video-jav.net

Aneta Liberacka: Do rodziców w sprawie deklaracji LGBT+

Naprawdę ciężko sobie wyobrazić rodzica, który świadomie, z pełną odpowiedzialnością, w normalnych, zdrowych warunkach emocjonalnych, popierałby edukację seksualną, która prowadzi do pobudzania w czteroletnim dziecku jego seksualności

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Aneta Liberacka: Do rodziców w sprawie deklaracji LGBT+
Naprawdę ciężko sobie wyobrazić rodzica, który świadomie, z pełną odpowiedzialnością, w normalnych, zdrowych warunkach emocjonalnych, popierałby edukację seksualną, która prowadzi do pobudzania w czteroletnim dziecku jego seksualności

Niestety edukacja seksualna proponowana przez WHO ma polegać właśnie (między innymi) na uświadamianiu dzieci o “radości i przyjemności z dotykania własnego ciała i masturbacji we wczesnym dzieciństwie” (nawet mi źle kiedy to tylko piszę, myśląc o tak małych dzieciach). 

Pełna treść dokumentu “Standardy edukacji seksualnej w Europie Światowej Organizacji Zdrowia (WHO)”

 

Patrząc na te zapisy, jestem przekonana, że osoby przygotowujące takie regulacje lub popierające deklarację, po prostu nigdy nie miały okazji z miłością rodzicielską obserwować dziecka, przebywać z czteroletnim (czy też nieco starszym) dzieckiem, uczestniczyć w zabawie, w jego rozwoju, w przekazywaniu emocji, w rozumieniu świata przez tak małe dziecko. Inaczej nigdy te osoby nie przygotowałyby takich zapisów i nie deklarowały takich działań.

 

Nie ma zgody

Małe dzieci poznając świat mają naturalną potrzebę poznawania dobra i zła. Pamiętam, że ilekroć czytałam moim dzieciom, kiedy były małe, jakąś książkę, czy też oglądaliśmy bajki, zawsze ich pytania na początku były takie, czy dany bohater jest dobry, czy zły. To musiały wiedzieć. To była dla nich podstawa zrozumienia opowiadanej historii. Jeśli same nie mogły z kontekstu tego zrozumieć, natychmiast pytały o to, czy ktoś jest dobry, czy zły. Nie umiały inaczej poukładać sobie tej bajki, jeśli nie zostały poznane przez nie fundamenty dobra i zła.

 

W życiu dzieci są etapy intensywnego poznawania świata, a tym samym poznawania własnego ciała. Choć oczywiście inne aspekty życia i świata są piękne i właśnie ten cały świat trzeba dziecku pokazywać, to piękno w nim rozwijać, nie sprowadzając wszystkiego wyłącznie do poznawania ciała, to tu się na tym skupiamy, ponieważ rzecz dotyczy opisanej wyżej deklaracji. Kiedy małe dziecko poznając swoje ciało, poznaje także sferę “przyjemności z dotyku” każdy rodzic wie, zupełnie naturalnie, tak po prostu, z miłości, że natychmiast trzeba dziecku powiedzieć, żeby tak nie robiło, bo to jest złe. My wiemy, do czego może prowadzić nadmierne pobudzanie ciała, jeśli nie idzie to w parze z rozwiniętymi, dojrzałymi emocjami. Dlatego jednoznacznie trzeba dziecku powiedzieć, że to jest złe i nie powinno tego robić. Nie ma więc zgody rodziców na to, by ktoś inny, pedagog, nauczyciel, “opiekun szkolny”, “latarnik” czy jakakolwiek inna osoba, uświadamiała nasze dzieci, że jest inaczej. NIE MA NA TO ZGODY! 

 

Może edukacja z rodzicielstwa?

Jeśli rodzic uważa, że pobudzanie takich doznań u małych dzieci jest dobre, to mówiąc eufemistycznie sam powinien zgłosić się na jakąś edukację z rodzicielstwa

Jestem przekonana, że nie ma rodziców, którzy uważają inaczej. Jeśli rodzic uważa, że pobudzanie takich doznań u małych dzieci jest dobre, to mówiąc eufemistycznie sam powinien zgłosić się na jakąś edukację z rodzicielstwa. Udać się do specjalisty, ponieważ nie dojrzał widocznie do roli rodzica.

Każdy rodzic oczywiście jest także przeciwko jakiejkolwiek dyskryminacji ludzi, dyskryminacji dzieci. Problem w tym, że pod hasłami walki z dyskryminacją z nienawiścią, dyskryminuje się tych, którzy chcieliby sami (tak jak gwarantuje to konstytucja), według własnych przekonań, wychować swoje dzieci. Mieć szansę wspólnie z przedszkolem i szkołą na wychowanie dziecka według dobrych wartości i jednoznaczności tego, co w świecie jest dobre, a co złe.

 

Każda dyskryminacja jest zła!

