Czy Kard. Wyszyński był mężem stanu?

Na pamiętnym zdjęciu trumny Prymasa Tysiąclecia można zobaczyć szarfę z napisem: “Niekoronowanemu królowi Polski”. Czy to znaczy że Prymas był politykiem? Mężem stanu? Jeśli tak, to w jakim sensie? Publikujemy tekst prelekcji prof. Pawła Skibińskiego, wygłoszonej 28 listopada w katedrze warszawskiej.

Paweł Skibiński
Paweł
Skibiński
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

“Prymas Stefan Wyszyński – mąż stanu”

 

1. Wszyscy pamiętamy zdjęcie, trumny prymasa z okresu publicznego jej wystawienia w ciągu kilku dni między zgonem a pogrzebem Prymasa Wyszyńskiego i szarfę, która przykrywała tę trumnę z napisem: “Niekoronowanemu królowi Polski”.

Co właściwie znaczył ten napis? Czy jest to potwierdzenie politycznych ambicji Prymasa? Czy Prymas był politykiem?

Był nim z pewnością, ale po pierwsze nie tylko, nie przede wszystkim, a w znacznej mierze z konieczności. Składało się na to kilka przyczyn:
Po pierwsze – komunizm polityzował całość życia społecznego, nawet to co się czytało w domowym zaciszu było polityczne, a co dopiero życie Kościoła – wspólnoty i instytucji uznawanej za wroga przez reżim.
Po drugie – każdy biskup jest z konieczności po trosze politykiem – w tym znaczeniu że prowadzi (czy powinien prowadzić) świadome działania na rzecz moralnego kształtowania przestrzeni publicznej.
Po trzecie – Prymas nie bez racji, uważał że w Polsce Kościół żyje w bliskim związku, w symbiozie, z narodem, a więc w godzinie próby, jaką jest komunizm musi wspierać zniewolony przez rządzących naród, dysponując jedyną organizacja społeczną niezależną od komunistycznego państwa.

2. Służba Prymasa Tysiąclecia stanowiła też z pewnością nawiązanie do tradycji interrexa – który sprawował władzę pomiędzy dwoma prawomocnymi władcami. Taką rolę bez wątpienia pełnił prymas Wyszyński – tyle że rządził raczej duszami i umysłami narodu – w okresie między II RP, a III RP. Miał bezsprzeczny autorytet u Polaków – autentyczny bo umocowany w akceptacji społecznej i niekontrolowany przez komunistów, którzy z punktu widzenia prymasa sprawowali władzę realną – powinni więc ponosić za to realną odpowiedzialność – ale nie prawomocną, bowiem nie mieli akceptacji narodu.

Dodajmy, że prymas lubił się orientować w polityce, rozumiał i znał jej reguły, ale nie lokował w niej swoich ambicji osobistych.

3. W sprawowaniu tej prymasowskiej władzy głównie chodziło o obronę narodu – zagrożonego:
– po pierwsze – demoralizacją i dewastacją powojenną;
– po drugie – zgubnymi skutkami uzależnienia od Moskwy – drapieżnego, komunistycznego imperium;
– po trzecie – laicyzacją – wprowadzaną w sposób forsowny przez komunistów.

W swoim przekonaniu nie mógł liczyć na pomoc Zachodu, który chciał wykorzystać Polaków do destabilizacji sowieckiego imperium, ale już nie wziąć odpowiedzialność za skutki swych działań. Od 1955-1956 Prymas powtarzał, że Zachód nie zaangażuje się militarnie przeciwko Sowietom, a nie miał też zaufania do Zachodu – wiedząc więcej niż przeciętny Polak o moralnych skutkach przemian cywilizacyjnych na Zachodzie i powstawania społeczeństwa konsumpcyjnego.

Komunizm natomiast odbierał Prymas jako system nienaturalny i bezbożny zarazem. Wynaturzał on władzę, niewolił i deprawował społeczeństwo, niszczył własność, wprowadzał bezbożnictwo. Ale w związku z tym był systemem nienaturalnym, ale nietrwałym. Przyznajmy, że Prymas nie pomylił się w jego ocenie.

3. Czy Prymas pragnął powierzonej mu przez historię władzy? Z pewnością nie – uważał jej sprawowanie za swój obowiązek, ale z ulgą przyjął w 1980 r. pojawienie się “Solidarności” – autentycznej reprezentacji społeczeństwa – umożliwiającej Kościołowi powrót do sprawowania głównie misji moralnej i duchowej, a cofnięcie się z polityki, w którą komunizm wpychał Kościół przez poprzednie dekady.

4. Prymas pojmował swą misję w sferze polityki, jako element służby Ojczyźnie – wynik praktykowania przezeń cnoty miłości – w tym wypadku miłości wobec rodaków, zgodnie z zasadą “Ordo caritatis”. “Kocham Ojczyznę więcej niż własne serce…” – mawiał i ta miłość kazała mu, służąc Polsce występować w jej imieniu – domagając się od komunistycznych władz, poszanowania praw wiernych do wolności religijnej, broniąc rodzimej kultury przed dewastacjami, czy domagając się polityki pronatalistycznej. Nawet w stosunku do urzędników Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej Prymas także bronił dobra Polski i Kościoła w naszym kraju, często narażając się na krytykę i niezrozumienie.

