video-jav.net

Kobieta Nieziemskich Obyczajów radzi. Czystość

Pytania o czystość w związku to pytania o to, co będzie dla nas lepsze. Wybierajmy to, co pozwoli nam się lepiej poznać, ale niekoniecznie krzywdzić.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Czy można się całować będąc parą (przed ślubem)?

Jeden z zakonników na pytanie o to, czy się można całować odpowiedział tak: “Całować tak. Ale czy to musi być od razu pompa ssąco tłocząca?”. Za św. Pawłem można by powiedzieć – “Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść”.

Warto sobie zadać pytanie, co taki pocałunek miałby oznaczać, bo bardzo istotna jest tu kwestia intencji. Może mało konkretnie, ale słusznie zauważa się, że można kogoś trzymać za rękę pożądliwie a z czystymi intencjami całować. Z drugiej strony to stwierdzenie zakłada, że każdy rodzaj czułości między ludźmi ma jednakowe znaczenie, a przecież nie można z ręką na sercu powiedzieć, że całus w policzek będzie tym samym, co np. całowanie po brzuchu.

Całowanie pomaga w jakiś sposób budować więź między ludźmi, ale tylko wtedy, gdy to jest bliskość świadoma i coś oznacza. W Biblii pocałunek był aktem niezwykle ważnym – oznaczał, że niejako już przypieczętowano związek. Oczywiście dziś nie ma aż tak dużego znaczenia, ale nie może być też nijaki, przypadkowy i od niechcenia. Jeśli sprowadza się to tylko do jałowej fizycznej bliskości z przyzwyczajenia to nie ma możliwości, by relacja wzrastała.


Zobacz film “Po co się całować?”


 

Na jaki stopień bliskości cielesnej można sobie pozwolić przed ślubem? Czy w całowaniu się, przytulaniu, dotykaniu czy wspólnym leżeniu pod kocem jest coś złego? Kiedy cielesne okazywanie sobie miłości przestaje być piękne, a zaczyna być niewłaściwe, jeśli jesteśmy przed ślubem? Co powinno być kryterium wyznaczania granic czystości w dotyku i pocałunkach na etapie chodzenia ze sobą i narzeczeństwa?

Granicą jest to, co uzna się za granicę. Najpierw samemu trzeba sobie odpowiedzieć, na ile sobie możemy pozwolić. Z drugiej strony – czy możemy w 100% zaufać sobie i swojemu ukochanemu? Tak naprawdę nigdy nie możemy być pewni, jak potoczy się nasza relacja z daną osobą, więc może lepiej chuchać na zimne, żeby się nawzajem nie pokrzywdzić, nie żałować. Pisząc to, zakładamy oczywiście, że kobietom zadającym sobie podobne pytania, zależy na szacunku do własnego ciała i czystość jest dla nich jakąś wartością.

W cyklu “Ballady i romanse” o. Adam Szustak mówiąc o wyznaczaniu granic wyjaśnia, że każde wchodzenie w intymność drugiej osoby jest wejściem w seksualność, a seks to też nie jest sam akt seksualny, bo zaczyna się dużo wcześniej – mogą to być różne formy zbliżenia. O. Adam mówi tam też, że jeśli dziewczyna zadaje pytanie “Na ile mogę sobie pozwolić, gdzie jest granica?” to znaczy, że już dobrze wie, gdzie jest granica i czy ją przekroczyła.

Jeśli para zaczyna razem sobie leżeć i się przytulać i nie ma w tym absolutnie żadnego pożądania seksualnego, to można podejrzewać, że coś jest nie tak. Jeśli facet jest zdrowy, to kobieta go pociąga. I na odwrót. Sztuką jest zapanowanie nad tym – od tego mamy wolną wolę. W tym przejawia się nasza wyższość nad zwierzętami, które działają tylko instynktem. Po prostu podejdźmy do tego z głową.

 

https://www.facebook.com/kobietanieziemskichobyczajow/

 

W jaki sposób wytłumaczyć niewierzącemu chłopakowi, że ważne dla nas jest zachowanie czystości do ślubu? Dla mnie to rozsądne. Seks powinien być dodatkiem do związku, który powinien być zbudowany na wartościach takich jak m. in. zaufanie. Argumentem jest także to, że moja wiara nakazuje wytrwać do ślubu. Co, kiedy dla ateisty owe argumenty są płytkie?

Przede wszystkim wytłumaczyć spokojnie i szczerze. Zawsze z zachowaniem czystości wiąże się trud – wystarczy poczytać świadectwa osób, które walczyły o nią. O tę czystość trzeba mocno zabiegać, poza tym nierzadko zapomina się, że to również łaska – dlatego warto się o nią modlić.

