video-jav.net

Współistnienie chrześcijan i muzułmanów jest możliwe

Papież Franciszek jest przekonany o tym, że współistnienie chrześcijan i muzułmanów jest możliwe. Mówił o tym w wywiadzie udzielonym francuskiemu dziennikowi katolickiemu „La Croix”. Wezwał też do integracji imigrantów w Europie, tak jak się to stało z barbarzyńcami przed 1500 laty. Zastrzegł jednak, że nie może ona otwierać swych drzwi „w sposób irracjonalny”.

Polub nas na Facebooku!


Pytany o korzenie kontynentu europejskiego, Ojciec Święty zauważył, że jest ich wiele, w tym chrześcijańskie. Przestrzegł jednak przed mówieniem o „chrześcijańskich korzeniach Europy” w sposób triumfalistyczny, gdyż wówczas mielibyśmy do czynienia z kolonializmem. Chrześcijaństwo ma je nawadniać, „ale w duchu służby”.

 

– Obowiązkiem chrześcijaństwa wobec Europy jest służba. Uczy nas tego Erich Przywara, wielki mistrz Romano Guardiniego i Hansa Ursa von Balthasara: wkładem chrześcijaństwa w kulturę jest Chrystus umywający stopy, to znaczy służba i dar z życia. To nie może być wkład kolonizujący – stwierdził papież.

 

Pytany, czy Europa może przyjąć wielką liczbę imigrantów, zauważył, że „jest to słuszne i odpowiedzialne pytanie, bo nie można szeroko otwierać drzwi w sposób irracjonalny”. Zauważył przy tym, że istotą sprawy jest to, dlaczego dziś jest tak wielu migrantów.

 

– Problemem wyjściowym są wojny na Bliskim Wschodzie i w Afryce oraz niedorozwój kontynentu afrykańskiego, który wywołuje głód. A wojny są dlatego, że są producenci broni – co można usprawiedliwić obroną – a przede wszystkim handlarze bronią. Bezrobocie jest tak duże, bo brakuje inwestycji mogących stworzyć miejsca pracy, których Afryka tak bardzo potrzebuje. Prowadzi to do pytania o światowy system gospodarczy, który popadł w idolatrię pieniądza. Ponad 80 proc. bogactw ludzkości znajduje się w rękach 16 proc. mieszkańców. Całkowicie wolny rynek nie działa. Rynek sam w sobie jest czymś dobrym, ale potrzebuje punktu oparcia, trzeciej strony, państwa, by go kontrolowało i stabilizowało. Nazywa się to społeczną gospodarką rynkową – wyjaśnił Ojciec Święty.

 

Za najgorszy sposób przyjęcia migrantów uznał ich gettoizację zamiast integracji. – W Brukseli terrorystami byli Belgowie, dzieci imigrantów, ale pochodzili oni z getta. W Londynie nowy mer [Sadiq Khan, syn Pakistańczyków, muzułmanin – KAI] złożył przysięgę w katedrze i z pewnością zostanie przyjęty przez królową. Pokazuje to Europie wagę odnalezienia jej zdolności do integracji. Myślę o Grzegorzu Wielkim [papieżu w latach 590-604 – KAI], który negocjował z tymi, których nazywano barbarzyńcami, a którzy następnie się zintegrowali – przypomniał Franciszek.

 

Dodał, że „ta integracja jest dzisiaj tym bardziej konieczna, że Europa ma wielki problem z dzietnością”, z powodu „egoistycznego dążenia do dobrobytu”.

 

Na pytanie o związek lęku przed przyjmowaniem migrantów z lękiem przed islamem, Ojciec Święty odpowiedział, że jego zdaniem nie jest to lęk przed islamem jako takim, lecz lęk przed podbojami Państwa Islamskiego, z powoływaniem się częściowo na islam. – Prawdą jest, że idea podboju jest nieodłączną częścią duszy islamu. Ale z taką ideą podboju można by też interpretować zakończenie Ewangelii wg św. Mateusza, gdy Jezus rozsyła swoich uczniów do wszystkich narodów – zauważył papież.

 

W obliczu islamskiego terroryzmu „trzeba zapytać o sposób, w jaki eksportowano zbyt zachodni model demokracji w krajach o silnej władzy, takich jak Irak” albo Libia z jej „strukturą plemienną”. Nie można nie brać pod uwagę tej kultury. Inaczej będzie tak, jak powiedział pewien Libijczyk: „Dawniej mieliśmy Kadafiego, teraz mamy ich 50” – powiedział Franciszek.

 

Jednocześnie wyraził przekonanie, że „współistnienie chrześcijan i muzułmanów jest możliwe”. Dał przykład Argentyny, gdzie żyją ze sobą zgodnie, a muzułmanie czczą Maryję i św. Jerzego. W jednym z krajów afrykańskich w Roku Miłosierdzia wyznawcy islamu stoją w kolejce do katedry, by przejść Drzwi Święte. W Republice Środkowoafrykańskiej przed wojną chrześcijanie i muzułmanie żyli razem i teraz muszą się tego znowu nauczyć. Również „Liban pokazuje, że jest to możliwe”.


pb (KAI/la-croix. com) / Watykan

Pieniądze i władza zanieczyszczają Kościół

Droga wskazywana przez Jezusa, to droga służby, lecz często mamy w Kościele do czynienia z ludźmi dążącymi do władzy, pieniędzy i próżności – powiedział papież podczas porannej Mszy św. w Domu Świętej Marty.

Polub nas na Facebooku!

Ojciec Święty zachęcił chrześcijan do przezwyciężania pokusy światowości dzielącej Kościół i przestrzegł przed karierowiczami gotowymi, by zniszczyć drugiego i zyskać na znaczeniu.

 

Nawiązując do dzisiejszej Ewangelii (Mk 9,30-37) Franciszek przypomniał, że Pan Jezus nauczał swoich uczniów drogi służby, ale oni stawiali pytanie, o to który z nich jest największy. „Jezus mówi językiem upokorzenia, śmierci, odkupienia, a oni językiem karierowiczów: kto będzie miał większą władzę” – zauważył papież. Dodał, że uczniowie ulegali pokusie mentalności światowej. Podkreślił, że w drodze, jaką wskazuje nam Jezus regułą jest służba innym, a nie pycha, władza, pieniądze. Ojciec Święty zaznaczył, że także i dziś w Kościele mamy do czynienia z podobną pokusą wyolbrzymionych ambicji, zrobienia kariery, posiadania władzy.

 

Franciszek wskazał, że podobną kwestię podejmuje pierwsze dzisiejsze czytanie liturgiczne – fragment z Listu świętego Jakuba (Jk 4,1-10), gdzie autor natchniony przestrzega przed pożądaniem władzy, nienawiścią, zazdrością niszczącymi innych ludzi. Podkreślił, że także dziś te namiętności wypływające z ducha świata obecne są u ludzi Kościoła, często przejawiając się w obmowie i oczernianiu innych.

 

„Kiedy wielcy święci mówili, że czują się wielkimi grzesznikami, to dlatego, że rozumieli tego ducha świata, który był w nich i mieli wiele pokus światowych. Nikt z nas nie może powiedzieć: nie, ja jestem osobą świętą, czystą, bo wszyscy jesteśmy kuszeni tymi sprawami, zniszczenia innych, aby awansować. To pokusa światowa, która jednak dzieli i niszczy Kościół. Nie jest to duch Jezusa” – stwierdził papież.

 

Na zakończenie swej homilii Ojciec Święty powiedział:

„Warto byśmy pomyśleli o wszystkich tych sytuacjach, gdy widzieliśmy to w Kościele i kiedy sami tak czyniliśmy, prosząc Pana, aby nas oświecił, byśmy zrozumieli, że umiłowanie świata, czyli tego ducha światowości jest nieprzyjacielem Boga”.


st (KAI) / Watykan