Dyskryminacja w każdym wymiarze jest zła. Rozbudzanie i pobudzanie doznań cielesnych u małych dzieci jest złe i zasługuje na całkowite potępienie, a nie zrozumienie i opowiadanie się za czymś takim. Bez względu na to, czy ktoś jest człowiekiem wierzącym, czy nie, bez względu na to jaki ma światopogląd, nie wolno nikomu wykorzystywać bezbronności dzieci do tego, by budować świat skupiony na podziałach ze względu na płeć, czy orientację seksualną.

Świat, który przed nimi się otwiera, piękno miejsc, sztuki, literatury, krajobrazu, życia, miłości, spełniania marzeń, rodziny, dostarcza wystarczająco dużo doznań, właściwych, pięknych doznań i nie ma potrzeby rozbudzać ich wyłącznie w kontekście ciała.

 

Apeluję do wszystkich rodziców: nie dajmy sobie wmówić, że jest inaczej!

 

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



 

 

Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Redaktor naczelny portalu Stacja7.pl, prezes Fundacji Medialnej 7. Z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich miejscach jak Comarch, czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich. Mama czwórki dzieci, chętnie zabierająca głos w sprawach: kobiet, dzieci, rodziny, edukacji. Bliska jej sercu jest nauka społeczna Jana Pawła II. Na Stacji 7 od kilku lat prowadzi cykl "Rozmowy z Janem Pawłem II" oraz podejmuje tematy społeczne.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Namioty Wyklętych

Przez kilkadziesiąt lat historia o nich milczała. Ze śmietnika pamięci wydobyli ich młodzi ludzie, którym imponowała walka o wolność Polski. Choć do tej pory szereg życiorysów Żołnierzy Wyklętych wzbudza kontrowersje, urzekają oni swoją niezłomnością oraz niezwykłym świadectwem wiary w Boga.

Maciej Skotnicki
Maciek
Skotnicki
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Namioty Wyklętych
Przez kilkadziesiąt lat historia o nich milczała. Ze śmietnika pamięci wydobyli ich młodzi ludzie, którym imponowała walka o wolność Polski. Choć do tej pory szereg życiorysów Żołnierzy Wyklętych wzbudza kontrowersje, urzekają oni swoją niezłomnością oraz niezwykłym świadectwem wiary w Boga.

“Ponieważ żyli prawem wilka, historia o nich głucho milczy”. Gdy Zbigniew Herbert w latach 90’ pisał ten wiersz dedykowany żołnierzom zbrojnego podziemia antykomunistycznego, z pewnością tak było. Dziś wiedza o żołnierzach walczących z komunistycznym okupantem, jakim była PRL, jest coraz bardziej powszechna. Takie postaci, jak Witold Pilecki, Hieronim Dekutowski “Zapora”, czy Danuta Siedzikówna “Inka” poznałem wstępując do Stowarzyszenia Studenci dla RP.

Kiedy czytamy życiorysy żołnierzy walczących po 1945 roku na terenie Polski, możemy zauważyć, że od początku ich walka była skazana na porażkę. Niewielki odsetek społeczeństwa, stojący w opozycji do wielkiego aparatu represji, nie mógł w żaden sposób odnieść zwycięstwa, przynajmniej zbrojnego. Dlaczego więc uznajemy ich za bohaterów narodowych?

Aby to zrozumieć, przeanalizujmy etos rycerski, na których zostało wychowane pokolenie idące w bój podczas Powstania Warszawskiego, a potem nazwane “bandami” przez peerelowskie władze. Pierwszą jego odnogą jest umiłowanie wolności, której doświadczyli, żyjąc w II Rzeczypospolitej Polskiej. Można powiedzieć, że stali się oni pomostem między II RP, a PRL, przekazując nam – młodym ludziom – wielki depozyt wartości, jakimi przesiąknęli, słuchając świadectw powstańców styczniowych, których traktowali tak, jak my żyjących między nami żołnierzy AK.

Wielu historyków w swoich pracach naukowych wskazuje, iż to właśnie okres dwudziestu lat wolności Polski między dwiema wojnami dał silny impuls naszym przodkom do tego, aby przeciwstawić się okupantowi niemieckiemu, a potem sowieckiemu. Bez poznania tego etosu my, współcześni Polacy, wychowywani po 1989 roku, nie zrozumiemy motywacji, które gnały “Zaporę”, “Nila”, czy “Roja” do tak desperackich czynów.

Drugą zaś odnogą, bez której nie moglibyśmy mówić o fenomenie Państwa Podziemnego oraz Żołnierzy Wyklętych, jest szczególne powierzenie swojego losu Bogu. Wiele razy zastanawiałem się, czy byłbym w stanie pójść na ochotnika do piekła, jak zrobił Witold Pilecki, idąc dobrowolnie do Auschwitz. Jego zadaniem było sprawdzenie, czy rzeczywiście owe obozy koncentracyjne stworzone przez Niemców, były fabrykami śmierci.

Odpowiedź na to pytanie pojawiła się w momencie, kiedy w jednym z wywiadów, syn Rotmistrza Andrzej, powiedział, iż jego ojciec dbał, aby jego dzieci były wychowywane w wierze. Wspomniał również, że jego ostatnią wolą, którą powiedział swojej żonie Marii, było czytanie dzieciom fragmentów książki Tomasza a Kempis “O naśladowaniu Chrystusa”. I właśnie ta pozycja, przeznaczona początkowo dla zakonników kontemplacyjnych, jest kluczem do zrozumienia motywacji, jakimi kierował się w swoim życiu Rotmistrz.

Nie tylko “najdzielniejszego z dzielnych”, ale życiorysy wielu Wyklętych są przepełnione szczególną troską o wychowanie przyszłych pokoleń w wierze. Takim przykładem może być Łukasz Ciepliński ps. “Pług”, który 1 marca 1951 roku wraz ze swoimi towarzyszami z IV Zarządu Głównego WiN, został zamordowany strzałem w tył głowy. Na pamiątkę tego wydarzenia pierwszy dzień marca jest uznany Narodowym Dniem Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

Przed egzekucją Ciepliński napisał do swojego syna bardzo przejmujący gryps, w którym możemy przeczytać: “Bądź Polakiem, to znaczy całe zdolności zużyj dla dobra Polski i wszystkich Polaków [fragment nieczytelny] Bądź katolikiem, to znaczy pragni[j] poznać Wolę Bożą, przyjmij ją za swoją i realizuj w życiu. Katoli[k] to nie niedołęga, ale zdolny przedsiębiorczy, służący dobru i walczący ze złem. Przez wyks[z]tałcenie umysłu i charakteru osiągnąć musisz odpowiednie stanowisko społeczne – by cele te móc realizować”. Myślę, że ten fragment może stanowić testament wszystkich Wyklętych, pozostawiony nam, młodym Polakom.

Mit Żołnierzy Wyklętych jako zbiór postaw kształtujących obecną rzeczywistość, przedzierał się do świadomości społecznej bardzo długo. Niektórzy nie szczędzili oszczerczych słów wymierzonych w Niezłomnych, zarzucając im zbrodnie na cywilach, czy akty rabunkowe. W czasie działań zbrojnego podziemia antykomunistycznego istniały grupy bandyckie, które wielokrotnie podszywały się pod oddziały Wojska Polskiego. Nie mają oni nic wspólnego z bohaterami, o których wspomniałem powyżej.

Zdajemy sobie sprawę, że wielu z tych bohaterów ma “skazę” na swoim honorze. Ocenianie ich decyzji, bez zwracania uwagi na to, iż nieśli oni na swoich barkach bagaż kilku lat wojny, podczas której mordowano na ich oczach bliskich i przyjaciół, jest moim zdaniem lekkomyślne. Dziś możemy twierdzić, że jeden, czy drugi Wyklęty mógł się zachować inaczej w danej sytuacji. Takich ocen dokonujemy siedząc w ciepłym pokoju, czując się bezpiecznie.

Właśnie te “skazy” powodują, że historia Żołnierzy Wyklętych urzekła młode pokolenie Polaków, bo to właśnie oni wykopali ich ze śmietnika historii, uważając Pileckiego, “Inkę”, “Nila” i wielu, wielu innych za wzory do naśladowania. Jedną z takich akcji, która przybliża sylwetki Niezłomnych, są realizowane od pięciu lat przez moje stowarszyszenie “Namioty Wyklętych”. Idea wydarzenia jest bardzo prosta. W centrach polskich miast rozkładamy obozowisko wojskowe, w którym każdy przechodzień, czy turysta może zapoznać się z bohaterami, którzy mieli być zapomnieni.

Czego my, jako młodzi ludzie możemy się nauczyć od Wyklętych? Przede wszystkim wartości, które od zarania naszych dziejów powiewały na polskich sztandarach, zawartych w haśle “Bóg, Honor i Ojczyzna”. W świecie, który wmawia nam, że nie ma uniwersalnych wartości, następuje relatywizacja i degradacja wszystkiego, etos Żołnierzy Wyklętych jest nam wszystkim potrzebny. Wzmacnia on naszą tożsamość narodową, wbrew temu, co proponuje dzisiejszy świat. Takie silnie pozytywne osobowości, jak Rotmistrz Witold Pilecki, August Emil Fieldorf “Nil”, czy Hieronim Dekutowski “Zapora” są drogowskazami dla nas, aby nie zatracić się w dzisiejszym świecie.

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



 

 

Maciej Skotnicki

Maciek Skotnicki

Social Media Evangelist Stacji7. Fan nowych technologii i nowoczesnych metod marketingu. Absolwent Wydziału Humanistycznego AGH na kierunku kulturoznawstwo. Były prezes stowarzyszenia Studenci dla Rzeczypospolitej. Uzależniony od Netflixa oraz czytania Pisma Świętego.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Maciej Skotnicki
Maciek
Skotnicki
zobacz artykuly tego autora >