Duch czasu? Nie, dzięki

Duch czasu. Klasyka wymówek. Bo “kiedyś to było inaczej, a dzisiaj?” No też jest inaczej. Ale czy to oznacza, że we wszystkich dziedzinach życia można więcej, można coś innego. Nie.

Mateusz Ochman
Mateusz
Ochman
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Duch czasu? Nie, dzięki
Duch czasu. Klasyka wymówek. Bo “kiedyś to było inaczej, a dzisiaj?” No też jest inaczej. Ale czy to oznacza, że we wszystkich dziedzinach życia można więcej, można coś innego. Nie.

Daleki jestem od stwierdzenia ex cathedra, że to co było sto czy pięćset lat temu było przez sam ten fakt lepsze niż to, co mamy teraz. Choć prywatnie uważam, że w dziewięciu na dziesięć przypadków ta teza (“stare jest lepsze”) jest zgodna z rzeczywistością. Bo nie o czasy tu chodzi, ale o prawdę. A prawda jest obiektywna, to znaczy, że coś jest prawdziwe z definicji, samo przez się, bez względu na cokolwiek jak chociażby nasze pragnienia, cele, widzimisię czy czas, w którym dane jest nam żyć.

Dlaczego więc sami przed sobą tłumaczymy się tak zwanym duchem czasu? Nie wiem. Wiem natomiast, że wspólne mieszkanie pary mającej się ku sobie było tak samo niestosowne za młodości mojej babci (i jej babci, i babci jej babci…) jak i teraz. Wiem, że aborcja za czasów młodości mojego dziadka (i jego dziadka, i dziadka jego dziadka…) była tak samo wielką zbrodnią jak dziś. W kwestii pozbawiana życia niedołężnych osób mamy do czynienia z tym samym mechanizmem.

Przepraszam, że sięgam po tak “medialne” przykłady, ale to najczęściej nimi – i im podobnymi – sięgamy po argument “ducha czasu” ugłaskując swoje sumienie i zagłuszając je. A sumienie było tym samym za czasów młodości moich dziadków (i ich dziadków, i ich dziadków…), czym jest dziś. Tylko, że teraz do głosu coraz częściej dochodzą ludzie, którzy chcieliby je nam rozmienić na drobne.

Nie jestem naiwny, wiem, że jak świat stary, tak zawsze pojawiał się ktoś, kto chciał nieco w nim pozmieniać. Ale dzisiaj, gdy pierwsza lepsza gwiazda telewizyjnego show, w którym tańczy się salsę na lodzie zostaje uznana za autorytet w sprawach moralnych, siła oddziaływania w zły sposób na nasz kręgosłup moralny jest dużo większa. I będzie tylko gorzej.

Przepraszam za złorzeczenie – i to w tak brutalny sposób – ale niech duch czasu wiecznie stąpa w ciemności po klockach lego i niech zawsze małym palcem u stopy uderza o szafę. Bo my mamy go w nosie. A jeśli gdzieś ma już działać to skromnie i pokornie sugeruję rozpocząć od natychmiastowych przelewów we wszystkich bankach i czterech kresek zasięgu telefonicznego.

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


🔷 Jej bajka urzekła o. Adama Szustaka. Obejrzyj odcinek "Piernikowych Bajek"! ⤵️



 

 

Mateusz Ochman

Mateusz Ochman

Specjalista ds. social media. Autor bloga "Bóg, honor & rock`n`roll" oraz programu "Brzytwa Ochmana".

Zobacz inne artykuły tego autora >

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mateusz Ochman
Mateusz
Ochman
zobacz artykuly tego autora >

Deklaracja wiary: “Nie rozumiem czego Pan nie rozumie”

Helena Pyz: Nie rozumiem, dlaczego Pan Redaktor Szymon Hołownia nie rozumie podstawowych rzeczy, a chwilami sam sobie zaprzecza.

Helena Pyz
Helena
Pyz
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Deklaracja wiary: "Nie rozumiem czego Pan nie rozumie"
Helena Pyz: Nie rozumiem, dlaczego Pan Redaktor Szymon Hołownia nie rozumie podstawowych rzeczy, a chwilami sam sobie zaprzecza.
Fragment oryginalnej Przysięgi Hipokratesa:

“Będę stosował zabiegi lecznicze wedle mych możności i zdolności ku pożytkowi chorych, broniąc ich od uszczerbku i krzywdy.

Nikomu, nawet na żądanie, nie podam śmiercionośnej trucizny, ani nikomu nie będę jej doradzał, podobnie też nie dam nigdy niewieście środka na poronienie. W czystości i niewinności zachowam życie swoje i sztukę swoją.

Do jakiegokolwiek wejdę domu, wejdę doń dla pożytku chorych, wolny od wszelkiej chęci krzywdzenia i szkodzenia, jako też wolny od pożądań zmysłowych, tak względem niewiast jak mężczyzn, względem wolnych i niewolników.

Cokolwiek bym podczas leczenia czy poza nim w życiu ludzkim ujrzał czy usłyszał, czego nie należy rozgłaszać, będę milczał, zachowując to w tajemnicy.

Jeżeli dochowam tej przysięgi i nie złamię jej, obym osiągnął pomyślność w życiu i pełnieniu swej sztuki, ciesząc się uznaniem ludzi po wszystkie czasy; w razie jej przekroczenia i złamania niech mię los przeciwny dotknie.”

Jeśli jest dla Pana jasne, że klauzula sumienia jest niedoskonała, mało – wadliwa, to dlaczego nie widzi Pan powodu składania „deklaracji wiary” przez lekarzy? To jest właśnie podstawowy powód konieczności zdeklarowania się przez środowisko medyczne. Nieustanne naciski biurokracji, które aż nazbyt często powodują łamanie sumień nie tylko lekarzy, ale również personelu pomocniczego, to źródło tragedii. Przypuszczam, że dla nikogo, albo dla nielicznych lekarzy, pielęgniarek, położnych czy aptekarzy jest to powodem porzucenia ukochanego, wymarzonego zawodu. Jednak wielu ma problemy, które degenerują ich sumienia.

 

Deklaracja to przyznanie się do systemu wartości i pracuje ona w obie strony. Zarówno wzmacnia poczucie godności – wiem do czego się publicznie zobowiązuję, jak i upewnia pacjenta, że może mi zaufać.

 

Przysięgę Hipokratesa składamy jednorazowo, składaliśmy ją też w różnych uwarunkowaniach społecznych i politycznych. Dla lekarzy katolickich nie jest wystarczająca, dlatego popieram prośbę dr Wandy Półtawskiej. Postępy w medycynie niosą kolejne wyzwania i potrzebne jest stałe uświadamianie sobie, jak zgodnie z nauką katolicką oraz własnymi przekonaniami podejmować te wyzwania. 

 

Ciekawa jestem jak szerokie ma Pan doświadczenia z opieką medyczną w Indiach, o czym Pan wspomniał. Czy widział Pan państwowe szpitale czy przychodnie na prowincji? Czy spotkał Pan kiedyś osobę dotkniętą, naznaczoną trądem, w prywatnej lecznicy? Czy ludzie z najniższych kast są traktowani na równi z braminami w tychże placówkach? Panie Redaktorze, akurat w tej dziedzinie mam doświadczenie od ćwierć wieku i myślę, że bardzo się Pan myli w takiej radosnej ocenie „regularnego doktora” w Indiach.

Deklaracja wiary:

Myli się Pan również w ocenie ewangelizacyjnej roli Deklaracji. Nawet najmniejsze, pojedyncze nasze działania, nasze postawy, są w stanie przemieniać zło i miałkość w dobro. I to promieniuje na wielu.

 

Nie wyczerpię tematu, jest zbyt wiele jeszcze do omówienia. Ale martwię się, że taki tekst wyszedł spod Pańskiego pióra, w tak szanowanym przeze mnie portalu Stacja7.pl.

 

Helena Pyz, Jeevodaya Nagar, Indie


Polecamy również inne artykuły dotyczące deklaracji wiary:


Deklaracja wiary. Dwa razy nie rozumiemSzymon Hołownia


Deklaracja wiary – podpisałamdr Daria Mikuła-Wesołowska


Deklaracja wiary a… Kopernikks. Krzysztof Wieczorek


Treść deklaracji wiary i listu otwartego prof. Wandy Półtawskiej


Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7




 

 

Helena Pyz

Helena Pyz

Zobacz inne artykuły tego autora >

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Helena Pyz
Helena
Pyz
zobacz artykuly tego autora >