Dziś 41. rocznica wyboru Jana Pawła II

16 października mija 41. rocznica wyboru kard. Karola Wojtyły na papieża. Oto garść faktów, wspomnień i ciekawostek dotyczących pamiętnego konklawe.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Dziś 41. rocznica wyboru Jana Pawła II
16 października mija 41. rocznica wyboru kard. Karola Wojtyły na papieża. Oto garść faktów, wspomnień i ciekawostek dotyczących pamiętnego konklawe.

Poetyckie proroctwo 120 lat przed konklawe

Wybór papieża z Polski był niezwykłym wydarzeniem w dziejach świata, ale, jak się okazało, zapowiedzianym w poetyckim proroctwie innego Polaka. Juliusz Słowacki napisał w 1848 r.: „Pośród niesnasek Pan Bóg uderza/W ogromny dzwon,/Dla słowiańskiego oto papieża/Otworzył tron, (…)// Twarz jego słowem rozpromieniona,/Lampa dla sług,/Za nim rosnące pójdą plemiona/W światło, gdzie Bóg./Na jego pacierz i rozkazanie/Nie tylko lud -/Jeśli rozkaże, to słońce stanie,/Bo moc – to cud!

 

Podział władzy z Maryją

15 sierpnia 1963 r. podczas uroczystości koronacji przez prymasa Wyszyńskiego figury Matki Bożej Ludźmierskiej miał miejsce znamienny – z perspektywy późniejszych wydarzeń – epizod. Kardynał Wojtyła uchwycił berło, jakie podczas procesji w pewnym momencie wypadło z ręki Madonny. – Karolu, Maryja dzieli się z Tobą władzą – powiedział do bp. Wojtyły stojący obok jego kolega, ks. Franciszek Macharski.

 

Zdążył w ostatniej chwili

Kard. Wojtyła niemal „na styk” zdążył na konklawe, które wybrało go na papieża. 14 października metropolita krakowski wybrał po południu do rzymskiej kliniki Gemelli, by odwiedzić chorego przyjaciela, biskupa Deskura. Do Kaplicy Sykstyńskiej wszedł ostatni a trzeba wiedzieć, że po zamknięciu wrót Kaplicy do środka nie wpuszcza się nikogo, nawet kardynałów…

 

Wsparcie Prymasa

Podczas konklawe, prymas Polski kard. Stefan Wyszyński szepnął kardynałowi Wojtyle: “Jeśli wybiorą, proszę nie odmawiać…”.

Kiedy drugiego (i ostatniego) dnia konklawe dyskusje wśród kardynałów coraz wyraźniej wskazywały na możliwość wyboru metropolity krakowskiego, dawny rzymski znajomy ks. Wojtyły a wówczas już kardynał, o. Maksymilian de Fuerstenberg, pochylił się nad nim cytując słowa z Ewangelii św. Jana: „Dominus adest et vocat te” (Pan jest i woła cię).

 

Kard. Karol Wojtyła został wybrany na papieża w poniedziałek, 16 października 1978 r., w drugim dniu konklawe. Biały dym zwiastujący dokonanie wyboru pojawił się nad Kaplicą Sykstyńską o godz. 18.18. Metropolita krakowski stał się 262. następcą św. Piotra. Ostatnia notatka w prowadzonej przez metropolitę krakowskiego ‘Księdze czynności biskupich’, przesłanej później do Krakowa, brzmi: „Około godz. 17.15 – Jan Paweł II”.

W trzecie tysiąclecie

Jan Paweł II zamieścił w swoim testamencie jedno ze wspomnień z konklawe. „Kiedy w dniu 16. października 1978 konklawe kardynałów wybrało Jana Pawła II, Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński powiedział do mnie: ‘zadaniem nowego papieża będzie wprowadzić Kościół w Trzecie Tysiąclecie’. Nie wiem, czy przytaczam to zdanie dosłownie, ale taki z pewnością był sens tego, co wówczas usłyszałem. Wypowiedział je zaś Człowiek, który przeszedł do historii jako Prymas Tysiąclecia. Wielki Prymas. Byłem świadkiem Jego posłannictwa, Jego heroicznego zawierzenia.”

 

Z dalekiego kraju

Jan Paweł II był pierwszym od 455 lat papieżem nie-Włochem (od czasu pontyfikatu Hadriana VI, który był Holendrem i pełnił najwyższy urząd w Kościele w latach 1522-23), najprawdopodobniej pierwszym w dziejach papieżem-Słowianinem i pierwszym w historii Kościoła papieżem, który przybranym imieniem powołuje się aż na trzech swoich bezpośrednich poprzedników (Jana XXIII, Pawła VI i Jana Pawła I).

 

 

Ogromna przewaga głosów

Obrady są absolutnie tajne, zaś kardynałów obowiązuje tajemnica, niemniej wedle miarodajnych opinii metropolita krakowski został wybrany w ósmym głosowaniu, przytłaczającą większością 99 głosów (spośród 111 wszystkich uczestników konklawe).

 

Papież z zaskoczenia

Chociaż kardynał Wojtyła zyskiwał od czasu udziału w obradach coraz większe uznanie wśród hierarchów z całego świata, to nie był wymieniany przez media w gronie papabili a więc purpuratów, których wybór na papieża jest wielce prawdopodobny. Wynik konklawe był absolutną światową sensacją. Postać papieża z Polski stała się przez szereg dni po konklawe kluczowym temat światowych mediów, które nie kryły zafascynowania jego osobą. Zwracano uwagę na jego horyzonty intelektualne, wszechstronność zainteresowań, bogactwo doświadczeń duszpasterskich; podkreślano, że zna biegle sześć języków, lubi spływy kajakowe, uprawia narciarstwo a do tego jest poetą… Wśród wielu zadziwiających faktów dotyczących Karola Wojtyły, jakie u kresu pontyfikatu zebrał szwajcarski dziennik „Tribune de Geneve” podano i ten, że metropolita krakowski przybył na konklawe mając ze sobą wyjątkowo skromne kieszonkowe, stanowiące odpowiednik 125 franków szwajcarskich.

 

Wpis do metryki chrztu

Jak każdy sakrament tak i powołanie na Stolicę Apostolską musiało zostać odnotowane w metryce chrzcielnej Karola Wojtyły. 17 października, pod adnotacjami – o chrzcie, bierzmowaniu, święceniach, sakrze biskupiej, kreowaniu kardynałem – ksiądz proboszcz Edward Zacher, w obecności dziennikarzy z całego świata, wypisał wiecznym piórem: “Die 16 X 1978, in Summum Pontificem electus, et imposuit sibi nomen: Joannes Paulus PP”…

 

Cios dla komunistów

Dla bloku państw komunistycznych, na czele z ZSRR wybór polskiego kardynała na papieża był potężnym ciosem. Ciężki szok przeżywało kierownictwo PZPR, które tuż po wyborze zwołało specjalną naradę. Jej klimat opisywał jeden z jej funkcjonariuszy: “Konsternacja widoczna. Olszewski wylewa na jasne spodnie filiżankę czarnej kawy. Westchnienia. Ciężkie. Czyrek ładuje się z tezą (…) – ‘ostatecznie lepszy Wojtyła jako Papież tam, niż jako Prymas tu’. Teza jest chwytliwa. Trafia do przekonania. Ulga”. Oficjalna reakcja władz na wybór kard. Wojtyły na Papieża była jednak utrzymana w tonie radości i satysfakcji. Niekiedy starania aby robić “dobrą minę do złej gry” przynosiły efekt humorystyczny. W telegramie wystosowanym przez władze PRL nazajutrz po zakończeniu konklawe napisano m.in.: “Na tronie papieskim po raz pierwszy w dziejach jest syn polskiego narodu, budującego w jedności i współdziałaniu wszystkich obywateli wielkość i pomyślność swej socjalistycznej ojczyzny…”

 

Podejmować zadania

W homilii podczas Mszy z okazji 25. rocznicy pontyfikatu, 16 października 2003 r. Papież wyznał, że w momencie wyboru silne odczuł w swym sercu pytanie, jakie skierował Jezus do Piotra: „Miłujesz Mnie, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?”(J 21, 15-16); i dodał: „Każdego dnia odbywa się w mym sercu ten dialog, a w duchu wpatruję się w to łaskawe spojrzenie zmartwychwstałego Chrystusa, które ośmiela, aby odpowiadać jak Piotr odpowiadał ze spokojem i świadomością swej ludzkiej ułomności: ‘Panie, Ty wiesz… Ty wiesz, że Cię kocham”, a potem podejmować zadania, jakie On sam przed nami stawia”.


KAI

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7




 

 

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Tymczasem 40 lat temu: 10 czerwca 1979 r.

Ostatni dzień pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski to niedziela, niedziela Trójcy Świętej. Zaczyna ją od niezwykłej, gromadzącej nieprzebrane tłumy wiernych Mszy na krakowskich Błoniach. Potem są już tylko wzruszające rozstania.

Paweł Skibiński
Paweł
Skibiński
zobacz artykuly tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Tymczasem 40 lat temu: 10 czerwca 1979 r.
Ostatni dzień pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski to niedziela, niedziela Trójcy Świętej. Zaczyna ją od niezwykłej, gromadzącej nieprzebrane tłumy wiernych Mszy na krakowskich Błoniach. Potem są już tylko wzruszające rozstania.

O godz. 10 hejnał z wieży Kościoła Mariackiego ogłasza przybycie papieża na krakowskie Błonia. Nie tylko ulice pełne były ludzi pragnących zobaczyć przejazdem Ojca Świętego. Prawdziwe tłumy zaczynają się dopiero tutaj, na Błoniach, które tego dnia – 10 czerwca dokładnie 40 lat temu – po raz pierwszy stają się miejscem Mszy Jana Pawła z rodakami. Pierwszy i nie ostatni. Na papieża czeka już tam nawet półtora miliona wiernych, co należy uznać za wielki wyczyn zważywszy na problemy z transportem, stosunek władz do tej wizyty i straszenie Polaków dantejskimi scenami, które mogłyby się rozegrać w takim tłumie.

Nic takiego się nie wydarza. Oprócz papieża na Błonia przybywa również Prymas Wyszyński – od kilku dni nieobecny przy papieżu, aby pozwolić mu samemu “rządzić” ponownie w jego dawnej diecezji. Oprócz Prymasa jest oczywiście obecny też kard. Franciszek Macharski, następca Karola Wojtyły na krakowskiej katedrze.

Są tu również obecne relikwie św. Stanisława, którego 800-lecie męczeńskiej śmierci Kraków wówczas świętował. Zostały przywiezione specjalnie z kościoła na Skałce.

 

 

 

Zanim rozpocznie się Msza papież objeżdża odkrytym samochodem przez aż pół godziny poszczególne sektory, chce pozdrowić jak największą liczbę pielgrzymów. Powitanie na początku Mszy wygłaszają kard. Stefan Wyszyński i kard. Franciszek Macharski. Homilię – mówi sam papież. 

Podobnie jak ta wygłoszona ledwie tydzień wcześniej w Warszawie i ta homilia przechodzi do historii. W pamięć wielu zapadło wiele pochodzących stamtąd słów. Jak choćby te:

Człowiek może powiedzieć Bogu: nie. Człowiek może powiedzieć Chrystusowi: nie. Ale – pytanie zasadnicze: czy wolno? I w imię czego “wolno”? Jaki argument rozumu, jaką wartość woli i serca można przedłożyć sobie samemu i bliźnim, i rodakom, i narodowi, ażeby odrzucić, ażeby powiedzieć “nie” temu, czym wszyscy żyliśmy przez tysiąc lat?! Temu, co stworzyło podstawę naszej tożsamości i zawsze ją stanowiło.

 

 

Albo te o “bierzmowaniu dziejów”. Wychodząc od męczeństwa św. Stanisława papież przekonywał, że owa śmierć była jakby bierzmowniem, przeprowadzeniem ku dojrzałości młodego państwa polskiego. I zestawił z tamtą sytuacją – sytuację Polaków w roku 1979 r., w którym te słowa wygłaszał:

Pragnę wam dziś przekazać tego Ducha, ogarniając sercem z najgłębszą pokorą to wielkie “bierzmowanie dziejów”, które przeżywacie. Więc mówię za Chrystusem samym: “Weźmijcie Ducha Świętego!” (J 20,22). I mówię za Apostołem: “Ducha nie gaście!” (1 Tes 5,19).
I mówię za Apostołem: “Ducha Świętego nie zasmucajcie!” (por. Ef 4,30).
Musicie być mocni, drodzy bracia i siostry! Musicie być mocni tą mocą, którą daje wiara!

 

 

Gdy zaś wygłosił te słowa, brawa, które się zerwały gdy skończył, nie cichły przez wiele minut. 

Pozwólcie – że zanim odejdę – popatrzę jeszcze stąd na Kraków, na ten Kraków, w którym każdy kamień i każda cegła jest mi droga – i popatrzę stąd na Polskę…
I dlatego – zanim stąd odejdę, proszę was, abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię “Polska”, raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością – taką, jaką zaszczepia w nas Chrystus na chrzcie świętym, – abyście nigdy nie zwątpili i nie znużyli się, i nie zniechęcili, – abyście nie podcinali sami tych korzeni, z których wyrastamy.

Msza św. trwa długo. Po niej papież wraca na Franciszkańską na obiad i kolejne spotkanie. Tym razem przyjmuje dziennikarzy obsługujących pielgrzymkę. Rozmawia z nimi w kilku językach: po polsku, francusku, włosku i angielsku.

Potem znów wsiada do odkrytego samochodu, aby dojechać na lotnisko w Balicach, skąd odleci do Rzymu. Wzdłuż całej trasy na lotnisko stoją tłumy ludzi. Na lotnisko dojeżdża niedługo przed godz. 17, już czekają przedstawiciele władz państwowych oraz biskupi, w tym Prymas Polski. Nie brakuje wzruszeń.

Mój krótki pobyt w Polsce umocnił jeszcze moje duchowe więzy z umiłowaną Ojczyzną i z tym Kościołem, z którego wyszedłem i któremu pragnę służyć nadal całym sercem i ze wszystkich sił poprzez moją uniwersalną posługę papieską. Dziękuję za zapewnienie o pamięci w modlitwie. Tam za Alpami słuchał będę w duchu bicia dzwonów wzywających do modlitwy, zwłaszcza na “Anioł Pański”, i równocześnie słuchał będę bicia serc moich rodaków.

 

Po ostatnich słowach przemówienia, zakończonego błogosławieństwem, Jan Paweł II klęka i całuje ziemię, podobnie jak zrobił to 9 dni wcześniej po wylądowaniu w Warszawie. Potem wchodzi po stopniach do samolotu, wiele razy pozdrawiając zgromadzonych. Jego ostatnim chwilom w Polsce towarzyszy przejmująca muzyka i śpiew górali: “Góralu, czy ci nie żal…”

O godz. 17 samolot z Ojcem Świętym startuje w drogę powrotną do Rzymu.

Jan Paweł II powróci do Ojczyzny dopiero 16 czerwca 1983 r., półtora roku po wprowadzeniu stanu wojennego. 


To ostatni odcinek naszego cyklu “Tymczasem 40 lat temu” przypominającego codziennie kolejne wydarzenia z pamiętnej pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Ojczyzny. 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7




 

 

Paweł Skibiński

Paweł Skibiński

historyk, wykładowca akademicki, ekspert Centrum Myśli Jan Pawła II

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Druś

Anna Druś

dziennikarka i redaktor sekcji news, w Stacji7 od marca 2018. Wcześniej pracowała w "Pulsie Biznesu", "Newsweeku" i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Z wykształcenia teolog i dziennikarz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Paweł Skibiński
Paweł
Skibiński
zobacz artykuly tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >