video-jav.net

Adam Szustak OP: sposób na najlepszą adorację

Aby dowiedzieć się jak adorować, jak rozmawiać z Bogiem i na niego patrzeć, musimy być jak Apostołowie obserwujący relację Jezusa z Bogiem - musimy zacząć chcieć potrafić modlić się tak, jak robił to On

Polub nas na Facebooku!

Artykuł powstał na podstawie fragmentów konferencji wygłoszonej przez Adama Szustaka OP w Dominikańskim Duszpasterstwie Akademickim Beczka w Krakowie.


Zwykle na adoracji łapiemy „nawijkę”. Zasypujemy Jezusa swoimi życiowymi sprawami. A  może warto wsłuchać się, wpatrzeć i nie przeszkadzać? Te nasze życiowe sprawy mogą być oczywiście niezwykle ważne i warte modlitwy. Istnieje jednak ryzyko, że przedstawiając je wszystkie, przez większość czasu będziemy skupiać się na kimś innym, a nie na Nim. I wtedy wychodząc z kościoła możemy mieć poczucie, że zmarnowaliśmy czas, że nie potrafimy się modlić. Bierze się to z tego prostego powodu, że spotkaliśmy się ze sobą, a nie z Nim.

Warto spróbować popatrzeć na adorację niekoniecznie jak na modlitwę czy dobre dzieło do wykonania, które mogą się udać lub nie, ale jak na spotkanie z Oblubieńcem. On siada po jednej stronie stołu, Ty z drugiej. Możesz mu albo sprawić radość, albo nie.

Jezus będąc z nami w trakcie adoracji chce zająć się każdym najdrobniejszym szczegółem w nas, niezależnie od naszego nastawienia. Podobnie, jak w Ogrodzie Oliwnym zajął się Malchusem. Gdy dochodzi do pojmania Jezusa, wywiązuje się bójka, w której traci ucho. Jezus dostrzega to i w tym ostatnim momencie, chociaż wie, że zaraz będzie torturowany i skazany na okrutną śmierć, uzdrawia go. Jak na takie coś można odpowiedzieć? Nie żalem za swoje błędy lub tysiącem próśb, ale miłością i to taką, która nie szuka siebie.

Jeśli przez dłuższy czas nie próbujemy zająć się sobą, to w pewnym momencie zaczniemy tak tęsknić, że nie możemy już bez Niego żyć. I o to chodzi w adoracji. To nie znaczy, że inne formy modlitwy (prośby, uwielbienia, dziękczynienia) są „gorsze”, ale nie warto zajmować się nimi w jej trakcie, ponieważ to czas na to, żeby się zachwycić Bogiem.

Adoracja jest jak niedziela, siódmy dzień stworzenia – Bóg patrzy i się zachwyca. Jeśli my też spróbujemy, to znajdziemy się w najszczęśliwszym miejscu na świecie.

Szustak: W niebie będziemy ogarniać

Kolejna "Ewangelizacja na Bulwarowej", tym razem pt. „Z gnoju wydźwignięci, czyli windą do nieba” odbyła się w czwartkowy wieczór w pallotyńskiej parafii Matki Bożej Pocieszenia w Krakowie-Nowej Hucie. „Zechciejcie być wniebowzięci – bo to po prostu oznacza życie w przyjaźni z Bogiem, bycie jak ogień i wiarę w każde słowo Boga” – mówił do zebranych znany rekolekcjonista, o. Adam Szustak.

Polub nas na Facebooku!

Odwołując się frazy z Psalmu 113: „Pan Bóg podnosi z gnoju i prochu” dominikanin wskazał, że to dobry początek rozważań. Zaznaczył, że każdy jest „z prochu i gnoju” i chodzi tu o stworzenie z ziemi i o codzienne grzechy. „Ale nie chcę się na tym zatrzymać – bo nie chodzi mi o słowo ‘gnój’, ale o słowo ‘ubogi’” – tłumaczył. Dodał, że w oryginalnym przekładzie to słowo oznacza "wzdychający" – i to jest klucz do wszystkiego, bo Pan Bóg nigdy takiego kogoś nie ominie.

„Czy znacie kogoś kto wstąpił do nieba?” – pytał prowokacyjnie zgromadzonych kaznodzieja. Wyjaśnił, że mówi o tym, by zrodziło się w głowach słuchających pytanie czy odnośnie do samym siebie wyobrażali sobie, że zostaną wzięci do nieba. Zaznaczył, że w życiu chrześcijanina konieczne jest rozbudzenie takiego właśnie pragnienia nieba.

„Jestem przekonany, że niebo nie ma nic wspólnego z żadnym spokojnym śpiewaniem chwały Bogu – widząc do czego zaprasza nas tu na ziemi Bóg, to tam pewnie będzie niewiarygodny dynamizm i akcja!” – mówił.

Tłumaczył, że „miłość, przez której pryzmat postrzegamy na ziemi, nie zostanie przez Pana Jezusa 'skasowana', ale zostanie wzniesiona na wyższy poziom”. „W niebie będziemy ogarniać. To będzie niesamowite zaproszenie do zrozumienia wszystkiego, co będzie wokół was. Pan Bóg tak nas odkłamie i odfałszuje” – przekonywał dominikanin.

„Ta rzeczywistość jest już dostępna, bo drzwi są otwarte – pamiętajcie o tym” – przekonywał o. Szustak. Zachęcał też do brania przykładu z tych, którym wniebowzięcie się "udało" np. Eliaszowi, Henochowi i Matce Bożej. „Oni uwierzyli w każde najbardziej absurdalne słowo Pana Boga i byli przyjaciółmi Boga. Chcecie być wniebowzięci – zróbcie to samo” – zachęcił na zakończenie Szustak.

"Ewangelizacja na Bulwarowej" jest kontynuacją "Ewangelizacji na barce". Organizatorami wydarzeń są Pallotyńska Wspólnota Ewangelizacyjna oraz Fundacja i Radio nowohuckie.PL.


luk / Kraków