuskich przyjaciół potrafią się same bawić, jedzą grzecznie i nie wykańczają swoich rodziców psychicznie i fizycznie. Druckerman na początku nie mogła w to uwierzyć, a potem… zaczęła robić notatki. W efekcie powstała książka, która jest zabawną historią macierzyństwa a jednocześnie praktycznym i mądrym poradnikiem. Nie mogę pochwalić się jeszcze efektami wychowawczymi, ale wiele rad autorki na pewno zastosuję.

Książkowe must have

Na to wznowienie bardzo czekałam. Czytałam tę książkę kilka lat temu zafascynowana i porażona wielością odczytań, zahipnotyzowana opowieściami i pięknym językiem autora. „Krew” Jeana-Paula Roux to tekst fascynujący i przerażający jednocześnie. Krew może być symbolem życia i śmierci, miłości i bólu, przymierza i odrzucenia. Roux przywołuje wiele mitów, tekstów religijnych i rytuałów ogromnie bogatych w znaczenia. Prowadzi nas od tekstów antycznych, przez Biblię aż do współczesnej fascynacji wampiryzmem, aby pokazać, że krew jest płynem, który przez wieki rozpalał ludzką wyobraźnię. Pamiętacie trzy krople krwi w Śnieżce braci Grimm? Gwarantuję, że po lekturze książki Roux zupełnie inaczej spojrzycie na ten tekst.

Książkowe must have

„Joseph Campbell uznawał życie za przygodę. Zrezygnował z robienia doktoratu, zaszył się natomiast w lasach, by czytać. Przez całe życie czytał książki o świecie; interesowała go antropologia, biologia, filozofia, sztuka, historia, religia. I przez cały czas przypominał innym, że jedyna pewna ścieżka do świata wiedzie przez zadrukowane stronice”. Kiedy przeczytałam te słowa od razu zrozumiałam, dlaczego tak bardzo fascynuje mnie postać Campbella, autora kultowej już „Potęgi mitu”. Jego rozmowa z Moyersem otwiera nas na wymiary, które w codziennym życiu umykają: potrzeba mitologizowania rzeczywistości, wspólnota doświadczeń ludzi na przestrzeni wieków, archetypowe emocje i doświadczenia. Szczególnie polecam ostatni rozdział książki, w którym Panowie rozmawiają o religii i odpowiadają na pytanie „Czy Jezus byłby dzisiaj chrześcijaninem?”

Monika Bartys

Monika Bartys

Monika Bartys – zaczęła czytać w wieku trzech lat. Czytała wszystko: od książeczek o Misiu Uszatku po instrukcje obsługi. Rodzice trochę się o nią martwili i w efekcie zapisali na naukę gry na akordeonie. Oczywiście czytanie nut przegrało z czytaniem liter. Kiedy ukończyła polonistykę przez jakiś czas uczyła małe dzieci. Obecnie namawia wszystkich do czytania i kupowania książek. Prywatnie jest szczęśliwą mamą. W wolnych chwilach śpi lub… czyta.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Monika Bartys
Monika
Bartys
zobacz artykuly tego autora >