fot. Materiały Wydawnictwa Rafael
Święta Rodzina z Nazaretu – prawdziwa świętość rodzi się w codziennym życiu
Rozmowa z ks. prof. Józefem Naumowiczem, znawcą literatury wczesnochrześcijańskiej i autorem książek, w tym - najnowszego albumu o Świętej Rodzinie.
Historia św. Rodziny z Nazaretu to „historia wielkiej miłości”? Dlaczego w tytule najnowszej książki Księdza Profesora znalazło się takie określenie?
Ks. prof. Józef Naumowicz: Tę wielką miłość można dostrzec i wyczytać w kilku kluczowych epizodach życia Świętej Rodziny, które przekazuje nam Ewangelia: w niezwykłym małżeństwie Maryi i Józefa, w okolicznościach narodzenia Dzieciątka w Betlejem, w dramatycznej ucieczce do Egiptu czy wreszcie w wydarzeniu odnalezienia dwunastoletniego Jezusa w świątyni jerozolimskiej. Ileż w tych scenach kryje się głębokiego zaufania Bogu, wierności sobie nawzajem, troski o Dziecko, a także gotowości do ofiary i poświęcenia! To one ukazują miłość nie jako sentymentalne uczucie, lecz jako konkretną, heroiczną postawę wobec Bożego planu i codziennych wyzwań.
Na tej ewangelicznej podstawie artyści przez wieki – kierując się znakomitą intuicją teologiczną i duchową – oddawali tę miłość w obrazach Świętej Rodziny. Ich dzieła, pełne ciepła, bliskości i harmonii, pomagają nam dziś lepiej zrozumieć i przeżyć tę tajemnicę. Właśnie wybrane spośród nich reprodukcje zamieściłem w książce, by towarzyszyły czytelnikowi w odkrywaniu, jak bardzo historia Nazaretu pozostaje aktualna i inspirująca także dla nas.
Właśnie, książka jest wzbogacona o dzieła sztuki, jakie na przykład?
Tak, moim zamysłem było, aby obrazy pomagały kontemplować tajemnicę Świętej Rodziny, dlatego książka jest wzbogacona o starannie dobrane dzieła sztuki. Na przykład obraz XVII-wiecznego hiszpańskiego malarza Francisco de Zurbarána zatytułowany Święta Rodzina: oto Maryja trzyma Jezusa na kolanach z niezwykłą czułością, karmiąc Go piersią. Zarówno Ona, jak i św. Józef skupiają całą uwagę na Synu – ich spojrzenia i gesty emanują głębokim ciepłem, oddaniem i intymną miłością rodzinną.
Przeczytaj również
Innym przykładem jest cudowny obraz Świętej Rodziny czczony w Sanktuarium Matki Bożej Świętorodzinnej w Studziannie. Przedstawia nietypową, pełną ciepła scenę rodzinną przy stole, podczas wspólnego posiłku. W centrum Dzieciątko Jezus siedzi na wysokim krześle przy okrągłym stole nakrytym białym obrusem. Św. Józef delikatnie podtrzymuje Mu naczynie do picia, a Maryja z łagodnym uśmiechem patrzy na Syna i podaje Mu owoc – symbol macierzyńskiej hojności i troski. W postawie Matki odbija się radość z bycia razem, z prostoty codziennego rodzinnego szczęścia, w którym objawia się obecność Boga. Zapalona świeca na stole symbolizuje ciepło domowego ogniska, ale także wewnętrzne światło wiary, które uświęca każdy gest miłości i troski.
Wiele też innych dzieł malarskich czy rzeźbiarskich , zamieszczonych w książce, zapraszają do refleksji nad Świętą Rodziną jako wzorze miłości, bliskości i świętości w codzienności.
Co można uczynić, aby współczesne domy były podobne do tego w Nazarecie, by stanowiły „miejsce, gdzie miłość Boga zamieszka wśród ludzi”?
Uczynimy to wówczas, gdy całe życie rodzinne – praca, wspólne posiłki, modlitwa i wychowanie dzieci – będzie coraz głębiej przeniknięte obecnością Jezusa oraz ufnym zawierzeniem Bogu Ojcu. Aby pielęgnować taką miłość, często pośród trudności, chorób czy problemów z dzieckiem odchodzącym od wiary, niezbędna jest modlitwa. Najlepiej wspólna, rodzinna; gdy to niemożliwe – choćby tylko rodziców, którzy w ten sposób dają świadectwo dorastającej młodzieży. Wystarczy modlitwa krótka, ale codzienna, najlepiej z Pismem Świętym w ręku. Każda matka może, na wzór Maryi, która „zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu” (Łk 2, 51), wsłuchiwać się w słowo Boże i pozwalać mu kształtować codzienne życie rodziny.
Potrzebne jest także uczenie się przebaczenia, cierpliwego słuchania siebie nawzajem i szacunku wobec każdej osoby w domu. Św. Józef daje tu niezwykły przykład: choć był mężczyzną w pełni sił, energicznym i odpowiedzialnym (a nie starcem, jak błędnie przedstawiają go niektóre apokryfy), znalazł w sobie dość wewnętrznej siły i delikatności, by uszanować wolę Bożą oraz wolę swojej małżonki. Przyjął tajemnicę Maryi, decydując się nie „poznać jej” ani przed, ani po narodzeniu Jezusa, i w ten sposób stał się strażnikiem czystości i miłości ich domu. Współczesny mężczyzna może być właśnie taki jak św. Józef – i wielu już tak żyje – będąc głową rodziny i przykładem dla innych.
Wreszcie, kluczem jest traktowanie zwykłych, codziennych czynności – przygotowywania posiłków, pracy zawodowej, wychowania dzieci – jako prawdziwego miejsca spotkania z Bogiem. Właśnie tak było w Nazarecie: świętość nie rodziła się tam z nadzwyczajnych wydarzeń, lecz z wiernej, pełnej miłości codzienności – realistycznej i pełnej trudów. Gdy będziemy tak żyć, nasze domy staną się prawdziwymi „małymi Nazaretami”, w których Bóg zamieszkuje pośród nas.
Który moment w historii życia Świętej Rodziny jest Księdzu Profesorowi najbliższy?
Przejmujące są dla mnie sceny, w których św. Józef nie rozumie sytuacji: jego narzeczona, a właściwie już żona, jest w ciąży, on przeżywa głębokie rozterki, niepokój i wątpliwości, aż wreszcie postanawia dyskretnie oddalić się z tego związku. Artyści przez wieki znakomicie oddawali ten dramat. Ale potem wszystko się wyjaśnia. Przepiękny XVI-wieczny fresk ukazuje moment, w którym Józef przyjmuje Maryję do swego domu: oboje padają sobie w objęcia jak najbardziej kochające się małżeństwo, które właśnie przezwyciężyło poważny kryzys.
Podobnie poruszający jest epizod zagubienia i odnalezienia dwunastoletniego Jezusa w świątyni. Rodzice szukają Syna „z bólem serca”, nie rozumieją Go, wreszcie pytają: „Synu, czemu nam to uczyniłeś?”. W tych słowach słyszę stres i lęk wszystkich rodziców, którzy w którymś momencie tracą kontakt z dzieckiem – fizycznie, emocjonalnie lub duchowo. Widzę w tej scenie także wskazówkę, jak przeprowadzać dzieci z dzieciństwa w dorosłość: w atmosferze miłości, szacunku i gotowości do zrozumienia, nawet gdy na razie nie wszystko jest jasne.
W czym tkwiła siła tej wielkiej miłości?
Siła tej wielkiej miłości, która łączyła Świętą Rodzinę, tkwiła przede wszystkim w głębokim zaufaniu Bogu – zaufaniu większym niż lęk przed nieznanym i większym niż logika chwili. To zaufanie nie było przypadkowe; rodziło się z długiego, wiernego przylgnięcia do Boga.
Ciekawą wskazówkę daje tu św. Augustyn, który zauważa, że Maryja najpierw poczęła Słowo Boże w swoim sercu – przez nieustanną modlitwę i rozważanie Pisma Świętego – zanim poczęła Je w swoim łonie. Właśnie dlatego tradycyjne obrazy Zwiastowania tak często przedstawiają Maryję z otwartym Psałterzem w ręku. Ten detal podkreśla, jak bardzo była Ona wewnętrznie przygotowana na przyjęcie Bożego planu. Również św. Józef musiał być człowiekiem głęboko przenikniętym obecnością Boga.
W czym to się przejawia?
Dobrze oddaje to Ewangelia św. Mateusza, która pokazuje, że w czterech decydujących momentach życia Józef potrafił odczytać wskazówki, które otrzymał od Boga w śnie. Były to mistyczne doświadczenia, podobne do tych, jakich w historii Kościoła doznawali najwięksi święci.
Siła miłości w Rodzinie z Nazaretu wypływała więc z kilku źródeł: z wytrwałej modlitwy i słuchania Słowa Bożego (Maryja i Jezus rozważający Pisma),
z całkowitej gotowości do ofiary i rezygnacji z własnych zabezpieczeń („fiat” Maryi, posłuszna ucieczka do Egiptu),ale także z czułej, zwykłej codzienności – ciężkiej pracy Józefa, troskliwej opieki Maryi i wspólnych posiłków przy jednym stole.
To połączenie głębokiej wiary z prostą, codzienną miłością czyni Świętą Rodzinę wzorem dla każdego małżeństwa i każdej rodziny.
Czego współczesna rodzina może się uczyć od tej nazaretańskiej?
Współczesna rodzina może wiele nauczyć się od Świętej Rodziny z Nazaretu, przede wszystkim stawiania Boga na pierwszym miejscu w życiu wspólnym – tak jak czynili to Maryja, Józef i Jezus.
Drugą ważną lekcją jest wierność w obliczu kryzysu. Ich miłość nie omijała trudności, lecz je przeżywała z głębokim zaufaniem: kryzys narzeczeński, ubóstwo, dramatyczna ucieczka do Egiptu, lęk o życie dziecka. To piękny wzór, że w chwilach prób nie ucieka się od siebie nawzajem, ale przeciwnie – zbliża się jeszcze bardziej, szukając oparcia w sobie i w Bogu.
Wreszcie trzecia lekcja to świętość codzienności. Myślę, że książka „Historia św. Rodziny z Nazaretu. Historia wielkiej miłości” dobrze oddaje „zwyczajność niezwykłej miłości”: zwykła praca, wspólny stół, wychowanie dziecka, drobne gesty czułości, wieczorna modlitwa razem. Właśnie w tych prostych, powtarzalnych chwilach dojrzewa świętość, do której powołane są również współczesne rodziny.
Święta Rodzina pokazuje, że prawdziwa świętość nie rodzi się w nadzwyczajnych okolicznościach, ale w wiernym przeżywaniu zwykłego dnia z Bogiem w centrum.
Książka dostępna jest na stronie https://rafael.pl/swieta-rodzina-z-nazaretu.