Miłość Ojczyzny u Prymasa była bardzo uporządkowana – nie kłóciła się nigdy z miłością do Boga i Kościoła, które u Prymasa Wyszyńskiego zawsze były na miejscu pierwszym, jako fundament egzystencji człowieka i chrześcijanina. Prymas potrafił oddzielić ją od nienawiści do nieprzyjaciół – ba, odnosił się z chrześcijańska miłością do nich (np. modlitwa za “chłopców z UB, którzy najbardziej tego potrzebują”). Nie odczuwał nienawiści do innych narodów (Niemców, Rosjan czy Ukraińców), ale łączył ją ze świadomością że służy przede wszystkim swojej wspólnocie, za którą odpowiada.

Miłość Ojczyzny – na wzór Prymasa Wyszyńskiego – to trudna sztuka – której od Prymasa my wszyscy możemy się z pewnością uczyć. Dziś Kościół zatwierdzając dekret o heroiczności cnót prymasa, zapowiadając jego beatyfikację, stawia także i ten aspekt jego egzystencji za wzór dla chrześcijan, dla katolików. Dziś powinniśmy spojrzeć na tę służbę Prymasa wobec narodu, wobec społeczeństwa… i uczyć się miłości Ojczyzny od niego.

5. Podsumowując – Prymas Wyszyński był przywódcą narodu, był w specjalny sposób polskim mężem stanu, ale nie był nim ani z własnej woli, ani przede wszystkim. To że mówimy o jego dorobku dla Polski, nie powinno przyćmiewać tego, że był przede wszystkim duszpasterzem, moralnym wychowawcą narodu, sługą Kościoła powszechnego, który czuł także wielką odpowiedzialność za swoją Ojczyznę.

 

Wykład został wygłoszony w archikatedrze św. Jana Chrzciciela, Warszawa, 28 listopada 2019, na pierwszym z cyklu spotkań duchowo przygotowujących do beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego, która będzie miała miejsce 7 czerwca 2020 r. w Warszawie.

Paweł Skibiński

Paweł Skibiński

historyk, wykładowca akademicki, ekspert Centrum Myśli Jan Pawła II

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Paweł Skibiński
Paweł
Skibiński
zobacz artykuly tego autora >

“Prymas jasnogórski w drodze na ołtarze”. Ostatnie spotkanie 27 listopada

Redaktor naczelna Stacji7 Aneta Liberacka będzie jednym z gości ostatniego spotkania z cyklu „Prymas jasnogórski w drodze na ołtarze", które odbędzie się na Jasnej Górze w środę 27 listopada. Rozmowa będzie dotyczyła m.in. docierania z programem Prymasa do współczesnych Polaków.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Gośćmi spotkania będą bp Andrzej Przybylski z Częstochowy, o. Stanisław Przepierski OP – autor przygotowywanych czytanek majowych, inspirowanych nauczaniem Prymasa Wyszyńskiego oraz Aneta Liberacka – redaktor naczelna Stacji 7, zaangażowana także w tworzenie strony internetowej www.prymaswyszynski.pl

“Ósme spotkanie z cyklu „Jasnogórski Prymas w drodze na ołtarze” jest okazją do spojrzenia na Niego w perspektywie błogosławieństw. Czyli po prostu szczęścia. Przyszły Błogosławiony pozostawił nam bowiem swoistą receptę na jego osiągniecie. W wymierz osobistym, ale także w odniesieniu do wspólnoty Kościoła i Narodu” – piszą organizatorzy spotkania.

Cykl “Prymas jasnogórski w drodze na ołtarze” odbywa się na Jasnej Górze regularnie od lutego 2019 r. – Od lutego 2019 roku, odbyliśmy w Instytucie maryjnym na Jasnej Górze, osiem pięknych spotykań ze świadkami życia i wielkości Prymasa Tysiąclecia. Byliśmy świadkami pasjonujących opowieści i przeszliśmy pewną duchowa drogę. Od stycznia 2020 r. rozpoczniemy nowy cykl spotkań przed beatyfikacją Prymasa Wyszyńskiego w Warszawie i dziękczynieniem za beatyfikację na Jasnej Górze – 26 sierpnia – zapowiadają organizatorzy.

Najbliższe, ostatnie spotkanie ma być próbą odpowiedzi na pytania: Czy istotnie traktujemy program Prymasa jako wiarygodny sposób realizacji misji Kościoła w świecie? W jaki sposób z programem Prymasa docierać do ludzi współczesnych? – Jakiego języka używać do komunikowania „starej i sprawdzonej – choć wciąż nowej” maryjnej drogi Prymasa Tysiąclecia?

Spotkanie poprowadzi dziennikarka Polskiego Radia Małgorzata Bartas-Witan.

 

ad/Stacja7

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap