Nasze projekty

Nie jesteśmy pępkiem świata

Zakończył się Synod Amazoński. Trzy tygodnie słuchania głosu lokalnych Indian i tych, którzy niosą im Ewangelię. Trzy tygodnie dowiadywania się o ich pastoralnych potrzebach i kapłańskich brakach tak wielkich jak sama Amazonka, a także o kulturowych zależnościach i ekonomicznych trudnościach. Nie mają prądu, Internetu i dróg. Z wioski do wioski docierają łodziami. A jednak od 500 lat wierzą w Chrystusa. I to niech będzie punkt wyjścia tego artykułu – Chrystus, który w przekazach medialnych z Synodu gdzieś się zgubił.

Reklama

Dwa Synody

Patrząc na Synod Amazoński z Polski trudno było się połapać w natłoku docierających z niego informacji. W mediach próżno było szukać wiedzy o tym, dlaczego ten synod właściwie zorganizowano, o jakich problemach w Amazonii mówimy i dlaczego to, co się dzieje tak daleko od Europy, w ogóle powinno nas przejmować.

Zamiast tego – cała rzeka informacji poświęcona była wyświęcaniu żonatych mężczyzn (viri probati), kobietom diakonom i „rdzennnym” figurkom, które ostatecznie skończyły w Tybrze i zostały wyłowione przez Carabinierów (swoją drogą warto przyjrzeć się tej sprawie, ponieważ najpierw cały świat zastanawia się, czy była to pogańska bogini, kardynałowie jeden po drugim podają inne tłumaczenia całej sprawy, a na końcu papież ogłasza, że Dziewica Maryja czczona i miłowana jako Królowa Amazonii “stała się nią nie podbijając, lecz <<inkulturując się>>”).

Reklama
Reklama

Wsiadając do samolotu do Rzymu wraz z ekipą TVP i dość chaotyczną wizją Synodu wierzyłam, że zobaczę sama na czym ten Synod naprawdę polega i porównam synod prawdziwy i synod medialny. I nie zawiodłam się. 

Na ulicach Watykanu rozmawiałam z misjonarzami, amazońskimi tubylcami i dziennikarzami, słuchałam Papieża i ojców synodalnych. Oto co znalazłam.

Wiara

Reklama
Reklama

„Jak pójdziemy kiedyś do nieba, to oni będą na nas czekać” – powiedziała mi o wierze amazońskich plemion Dominika Szkatuła, misjonarka która zachęcona przez Jana Pawła II, wyjechała do Peru w 1982 roku – wtedy, kiedy nikt świecki na misje nie jeździł. Przetarła szlaki w dżungli dla świeckich misjonarzy  – dziś jest najlepszym chyba ambasadorem lokalnych mieszkańców. „Wiara Indian jest inna niż nasza” – mówi – „oni są skupieni przede wszystkim na Bogu Ojcu”. Do tego dziękują ziemi, że wydaje plony. Przepraszają drzewo gdy mają je ściąć. Dominika gdy zobaczyła figurkę nagiej ciężarnej kobiety w ogrodach watykańskich pomyślała, że to zupełnie normalne – „tam się nie da oddzielić lokalnych tradycji od wiary, po prostu trzeba się do tego przyzwyczaić” – mówi.

Możemy mieć inne tradycje, inny ryt, ale tym co nas łączy jest Jezus Chrystus

Wiara Indian jest silna i stanowcza – „mam wrażenie, że wielu z was w Europie nie rozumie, że możemy mieć inne tradycje, inny ryt, ale tym co nas łączy jest Jezus Chrystus” – grzmiał na konferencji prasowej w Sala Stampa Delio Siticonatzi Camaiteri, przedstawiciel ludu Ashaninca z Peru.

Wyraźnie zniecierpliwiony przypomniał wszystkim na sali, że nie jest egzotyczną maskotką przywiezioną na Synod, ale człowiekiem, któremu na co dzień żyje się stokroć gorzej niż nam, należącym jednak do tego samego Kościoła.

Reklama

twitter.com/RichRaho

Zmiana

Tej starej pizzy nikt już nie chce jeść – mówi Dominika Szkatuła. Posługując w dżungli od prawie 40 lat wie, że w ten sposób chrześcijaństwo długo nie pociągnie – z wieloma społecznościami przeżywającymi mszę świętą raz na kilka lat – gdzie desperacko potrzeba nowych posługujących (i konsekrowanych, i świeckich). Nic więc dziwnego, że ojcowie synodalni poprosili między innymi w dokumencie końcowym, aby każde zgromadzenie zakonne na świecie zorganizowało placówkę w Amazonii, a jeden bardzo szczery biskup zaproponował nawet podczas obrad, aby połowę księży pracujących w Watykanie wysłać na placówki w sam środek dżungli. Poza tym kapłan, który przyjeżdża jednego dnia do wioski po to, aby następnego dnia wyjechać gdzie indziej, nie jest skutecznym ewangelizatorem. Posynodalny dokument postuluje prawdziwą obecność kapłana w danej wspólnocie.

Aby ochronić potężne dziedzictwo, z którego żyją plemiona – dżunglę – biskupi zaproponowali, aby powstał specjalny fundusz dla Amazonii, który wspomoże lokalne społeczności w walce o miejsca zamieszkania. Brak działań mógłby doprowadzić do utraty chrześcijaństwa na tych terenach – jeśli lasy zostaną wycięte, ludzie nie będą mieli z czego żyć i wyjadą za chlebem.

Warto tu zaznaczyć, że dokumentu końcowego i idei walki papieża o środowisko nie da się zrozumieć bez encykliki Laudato Si. Już w pierwszym punkcie encykliki czytamy:

“Laudato si’, mi’ Signore – Pochwalony bądź, Panie mój, śpiewał święty Franciszek z Asyżu. W tej pięknej pieśni przypomniał, że nasz wspólny dom jest jak siostra, z którą dzielimy istnienie, i jak piękna matka, biorąca nas w ramiona: «Pochwalony bądź, mój Panie, przez siostrę naszą, matkę ziemię, która nas żywi i chowa, wydaje różne owoce z barwnymi kwiatami i trawami»”

Kardynał Michael Czerny, świeżo upieczony purpurat powiedział w sobotę w Watykanie – “zmiana nigdy nie wydarzy się poprzez to, że będziemy robić to, co robiliśmy do tej pory”.

I tu przychodzi powiedzieć o największej rewolucji tego Synodu.

Żonaci księża na horyzoncie

Wyświęcanie sprawdzonych żonatych diakonów na księży to jedna z propozycji biskupów, którą rekomendowali papieżowi (128 głosów “za” na 41 “przeciw”) jako propozycję do rozważenia jako remedium na brak księży w regionie.

Teraz papież pozostawiony jest z dylematem: czy powinien otworzyć małe drzwiczki w wielkim i starym murze jakim jest zasada celibatu dla księży, myśląc, że to co stanie się w Amazonii pozostanie w Amazonii, czy też Synod Amazoński stanie się przyczynkiem do szerokiej zmiany w tej kwestii w całym Kościele?

Bo przecież brak księży i wielkie różnice kulturowe między łacińską tradycją a resztą świata nie jest tylko problemem Amazonii, ale choćby Afryki (choć ta akurat ma mnóstwo lokalnych powołań) czy Azji – nie mówiąc już o szykowanym “Synodzie” niemieckich biskupów, który ma odbyć się w 2020 roku.

Polscy misjonarze z którymi rozmawiałam nie są entuzjastami pomysłu. Ojciec synodalny bp Stanisław Dowlaszewicz (od 33 lat w Boliwii) powiedział, że w pierwszej kolejności należy formować rodziny, aby te dawały Kościołowi nowych kapłanów lokalnych. Dominika Szkatuła dodała, że gdy pytała Indian o taką możliwość oni sami tego nie chcieli bojąc się wywyższenia społecznego jednego z mieszkańców wioski. Papież nazwał to podczas obrad synodalnych „klerykalizacją świeckich” i sam apelował, by tego uniknąć. Prefekt Kongregacji ds. Duchowieństwa, kard. Beniamino Stella mówił w czwartek na konferencji prasowej, że “celibat jest darem i radykalizmem Ewangelii” a “kościołowi w Ameryce Łacińskiej zabrakło odwagi głoszenia tego radykalizmu ludom tubylczym”. Zważywszy, że to jeden z potężnych watykańskich urzędników, ostateczna decyzja papieża w tej sprawie nie jest wcale oczywista.

twitter.com/RichRaho

Większa rola kobiet w Kościele

W świecie katolików Europa staje się peryferiami. A jeśli jako katolicy wierzymy, że na konklawe działa Duch Święty to papież z regionu świata, gdzie wyznawców Chrystusa jest najwięcej, jest prawdziwym darem.

Diakonat kobiet był kolejnym gorącym tematem tego synodu. Ojcowie synodalni poprosili, aby papież wrócił do tematu w ramach komisji ds. diakonatu kobiet, którą powołał już w 2016 roku. Ostateczna decyzja tu też oczywiście należy do papieża. Jednak już wiadomo, że w Kościele na pewno zmienia się rola synodalna kobiet – w papieskiej komisji po synodzie po raz pierwszy w historii zasiądzie świecka kobieta – komisje takie do tej pory tworzone były wyłącznie przez biskupów. Trudno też spodziewać się, że podczas kolejnego synodu kobiety będą pozbawione głosu – wiele kobiet uczestniczących w tym synodzie w roli konsultora wskazywało, że kolejny synod będzie już najpewniej z oficjalnym głosem kobiet. Zresztą w przypadku terenów misyjnych takich jak Amazonia roli kobiet nie da się w kościele przecenić – “gdyby te wszystkie kobiety wysłać na urlop, to niewiele by z tego wszystkiego zostało” powiedziała mi w „Między Ziemią a Niebem” Dominika Szkatuła.

Nie jesteśmy pępkiem świata

Na owoce Synodu trzeba będzie poczekać kilka lat, niektóre zmiany są zmianami pokoleniowymi, ale jedno jest już pewne. W Europie bardzo trudno przyjąć nam, że linia podziału świata na chrześcijański i niechrześcijański już dawno przestała przebiegać pionowo. Teraz ta linia przebiega poziomo i chrześcijaństwo stało się większościowe na południowej półkuli globu. Trzeba więc odwrócić myślenie, że to Europa jest pępkiem świata  – w świecie katolików Europa staje się peryferiami. A jeśli jako katolicy wierzymy, że na konklawe działa Duch Święty to papież z regionu świata, gdzie wyznawców Chrystusa jest najwięcej, jest prawdziwym darem. To wody Amazonki wypełniają powoli wody Tybru i synod z pewnością był ważną odpowiedzią na taki stan rzeczy.

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę