video-jav.net

Rusyfikacja. Historia prawdziwa

Szkoda zajmować się historią i jej nauczaniem. Czasu i pieniędzy szkoda, a wielorakie ryzyko jest zbyt wielkie. Nasza władza gwarantuje całkowity spokój w realizowaniu polityki historycznej przez potężnych sąsiadów

Ks. Krzysztof Cebula
Ks. Krzysztof
Cebula
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Na przekór tego ukazała się właśnie ważna książka. Jej prawie 700 stronicowa objętość nie może odstraszać. Wydawnictwo Editions Spotkania wydało „Dzieje narodów Europy wschodniej. Szańce kultur”. Autorem jest profesor Bohdan Cywiński, historyk idei, zasłużony opozycjonista, autor kilkunastu książek, wśród nich bardzo popularnej – „Rodowody niepokornych”.

Dzieje Europy wschodniej od pięciuset lat okazują się być historią nieustannego rusyfikowania rozmaitych ludów i narodów. Fakty mówią same za siebie, nawet jeśli nie będziemy ich doceniać, a nawet dostrzegać. Rusyfikowani na przestrzeni pięciu wieków byli (w porządku geograficznym): Finowie, Estończycy, Łotysze, Litwini, Białorusini, Ukraińcy, Mołdawianie, Tatarzy krymscy, Gruzini, Ormianie, Azerbejdżanie, ludy Kaukazu i rozsypani po całym tym terenie Żydzi. Nie wymieniono w tym zacnym gronie Polaków? Spokojnie, wszystko ma swoją kolej.

Autor napisał o swoim dziele: „Tematem tej książki są dzieje polityczne kultur Europy wschodniej. Ważna jest liczba mnoga – dzieje kultur. Było ich wiele, mnie udało się wyodrębnić dwanaście, ale z pewnością nie są to wszystkie kultury, jakie przewinęły się przez wschodni skraj kontynentu w ostatnim tysiącleciu. Przed kilkuset laty jedna z nich wydała z siebie organizm polityczny, który rosnąc niepomiernie, nabrał cech imperialnych i władczych. Jego wielokierunkowa dynamika obróciła się przede wszystkim na zachód i w swym pochodzie ku centrum Europy poczęła niszczyć stojące na jej drodze społeczności i inne kultury”.

Rusyfikacja. Historia prawdziwa

Okazją, z jakiej nie-rosjanie zostali poddani rusyfikacji jest – ot tak – po prostu wielowiekowe pragnienie Rosji. Od przełomu XV i XVI Rosja chce być obecna w Europie. Nie chce zostać członkiem wspólnoty europejskiej, ale pragnie być taką potęgą na skraju Europy, która ze swojej pozycji dominować będzie nad całym kontynentem. Żeby osiągnąć swój cel i dotrzeć do centrum Europy musiała przebijać się przez rozmaite szlaki. Spotkała na nich trzy potężne państwa-zawalidrogi: Polskę na kierunku zachodnio-centralnym, na północno-zachodnim miała Szwecję, a na południowo-zachodnim była Turcja. W wyniku walki z tymi trzema potęgami, Szwecja i Turcja zostały bardzo osłabione, a w pewnym momencie – dobrze nam znanym – Polska została jako państwo zniszczona zupełnie.

Jako Polacy mało zdajemy sobie sprawę z tego, że to nie tylko my cierpieliśmy. Ciągle o tym za mało wiemy. Powinno nam przyjść do głowy, że warto porównywać różne zjawiska dla naszego i wspólnego dobra. Czyni to Bohdan Cywiński, zwracając uwagę, że na drodze Rosji przeciwko państwom – historycznym potęgom, znalazły się narody mniejsze, słabsze politycznie. Były one dosłownie „po drodze” na trzech wymienionych frontach. Rosja musiała wcielić je do imperium, zanim zaczęła się jej ostateczna rozprawa z Europą.

Praca Cywińskiego sięga bardzo głęboko w historię, aż do X – XII wieku, aby dotknąć momentów przełomowych w omawianych kulturach. Autor zwraca uwagę na rzadko uświadamiane fakty, np. że Gruzini czy Ormianie są dużo starsi od Europy. Są to spostrzeżenia nastrajające bardzo optymistycznie i pozwalające oceniać bieżące wydarzenia (ostatnia napaść Rosji na Gruzję) zupełnie inaczej niż czynią to medialne jednodniówki.

Rusyfikacja. Historia prawdziwa

Lektura takiego dzieła pozwala ucieszyć się szczerze z istnienia perspektywy dalszej i poważniejszej niż posiadanie ciepłej wody w kranie. Dedykować pracy prof. Cywińskiego obecnie rządzącym nie ma najmniejszego sensu, oni uparli się, by Rosję znać inaczej. Warto natomiast, żeby sięgnęli po nią wszyscy inni, zwłaszcza ci, którzy Rzeczpospolitą mądrze i sprawiedliwie zdołają kierować w przyszłości.

Każdy kraj i naród ma swoją tożsamość i kulturę. Posiada kod, który trwa przez wieki, a jest do odnalezienia nawet po setkach lat. „Wybuchały wojny, ginęli ludzie, płonęły dobra cywilizacji materialnej, nikły świadectwa myśli i pamiątki ducha. Nie znikły do końca. Tu przemówił stary foliał, tam przemówił średniowieczny hymn religijny, gdzie indziej odczytano zapis runy lub znaleziono tekst dajny, komuś wpadła w ręce niedawna, ledwie stuletnia kartka po pradziadku katorżniku z Sybiru… Wszystkie te pamiątki, różnymi głosami pytały: Kim jesteś, co masz z tym wspólnego? Budziły tożsamość.”

Prof. Cywiński, cytując najpopularniejszą obecnie definicję, twierdzącą, że kultura to system znaków, zauważa, że definicja ta sama w sobie przegapia i lekceważy treść tych znaków. Każda z omawianych kultur jest odrębna. Rozpoznawanie własnych tożsamości, osobistych i zbiorowych, jest mądrością, którą czerpie się z kultury. Być może lepiej pojmiemy piekło, jakie od wieków planuje dla nas i często urządza je w praktyce Rosja, jeśli obejrzymy piekła, które zgotowała innym narodom. Siłę Rosji trzeba docenić. Wnikliwie poznać i właściwie ocenić. Można to czynić bez kompleksów, jeśli zna się własną tożsamość. W osiągnięciu tych celów może pomóc ta książka.

Ks. Krzysztof Cebula

Ks. Krzysztof Cebula

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ks. Krzysztof Cebula
Ks. Krzysztof
Cebula
zobacz artykuly tego autora >

Szlak przez pobojowisko

Tylko Chrystus daje światło, prawo i jest gwarancją prawdy. Trzeba wzmacniać ten religijny przekaz. Trzeba go głosić młodym, starym i sobie nawzajem

Ks. Krzysztof Cebula
Ks. Krzysztof
Cebula
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Świat który nas otacza zaczyna coraz częściej nas osaczać. Nie tylko przypomina, ale też staje się pobojowiskiem, dodatkowo pełnym duchowych wykrotów. Niby tyle się w nim dzieje i zdarza – w sensie doczesnym… Właśnie, tylko w takim sensie.

Godzina Golgoty wszystko już rozstrzygnęła. Jezus zwyciężył – szatan jest pokonany.

Jezus zwyciężył jako człowiek, bo jako Bóg, który chce stanąć w szranki w celu ocalenia ludzi musiał stać się człowiekiem. Sam Bóg nie miał nic do zwyciężania. Podjął walkę w naszym imieniu. Bóg pochylił się nad nami w Chrystusie. Z powodu naszej nędzy i okrucieństwa grzechu zdecydował, żeby sprawy boskie złączyły się ze sprawami ludzkimi, ale w sposób niezmieszany.

Trzeba nieustannie korzystać z tej boskiej lekcji raz na zawsze zrobionego porządku. To nie Bóg miesza nam szyki. Nie Chrystus mąci nam w głowach. On daje światło, prawo i jest gwarancją prawdy. Trzeba wzmacniać ten religijny przekaz. Trzeba go głosić młodym, starym, sobie nawzajem, abyśmy wszyscy mieli zapał do odbudowywania ruin na zamieszkanie.

Jeśli nasz świat czasem wydaje się nam nie do zamieszkania, wówczas trzeba przyzywać bożej pomocy. Los świata, jeśli nas wogóle zajmuje i martwi, to przecież wcale nie z powodów otrąbianych medialnie. Wcale nie z powodu wyżu demograficznego w drugim ani trzecim świecie. Tym bardziej nie z powodu podawanych teorii, jak ta o ludzkim wpływie na ilość dwutlenku węgla w atmosferze.

Szlak przez pobojowisko

Czy naprawdę trzeba jeszcze raz, stale i w kółko pisać, że to nie z powodu rozmnażania się ludzi wymiera dumna z siebie Europa? Czy ma sens przypominanie, że nie z powodu praktyk religijnych katolików i mimo wieloletniego zawłaszczania kanałów społecznego przekazu przez ideologów tzw. nowoczesności Polska jest w głębokich kryzysach: gospodarczym, emocjonalnym, moralnym, intelektualnym, zdrowotnym i oświatowym… i wielu innych kryzysach.

W takim świecie jest wiele roboty dla uczniów Zmartwychwstałego, bo ten nasz świat jest na tyle nieznośny, na ile pozwalamy sobie i innym na honorowanie pokonanego.

Warto przed najważniejszymi świętami naszej wiary zdobyć się na taki dystans, z którego prawda o Zbawieniu Świata przez Chrystusa uderzy nas, popchnie, przestawi, zapiecze w myślach, ukłuje w uszy i oczy. Prawda o Zbawieniu definitywnym.

Urobieni, czasem wrabiani, paprani codziennymi rozgrywkami i targowiskiem próżności, umyjmy sobie twarze albo wezwijmy na pomoc Weronikę.

Zmęczeni badaniami opinii publicznej i podawaniem wyników tych badań pomódlmy się za Piłata z Pontu i jego gorliwych naśladowców.

Zrozpaczeni wobec doświadczanej nazbyt często potęgi kłamstwa i zła zaglądajmy w naszych świątyniach do Bożego Grobu – ale patrzmy nie tylko na upamiętniające tamte wydarzenia figury, zobaczmy żywą Hostię.

Szlak przez pobojowisko

Grób był wprawdzie wcześniej wykuty w skale, ale przecież nie dla Chrystusa. Właściciel grobu nie przewidział, że tak nagle się przyda. Pogrzeb nie został należycie odprawiony i nie dopełniono przyjętych zwyczajów – nikt z próbujących zbierać oszalałe myśli i coś sensownie na jutro planować nie mógł wiedzieć, że już nigdy to nie będzie wykonane, ani potrzebne… Dzisiejsze próby pogrzebania Boga trzeba wspierać podpowiedzią, że jeden pośpieszny i prawdziwy pogrzeb Boga już się odbył – na nic to się zdało i zawsze zdaje.

Uczniowie wówczas mieli i dzisiaj mają przed sobą nieznaną, ale wyliczoną przez Umęczonego Chrystusa, konkretną ilość godzin, aby hartować się w bólu, pozbierać, opanować strach i niepewność. Także by przypomnieć sobie i rozważyć słowa, których kilka razy wcześniej nieuważnie słuchali – na temat Zmartwychwstania.

Musi jeszcze raz spokojnie minąć Szabat – opiewany od wieków przez wersety Biblii jako dzień odpoczynku Boga.

Ks. Krzysztof Cebula

Ks. Krzysztof Cebula

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ks. Krzysztof Cebula
Ks. Krzysztof
Cebula
zobacz artykuly tego autora >