Inne wytłumaczenie może być takie: seks to tylko jedna z bardzo wielu możliwości okazywania miłości. Decydując się na taką bliskość nie dajemy sobie nawzajem szansy na rozwijanie kreatywności w okazywaniu sobie uczuć. Jeśli chcemy się kochać tak samo albo bardziej za 40, 50, 60 lat (daj Boże!), to chyba warto pomyśleć o innych sposobach budowania więzi. Seks powoduje, że łatwo przychodzi nam myślenie “mamy miłość”. To tylko pozór. Miłość to więcej niż seks.

Argument o budowaniu zaufania powinien być wystarczający niezależnie od tego, czy jest się człowiekiem wierzącym czy nie – to dobry argument dotyczący budowania relacji w ogóle. Czas przed ślubem jest dany po to, by lepiej się poznać i zaprzyjaźnić tak mocno, by móc potem spędzić razem całe życie (tego chyba chcemy!). Wytrwanie w czystości przed ślubem to świetne pole do sprawdzenia, czy ukochana osoba będzie wierna również po ślubie. Jeśli jest w stanie opanować się teraz – można ufać, że tak będzie też później. Jeśli trudno się powstrzymać teraz, “nie zaprawiamy się” w tej cnocie, to kiedy przyjdzie tęsknota za czułością, będziemy jej szukać u kogokolwiek. Nawet jeśli niczego nie można być pewnym, to z perspektywy osoby wierzącej po ślubie widzi się jeszcze dodatkowe wsparcie płynące z mocy sakramentu małżeństwa – w tym wspólnym życiu jest z nami Bóg.

Cóż lepszego możemy dać ukochanej osobie poza sobą? To piękne móc w dniu ślubu z czystym sumieniem powiedzieć mężowi “Wszystko, co mam, czekało właśnie na Ciebie. Teraz chcę Ci całą siebie dać w prezencie”. Żeby tak się stało, żeby stać się dla kogoś darem, najpierw trzeba samego siebie posiadać, w całości. Podaruj to, co w Tobie najlepsze.

 

pair-1309409

 

Jak radzić sobie z czystością w związku przed ślubem?

Przede wszystkim – przypominamy do znudzenia, ale szczerze – na modlitwie. Czystość to łaska, bez Pana Boga trudno o nią walczyć. Nierzadko myślimy sobie, że może się to dokonać tylko naszą solidną pracą, że musimy się mocno zaprzeć i się uda. Nic bardziej mylnego. Po ludzku jesteśmy skażeni przez grzech i tylko z Bożą pomocą, a nawet więcej – pokładając pełną ufność w Panu Bogu – możemy stawać do takiej walki.

Jak się nie uda – nie załamuj się, wstań, idź do spowiedzi i zacznij jeszcze raz. Nie zrażaj się upadkami, bo złemu dokładnie o to chodzi – by myśleć, że już wszystko przepadło, że jest się niegodnym szacunku, że nigdy się nie uda żyć w czystości. Dla Pana Boga nie ma straconego człowieka.

Wielu specjalistów od relacji w tej kwestii poleca po prostu unikanie sytuacji, które prowokują do pozwalania sobie na zbyt dużo. Można spędzać czas ze znajomymi, częściej gdzieś razem wychodzić, a jeśli spotykacie się u siebie nawzajem – miejcie pomysł na to spotkanie, żeby uniknąć bezczynności.

Warto też z drugą osobą o czystości szczerze porozmawiać, nie pozostawiać jakichś niepotrzebnych niedomówień. Zawsze w zabieganie o czystość powinny być zaangażowane obie osoby, żeby można było być dla siebie wsparciem, kiedy jednemu z Was jest po ludzku trudniej.

 

Czy para (nie małżeńska) powinna razem wyjeżdżać na kilkudniowe wyjazdy, gdzie będą sami i będą mieć noclegi w jednym pokoju?

Wyjeżdżać proszę bardzo, ale po co spać razem w jednym pokoju? Prawdopodobnie to niejedyny wolny pokój w tym miejscu. Takie noclegi są tańsze, ale wystawiamy się niepotrzebnie na pokusę – po co? W takiej sytuacji trzeba się zastanowić, co jest dla nas ważniejsze – tańszy nocleg, czy czyste sumienie.

 

pexels-photo-25866

 

Czy nocowanie mężczyzny u kobiety raz na jakiś czas jest w porządku?

Trzeba powiedzieć wprost, że to zależy. Zależy raz na jaki czas i po co. Skoro oboje macie swoje mieszkania, to po co? Jeśli mieszkacie w różnych miastach, to może warto pomyśleć o udostępnieniu gościowi innego pokoju, żeby obojgu zapewnić możliwość wygodnego wyspania się. Zawsze warto patrzeć na swoje intencje – jeśli czujesz, że z Waszego spotkania może wyniknąć coś, czego będziecie żałować, to uciekaj od tego.Wystawianie się na pokusę w niczym nie pomoże. A jeśli czujesz, że jesteś silny i wytrzymasz – nie wystawiaj na próbę drugiego człowieka.

Ponadto takie nocowanie czasem przeszkadza współlokatorom – mogą nie czuć się komfortowo w miejscu, które na co dzień zamieszkują, ponieważ będzie tam ktoś obcy.

Jeśli ma nocować po to, żeby było Wam razem miło, to trochę jakby udawanie, że się razem mieszka. Bardzo łatwo przyzwyczaić się do takiego funkcjonowania. A o tym piszemy pod następnym pytaniem.

 

Czy po prawie 4 latach związku z młodszym chłopakiem, wspólne mieszkanie to dobry krok?

Wspólne mieszkanie pary przed ślubem to zawsze zły pomysł – niezależnie od wieku i stażu związku. Nawet w przypadku czystych intencji. Powodów jest kilka:

Pierwszy z nich to wystawianie się na pokusę: naprawdę trudno znaleźć zdrowego mężczyznę (kobietę również), którzy umieliby trzymać emocje, zmysły i pożądanie na wodzy w sytuacji przebywania sam na sam przez długi okres.

Po drugie: nawet gdybyście żyli “jak brat z siostrą”, to moglibyście gorszyć znajomych czy sąsiadów. I nie chodzi o to, co oni sobie wyobrażą, że robicie, ale o fakt, że – jak samo słowo gorszyć mówi – sprawicie, że staną się gorsi, czyli widząc Was uznają wspólne mieszkanie par pozamałżeńskich za dobre.

Trzecim argumentem przeciwko wspólnemu mieszkaniu jest sam fakt tego, że jest ono jednym z przywilejów małżeństw. Często mówiąc o przywilejach małżonków zaczynamy od spraw ze sfery seksualnej, ale musimy pamiętać, że wspólnota życia (w tym mieszkanie pod jednym dachem) jest zarezerwowana dla małżeństw.

 


Pytania zostały zadane na fanpage’u Kobiety Nieziemskich Obyczajów.
Jeśli chcesz zadać swoje pytanie, kliknij tutaj.


Zapraszamy na fanpage Kobiety Nieziemskich Obyczajów!


 

POZOSTAŁE ARTYKUŁY Z CYKLU “KOBIETA NIEZIEMSKICH OBYCZAJÓW RADZI”

 

Kobieta Nieziemskich Obyczajów radzi. Ten jedyny

► Gdzie szukać chłopaka i kandydata na męża?
► Jak podrywać chłopaka i czy dziewczynie wypada?
► Czy związek może być udany, gdy chłopak nie jest wierzący?
► Jak przybliżyć chłopaka do Boga?
► Skąd wiedzieć, że to ten jedyny, stworzony dla nas?

Czytaj artykuł



Kobieta Nieziemskich Obyczajów radzi. Kiedy ślub?

► Jak rozmawiać o małżeństwie, aby nie wyjść na nachalną?
► Ile ze sobą chodzić, aby się zaręczyć?
► Kiedy przedstawić chłopaka rodzicom?
► Jak nakłonić narzeczonego do rozmów o uczuciach i obawach?
► Gdzie przenocować narzeczonego, jak przyjedzie w odwiedziny?

Czytaj artykuł

 

 

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Czas dla siebie? A co to jest?

Czasem wybędę z domu, ale wszędzie ekspresem, albo pendolino. Paznokcie, fryzjer, od czasu do czasu basen, spacer w lesie i już się czuję jakbym była na wakacjach

Dominika Figurska
Dominika
Figurska
zobacz artykuly tego autora >
Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Z Dominiką Figurską – aktorką, szczęśliwą (choć zabieganą) żoną i mamą piątki dzieci rozmawia Aneta Liberacka

 

Chciało Ci się tak? Piątka dzieci? Nie lepiej spędzać godziny w SPA, podróżować, bawić się, relaksować, czy też robić tzw. “karierę”?

Oczywiście, że chętnie poleżałabym sobie w SPA, wyjechała na Malediwy, pracowała ze Spielbergiem, ale to przecież wszystko przede mną… A tymczasem kolejna nieprzespana noc, kocioł od rana… wieczorem ledwo trzymam się na nogach. Ktoś pomyśli: “na własne życzenie tyle dzieci?” Na własne, męża i Boga (lub w odwrotnej kolejności). I do tego jestem szczęśliwa. Bo szczęście to dla mnie nie uśmiechnięta buzia od ucha do ucha, ale czasem nawet smutek, zmęczenie, bezsilność. Wszystko jednak w jednym celu, aby życie miało sens.

A sensem jest zbawienie. Dzięki tej piątce dzieci odkryłam, że to jest moim najważniejszym powołaniem. Odkryłam, że ja jako kobieta zostałam obdarowana przez Boga najpiękniejszym darem – dawania życia! I teraz kiedy moje najmłodsze dziecko ma 2 latka, a ja nie jestem w ciąży – mam poczucie, że marnuję dany mi – nam z mężem – czas. Dzieci są sensem życia małżonków, są sercem rodziny.

 

A masz czas dla siebie?

Czas dla siebie? A co to? (śmiech). Jak trzeba to mam czas dla siebie, ale bardziej zabiegam o czas wspólny z dziećmi, z mężem – to mi sprawia o wiele większa radość. Tego mi brakuje – więcej czasu we dwoje…

 

W jaki sposób dbasz o siebie? I po co? przecież masz już męża…

Czasem wybędę z domu, ale wszędzie ekspresem, albo pendolino. Paznokcie, fryzjer, od czasu do czasu basen, spacer w lesie, przepłynę się promem z jednego na drugi brzeg Wisły i już się czuję jakbym była na wakacjach… i do domu. Pozwolę sobie zacytować jedną wielodzietną matkę: “cisza to luksus”. I dla mnie też luksus to cisza. Nic mi więcej nie potrzeba.

 

EN_00987599_6332

 

Jesteś pokorna? Czym dla Ciebie jest pokora? Czy to dobrze, by kobiety były pokorne? To nie oznacza naszej słabości?

Czy jestem pokorna? Niestety nie, uczę się tego. Mój mąż twierdzi, że jestem anarchistką. Pokora to dla mnie wyższy stopień wtajemniczenia relacji z Bogiem. Pokora to dla mnie wcielenie w życie aktu strzelistego Jezu Ufam Tobie, zawsze w radości i w bólu. Naprawdę uczę się tego.

 

Młode dziewczyny często pytają, kiedy wyjść za mąż, co im odpowiadasz? Bo ja, że natychmiast… Bardzo mnie martwi to, że jakoś społeczeństwo nam się infantylizuje. Coraz więcej par po trzydziestce uważa, że ciągle mają jeszcze czas na małżeństwo.

Chyba masz rację. To jest proste, jeśli już wiesz, że to ten, to nie ma na co czekać. Oczywiście najtrudniej wiedzieć. Kobieta, dziewczyna powinna mieć oczekiwania i poniżej poprzeczki nie schodzić. Ale wiedzieć, że ideałów na świecie nie ma. To jest wspólna ciężka praca – dialogu, rezygnacji z siebie, szukania kompromisu i piękne chwile razem… I ta nadzieja na wspólną starość…

 

A jaką wartość najbardziej chciałabyś przekazać swoim córkom, jako kobieta? Jakimi kobietami chciałabyś aby były?

Chciałabym, aby moje córki były dobre. Silne, łagodne i mądre. Pobożne życzenia? Ostatnio kolega powiedział, że cieszy się, że jego żona jest taka krucha, bo on jest po to, aby ją chronić i osłaniać silnym ramieniem. Marzę, aby moje córki kroczyły drogą wybraną dla nich przez Boga.

 

Wierzę, że tak będzie. Dziękuję Ci za rozmowę

Dziękuję bardzo.

Dominika Figurska

Dominika Figurska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Redaktor naczelny portalu Stacja7.pl, prezes Fundacji Medialnej 7. Z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich miejscach jak Comarch, czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich. Mama czwórki dzieci, chętnie zabierająca głos w sprawach: kobiet, dzieci, rodziny, edukacji. Bliska jej sercu jest nauka społeczna Jana Pawła II. Na Stacji 7 od kilku lat prowadzi cykl "Rozmowy z Janem Pawłem II" oraz podejmuje tematy społeczne.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Dominika Figurska
Dominika
Figurska
zobacz artykuly tego autora >
Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >